Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2021

Drama time: TharnType the series (recenzja)

Obraz
Minęło 7 lat... Kontynuacje w serial BL mają to do siebie, że rzadko powstają. Zwykle tworzone na sentymencie fanów, by dać im możliwość dłuższego przebywania z bohaterami, którymi tak polubili w poprzednim sezonie. Zwykle jednak opowieści te robią się niepotrzebne, zaczynają nudzić i nie mają wiele do opowiedzenia.  "TharnType The Series" była hitem, kiedy wychodziła. Mimo niektórych szkodliwych scen i nienaturalnemu rozwojowi wydarzeń przyciągnęła rzeszę wiernych fanów, którzy marzyli o kolejnym sezonie. Jako że nie recenzowałam sezonu pierwszego, w recenzji będę trochę wspominała o tym, co działo się wcześniej, jednak główny nacisk położę na najnowsze odcinki.  TharnType w pierwszym sezonie opisywał studenckie życie Tharna oraz Type'a. Ten pierwszy otwarcie mówił, że jest gejem, drugi był zaś homofonem, który otwarcie wypowiadał swoje poglądy. Zamieszakali razem. Jak się pewnie domyślacie skończyli oni jako para, a drugi sezon skupia się na ich historii 7 lat później,

Drama time: Alice in Bordenland (recenzja)

Obraz
  Nie za królikiem! Japonia, trzech kolegów robi zamieszanie na drodze i w centrum Tokio zaczyna gonić ich policja. Ukrywają się w toalecie miejskiej, a kiedy z niej wychodzą wokół nich nie ma nikogo, jakby rozpłynęli się w powietrzu. Okazuje, że to nie koniec niespodzianek. Od teraz faceci muszą grać w gry wymyślone przez nieznanego twórcę, bo inaczej po trzech dniach zginą od strzału lasera. Ciekawa perspektywa, prawda?  Netflix mam już od dość dawno, ale dopiero niedawno zaczęłam stosować binge-watching i jednym z seriali, który padł na ten sposób jest "Alice in Bordenland". Jest to drama, z tych zdecydowanie bardziej mocnych, które widz ogląda z rosnącym zaciekawieniem, co jeszcze może się wydarzyć, kto może zginąć. Polecam nie przywiązywać się do nikogo, to wyjdzie Wam na dobre.  Przez nietuzinkowość i to, że nie można się spodziewać co dalej i jak absurdalne zadania napotkamy to ta japońska drama przypomina anime. Nic w tym dziwnego, bo historia oparta jest na mandze o

Drama time: Tonhon Chonlatee

Obraz
Coraz gorzej W zeszłym roku oglądałam naprawdę wiele serii BL, niektóre dobre, niektóre mniej. Większości jeszcze nie opisywałam, ale powoli będę to naprawiać. Dziś przychodzę do Was z recenzją dramy "Tonhon Chonlatee", którą zaczęłam oglądać pod koniec zeszłego roku, a ostatni odcinek miał premierę dzisiaj, więc po nim postanowiłam od razu przekazać Wam swoje wrażenia.  Seria opowiada się dwójce przyjaciół z dzieciństwa, którzy poprzez przeprowadzkę jednego z nich rozdzielili się. Chonlatee młodszy z chłopaków, który był zakochany w Tonhonie postanawia pójść na ten sam uniwersytet, co jego kolega i znów wrócić do relacji, którą mieli kiedyś, mimo iż wie, że Tonhon nie lubi go tak jak on jego.  Szczerze nie mam Wam wiele do przekazania, co do tej serii. Zaczęłam ją licząc na słodką, zabawną historię, otrzymałam zaś głupawą i naśmiewającą się ze środowiska LGBT historię. Po pierwsze podążanie za najbardziej prześmiewczymi kliszami, homofoniczne komentarze były na porządku dzie

Drama time: Sweet home (recenzja)

