niedziela, 24 listopada 2013

Gra o tron

„W grze o tron zwycięża się albo umiera. Nie ma ziemi niczyjej.”

Są książki, które potrafią porwać czytelnika, nie dają mu oddechu, silnie na niego oddziaływają. Niekiedy są to tak rozbudowane historie, że czujemy jakbyśmy razem z bohaterami odkrywali wydarzenia i przeżywali przygody. Tak właśnie czułam się czytając pierwszą część sagi Pierśni Lodu i Ognia George R.R. Martina. „Gra o tron” okazała się historią kompletną, przekazywała nam masę informacji, jednak w taki sposób, ż każdy czytelnik mógł odnaleźć się w wydarzeniach i dokładnie je poznać. Ogromna liczba postaci, dużo miejsc i zdarzeń nie ułatwiają pisania recenzji, jednak spróbuję choć pokrótce powiedzieć, co się w niej działo, jak rozgrywały się wydarzenia.

Wszystko zaczyna się w lesie, gdzie członkowie Nocnej Straży zostają zaatakowani przez tajemnicze istoty. Zabiły one całą kompanię, nikt nie miał szans się uratować.
Bran Stark, syn Neda Starka wraz z jego synami jest świadkiem skazania dezertera z Nocnej Straży. Jego ojciec wykonuje wyrok. Takie jest prawo, a Eddard Stark się go trzyma.
Wracając do zamku Jon, bękart mieszkający wraz z całą rodziną odnajduje małe wilkory, razem z braćmi przekonują lorda Starka, by je zatrzymać.  Wilkorów jest dokładnie tyle, ile dzieci Namiestnika Północy, czy to znak od bogów?
Niedługo potem Ned dowiaduję się, że niedługo odwiedzi go król wraz ze swoją świtą, Eddard przeczuwa, co go czeka. Okazuję się, że jego przyjaciel chcę, by został nowym Namiestnikiem w Królewskiej Przystani. Jednak zadanie to nie jedynie honor, lecz również obowiązki, lord Stark musiałby również opuścić rodzinę, z którą jest tak mocno związany. Z poczucia obowiązku, z powodu dawnej przyjaźni i braku wyboru zgadza się na stanowisko. Jednak nawet on nie wie w pełni, jakie czekają go obowiązki i jakie ta decyzja będzie miała konsekwencje.

„Lecz my postępujemy według starych zwyczajów. W żyłach Starków płynie krew Pierwszych Ludzi. Wierzymy, że ten, kto wydaje wyrok, sam powinien go wykonać. Jeśli chcesz odebrać komuś życie, powinieneś spojrzeć mu w oczy i wysłuchać jego ostatnich słów.”

Wydarzenia w książce przebiegają wielotorowo, narracja podzielona jest między wiele postaci, które odkrywają ważne role w wydarzeniach. Narratorami są lord Stark, jego syn Bran, syn z nieprawego łoża Jon, córki Sansa i Arya, jego żona Catelyn, jak widać większość akcji widzimy oczami  postaci z rodu Starków, jednak do grona prowadzących akcję możemy zaliczyć jeszcze Tyriona z rodu Lannisterów oraz Daenerys córkę obalonego króla. Martinowi mimo ogromu postaci udało się doskonale scalić historię, cały czas była ona spójna i powoli prowadziła pokrętnymi ścieżkami do tego samego punktu, a mianowicie walki o władzę. Bo to w głównej mierze na niej skupia się „Gra o tron”.

„Nigdy nie zapominaj o tym, kim jesteś, bo świat na pewno o tym nie zapomni. Uczyń z tego siłę, a wtedy przestanie to być twoim słabym punktem. Zrób z tego swoją zbroję, 
a nikt nie użyje tego przeciwko tobie.”

Jednak fabuła jest zdecydowanie bardziej rozbudowa. Autor daje nam doskonale poznać bohaterów, pozwala się z nimi zżyć, niekiedy jednak nie na długo. Właśnie to jest tu najgorsze, w wielu książkach główni bohaterowie cały czas żyją szczęśliwie, co prawda trafiają im się niebezpieczeństwa, tracą najbliższych lub napotykają inne nieszczęścia, ale ŻYJĄ. Tu nie możemy być tego pewno, do końca nie wiadomo, kto będzie żyć, a kto umrze. To jeden z ogromnych plusów twórczości G.R.R. Martina potrafi wstrząsnąć czytelnikiem.

„Dziewczyny dostają herby, lecz nie dostają mieczy. Bękartom daje się miecze, ale nie herby.”

