sobota, 19 kwietnia 2014

Uczta dla wron. Sieć spisków

Utkane intrygi

Pająki są zręcznymi stworzonkami, tkają swoje sieci dokładnie, strategicznie. Gdy na nie patrzymy wydają się niepozorne, lecz równocześnie piękne, zachwycają swoją złożonością. Inaczej na dzieło to patrzą stworzenia, które w nie wpadną. Widzą wtedy zagrożenie, niebezpieczeństwo. Jest jeszcze inna strona, strona twórcy, kogoś kto pracował nad skrzętnym projektem, który głowił się, co zrobić, by to jego praca była najdoskonalsza. Wciąż dodaje nowe sploty, wciąż rozmyśla, jak jeszcze bardziej uszlachetnić swoje działo. Potem pociąga za sznurki z ukrycia i czeka...

Siedem Królestw boryka się z coraz większą ilością problemów. Królestwem rządzi Cersei, która nie chcę słuchać niczyjego zdania i nie przebiera w środkach. Królowa wysłała swego brata, by ten odzyskał dorzecze. Jaime wciąż zastanawia się, czy to, co przed ucieczką powiedział mi Tyrion było prawdą. Wyrusza jednak w drogę. Jego siostra nie wysyła jednak tylko jego, ale również stojącego jej na drodze Lorasa. Kobieta nie przebiera w środkach, ale na jak długo?

Walka o władze wciąż trwa, Stannis szykuje się do uderzenia wraz ze swoim Ognistym Bogiem, zaś na Żelaznych Wyspach władze przejął Wronie Oko, który nie chcę jedynie władzy na wyspach. Ma plan, by dopaść legendarne smoki i dzięki nim dotrzeć do władzy. Jednak czy ich właścicielka będzie chciała się z nimi rozstać? Przecież ona również ma chętkę na niewygodny tron. Czy znów poznamy nowego władcę Siedmiu Królestw?

„Ciemną nocą człowiek zadaje sobie wszystkie pytania, 
których nie odważy się postawić za dnia.”

Wydarzenia przedstawione w powyższych zdaniach mają miejsce w okrutnym, pełnym spisków i intryg świecie Pieśni Lodu i Ognia G.R.R. Martina. Tym razem chciałabym Wam lepiej przedstawić drugą część „Uczty dla wron”, czyli „Sieć spisków”. Autor nie przebiera w środkach, nie jest delikatny, jego świat to nie miejsce dla łagodnych i biednych dzieci, tu nie ma miejsca dla wspaniałych szlachetnych rycerzy, urodziwych i niemądrych dam serca. Jeśli nie jesteś sprytny, jeśli nie potrafisz schować honoru do kieszeni szybko możesz odpaść z gry. A zepchnięcie z  planszy albo nawiązując do wstępu wpadnięcia w sieć wiążę się ze stratą życia. Czasem jednak nawet to nie pomaga, o czym dokładnie wiedzą czytelnicy sagi. Czy ktokolwiek może czuć się bezpieczny? Czytając tą serię nigdy nie mogłabym tak powiedzieć. Bo nawet jeśli w głowie tworzę sobie szczęśliwe scenariusze to i tak wiem, że one nigdy się nie spełnią, nie w Westeros, nie w Siedmiu Królestwach.

W poprzedniej recenzji serii wspominałam, że w tym tomie akcja zaczyna się dłużyć. „Cienie śmierci” przeczytałam szybko, ale mocno wymęczyłam tamten tom. Ten czytałam wolniej, lecz mocniej mnie wciągnął, po prostu miałam na jego lekturę mniej czasu. „Sieć spisków” naprawdę zaskakuje, wielością spisków. Najbardziej skutki swoich knowań odczuła Cersei, z czego byłam niesamowicie szczęśliwa. Jej postać niesamowicie mnie drażni od samego początku, jest doskonale wykreowana, ale moim zdaniem nie da się jej polubić, a przynajmniej ja nie potrafię. Sieć spisków została rozciągnięta szeroko, bohaterowie nawet, gdy oddalają się od królestwa, są z nią połączeni. Od tego nie da się uciec.

