niedziela, 30 czerwca 2013

Podsumowanie czerwca

Cześć,

jak zawsze ostatniego dnia miesiąca podsumuję cały miesiąc. Podsumowanie wypadło tak późno, ponieważ musiałam jeszcze dodać jedną recenzję, recenzje Scarlet. Cały czas na zrecenzowanie przeze mnie czekają trzy książki, jedną z nich dodam już w poniedziałek. Jednak o tym później.

Czerwiec był moim ostatnim miesiącem szkolnym, na reszcie koniec. Był to mój ostatni rok w gimnazjum, nie narzekam szczególnie, żałuję tylko, że rozstaję się z niektórymi ludźmi, już za nimi tęsknię, choć jeszcze mamy tyle czasu na spotkania. Rok szkolny zakończył mi się satysfakcjonująca, choć bardzo żałuję, że nie udało mi się poprawić chemii. Jest to jedyny przedmiot, z którego się poprawiałam i nie podniosłam oceny(w sumie było ich cztery, więc nie tak dużo). Pochwalę Wam się, jednak że udało mi się osiągnąć swój cel i mam średnią ponad 5, a nawet więcej. Będę tą chemię długo żałować, bo tylko ona przesądziła, że nie miałam najwyższej średniej w szkole. Ale dość żali. Czas nauki się skończył, przejdźmy do przyjemniejszych rzeczy, a mianowicie książek. :)

W tym miesiącu do liczby moich obserwatorów dołączyło 5 osób. Odwiedziło mnie zaś 1564. Serdecznie Wam dziękuję. Zachęcam Was też do dodania mnie do obserwatorów Google. Od dawna krążą plotki, że obserwatorów mogą usunąć, więc zachęcam. Ich liczba na moim blogu wynosi już 49 osób. 

Zawsze najbardziej ciekawi mnie, ile stron udało mi się przeczytać. W tym miesiącu było to 6003 strony. Co na dzień daje 200 stron. Wynik byłby większy, jednak dziś nie zdążyłam nic przeczytać, miałam gości. ;) 10 stron mniej niż w zeszłym miesiącu, muszę się poprawić. :P Nie będę Was już zanudzać, przejdę do przeczytanych pozycji. 



Lista przeczytanych książek w czerwcu:

1. "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown [zrecenzowane]
2. "Gorączka"(Jutro 5)  John Marsden [zrecenzowane]
3. "Tajemnica siedmiu zegarów" Agata Christie [w trakcie pisania]
4. "Cienie"(Jutro 6) John Marsden [zrecenzowane]
5. "Tron szarych wilków"(Siedem królestw) Cinda Williams Chima [zrecenzowane]
6. "Mroczny sekret" Libba Bray [zrecenzowane]
7. "Po drugiej stronie świtu"(Jutro 7) John Marsden [zrecenzowane]
8. "Krąg"  Mats Strandberg, Sara Bergmark Elfgren [w trakcie pisania]
9. "Wybrani" C.J. Daugherty [zrecenzowane]
10. "Czarny świt" (Wampiry z Morganville) Rachel Caine [zrecenzowane]
11.  "Zagubiony heros"(Olimpijscy herosi) Rick Riordan [zrecenzowane]
12. "Scarlet"(Saga Księżycowa) Melissa Meyer [zrecenzowane]
13. "Gwiazd naszych wina" John Green [w trakcie pisania]
+"Przygody Odyseusza"(Mitologia) Jan Parandowski [niezrecenzowane]
(Znów trzynaście przeczytanych książek:P)

Książki powtórzone:
1."Morze potworów"(Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy) Rick Riordan [zrecenzowane]
2. "Antykwariat z starymi mapami"(Ulysses Moore) Pierdomenico Baccalario [zrecenzowane]

Co to pozycji naprawdę nie jest źle. :)

Najlepsza książka miesiąca: "Gwiazd naszych wina", "Zagubiony heros", "Scarlet, "Tron szarych wilków"
Najgorsza książka miesiąca: "Mroczny sekret"(choć i tak po recenzji widać, że mi się podobała)
Największe zaskoczenie: "Gwiazd naszych wina"
Największe rozczarowanie: "Mroczny sekret"
Liczyłam na więcej: "Po drugiej stronie świtu"

W czerwcu dodałam dokładnie 17 postów, w tym to podsumowanie i stosik(10). Nie jest to zły wynik, ale często łapię lenia z recenzowaniem, a potem pod koniec miesiąca muszę nadganiać. Mam w planach to zmienić. :) Z ciekawości sprawdziłam, który post w tym miesiącu odwiedzaliście najczęściej, z wyliczeń wyszło, że ten zatytułowany: "Po drugiej stronie świtu + zapowiedzi". Myślałam, że królował będzie stosik, a tu taka miła niespodzianka. ;)

To ja już Was zostawiam. Moje plany na następny miesiąc nie zmieniły się. Muszę wreszcie poprawić wynik ze stycznia i do tego zrecenzować zaległe książki. 

A jak Wasze podsumowania?

Pozdrawiam
Patrycja

PS. Niedługo na blogu pojawi się stosik. :)

Scarlet

"Och, babciu, jakie ty masz wielkie zęby!"

Wyobraź sobie Ziemię za kilkadziesiąt lat, za setki lat, co widzisz? Czy człowiek byłby zdobywcą księżyca? Czy na świecie żyłyby roboty, androidy, czy cyborgi? Jak podzielono by ziemskie terytorium? Ciekawe pytania, każdy z nas pewnie miałby na nie inne odpowiedzi, wyobraziłby sobie coś innego. Jedną z takich wizji przedstawiła w swojej sadze księżycowej Marissa Meyer. 
Jakiś czas temu zabierałam się za czytanie pierwszej części cyklu „Cinder” opowiadającej o losach Lunarki-cyborga, historia bardzo mnie zainteresowała i postanowiłam kontynuowanie historii w księdze drugiej „Scarlet”.