Wiem, że z serialu, ale musiałam... 
Bohaterowie powieści byli dla mnie bardzo realistyczni, posiadali cechy ludzi, którzy według mnie podobnie zachwycaliby się w czasach porównywalnych do średniowiecza, jak te w powieści. Większość narratorów odbierałam pozytywnie, nawet mimo mojej niechęci do Catelyn, muszę powiedzieć, że ona również była doskonale wykreowana. Zachowywała się nie do zniesienia, ale nie mogę zarzucić nic autorowi, bo sądzę, że taka miała być. Reszta postaci przypadła mi do gustu. Ogromnie polubiłam Tyriona, dzięki jego szczerości i odmienności. Muszę się Wam przyznać, ze przed przeczytaniem miałam za sobą już trzy sezony serialu, więc wiedziałam już co nieco o postaciach. W filmie jednak nie byli oni tak dobrze wykreowani, no może poza Turionem, którego zawsze lubiłam. Reszta była bardziej płytka, aktorzy grali dobrze, ale jednak książka to książka jej nic nie przebiję.

„Theon Greyjoy zauważył kiedyś, że Hodor nie ma pojęcia o wielu rzeczach, lecz z pewnością zna swoje imię. Stara Niania zachichotała, kiedy Bran opowiedział jej o tym, i wyznała, że prawdziwe imię olbrzyma brzmi Walder.”

Wspomniałam wcześniej, że akcja rozgrywała się w czasach, które określiłabym jako średniowiecze. Realia epoki były zachowane. Jednak nie o tym chciałam wspomnieć. Miejsce akcji, a właściwie kraina jaką wykreował Martin jest niezwykle dobrze wykreowana, poznajemy ogromne połacie terenu, a jak wiem z serialu, to wciąż nie koniec. Będą się wciąż pojawiać nowe miejsca. Opisy, które stosował pisarz były obrazowe, mogły pomóc w wyobrażeniu sobie miejsc dziania się zdarzeń, jednak nie było ich tyle, by nużyły.

„Czerwona Twierdza daje schronienie dwóm rodzajów ludzi(...). Tym, którzy pozostają lojalni wobec królestwa, oraz tym, którzy okazują lojalność jedynie wobec siebie samych.”

Warto też wspomnieć o licznym intrygach dworskich, jakie mają miejsce właśnie w Czerwonej Twierdzy. Najciekawsi bohaterowie, najbardziej sprytni i perfidni właśnie w niej znaleźli swoje schronienie. Właściwie cała najważniejsza akcja skupia się na tym miejscu, to tam są podejmowane najważniejsze decyzje i odgrywają się wydarzenia najbardziej istotne dla zdarzeń. Zakończenie książki pokazuję, że choć teraz działo się tam wiele, to jeszcze nie jedno się zdarzy.


 Przez jej dużą objętość książkę czyta się dość długo, jednak nie jest to odczuwalne. Teraz po skończeniu wciąż rozmyślam, co będzie dalej, chcę jak najszybciej przeczytać trzy pierwsze części, by móc poznać zdarzenia dalej niż działy się w serialu. Jak widać więc, czytanie tego tomu nie było męczące i pozostawiło pewien niedosyt, bo oczywiste jest to, że nie jest to jeszcze historia skończona. Niedosyt powoduje, że chce się czytać dalej.

Niezwykle cenię Pana Martina za to, że mogliśmy poznawać nie tylko wydarzenia, które działy się w teraźniejszości, ale również, co działo się wiele lat temu. Dzięki temu mogłam poznać dokładnie historie Siedmiu Królestw, rządzące nimi prawa i zwyczaje. Miałam doskonały obraz na historie rodów, to dopełniało jedynie obrazu działa.

„Każdy siniak to nowa lekcja, a każda nowa lekcja czyni nas lepszymi.”

Na koniec chciałabym się wypowiedzieć na temat okładki. Moja biblioteka posiada jedynie starą wersję okładki, czyli jak sądzę Jona Snow, nie mam jej nic do zarzucenia. Moim zdaniem pasuję ona do treści książki, a do tego jest wykonana dokładnie, szczegóły są odwzorowane bardzo realistycznie. Oceniając ją teraz, podoba mi się. Druga wersja to zaczerpnięty z serialu obraz Neda Starka na Żelaznym Tronie, w serialu prezentuję się on spektakularnie, jednak teraz czytając książkę wyobrażałam go sobie trochę inaczej. Mimo wszystko ten serialowy nadal mi się podoba.

„Gra o tron” to doskonała książka z działu fantastyki. Ma w sobie niesamowity klimat, wprowadza czytelnika w niezwykły, często okrutny świat i nie pozwala o nim zapomnieć. Dzięki jej objętości czytelnik może dokładnie zanurzyć się w historie i dokładnie jej poznać. George Raymond Richard Martin stworzył żywą opowieść, w której większość czytelników znajdzie coś dla siebie.

