środa, 29 stycznia 2014

Nawałnica mieczy. Stal i śnieg

Recenzja może zdradzać pewne fakty z poprzednich części. 

„czyny są prawdziwsze od słów.”

W poprzednim roku postawiłam sobie cel, nie postanowienie noworoczne, które wypowiada się jedynie, by je złamać(w większości przypadków), a zwykły, realny cel, by przed wkroczeniem na ekrany czwartego sezonu „Pieśni Lodu i Ognia” przeczytać choć te książki, które zawierają się w fabule serialu. Co może być niepokojące, ale zaczęłam czytać serie dopiero po zapoznaniu się z trzema sezonami, więc mam dużo do nadrobienia. W zeszłym roku udało mi się przeczytać dwa pierwsze tomy, ten rok w ramach czytania powieści G.R.R. Martina otwiera trzecia część cyklu, którą jest „Nawałnica mieczy. Stal i śnieg”.

Zimno poraża ich niemiłosiernie, ostatni, którzy mają bronić muru planują dezercję. Ucieczka wydaje się dużo lepszym rozwiązaniem niż walka z chordą dzikich, a już na pewno niż stracie z Innymi. Na ich drodze stoi jedynie Lord Dowództwa. Czy uda im się uciec od służby?

Właśnie takim prologiem rozpoczynają się wydarzenia w książce. Nie rozwijałam zbytnio tego streszczenia, gdyż skrótowe opisanie zdarzeń w serii Martina jest niebywale trudnym zadaniem. Akcja przeskakuje pomiędzy dziesiątkami postaci, a większość z nich opisuje zdarzenia z kompletnie innych obszarów królestwa, czasem nawet z poza jego granic, a co jest ciekawe, to wszystko łączy się tworząc niezwykle rozbudowaną opowieść. Warto wspomnieć również, że wydarzenia są kontynuacją tomy poprzedniego, a jednocześnie mogą rozgrywać się w jego trakcie. Tak więc występuję nie tylko wielka różnica odległości, ale również czasu zdarzeń.

„Jeden głos może kłamać, ale w wielu zawsze można odnaleźć prawdę.”

Gdybym chciała dokładnie opisać choć część postaci, które ogrywają ważną rolę w książce zabrałoby mi to naprawdę dużo czasu, nawet jeśli uwzględniłabym jedynie narratorów. Jednak skupię się na tych, którzy narracje w książce przejęli po raz pierwszy. A był to Jaime Lannister, znany jako Królobójca, którego początkowo nie darzyłam sympatią, jednak nastąpiły w tej kwestii zmiany. Mężczyzna ma specyficzny charakter, dzięki temu wyróżnia się na tle tłumu. Do tego często jest zabawny i błyskotliwy, zawsze ma w zanadrzu jakiś komentarz. Ciekawie jest czytać jego przemyślenia, bo patrząc na niego przez pryzmat jego czynów trudno by go posądzić o taki charakter. Można go odbierać z dwóch zupełnie różnych perspektyw, co da jego pełny obraz.

„Najwięksi głupcy często okazują się mądrzejsi od tych, którzy się z nich śmieją.”

Kolejnym dobrze znanym narratorem jest Sam, przyjaciel Jona. Chłopaka znałam dość dobrze, Jon ocenił go uczciwie. Sam jest tchórzem, ale nie do końca. Ma w sobie całkowicie inną odwagę. Jego postawa w niektórych sytuacjach może być zaskakująca, niekiedy może zadziwiać to, jak bardzo boi się naturalnych sytuacji, ale później jego osoba potrafi równie mocno zszokować w drugą stronę.

Dzięki tak wielu postaciom możemy patrzeć na wydarzenia oczami różnych osobowości.
Najpierw mamy rozdział z perspektywy Tyriona, później Dany, następnie Jaime, Catelyn, Arya i wielu, wielu innych. Ci bohaterowie mogą być w wielkiej odległości od siebie, ale ich wątki się przeplatają, co jest niesamowicie fascynujące. Najciekawsze momenty pojawiają się właśnie, gdy w jakiejś części wspomniana zostanie dana postać, a w następnym rozdziale to ona opisuje zdarzenia. W tej książce można to zauważyć wielokrotnie, niekiedy również postaci podążają podobnymi ścieżkami i aż chcę się krzyczeć, by goniły lub uciekały przed innymi. Takie momenty dają wiele emocji i ogromną radość z czytania.

„Niektóre bitwy wygrywają miecze i włócznie, a inne gęsie pióra i kruki.”

W tomie tym po wcześniejszym ogromnym nagromadzeniu kandydatów do korony wydarzenia na tym polu ucichły. Dwóch władców nie żyję, jeden ma problemy na własnych terenach, jeden po przegranej bitwie próbuje odbudować siły, a ostatni, a właściwie ostatnia nadal jest za daleko, by zagrozić królowi Joffreyowi. Ta kwestia więc lekko ucichła. Można jednak zauważyć, że wzrosła liczba ślubów(lub przygotować do nich), w kwestii tej wszystko mocno się komplikuje, rozwija, pojawia się wiele zaskoczeń. Jak się pewnie domyślacie, niektórzy na nich zyskują, inni tracą. A jaki pretendent do tronu wyszedł na nich najlepiej?