Scarlet od wielu dni próbuję odnaleźć babcię, policja umywa recę, urzekła, że babcia uciekła. Jednak dziewczyna w to nie wierzy, dlaczego miała by uciec. Wszystkie ślady wskazują początkowo na jedno. Pojawia się jednak ktoś, kto wie coś w tej sprawie, czy razem zdołają znaleźć zaginioną?
W tym samym czasie Cinder ucieka z więzienia. Używając swych nowo nabytych lunarskich umiejętności omamia strażników i ucieka razem z właścicielem statku kosmicznego. Czy dziewczyna znajdzie odpowiedź na dręczące ją pytania? 

Akcja książki toczy się wielotorowo, narratorami są różni bohaterowie, czasem poznani dopiero w tym tomie, czasem już dobrze znani czytelnikom. Najwięcej zdarzeń przeżywamy jednak razem z tytułową Scarlet. Nie bójcie się jednak, nadal mamy wgląd na historie Cinder, Kaia, ale poznajemy również nowe wątki. Znajdujemy nowe odpowiedzi. Tempo książki trzyma wysoki poziom od samego początku i nie zmienia się aż do końca. 

"Nie wiedziała, że wilk jest przebiegłym i niegodziwym zwierzęciem, i nie obawiała się go."

Merissa Meyer ciekawie wprowadza akcenty z baśni, które dobrze znamy. Książka nie ma tu nic wspólnego z kopią, nową wersją historii. Są tu jedynie lekkie niuanse, które przypominają, że Scarlet nawiązuję do baśni Czerwony Kapturek. Dziewczyna nosi swoją ulubioną czerwoną bluzę, mieszka jedynie z babcią, którą kocha nad życie i poznaje Wilka. Myślicie, że to wiele. Powiem Wam, że naprawdę nie. Wszystkie zdarzenia są zgrabnie połączone z kolejną częścią. Czytając wydaję mi się, że autorka od początku miała plan, co chcę osiągnąć pisząc te historie. Nikt nie pojawia się bez przyczyny, nic nie dzieje się bez przyczyny. 

Historia nie zamyka się w tej części, nadal wiele przed nami. Autorka zapowiedziała napisanie czterech tomów sagi. Kolejna historia ma opowiadać o Roszpunce. Naprawdę nie mam pojęcia, jaka postać mogłaby nią być. Autorka może zaszaleć i wprowadzić kompletnie nie znaną postać, nie wiem, czy któraś ze znanych mi postaci może się w nią wcielić. Myślę, jednak, że to będzie ktoś nowy, ktoś kogo jeszcze nie znam. Czekam na prawdziwe zaskoczenie i kolejną świetną postać.

„- Nie dziękuj mi za mówienie ci prawdy, kiedy kłamstwo byłoby dla ciebie zbawieniem.”

Bohaterowie książki nadal trzymają poziom. Autorka wykreowała ich bardzo realistycznie, nie są ideałami, więc za niektóre ich zainteresowania są denerwujące, inne cieszą. Naprawdę ciężko po nich dojść, co naprawdę się stanie, co wymyślą, jaki mają plan. Scarlet potrafi poświęcić wszystko dla ukochanej babci, Wilka ma wielką tajemnicę, Thorne z pozoru zwykły złodziejaszek,  ma ciekawy charakter i jest zabawny. Wszystkie postaci wnoszą coś do książki, nie ma tu niczego, co okazałoby się niepotrzebne, nie ma przesycenia. Mimo wad bohaterów dla się lubić. No może z kilkoma wyjątkami, a ich przywódcę poznaliście już wcześniej. 

Jeśli długi czas liczyłeś, drogi czytelniku, na przeczytanie współczesnej baśni, z ciekawym motywem to właśnie masz okazje. Baśń księżycowa wciąga od pierwszych stron. Gdy przeczytasz pierwszą część masz ochotę, by poznać dalsze losy. Przy czytaniu nie można się nudzić, wielotorowa akcja nigdy na to nie pozwoli. 
Nadal pozostaje oczarowana tą historią, okładkami(o których oczywiście zapomniałam wspomnieć wcześniej) i elementami niezapomnianych baśni z dzieciństwa. Wszystko to tworzy niezwykły klimat, który trudno opuścić i zapomnieć. 
Ocena: świetna

Autor: Marissa Meyer
Tom: II
Wydawnictwo: Egmont
Ilość stron: 494
Cena: 36,99zł
Data przeczytania: 2013-06-29
Skąd: własna biblioteczka

Seria Saga Księżycowa:
0,5 Glitches --- Cinder --- 1,5 The Queen's Army --- Scarlet --- Cress --- Winter 



Książka przeczytana do wyzwania:

czwartek, 27 czerwca 2013

Wybrani

„Szczerość może być dobra. - Jej słowa unosiły się w ciemności. - Ale może też krzywdzić.”

Do czego może doprowadzić zakład? Najczęściej przychodzą mi do głowy jakieś niestworzone historie, więc pewnie do wszystkiego. Jeśli jednak o tym myślę, częściej kojarzy mi się to z czymś negatywnym, tu jest jednak inaczej. 
Maż C.J.Daugherty wyzwał ją i oskarżył o tchórzostwo, bo boi się napisac książki. Nalegał by spróbowała. Tak to się, więc zaczęło. Przyszła autorka nie chciała, by mąż wygrał, więc zaczęła pisać. Przelewała na karty powieści swoją fascynację naturą przestępców. Tak powstała jej pierwsza powieść- „Wybrani” rozpoczynająca serię Akademia Cimmeria.

Allie jest zbuntowaną nastolatką, od śmierci brata nie potrafi znaleźć sobie miejsca, próbuję zwrócić na siebie uwagę. W tym roku wylali już ją z kolejnej szkoły. Rodzice postanowili przenieść ją do akademii Cimmera. Szkoła jest naprawdę dziwna, nikt ze znajomych dziewczyny o niej nie słyszał, nikt nic o niej nie

wie. Jak dziewczyna odnajdzie się w nowym miejscu? Co skrywa się za murami szkoły? Jakie sekrety są tu skrywane? I dlaczego Allie nigdy nie słyszała o tym miejscu? 