Ocena: świetna

Autor: G.R.R. Martin
Tom: I
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ilość stron: 778
Cena: 49 zł
Data przeczytania: 2013-11-23
Skąd: biblioteka publiczna

Cykl Pieśń Lodu i Ognia: 
Gra o tron  ---  Starcie królów  ---  Nawałnica mieczy: Stal i śnieg  ---  Nawałnica mieczy: Krew i złoto  ---  Uczta dla wron: Cienie śmierci  ---  Uczta dla wron: Sieć spisków  ---  Taniec ze smokami cz.1  ---  Taniec ze smokami cz. 2  ---  The Winds of Winter  --- A dream of Spring



Książka przeczytana do wyzwania:


_______________________________________________________
Zapraszam na mój FP na FB. klik!

34 komentarze:

  1. Uwielbiam ten cykl! Chociaż muszę przyznać, że na początku trudno mi się było połapać kto kim jest... :)
    xo, A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ja miałam łatwiej, bo znałam serial... ;)

      Usuń
  2. Serial uwielbiam, a książkę mam w planach. Czekam cierpliwie, aż mój narzeczony skończy czytać pierwszą część:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę i film mam w planach. Kiedyś nadrobię ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Wciąż jeszcze przede mną lektura opaśłych tomiszczy spod pióra Martina... Mam za sobą półtorej sezonu serialu i jakoś tak wyszło, że przerwałam i juz do niego nie wróciłam. Bardziej zależy mi na zapoznaniu się z książką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie dobra koncepcja, choć ja jestem od tego momentu fanką obydwu dzieł. ;)

      Usuń
  5. Ostatnio bardzo chciałam tę książkę przeczytać ale nie jestem przekonana do akcji rozgrywającej się w średniowieczu - to nie do końca moje klimaty i boję się, że mogłabym się rozczarować...

    OdpowiedzUsuń
  6. Po przejściu pewnego "progu bólu", związanego z ogromną ilością nazwisk i rodów, w pełni zanurzyłam się w tej powieści. W ten sposób przebrnęłam już przez "Grę o tron", "Starcie królów" i "Nawałnicę mieczy". "Starcie..." troszkę mi się dłużyło, ale warto je przeczytać, żeby uderzyć w "Nawałnicę mieczy", która obecnie jest moim hitem!

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem było ciężej, to prawda. Mam już wypożyczoną drugą część, więc za jakiś czas zajmę się czytaniem. ;)

      Usuń
  7. Chyba jestem jedyną osobą, której ta książka nie odpowiadała. Uwielbiam średniowieczne klimaty, ale sama książka bardziej mnie irytowała niż cieszyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, choc nie jesteś jedynie, bo spotkałam sie już z negatywnymi ocenami w blogosferze. ;)

      Usuń
  8. Nawet nie wiedziałam, że ta seria ma tyle tomów.Na razie jednak fabularnie do mnie niezbyt przemawia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ogólnie seria ma siedem tomów, ale wydawane są one często jako dwie książki jedna. ;)

      Usuń
  9. Już od dawna planuję ją zakupić, tylko troszkę martwię się że może mi się nie spodobać, ponieważ nie gustuję w czasach średniowiecza. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj wypożyczyć, a jak Ci sie spodoba to kupisz, ja np. lubię takie klimaty, co wiedziałam od razu ;)

      Usuń
  10. Moja ukochana saga. Najwspanialsza! Kocham bezgranicznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę wreszcie zająć się tą serią, bo i do serialu mnie ciągnie, ale kolejność musi być zachowana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że zadecydowałaś lepiej niż ja. ;)

      Usuń
  12. Książka cały czas czeka na mnie, chyba trochę przeraża mnie ilość stron, ale kiedyś na pewno zabiorę się za nią :)
    Pozdrawiam,
    Niko.

    OdpowiedzUsuń
  13. Książkę dostanę na Mikołajki i po prostu nie mogę się jej doczekać :) Nasłuchałam się tylu zachwytów, że po prostu muszę ją poznać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę tylko pozazdrościć, miałam egzemplarz z biblioteki. ;)

      Usuń
  14. Zaczęłam ją czytać, jakoś pod koniec października i nadal nie skończyłam. Nie dlatego, że jest nudna, wręcz przeciwnie, wciąga niesamowicie. Wrócę do niej, jak uporam się z innymi książkami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się wciągnęłam i jednym tchem przeczytałam, jakoś samo poszło. ;)

      Usuń
  15. Jeeeju! Chciałam przeczytać tę książkę, a po Twojej recenzji myślę, że sięgnę po nią na 100%!

    Pozdrawiam, Anath

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje tylko zachęcić jeszcze mocniej. ;)

      Usuń
  16. Winter is coming:)
    http://nolongernightmare.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.