Po drugiej stronie świtu + Zapowiedzi #1
Recenzja zawiera
spojlery całej serii „Jutro” !
„W życiu chodzi o coś więcej niż tylko bycie szczęśliwym. Chodzi o odczuwanie całej gamy emocji: szczęścia, smutku, złości, żalu, miłości, nienawiści. Jeśli spróbujesz stłumić jedną z nich, stłumisz je wszystkie.”
Czasem naprawdę trudno się rozstać z bohaterami. Są serie, które mimo swych wzlotów i upadków wciągają na całego. Bohaterowie wydają Ci się wtedy prawdziwi, jakbyś ich znał, drogi czytelniku, bardzo długo. Jednak czasem ten czas mija, ty wręcz biegniesz ku końcowi i zastanawiasz się, jak tak szybko skończyłeś, gdzie podziały się te wszystkie strony. Jutro to siedmiotomowa seria autorstwa Johna Mardena. Ostatni, finałowy tom nosi tytuł „Po drugiej stronie świtu” to właśnie o nim mam zamiar trochę Wam napisać.
Wszędzie cisza, Ellie, Lee, Homer i Kevin liczą, że są sami.
Nagle rozlega się długo wyczekiwany dźwięk helikoptera. Hałas jest ogromny,
nastolatkom zdaje się, że każdy może go usłyszeć. Nie chcą zostać znalezieni,
nie w ich spokojnym Piekle, jednak już raz to się stało, nie chcą powtórki, nie
chcą znów tego przeżywać. Z helikoptera wychodzi jeden człowiek, Ryan. Przywozi
wiele skrzyń i słowa, które wiele zmienią w życiu piątki przyjaciół. By
porozmawiać udają się do Piekła. Blisko ich kryjówki napotykają wrogich
żołnierzy. Dlaczego, to się dzieje? Walka jest nieunikniona, czas uciekać.
Piekło nie jest już takie, jakie było, nie jest już bezpieczne. Jak odejście z
Piekła wpłynie na bohaterów? Co się z nimi stanie? Czy wojna wreszcie się
skończy? I chyba najważniejsze. Czy wszyscy przeżyją?
Narratorką całej serii jest Ellie. Dziewczyna przez
większość część książek denerwowała mnie swoim zachowaniem. Nie rozumiem,
dlatego autor akurat ją wybrał jako główną postać. Jej osoba, znając oceny
innych czytelników, raczej nie była lubiana. Dla mnie ciekawym rozwiązaniem
byłaby zmiana narratora, może nie cały tom, ale może choć kilka rozdziałów z
punktu widzenia innych postaci. Wiele wydarzeń, ważnych dla książki, było tylko
relacjonowane Ellie przez jej przyjaciół. A przez jej spojrzenie stawały się
jakże często zmieniane i niedokładne.
Sprawy miłosne
Mamy w serii dwa związki, które przechodzą swoje dobre i złe
chwile. Oczywiście zacznę od tego, który mocniej się w książce przewija przez
osobę głównej bohaterki, a mianowicie związek Ellie i Lee. Na początku Lee
wydawał mi się idealnym chłopakiem, inteligentny, przystojny, utalentowany(gra
na skrzypcach), po prostu bajka. Zaczął się jednak zmieniać. Możliwe, że nie
tylko wojna go do tego zmusiła, uważam, że po części była to też sprawka Ellie.
Nie rozumiałam, dlaczego oskarżała Lee o to, że ją zdradził. W sumie znalazł
sobie inną dziewczynę, dobrze była wrogiem, ale w sumie to po części go
rozumiem. Przecież jego związek z Ellie związek od kilku miesięcy praktycznie
nie istniał, niby nie zerwali, ale również nie rozmawiali, nie interesowali się
sobą. Po prostu uczucia wygasło. Do tego, jeszcze jakiś czas temu, Ellie też
zdradziła Lee, moim zdaniem to było nawet gorsze, bo on o tym nie wiedział.