Dlaczego tak szybko wspomniałam o Cersei, było jej najwięcej w tym tomie, pierwszy raz otrzymała własne rozdziały, pokazała nam swoją prawdziwą naturę, ukazała mi, ile może zdziałać, ile potrafi zrobić, by się na kimś zemścić lub by osiągnąć swe cele. Sądziłam, że jej osoba będzie miała jakiekolwiek skrupuły, że będzie żałowała tego, co robiła wcześniej. Liczyłam, że choć trochę ją polubię, jednak tak się nie stało. Była jeszcze zimniejsza, jeszcze okrutniejsza niż sądziłam. Do tego teraz lepiej dowiedziałam się, jakimi środkami zdobywała, to czego chciała, co tylko utwierdziło mnie w mojej wcześniejszej ocenie.

„Jaime – odparła, pociągając go za ucho – słodziutki. Znam cię od czasu, gdy byłeś dzieciątkiem u piersi Joanny. Uśmiechasz się jak Gerion i walczyć jak Tyg, jest w tobie trochę z Kevana, bo w przeciwnym razie nie nosiłbyś tego białego płaszcza... ale Tyrion jest synem Tywina, nie ty.”

Reszta bohaterów również nie porywała z pewnymi wyjątkami. Jaimie i Brienne razem byli zabawną i nietuzinkową parą, którą bardzo polubiłam, nie łącząc ich w żaden związek, jednak osobno nie są najciekawsi. Jaime wciąż zastanawia się, czy pogłoski na temat jego siostry są prawdą, a Brienne no cóż, myśli jedynie o zadaniu. W poprzednim tomie ich rozdziały w ogóle mnie nie ciekawiły, teraz zaczęło się coś dziać, ale wciąż nie czułam pełnej radości z lektury. Ale skończę już z narzekaniem, bo czas na fragmenty z Sansą, gdziekolwiek się pojawia ta dziewczyna zawsze coś się dzieje. Uwielbiam ją i jej charakter, a sprawa z butami to mistrzostwo. Czysta, delikatna robota, byłam pod wrażeniem i chyba wciąż jestem. Ta dziewczyna potrafi zaskoczyć.

Świetne, prawda?

Wciąż żałuję, że nie pojawiły się żadne rozdziały z Tyrionem, Dany, czy Jonem, wszystkie te postaci w książce lubię bardzo mocno, są wyraziste, ciekawe i nie wiadomo, czego można się po nich spodziewać. Brakowało mi ich mocnego charakteru i wyrazu, może dla tego czytanie tej części, dwóch książek mi się dłużyło. Bez nich to nie to samo, ale pozostaje jedynie czekać na kolejną książkę. Czas ponownie wybrać się do biblioteki. 

Na koniec kilka słów o okładce, o szkaradnej okładce. Tak jak w poprzedniej części nie zachwyca, a jedynie zastanawia, co może przedstawiać. Wciąż zastanawiam się, dlaczego wydawnictwo tak zmieniało oprawę graficzną poprzez kolejne tomy, mi to nie przypadło do gustu. Całość na półce nie wygląda jak jedna seria, a jedynie zbiór jakichś niepowiązanych ze sobą książek. 

„Uczta dla wron. Sieć spisków” wypadła lepiej niż swoja poprzedniczka, lecz również za powalała na kolona jak poprzednie księgi sagi. Za mało mocnych postaci, a przynajmniej mocnych postaci, które lubię. Wiem, że kolejny tom będzie w nie obfitował. Czekam na nowe intrygi, niebezpieczeństwa i nowych kandydatów do tronu, bo tych w Siedmiu Królestwach nigdy nie jest mało.