„Przestrzegaj tych zasad uważnie, a opuścisz naszą szkołę pełna miłych wspomnień. Złam którąś z nich, a Twój pobyt w tym miejscu okaże się bardzo krótki.”

Główna bohaterka- Allie trafiła do niezwykłego miejsca. W szkole uczą się dzieci najbardziej wpływowych ludzi w kraju, jednak nikt samej szkole nigdy nie słyszał. Zbudowana na uboczu, z daleka od ciekawskich spojrzeń. Dziewczyna zastanawiała się, czemu rodzice wysłali ją do tak ekskluzywnej szkoły. Coś jej tu nie pasowało. Jednak nie tylko to było zastanawiające. Szkoła skrywa wiele sekretów. Wiele zasad, które trzeba przestrzegać, w tym jedna bardzo zadziwiająca, mówiąca o Nocnej Szkole, jakichś tajemniczych zajęciach. O co w nich chodzi? 

Muszę powiedzieć, że klimat książki mi się spodobał. Nie macie jednak, co liczyć na jakieś mrożące krew w

żyłach zdarzenia. Początkowo nie dzieje się tu sporo, jednak, gdy Allie zaaklimatyzowała się w szkole i zyskała kilku przyjaciół coś zaczyna się dziać. W książce znalazłam wiele tajemnic, na rozwiązanie niektórych spraw musiałam trochę poczekać. Jednak było warto. Najbardziej ciekawa według mnie jest sprawa wysłania Allie właśnie do tej szkoły, a została ona rozwiązana w tym tomie tylko częściowo. 

Bohaterowie w książce są dobrze wykreowani, jednak w niektórych postaciach czegoś mi zabrakło, tak jakby były sztuczne. Przez praktycznie połowę książki o jednej z przyjaciółek Allie praktycznie nic nie wiedziałam. Dopiero potem wiele faktów o tej osobie wyszło na jaw, ale tylko dzięki rozmowie z inną postacią. Czy Allie była mocna postacią? Nie powiedziałbym tego, niby początkowo została wyrzucona za dewastację, jednak trochę mało było w niej bunty, w nowej szkole stała się inną osobą, a szkoda, chciałabym wreszcie poznać bohaterkę z prawdziwym pazurem. 

„Nie wszystko jest tym, na co wygląda, a ludzie nie zawsze są tymi, za których się podają.”

W książce występuje lekka schematyczność. Najbardziej wyczułam to w związkach Allie. Idealny chłopak

okazuje się jednak nie tak idealny, a ten tajemniczy, niebezpieczny zostaje chłopakiem głównej bohaterki. Od początku bardziej podobała mi się postać Cartera, chłopak wydawał się skryty, niedostępny. Choć krążyły o nim w szkole legendy, wydawały mi się wyolbrzymione. Bardzo podobały mi się jego kłótnie z główną bohaterką. Były to chyba najzabawniejsze momenty książki. Właśnie dzięki nim go polubiłam. 

Zakończenie było dość przewidywalne, jednak niektóre z jego części bardzo mnie zaskoczyły. W sumie zastanawia mnie, jak to się dalej potoczy, co przygotuję autorka, by rozwinąć tą historię. Niektóre aspekty poruszone przez Allie bardzo mnie zastanawiały, czekam na jej rozmowę z rodzicami, oni będą musieli rzucić nowe światło na tą sprawę. 

Mimo tego, że bardziej w tej recenzji krytykowałam „Wybranych” to książka mi się podobała. Przeczytałam ją szybko, pochłonęła mnie. Nie czułam podczas spędzania z nią czasu nudy. Najciekawszym punktem książki były tajemnice skrywane przez szkołę i uczniów, właśnie na nich opiera się książka. Mam nadzieję, że kontynuacja utrzyma poziom tej części lub go nawet podniesie, a sprawdzę to na pewno. 
Ocena: dobra


Autor: C. J. Daugherty
Tom: I
Wydawnictwo: moondrive
Ilość stron: 435
Cena: 34,90zł
Data przeczytania: 2013-06-22
Skąd: własna biblioteczka

Seria Akademia Cimmeria:
Wybrani ---  Legacy --- ???

środa, 26 czerwca 2013

Zagubiony heros

„Podjąć musi siedmioro herosów wyzwanie,
Inaczej pastwą ognia lub burz świat się stanie.
Przysięga tchem ostatnim dochowana będzie
A wróg w zbrojnym rynsztunku u Wrót Śmierci siędzie.”

Często jest mi naprawdę trudno rozstać się z bohaterami serii, ponowne czytanie nie zaspokaja często mojej chrei poznania dalszych przygód. Ciężko jest opuścić ukochany świat. Właśnie taki problem miałam z serią Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy, polubiłam ją tak bardzo, że znów zaczęłam ją czytać, jednak jak już wspomniałam, nadal brakuję mi głównych bohaterów, ich przygód i ciekawych charakterów. Pan Rick Riordan stworzył tak niesamowity świat, że trudno mi było go upuścić. Na szczęście mój problem został rozwiązany autor stworzył nową serię, opartą na tym samym świecie, jednak z nowymi bohaterami. Fani Percy’ego nie muszą czuć się, jednak zawiedzeni, bo nasi starzy znajomi powracają. Dziś postanowiłam napisać Wam więcej o pierwszej części cyklu Olimpijscy herosi, czyli o „Zagubionym herosie”.

„To jakaś pomyłka – powiedział Jason. – Mnie tu w ogóle nie powinno być.”