„Nic nie wiesz Jonie Snow”

Warto wspomnieć na koniec o Jonie Snow i Dany, a właściwie o ich zasługach. Dzięki nim wciąż poznaje nowe rejony, zwyczaje i ludzi z terenów wokół Siedmiu Królestw i poszerzam obraz krain. Jest to niesamowite, bo tu upalny, gorący klimat, tam śnieżyce i mróz szczypiący w twarz, zaś w Królestwie zielone lasy, kraj zniszczony wojną. Jednak nie tylko wygląd terenów całkowicie się różni, zdecydowanie ciekawie jest poznawać różne spojrzenia na życie, plemienne, zamkowe, mieszczańskie. Same tereny pod władzą króla są bardzo zróżnicowane, ich poznawanie jest równie ciekawe, jak czytanie o wydarzeniach w powieści.

Znów miałam problem z opisaniem zdarzeń, które miały miejsce w tym tomie. Dla mnie mimo dużej obojętności wszystkie książki są jednością, można je czytać w odstępach, ale tworzą tak zwartą całość, że nie da się ich dokładnie rozdzielić. „Nawałnica mieczy. Stal i śnieg” trzymała poziom tomów poprzednich, nadal zaskakuję i intryguję. Oby tak dalej.

Ocena: 6 [skala 6] 

Autor: G.R.R. Martin
Tom: III część I
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ilość stron:608
Cena: 49 zł
Data przeczytania: 2014-01-17
Skąd: biblioteka publiczna

Cykl Pieśń Lodu i Ognia: 
Gra o tron  ---  Starcie królów  ---  Nawałnica mieczy: Stal i śnieg  ---  Nawałnica mieczy: Krew i złoto  ---  Uczta dla wron: Cienie śmierci  ---  Uczta dla wron: Sieć spisków  ---  Taniec ze smokami cz.1  ---  Taniec ze smokami cz. 2  ---  The Winds of Winter  --- A dream of Spring

Wyzwania, w których bierze udział ta książka:

28 komentarzy:

  1. Kurcze, ja całkiem niedawno odkryłam serial, teraz czekam aż książki wpadną w moje łapy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem w stanie pisać o tej sadze obiektywnie. Czytałąm ją (całość) już 3 razy. Dla mnie to arcydzieło, ta saga ma w sobie WSZYSTKO czego szukam w lieteraturze. Jest kompletna, chociaż jeszcze nieskończona :) Martin to mój mistrz, kocham go miłością bezgraniczną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoją fascynację widać nawet po profilowym, ale myślę, że seria na to zasługuję, epicka. ;)

      Usuń
  3. Sorry za dwa błędy w powyższym komentarzu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba się skuszę na pierwszą część kiedyś :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Na razie nie mam ochoty na tą serię, ale może kiedyś się skuszę na twórczość tego autora, bo sporo osób zachwala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że kiedyś Cię przekonam. ;)

      Usuń
  6. zapowiada się bardzo ciekawie , fajnie że tak wysoko ją oceniasz :)


    http://czytaniemoimhobby.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze, że przypadła Ci do gustu. Najgorsze są rozczarowania.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przede mną na razie pierwszy tom. :) Mam nadzieję, że mi się spodoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam żadnej z książek z tej serii, a tyle dobrego o nich słyszę ;) Chyba muszę w końcu nadrobić te zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem 201 osobą, która polubiła Pani bloga :)

    Cieszę się, że tu trafiłem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. To coś dla mnie! :3

    Pozdrawiam, Anath

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem ogromną fanką serialu!
    Z niecierpliwością czekam na 4. sezon!

    Za książkę też będę chciała się wziąć - ale później, kiedy pierwsze odcinki będę słabiej oglądała.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak wiesz (;)) sagę Martina uwielbiam całym sercem mola książkowego- podziwiam go za skonstruowanie tak wielgachnego i złożonego świata i stworzenie niesamowicie realnych postaci, z których każda może czymś czytelnika zaskoczyć (na przykład Królobójca, czy Sam)- nie mogę doczekać się dalszych przygód w Siedmiu Królestwach. Na szczęście "Krew i Złoto" w końcu udało mi się pożyczyć, a później..."Uczto Wron" nadchodzę! :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Zostałaś nominowana przeze mnie do Liebster Blog Award:
    http://fadetoblack-books.blogspot.com/2014/01/058-liebster-blog-award.html

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo bym chciała przeczytać tą serię. Już czuję że mną zawładnie!
    zazdroszczę lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam wielką ochotę na całą serię, zazdroszczę Ci możliwości przeczytania, bo piszesz o niej niesamowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nominowałam cię do Liebster Blog Award i mam ogromną nadzieję, że odpowiesz na moje pytania :)
    http://literary-land.blogspot.com/2014/01/liebster-blog-award-nowa-autorka-bloga.html

    OdpowiedzUsuń
  18. Patrycjo, nie musisz się spieszyć z dodawaniem recenzji na gwałtu rety, bo zmieniłam zasady:
    http://basiapelc.blogspot.com/2014/01/czytam-literature-amerykanska-zmiany-w.html
    Także spokojnie, jak dodasz w lutym, to i tak będzie 1 punkt za 1 książkę i tak :)
    Im więcej, tym oczywiście lepiej. Ale ja patrzę na datę dodania postu i wtedy wiem czy post jest styczniowy, czy już z lutego. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. "Gra o tron" przeczytana, teraz czas na "Starcie królów". A skoro mówisz że trzecia część trzyma poziom poprzedniczek to chyba zacznę się rozglądać za nią w księgarniach. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. No pięknie, ja zasiadam do czytania a tu łup czerwoną czcionką, że mogą być spoilery... nosz kurczę ;P! To nie mogłem przeczytać, ale za to widzę, że ocena dosyć... dosyć? Ona jest maksymalnie wysoka :D. Dobrze wiedzieć, że opłaca się kontynuować tę serię :).

    Pozdrawiam ciepło :)!
    Melon

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.