Ocena: bardzo dobra+ [5+/6]

Autor: G.R.R. Martin
Tom: IV część II
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ilość stron: 528
Cena: 37,90zł
Data przeczytania: 2014-04-02
Skąd: biblioteka publiczna

Cykl Pieśń Lodu i Ognia: 
Gra o tron  ---  Starcie królów  ---  Nawałnica mieczy: Stal i śnieg  ---  Nawałnica mieczy: Krew i złoto  ---  Uczta dla wron: Cienie śmierci  ---  Uczta dla wron: Sieć spisków  ---  Taniec ze smokami cz.1  ---  Taniec ze smokami cz. 2  ---  The Winds of Winter  --- A dream of Spring  + Rycerze siedmiu królestw
 

Wyzwania, w których bierze udział ta książka:

___________________________________________
Może tematyka książki nie wpasowałam się w okres, który zaczął się niedawno, jednak dziś to już chyba ostatnia pora na złożenie Wam, drodzy czytelnicy, życzeń świątecznych. Dlatego życzę Wam wszystkiego najlepszego na te wielkanocne święta, smacznego jajka, mokrego poniedziałku i wiele uśmiechu. ;) 


14 komentarzy:

  1. Wszystkiego najlepszego! :D
    Mam zamiar oglądać "Grę o tron" w wakacje, a według zasady: najpierw książka, później film/serial, muszę ją najpierw przeczytać, więc seria jest w moich planach, a czy dojdą do skutku, zobaczymy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam i oglądam ;D Strasznie się męczyłem z tymi dwoma tomami, czekając tylko na Taniec ze smokami, byleby przeczytać coś o Tyrionie i Dany :) akcja zwalnia, ale nadal to jest Martin w dobrej formie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Seria jest świetna, tak samo jak serial. Mi również brakowało tu Tyriona, lecz "Taniec ze smokami" wszystko nadrabia :) I pamiętaj; nie bierz wesela w Westeros!
    Pozdrawiam Michał :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chyba tej serii nigdy nie przeczytam, bo książki są tak koszmarnie obszerne, że będzie mi szkoda czasu na zapoznawanie się z całą serią.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszą część nareszcie wypożyczyłam i chyba dziś zacznę czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam. Podziwiam zapału do czytania tej serii :) Ja niedługo wezmę się za pierwszy tom. Aż wstyd powiedzieć, ale to serial mnie do niego zachęcił :)

    Wesołych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Seria jest cudowna! Czytałam wszystkie tomy na przełomie 2011/2012, ale teraz naszła mnie ochota na odświeżenie treści i właśnie zaczęłam czytać Grę o tron. Chociaż zgadzam się, że Uczta dla wron była słabiutka. Przyznaję, że zwątpiłam czytając te tomy, ale na szczęście Taniec ze smokami był o wiele lepszy! Teraz pozostaje tylko czekać na Winds od Winter!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja dopiero dwa tomy przeczytałam. Strasznie ciężko dostać je w bibliotece i lektura też nie jest tak porywająca - wolę serial :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Postanowiłam, że jak tylko będę miała trochę wolnego czasu od zajęć - np. zbliżające się wakacje, to przeczytam tę serię ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam całą serię. Mimo świetnego serialu - warto czytać, bo styl G. R.R. Martina jest po prostu bardzo dobry. Niestety im dalej, tym autor bardziej zapomina o naszych ukochanych postaciach...

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękujemy i wzajemnie. :) Dla mnie ogółem ta seria nie jest dla mnie.

    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja takie sóżnione, Wesołych Świąt ;)
    Ja jeszcze żadnej książki tego autora nie czytałam, ale....to się z pewnością zmieni, bo już dłuższy czas planuję przeczytać ''Grę o tron''.

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja mam nadzieję, ze pierwszy tom jest już w drodze do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jejciu jaki cudny ten cytat:
    „Ciemną nocą człowiek zadaje sobie wszystkie pytania,
    których nie odważy się postawić za dnia.”

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.