Jason budzi się w autobusie, wokół niego znajdują się dzieciaki wyglądające na około 15 lat, obok widzi ładną dziewczyną uśmiechającą się do niego miło. Przed nim siedzi jakiś chłopak i rozmawia z nim jakby się znali. Ale on nic nie pamięta, czuję jakby nigdy nie był w tym miejscu, w którym się znalazł, jakby tu nie pasował. O co tu chodzi?
Piper i Leo myślą, że Jason się zgrywa, przecież znają go tyle czasu. Ale on wydaje się jakiś obcy, nieobecny. Czy to na pewno żart?
Okazuje się, że to tylko początek niezwykłego dnia. Gdy w muzeum wychodzą na taras widokowy wybucha dziwna burza, nagle wokół nich pojawiają się okropne potwory. Przyjaciele razem z trenerem, który okazuję się satyrem, próbują z nimi walczyć. W niezwykłych okolicznościach trafiają do Obozu herosów, gdzie dowiadują się o swoim pochodzeniu. Jednak to nie jedyna tajemnica, którą muszą odkryć. Każde z nich w jakimś stopniu powiązane jest z wielkim problemem, który przed sobą ukrywają. Czy zaufają sobie nawzajem? Czy wspólnie zwyciężą i rozwiążą powierzoną im misje? Jak potoczą się ich losy?


„ – Może rąbnę ich tylko raz, co?
– Nie.
– Pójdźmy na kompromis, dobra? Najpierw ich zabiję, a jeśli się okaże, że nie byli naszymi wrogami, przeproszę.”

Myślicie, że gdy autor znów tworzy w tym samym świecie wszystko się powtarza, nuży. Mylicie się. Książkę
przeczytałam bardzo szybko, akcja od pierwszych stron dosłownie pędziła. Nie miałam chwili na nudę.  Wszystkie wydarzenia, mimo, że były przedstawiane w podobny sposób, co w Percym miały w sobie też wiele nowości. Wyczuwało się, że autor nabrał wprawy. Nadal książki Ricka są przepełnione humorem, zagadkami i walką z czasem i potworami, jednak odczuwam jakieś zmiany. Oczywiście w pozytywnym sensie. W książce można znaleźć jeden wielki problem i jedną wielką tajemnicę, a do tego dołączono nam w zestawie jakieś sto pomniejszych zdarzeń i sekretów, czyli podobnie jak w poprzedniej serii, ale jest to odrobinę inaczej przedstawione. Dokładnie nie umiem opisać tych zmian, jednak fani pisarza nie powinni być zawiedzeni.


Źródło
Głównymi bohaterami serii są Jason, Piper i Leo. Oni również są narratorami książki. Na początku
spotykamy się z dwoma rozdziałami prowadzonymi przez Jasona, później dwoma przez Piper, następnie dwoma przez Leo. Taki styl przedstawiania zdarzeń możemy znaleźć w całej książce. W innej serii Riordana już się z tym spotkałam, więc nie było to dla mnie nowością. Kompletnie nie przeszkadza mi takie wprowadzanie informacji, a nawet mi się podoba, bo wprowadza pewne różnice pomiędzy innymi przeze mnie czytanymi powieściami. Wracając do bohaterów, od razu przypadli mi do gustu. Pan Rick zawsze potrafi stworzyć takich bohaterów, którzy mimo swoich wad, zawsze dadzą się lubić, bo nawet te osoby, które były przedstawiane jako złe, miały charakter i wyróżniały się na tle innych. Moim zdaniem najgorszymi bohaterami nie są, tak zwani „źli” bohaterowie, tylko nijakie postacie. Właśnie to często mnie w książkach uderza, a tu tego nie znalazłam. Nawet niektóre postaci, drugo-, czy nawet trzecio-planowe zyskały moja sympatię. Naprawdę nie mogę powiedzieć, o nich nic złego.

Młodzi herosi mają niezwykłe umiejętności. Po początkowych rozdziałach łatwo się domyślić, czyimi synami są Leo i Jason, jednak dużo ciekawsza sprawa ma się z Piper. Postać jej rodzica była dla mnie wielkim zaskoczeniem. Tego się nie spodziewałam. Cieszę się, jednak, że bohaterowie trafili do całkowicie innych domków, niż bohaterowie Percy’ego, dzięki temu mogłam lepiej poznać, co się w nich działo od środka. Była to miła odmiana, po pustym domku Percy’ego. W domkach działo się sporo.

Nie mogę tez nie wspomnieć o zakończeniu. Przez całą książkę odkładałam pewną sprawę na bok, myślałam, ze w trakcie jakoś to się rozwiążę, jednak nie. Byłam bardzo zaskoczona, kiedy Jason powiedział ostatnie słowa(oczywiście w książce), nie wierzyłam. Potem nie mogłam zasnąć i zastanawiałam się, jak mogłam o tym nie pomyśleć. To było dla mnie wielkim szokiem. Uwielbiam pisarzy, który tak mnie zaskakują. Czuję, że kolejny tom, będzie jeszcze ciekawszy, o ile to możliwe. Już się nie mogę doczekać, nie wiem, czy sięgać po książce od razu, czy lepiej trochę ochłonąć i zabrać się za nią później, w tej chwili, podczas pisania tej recenzji, właśnie w największej mierze o tym rozmyślam.

Okładka książki bardzo mi się podoba, bohaterowie może nie wyszli najlepiej, ale smok, piękny. Nie wiem, czy może to okładka tak na mnie wpłynęła, ale podobnie go sobie wyobrażałam. Okładka pasuję mi do klimatu książki, co bardzo sobie cenię. Dodam jeszcze, że nawet numery rozdziałów są połączone z treścią książki, są cyframi rzymskimi, a nie arabskimi, jak w większości książek. Taki mały niuans, a cieszy, że wydawnictwo o nim pomyślało. Ale dlaczego o tym wspomniałam, sami się przekonacie.

A może zastanawiałeś się, drogi czytelniku, kiedy można czytać tą serię. Jeśli jeszcze nie spotkałeś się z
Źródło
pierwszą z serii, a chcesz to zrobić, nie radziłabym sięgać najpierw po „Zagubionego herosa”. Można powiedzieć, że jest to kontynuacja, a nie nowa seria. W książce znów spotykamy starych znajomych, postaci wspominają o bohaterach, którzy zginęli i zdarzeniach, które już się wydarzyły w poprzedniej książce. Jeśli jednak, w ogóle nie zamierzasz zaznajamiać się z  Percym spokojnie możesz się za nią zabierać, bo w obu seriach chodzi o coś innego. Łatwo można się w tym świecie odnaleźć i żyć razem z nim. Teraz coś dla czytających Percy’ego Jacksona, muszę Was zasmucić, nie ma tu zbyt wiele starszych bohaterów, w pierwszej części są oni jedynie wspominani, jednak kilku z nich spotykamy ponownie. Muszę się przyznać, że na każdą taka wzmiankę ogromnie się cieszyłam i miałam ogromny uśmiech na ustach. Po prostu czułam wielką radość z ponownego spotkania, jakbym znów widziała starych przyjaciół.