Główna bohaterka w tym przypadku zachowywała się jak hipokrytka, nie podobało
mi się to kompletnie. Czasem również pojawiały się chwile namiętności, gorących
pocałunków i niekiedy czegoś więcej. Zdarzały się one dużo rzadziej niż kłótnie
i sprzeczki. Czasem ten ich związek wydawał mi się nierzeczywisty, jakiś
dziwny. Od nienawiści do gorących nocy, jednak brakowało w nim czułości, ciepła
i spokoju. Wiem na wszystko wpłynęła wojna, jednak nie wiem, jakby się to
potoczyło bez niej.
Drugą parą powieści są Fe i Homer. Były to postacie, które
uwielbiałam, cieszyłam się na każdą wzmiankę o ich uczuciu. Ich związek opierał
się raczej na domysłach, czy on nadal czuje, to, co ja, czy ona nadal czuje, to
co ja, itp. Jednak pasują do siebie, mimo całkowicie odmiennych charakterów.
Przez całą serię żałowała Kevina, szkoda, że nie znalazł
sobie drugiej połówki. Cały czas taki samotny, może dlatego właśnie przeszedł
załamanie. Zauważyłam w poprzedniej części, że praktycznie go nie poznałam,
jako, że Ellie go nie lubiła, nie mogłam go poznać przez ich rozmowy, a szkoda.
Po siedmiu częściach chciałoby się lepiej poznać główne postaci.
„Kiedy będę mogła zacząć żyć dalej? Kiedy zdołam o tym wszystkim zapomnieć? Wiedziałam, ze odpowiedź jest prosta. Nigdy. Nigdy. Niektóre rzeczy się kończą. Ale nie wojna.”
Postaci, które odeszły
Jest też kilka postaci, o których nie mogę zapomnieć pisząc
recenzje podsumowująca całą serią. Niektórzy razem z bohaterami byli naprawdę
krótko, jednak byli oni ważni, bo ukazali istotę przemijania i prawdziwi
obraz
wojny, w którym by wygrać, trzeba ponieść wiele ofiar.
Koniec pierwszego tomu był naprawdę dobijający. Podczas
akcji została postrzelona Corrie. Kevin odwozi ją do pobliskiego szpitala,
długo nie dają żadnych znaków. Długo nic o nich nie wiemy.
Niestety pożegnaliśmy się również z Chrisem. Chłopak podczas
jednej z akcji został w Piekle sam. Nie radził sobie. Nie chciał tak żyć.
Zaczął pić. Przestał tworzyć wiersze, oddalił się od grupy. Można powiedzieć,
że on sam pojął decyzje, a wojna tylko utwierdziła go w jego zamiarach.
Najdłużej poznałam Robyn, była chyba moją ulubiona
bohaterką. Zawsze noszę w sercu jej słowa, którymi wytłumaczyła Ellie, kiedy
jest z nami Bóg. Była najlepszą osobą w całej grupie. Była wzorem. Jej odejście
wiele zmieniło i było chyba najgorsze, bo zdążyłam się z nią zżyć i ją polubić.
Była dla mnie kimś więcej niż bohaterką książki.
Muszę powiedzieć, że książka, ostatnia część, w wielu
momentach mnie zaskoczyła. Działo się wiele, często
nie mogłam nadążyć za
natłokiem zdarzeń. Akcje dywersyjne przeprowadzane przez bohaterów jak zawsze
wydawały mi się niebezpieczne, ale teraz poznali realne zagrożenie. I to
naprawdę ostro. Najgorsza była rozłąka postaci, jeśli ktoś czytał, wie o co mi
chodzi. Długo nie mogłam zrozumieć, dlaczego to się stało, co się działo. Pogoń
za Ellie była naprawdę niebezpieczna i nagle... Tu właśnie nie mogę napisać, co
się stało, ale było to ogromne, ogromne zaskoczenie, chyba jedno z największych
w całej serii. A myślałam... Nie ważne. Jednak były też plusy całego tego
zdarzenia, mogłam dowiedzieć się, co działo się z innymi ludźmi, jak żyli w czasie okupacji. A
było to naprawdę przerażające.