Wiem, że trochę się rozpisałam, ale bardzo spodobał mi się „Zagubiony heros” i chciałam jak najwięcej swojego szczęścia po przeczytaniu przelać na ten tekst. Jak pewnie zaważyliście, czytając, że recenzja ma same plusy, jednak ja naprawdę o niczym nie zapomniałam, książka po prostu tak mi się podobała. Nie muszę chyba nic dodawać. Kolejna książka, która mnie zachwyciła. Oby takich więcej.
Ocena: świetna

Autor: Rick Riordan
Tom: I
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 514
Cena: 36,90zł
Data przeczytania: 2013-06-25
Skąd: własna biblioteczka

Seria Olimpijscy herosi:
Zagubiony heros --- Syn Neptuna --- Znak Ateny --- Dom Hadesa + Pamiętniki herosów



Seria Percy Jackson i Bogowie Olimpisjcy: 
Złodziej pioruna --- Morze potworów --- Klątwa tytana --- Bitwa w labiryncie --- Ostatni Olimpijczyk + Archiwum herosów + Przewodnik po świecie herosów


Książka przeczytana do wyzwania:

wtorek, 25 czerwca 2013

Czarny świt

Czas na wampiry się skończył? Czy wszystkim się one przejadły? No dobra, muszę Wam powiedzieć, że mnie w większości książek tak, jednak nadal czytam pewne serie, które naprawdę mnie zainteresowały i wciągnęły. Myślę, że będę je czytać do czasu, aż w końcu nie uda mi się je skończyć. Seria, o której teraz będę pisać może Wam się wydać naprawdę długa, a zakończenia dalej nie widać. Może Was to zdziwić, ale jakoś mnie to nie smuci. Przejdźmy jednak do rzeczy. O czym ja w ogóle piszę, zapytacie. Odpowiedź jest prosta, bo pozostała mi do skończenia tylko jedna ciekawa seria wampirza, a mianowicie Wampiry z Moorganville.


"Morganville w Teksasie nie przypomina innych miast."

W księdze ósmej „Czarny Świt” Rachel Caine kontynuuję rozpoczęty w poprzedniej części wątek, a jest nim walka z dragami. Draugi są czymś podobnym do wampirów, jednak jeszcze gorszym, bo właśnie nimi się żywią, nie mają naturalnego ciała, składają się jakby z galaretowatej substancji. Zastanawiacie się, co w tym złego, że draugi chcą zabić wszystkie wampiry w Morganville ? Otóż jest pewien problem, draugi nie mają żadnego honoru, one nie przejęły żadnych ludzkich uczuć. Do tego jest jeszcze gorsza kwestia, gdy zabraknie ich naturalnego pożywienia, draugi przerzucają się na ludzi. 
Główna bohaterka Clarie razem ze swoimi przyjaciółmi musi uratować miasto przed wodnymi stworami.  Jak potoczy się walka? Jakie będą jej konsekwencje? Czy Amelie przeżyję zainfekowanie? 


Na początku muszę napisać, że długo męczyłam się z tą książką  Zabierałam się za nią aż trzy razy, kompletnie nie mogłam się wciągnąć w akcje. Początek nie był porywający, praktycznie nic się nie działo,

jednak przebolałam ten moment i czytałam dalej. Nie wiem dokładnie, kiedy zdarzył się moment przełomowy, ale wtedy coś ruszyło i  nie mogłam się od czytania wręcz oderwać. Nareszcie akcja ruszyła.   Działo się sporo. Ciekawym fragmentem był sen Shane, do pewnego czasu naprawdę sądziłam, że jest rzeczywisty, jednak później coś zaczęło się walić, stawać nienaturalne, jak później mówił Shane, za idealne. Końcówka moim zdaniem zrekompensowała czytelników słaby początek. Bardzo ciekawi mnie, jak to co się stało, wpłynie na Morganville i życie przyjaciół. Muszę dodać, że takiego obrotu spraw się nie spodziewałam.


"Zasady obowiązujące w Morganville zmieniły się. Przeczuwam, ze nie na naszą korzyść."

Narracja w książce jest utrzymana w klimacie dwóch poprzednich tomów. Nadal przewodzi Claire, która przestała mnie już denerwować swoim zachowaniem, zmieniła się na lepsze. W jej przypadku występuje narracja trzecioosobowa, w każdym innym pierwszoosobowa. Tym razem poznajemy myśli sporej ilości osób, pomaga mi to zrozumieć ich motywację do działania i charakter. Niekiedy zrozumieć również stan emocjonalny. 

Większość bohaterów serii jest bardzo dynamiczna. Zmieniają się często nawet w trakcie czytania jednego tomu. Ukazują smutek, żal, zagubienie, strach, szczęście. Całą gamę emocji. A te zmiany wcale nie są wymuszane, myślę, że każdy w ich sytuacji, tak by się zachowywał. Część ta ukazała mi, że pozory mogą mylić, a osoby są bardzo zmienne. Niektóre z postaci bardzo mnie zaskoczyły swoją zmianą, najczęściej niestety na gorsze. Jedna z nich najbardziej mnie zaskoczyła, postać ta okazała się bezwzględna i zimna, czego wcześniej kompletnie nie okazywała. Zaciekawiła mnie również sprawa z Mirandą, dziewczyna bardzo mnie zaskoczyła, nie spodziewałam się tego po niej. A później w następnym rozdziale jakby powrót, nie wiedziałam, o co chodzi, dopiero potem wszystko zrozumiałam. 

Podsumowując, część nieźle mnie zszokowała, wiele zdarzeń potoczyło się kompletnie inaczej niż myślałam. Dowiedziałam się również, że autorka ma w zanadrzu wiele niespodzianek, ciągle nowe, zaskakujące pomysły, nie tylko w fabule, ale i w sposobie przekazywania tekstu. Mimo słabego początku, książka mi się spodobała. Na pewno sięgnę po ostatnią część. 
Ocena: bardzo dobra



Autor: Rachel Caine
Tom: XII księga VIII
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 352
Cena: 37,80zł
Data przeczytania: 2013-04-09
Skąd: biblioteka publiczna

Seria Wampiry z Morganville:
Przeklęty dom --- Bal umarłych dziewczyn(Księga I) --- Nocna aleja --- Maskarada szaleńców(Księga II) --- Pan ciemności --- Godzina łowów(Księga III)  --- Rozwiane cienie  --- Pocałunek śmierci(Księga IV) --- Miasto Widmo(Księga V) ---- Pojedynek(Księga VI) --- Ostatni pocałunek(Księga VII) --- Czarny świt(Księga VIII) --- Gorycz krwi (Księga X) --- Fall Of Night(Księga XI)




Książka przeczytana do wyzwania:

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Mroczny sekret

„- A co się dzieje, jeśli nasza decyzja okazuje się błędna? 
- Musisz spróbować ją skorygować. 
- A jeżeli jest za późno? Jeżeli już się nie da? 
- Wtedy musisz nauczyć się z nią żyć.”

Witaj w szkole dla grzecznych dziewczynek(wybaczcie chłopcy, wstęp wzbroniony), tutaj nauczysz się, jak być damą, jak dygać, jak ubrać się stosownie do okazji. Młode niewiasty poznają dobre maniery i wykształcą najlepsze cechy dla przyszłych żon. Ta jasne, co jeszcze...

Gemma po niewyjaśnionej śmierci jej matki wraca z Indii do rodzinnej Anglii. Ojciec dziewczyny ulega załamaniu, opiekę nad nią przejmuję babcia i starszy brat. Postanawiają wysłać ją do elitarnej szkoły, w której ma się nauczyć, jak być doskonałą w każdym calu. Jednak dziewczyna nie lubi słychać rad, zawsze stawia na swoim. Do czego doprowadzi ją odmienność? Co tak naprawdę stało się z jej mamą? Czy ona jest z tym jakoś powiązana?

„Mroczny sekret” to książka rozpoczynająca trylogię „Magiczny Krąg”. Libba Bray opowiada w niej historię Gemmy, która poznaje swój niezwykły dar i próbuję rozwikłać zagadkę śmierci matki. Historia aż iskrzy się od tajemnic, magii i zagadek. Niezwykły nastrój tworzy również akcja, która rozgrywa się w czasach wiktoriańskich.

W książce naprawdę nie brakuję tajemnic, praktycznie każda strona jest nimi przepełniona. Czytając czułam, jakby główna bohaterka w ogóle nie znała samej siebie, swojej rodziny. Śmierć matki otworzyła przed nią nowy świat, odległy od rzeczywistego. Do tego mnogość dziwnych zdarzeń, które potrafią nieźle namącić w naszych głowach. Ponieważ, gdy znajdujemy odpowiedź na jedno pytanie rodzą się kolejne.

„Nie ma w pobliżu nikogo, kto by nas uciszał. Nikogo, kto by nam mówił, że to, co myślimy albo czujemy, jest niewłaściwe. Nie chodzi o to, że robimy to, co chcemy. Chodzi o to, że w ogóle możemy chcieć.”

„Mroczny sekret” to książka z pogranicza baśni i realności. Czasem zdawało mi się, jakbym przeniosła się do opowieści z dzieciństwa, gdzie dobro walczy ze złem, a magia jest możliwa. Tutaj codzienność mieszała się właśnie z klimatem dziecięcych historii. Czasem było to aż trudne do wytłumaczenia, zagmatwane, jednocześnie spójne, połączone z całą opowieścią.

„Wszystkie zostałyśmy jakoś okaleczone.”
Źródło tego pięknego obrazka ;)

Bohaterowie w książce są mocno wykreowani, do wielu z nich nie mogłam się przekonać. Charaktery dziewcząt żyjących w tamtym okresie odbiegały od współczesnych, może źle się wyraziłam, nie charaktery, a zachowanie. Charakterki to one miały, niektóre potrafiły nieźle dokopać naszej postaci. Nie podobało mi się to, że były takimi hipokrytkami. Każda miała własne zdanie, jednak bała się je wyrazić w większym gronie. Traktowanie kobiet w tamtym okresie bardzo mi się nie podobało.  

Narratorem i główna bohaterką książki jest Gemma. Dziewczyna, która odbiega od standardów swojej epoki, nie chcę się podporządkować i ma charakterek. Jednak jej zachowanie można podzielić na lepsze  i gorsze. Na początku zachowywała się bardzo niedojrzale i decyzje podejmowała nieprzemyślanie. Wszystko się jednak zmieniło, wtedy polubiłam tę dziewczynę, starała się odkryć prawdę o sobie, o przeszłości jej rodziny i swojej mocy. Tak dziewczyna ma dar, pewnie zastanawiacie, co to może być. Było już tyle książek, w których pojawiały się jakieś nadnaturalne umiejętności, ale tu jest ich sporo. Gemma nie ma jednego daru, można powiedzieć, że ma ich kilka. Niektóre pojawiały się już w wielu powieściach, które czytałam, jednak jedna czynność jest, można powiedzieć, unikatowa. Musicie sami się przekonać.

Zmieniam świat, świat zmienia mnie.

Zastanawiacie się może, czy w książce o szkole dla dziewcząt może pojawić się jakiś wątek miłosny, a może. Jednak zszedł tu na odległy plan. W sumie to nawet dobrze, wolałam rozwiązać dręczące mnie zagadki, niż by główna bohaterka wzdychała, jak się pewnie domyślacie do chłopaka, który przybył za nią z Indii. Jeśli jednak, lubisz książki z romansem w tle, nie mogę powiedzieć, że całkowicie go nie było, on był, ale prawie wcale nie został rozwinięty. Wszystko pewnie będzie wyjaśniać się w kolejnym tomie, tu były jedynie zaczątki związku, nie wiem, co z tego wyjdzie.