Dużym minusem serii było zakończenie. Dla mnie okropnie
naciągane, sztuczne, ja od razu domyślałam się, co się stanie. A potem wielkie
nic. Liczyłam na więcej. Niewiele emocji, niewiele doznań. To mnie bardzo
zawiodło. Czułam jakby autor poszedł na łatwiznę, jakby olał sprawę. Jako
czytelniczka, byłam zawiedziona.
Podsumowując. „Po drugiej stronie świtu” było ciekawym
zakończeniem, jednak miało pewne mankamenty, niekiedy nawet znaczne. Nie mogę
przeboleć nijakiego zakończenia. To chyba najgorsze z tego wszystkiego.
Początkowo naprawdę myślałam, że będę mogła wystawić najwyższą ocenę, jednak
trochę zabrakło. Całą serię będę wspominać miło. Mam nadzieję, że jej braki
gdzieś mi umkną i zapamiętam tylko miłe chwile, których było zdecydowanie
więcej.
Wiele się teraz mówi o kontynuacji tego cyklu, nie wiem,
jednak, czy się za niego zabiorę. Nie wiem, co autor miałby jeszcze dodawać.
Choć może właśnie, dzięki temu przeczytam, by się przekonać. Zobaczymy.
Ocena książki: dobra +
Ocena serii: bardzo dobra
Autor: John Marsden
Tom: VII
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 352
Cena: 31,90zł
Data przeczytania: 2013-06-18
Skąd: biblioteka publiczna
Seria Jutro:
Jutro, kiedy zaczęła się wojna --- W pułapce nocy --- W objęciach mroku --- Przyjaciele mroku --- Gorączka --- Cienie --- Po drugiej stronie świtu
Książka przeczytana do wyzwania:
__________________________________________________________
Teraz czas na zapowiedzi ;)
Postanowiłam, że co jakiś czas będę dodawała zapowiedzi, które mnie interesują, czyli książek, które mnie zaciekawiły, kontynuacji serii oraz pozycji, które muszę mieć. To zaczynam!

"Julia z Adamem uciekają z kwatery Kom
itetu Odnowy i trafiają do Punktu Omega, przystani dla dzieci o szczególnych zdolnościach. Wreszcie są bezpieczni. Sielanka zakochanych trwa jednak krótko. Julia poznaje sekret, który może przekreślić ich wspólne marzenia o szczęściu…"
Teraz czas na zapowiedzi wydawnictwa Papierowy Księżyc(FB), który dzięki ciekawym pozycjom zaczyna się wybijać ponad inne przeze mnie preferowane. Wybaczam im lekkie niedociągnięcia czasowe, na dobre pozycje warto czekać.
Na początek kontynuacja książki, która wprost mnie zachwyciła. "Król cierni", bo o nim mowa jest przeze mnie wyczekiwany. "Książę cierni" był pełen brutalności i niebezpieczeństw, miał swój klimat, na to samo liczę podczas czytania kontynuacji. A do tego ta okładka. Już ją uwielbiam. Opis też niczego sobie:

Zmuszony stawić czoła nieprzyjacielowi wielokrotnie przewyższającemu go siłą, Jorg wie, że mu nie sprosta w uczciwej walce. Ale Jorg nie ma w planach uczciwej walki..."
Kolejna książka z wydawnictwa Papierowy Księżyc. Wpływ na odbiór ich książek ma według mnie również bardzo ciekawy fanpage. Jest na nim miło, wesoło, a do tego często pojawiają się interesujące akcje i konkursy. Warto wpaść. Często można tam się szybko dowiedzieć, dlaczego ich premiery są przesunięte na inny termin. Tak też się stało z kolejną książką, o której chcę wspomnieć. "Cierń i Kość" miała mieć premierę jakiś czas temu, jednak zostało to przesunięte, gdyż wydawnictwo nie dostało jeszcze mapki, która powinna znaleźć się w książce. Ostatnio widziałam ją już na ich FB, więc mam nadzieję, że premiera książki niedługo. Oczywiście, nie zapominam o opisie:

Potęga ma jednak swoją cenę.