Było też kilka spraw, które mi się nie spodobały. Jedną z nich była czasem nużąca akcja, nie działo się wiele. Liczyłam na coś innego, jednak to, co otrzymałam również mi się spodobało. Mam nadzieję, że akcja w kolejnym tomie bardziej się rozwinie, bo jak na razie nie było jej zbyt wiele. Zakończenie jakoś szczególnie też mnie nie poruszyło, jednak zaciekawiło do dalszej lektury.

„Każde zakończenie stanowi początek czegoś nowego.”

Podsumowując „Mroczny sekret” to ciekawy początek serii, jednak nie zachwycił mnie całkowicie, miał pewne minusy. Historia pokazała mi, na jakiej zasadzie działały w tym okresie szkoły dla dam, ukazała mi życie młodych kobiet w tym okresie. Największym plusem ksiązki były zagadki i wiele tajemnic, to właśnie dla nich zamierzam kontynuować tą historie.

Ocena: dobra +

Autor: Libba Bray
Tom: I
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Ilość stron: 358
Cena: 29,99zł
Data przeczytania: 2013-06-15
Skąd: własna biblioteczka

Seria Magiczny Krąg:
Mroczny sekret --- Zbuntowane Anioły--- Studnia wieczności



Książka przeczytana do wyzwania:


_____________________________________________________

Kolejna krótka notka, chyba weszły mi już w nawyk. Tym razem gratka dla fanów Petera V. Bretta, autora  "Demonicznego cyklu". Dziś dzięki informacji na blogu Recenzjum (Klik!) dowiedziałam się o wywiadzie przeprowadzonym przez portal http://www.qfant.pl właśnie z panem Brettem. Mnie bardzo zainteresował, może i Wam się spodoba. :) Zachęcam, klikajcie tu ;) Naprawdę sporo można się dowiedzieć o planach wydawniczych, do tego na reszcie dowiedziałam się, dlaczego u nas "Demoniczni cykl" był oznaczany jako trylogia.                                                      Zapraszam serdecznie. 

niedziela, 23 czerwca 2013

Tron szarych wilków

Raisa ana’ Marianna nadal ucieka. Udało jej się wyrwać ze szponów porywaczy, jednak nigdzie nie czuje się bezpiecznie. Próbuję wrócić do rodzinnego Fells, by tam pogodzić się z matką. Wie, że w kraju nadal źle się dzieje, królową dyryguję lord Bayar, to nie wróży pokojowych stosunków z klanami. Raisa nie rozmyśla jednak jedynie o polityce, jej myśli często wracają do Hana Alistera, chłopaka, którego musiała porzucić. Nie wie, czy jeszcze kiedyś ich drogi się spotkają.
Han cały czas rozmyśla o Rebecke, zastanawia się, dlaczego go zostawiła, wydawało mu się, że łączy ich silne uczucie. Postanawia jechać jej śladem, ma nadzieję, że gdzieś po drodze się spotkają. Nadal pamięta też o Bayarach, czuje, że bez pomocy nie da sobie z nimi rady, postanawia ponownie zaufać Krukowi. Czy wyjdzie mu to na dobre?
Jak potoczą się losy bohaterów? Czy ich drogi znów się połączą? Czy tożsamość Raisy pozostanie tajemnicą? Jak potoczy się walka o tron Fells? 

„Nie możemy zmienić przeszłości, ale możemy kształtować przyszłość.” 

Na wszystkie te pytania odpowiedzi znalazłam w kolejnym, trzecim tomie serii „Siedem Królestw” pt. „Tron szarych wilków”. Autorka Cinda William Chima opowiada czytelnikom historie królestwa Fells, jego losów, historii i potyczek, nie tylko na arenie politycznej. Na stronach powieści przeplatają się losy dwóch zupełnie różnych osobowości, dwóch zupełnie odmiennych światów. Han Alister mag pochodzący z Łachmantargu i księżniczka Raisa z zamku Fells, co ich połączyło?

Świat przedstawiony w powieści jest według mnie świetnie stworzony. Książka nie zawiera przytłaczającej ilości opisów, jednak doskonale można wyobrazić sobie obraz, jaki chciała nam przekazać autorka. Można poczuć, jakby się tam było. Bohaterowie nie przebywają ciągle w jednym miejscu, jednym  mieście, oni podróżują po całym kraju i odbywają wyprawy również do okolicznych ziem, dzięki czemu możemy poznać, jak rozbudowane są tereny Siedmiu Królestw. Często naprawdę żałuję, że postaci nie znaleźli się jeszcze dalej, nie pokazali jeszcze więcej miejsc. Mam nadzieję, że choć po części stanie się w ostatnim tomie serii.

„Wybierz stronę przeciwników herszta, a zapłacisz za to.”

Czytając książkę cały czas rzucało mi się, że w oczy, że jest w nim ogromna ilość polityki. Każdy próbuję znaleźć w słabym położeniu państwa korzyści dla siebie. W tym tomie jeszcze bardziej się to uwypukliło. Królowa Marianna próbowała wszystkim dogodzić, jednak to nie było możliwe. Nie da się znaleźć rozwiązania, które usatysfakcjonuje wszystkie strony. Królestwo Fells jest naprawdę słabe, królowe straciły wiele ze swojej potęgi. Raisa, która miałaby objąć tron znalazłaby się w bardzo ciężkiej sytuacji. Tyle spraw, na które królowa nie zwracała uwagi, dopiero teraz zostały tu podkreślone. Zdaję mi się, jakby Raisa do tej pory kompletnie nie zwracała na to uwagi, zajmowała się innymi sprawami. Wydaje mi się, że księżniczka nareszcie wydoroślała, zaczęła myśleć o swojej przyszłości. Dotąd zdawało mi się, że panowanie odkładała na daleką przyszłość. Jeśli zamierza zostać władczynią powinna zastanowić się nad swoim losem i tym, co chcę osiągnąć i jakie byłyby tego konsekwencje.