Przemocą oderwana od wszystkiego, co jej znane, Alina trafia na dwór królewski, aby uczyć się na Griszę, członkinię władającej magią elity pod wodzą tajemniczego Darklinga.
W tym pełnym przepychu świecie nic nie jest takie, jakim się wydaje. Podczas, gdy światu grozi ciemność, a całe królestwo liczy na nieujarzmioną i nieprzewidywalną moc Aliny, dziewczyna będzie musiała się zmierzyć z sekretami Griszów… i własnego serca."
I jeszcze jedna informacja, dla zainteresowanych. Jeśli chciałabyś/łbyś zacząć czytać książki Janet Evanovich, to pierwszą część jej serii "Jak upolować faceta." można kupić za 10,99zł w lipcowym Glamour. Gazeta nieszczególnie mnie interesuję, ale książka może być ciekawa. ;)
Dobra, to już chyba tyle, nie męczę Was i uciekam.
Do napisania.
Obszerny wpis :) i świetnie dobrane cytaty dają dużo do myślenia, a John Mardsen zachęcił mnie ;) zapraszam http://qltura.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńTak, seria ma wiele fantastycznych cytatów. ;)
UsuńCień i kość też bym z chęcią przeczytała, tym bardziej, że to o Rosji:)
OdpowiedzUsuńDotyk Julii mam przed sobą, więc zobaczę, czy skuszę się także na kontynuację.
Co do serii Jutro to 5 tomów bardzo mi się podobało, zaś czytałam Kroniki Ellie - opisane życie po wojnie z nowym wątkiem wojennym. Pierwsza część rewelacja, droga dobra, jeszcze ma wyjść trzecia i to będzie koniec opowieści o Ellie:)
Czekam, może tobie pierwszej się uda przeczytać i zrecenzować :)
UsuńO to będę jednak musiała się zabrać ;)
Serię ,,Jutro'' zakończyłam na piątym tomie, więc zostały mi jeszcze dwa do nadrobienia.
OdpowiedzUsuńCiekawi mnie także seria ,,Dotyk Juli'', ale teraz nie mam czasu ani funduszy, żeby po nią sięgnąć.
Trzeba to skończyć, bo seria jest tego warta ;)
UsuńTeż zakończenie nie przypadło mi do gustu, takie niemrawe niestety. Ogólnie serię bardzo lubię i kontynuację pewnie niedługo przeczytam:)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńJa mam taką samą nadzieję. ;)
UsuńTak zdecydowanie zakończenie to największy minus całej serii, to się zgodzę w zupełności- wyglądało to tak jakby autor się wypalił, stracił pomysł i wenę. Co do kontynuacji to cóż nie powiem, że nie jestem niezmiernie ciekawa jednak czy sprosta ona moim oczekiwaniom tego nie wiem, jeszcze. Pewnie przeczytam tak z czystej ciekawości, boję się jednak że seria Jutro na tyle wysoko postawiła poprzeczkę, że może być problem z przebiciem.
OdpowiedzUsuńCo do zapowiedzi, "Sekret Julii" ło mamciu nie mogę się doczekać!!!!!
Serdecznie pozdrawiam :)
Dokładnie wielki brak pomysłu. Ja mam nadzieję sięgnąć, ale czy się uda, jeszcze zobaczę.
UsuńTo skoro takie emocje, to niedługo zabieram się za pierwszą część. ;)
Jak śmiesz spoilerować ;P? No, ale przynajmniej poczytałem sobie o zapowiedziach ;). Całkiem fajny pomysł. Może i mnie coś kiedyś zainteresuje ;).
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Melon :)
Ostrzegam, to chyba nie grzech? ;)
UsuńMam nadzieję :)
Informuję, że dodałam recenzję do wyzwania "Czytam Fantastykę" :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
i dobrej nocy życzę
Miłośniczka Książek