„To jest służba pani – rzekł – Znajdziecie szczęście tam, gdzie to możliwe. W miłości, czy nie, znajdziecie sposób, by przedłużyć dynastię.”

Jedyną sprawą, w której Raisa pozostała sobą, były uczucia. We wszystkim innym całkowicie się zmieniła, wydoroślała, ale nie tylko. Uczucia, do tej pory mąciły jej w głowie, nie wiedziała, kogo wybrać, co powinna uczynić. Jak na razie bawiła się nimi, nie zważała na konsekwencje i tylko czasami myślała, czy to na pewno dobry kandydat dla przyszłej królowej. Czasem żałowałam, że nie może podążać za głosem serca, bo wszystkie wybory, które miała okazywały się albo nieszczęśliwe, albo niemożliwe. Niekiedy jednak zastanawiałam się, czy ona nie widzi, co robi, jak ona może to robić. Często raniła jedynych ludzi, na których naprawdę powinno jej zależeć. 

W tym tomie naprawdę zebrało się wielu kandydatów o jej rękę. Jednym z nich był Micah, który pod jej nieobecność w królestwie omamił jej siostrę, by w razie czego i tak zasiąść na tronie. Tego chłopaka, nawet nie żałowałam, co z tego, że on żywi jakieś uczucia do dziewczyny, jeśli zachowuje się jak podstępna żmija. Wiem jednak, że Raisa będzie z nim miała jeszcze wiele kłopotów.

Kolejny wybranek, którego bardzo cenię to Amon. Choć on i księżniczka darzą siebie szczerym uczuciem, nie mogą być razem. Jak dla mnie jednak, nie do końca basowaliby do siebie, on jest za delikatny względem niej, nie umiałby się jej postawić. To, że nie mogą być parą w sumie, przynajmniej według mnie, wyszło im na dobre. On mimo swej miłości znajdzie kogoś, kto będzie dla niego lepszy, kto mimo, że nie do końca go zrozumie, obdarzy go ciepłem i czułością. Nie rozumiem tylko, dlaczego Raisa, zawsze chcę mieć wszystkich pod kontrolą. Mimo, że ona nigdy nie będzie mogła się z nim związać, nie była szczęśliwa, że znalazł dla siebie wybrankę. To w mojej ocenie było przynajmniej samolubne. Ta dziewczyna powinna się wziąć za siebie i wreszcie przejrzeć na oczy. Swoją postawą pewno nie pomoże Amonowi.

Następnym kandydatem jest Nocny Wędrowiec. Ten facet mnie mocno irytuję, kompletnie nie wiem, jak mogła się nim zainteresować księżniczka. Czy ona poleciała na sam wygląd i tanie komplementy, proszę... Niestety jako jedyny jest możliwym kandydatem na męża. Wolałabym by był z Brodzącą Ptaszyną, chociaż żadnej z tych dziewczyn nie życzę takiego męża.

Pozostał jak dla mnie najważniejszy i najpoważniejszy mężczyzna, jedyny, którego naprawdę cenię, uwielbiam, to postać, która wywołuję tyle emocji, aż czasem brak słów. Han, bo o nim mowa. To dla mnie jedna z najciekawszych, najlepiej wykreowanych postaci w książce. Uwielbiam go. I bardzo żałuję...

„Zawsze, gdy myślę, że wszystko straciłem, okazuje się, że jeszcze jest coś do stracenia”

Chłopak wiele przeszedł, a wszystko co było dla niego ważne zawsze było mu odbierane. Matka, jedyna siostra, przyjaciela z gangu, normalne życie.  Jest chyba najtragiczniejszą postacią w książce, a do tego jeszcze dochodzą wydarzenia z tego tomu. Naprawdę myślałam, że tego nie zniesie. Czasem zastanawiała się, jak on to robi, w jaki sposób udaje mu się pozostawać takim silnym. Nie mogę patrzeć, jak Raisa go oszukuje, jak wodzi, w sumie to samo robi z samą sobą, jednak ona zawsze znajduje w kimś pocieszenie, a on nie ma się komu wyżalić. Nic nie poradzę, że tak go polubiłam, wydaje mi się realniejszy od reszty, żywy. Ciekawi mnie, jak dalej potoczą się jego losy, czy znajdzie szczęście, na które zasługuje. 

Trochę rozpisałam się w części o związkach, jednak one od dłuższego czasu odgrywają w książce dużo rolę. Musiałam im poświęcić dłuższą chwilę, czasami pokazać żal, a niekiedy frustrację. Wszystko po prostu musi się ułożyć w finałowym tomie i mam nadzieję, że będzie to dla wszystkich jak najlepsze rozwiązanie, które również mnie usatysfakcjonuję.

„Tron szarych wilków” to niezwykła historia, świat jest żywy, bohaterowie nie są przerysowani, nie wszystkich da się polubić, jednak jest to najczęściej zamiar samej autorki. Wplecenie magii, tajemni i intryg jest tu doskonale zgrane. Nie będę ukrywać, że bardzo lubię tą serię, a ta książka w ogóle nie obiega od poprzedniczek, może nawet wyprzedza je w pewnych aspektach. Mam tylko nadzieję, że szybko uda mi się kontynuować tą historie, bo dalsze losy bohaterów bardzo mnie ciekawią. Godna polecenia pozycja dla fanów gatunku.

Ocena: świetna


Autor: Cinda Williams Chima
Tom: III
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 579
Cena: 39,99zł
Data przeczytania: 2013-06-14
Skąd: biblioteka publiczna

Seria Siedem Królestw:
Król demon --- Wygnana Królowa --- Tron szarych wilków --- Karmazynowa Korona




Książka przeczytana do wyzwania:

_______________________________________________________________________

Jeszcze taki mały dodatek. Chciałabym Was zaprosić do konkursu, w którym sama biorę udział na blogu Magiczny Świat Książek, może i Was zainteresuję pozycja do wygrania. ;)


Serdecznie zapraszam!