Obraz
Świat się kończy 2020 nie był za ciekawym rokiem, nawet jeśli chodzi o filmy, czy seriale, powstało ich mniej. Końcówka roku przyniosła jednak kilka tytułów, które teraz nadrabiam z przyjemnością i trafiają na listę jednych z najlepszych w roku. Dziś chciałabym napisać więcej o "Sweet home". Drama, której tytuł zupełnie nie oddaje klimatu całej historii.  Przenieśmy się do alternatywnej rzeczywistości. Młody chłopak traci rodzinę i przenosi się do małego mieszkania w bloku. Blok ma już wielu lokatorów, każdy z nich ma swoją historię i nie każdy chciałby ze sobą długo przebywać. Sytuacja ich jednak do tego zmusza. Blok zostaje zamknięty, wśród ludzi zaczynają się pojawiać dziwne stwory, muszą współpracować, by przeżyć.  "Sweet home" trafił u mnie na moment, kiedy potrzebowałam czegoś mrocznego, czegoś co sprawi, że zapomnę na chwilę o wszystkich ciążących nade mną zadaniach i pomyślę o czymś innym. Włączyłam i serial skończyłam w dzień. Bo historia mimo tego, że jest

Co teraz czytam?

Obraz
Nie miałam ostatnio czasu pisać nic dłuższego dla Was, bo niestety nie mam za wiele czasu, ale postarałam się zgodnie z obietnicą pisać choć jeden post na tydzień. Stąd dziś krótki post o tym, co czytam w międzyczasie nauki.  Po pierwsze "Nikt nie idzie", czyli zbiór opowiadań Jakuba Małeckiego. Na razie przeczytałam zaledwie kilka historii, ale są naprawdę dobrze napisane (jak każda jego książka) i chce się czytać kolejne. Tylko dlaczego nie mam czasu na czytanie?  Po drugie czytam webtoon "True Beauty". Zainteresowałam się nim, bo zaczęłam dramę, która mimo że jest głupiutka wciąga i czekam na kolejne odcinki. Postanowiłam, że poznam oryginał i jak na razie sądzę, że jest bardziej logiczny i lepiej napisany.  Niestety na teraz to tyle. Na razie z ilości poznanych książek słabiutko, naprawdę słabiutko, ale będę chciała się poprawić, może po sesji.  Pozdrawiam, Patrycja! 

Muzyczne podsumowanie 2020 roku (część 1)

Obraz
Rok 2020 nie był przyjemny, wiele czasu spędziłam w domu i w dużej mierze towarzyszyła mi muzyka. Jako że mam malutko czasu, bo zaczęłam okres przedsesyjny i muszę oddać wszystkie projekty, dodam jedynie dziś te mniej kpopowe piosenki(one są za energiczne), które lecą mi idealnie na playliście, kiedy się uczę.  "Blinding lights" czyli przedstawiciel albumu After Hours, który zapętlałam w nieskończoność chyba. Moim zdaniem najlepszy album roku! Świetny klimat retro nowocześności, który w ogóle się nudzi.  "Black swan" ma kilka wersji, jednak wciąż nie mogę przestać słuchać tej, artystycznej wersji orkiestrowej. Ona mnie bardzo emocjonuje i uważam, że to najlepsza piosenka BTS wydana w tym roku, żałuję, że ta wersja nie została normalnie wydana na spotify, bo chyba bym nie przestawała słuchać. Występ tylko dodaje klimatu.  Ulubiona współpraca BTS z całego zeszłego roku również musiała się tu pojawić. Younha i RM stworzyli najpiękniejszą piosenkę z rokowym klimatem, ja

Gałęziste - Artur Urbanowicz (recenzja)

Obraz
Las ma oczy Nigdy nie lubiłam lasów. Choć może źle to napisałam, nie lubię chodzić po lasach, bo pamiętajmy, należy sadzić nowe drzewa, by zapobiegać dewastacji planety, jaką i tak czynimy... Uważam, że las to miejsce, które wiele skrywa. Pamiętam, że raz z koleżanką miałyśmy się wybrać na festyn i chciałyśmy iść na skróty od niej z wioski, miałyśmy może 13 lat, pamiętam to przerażenie, które wtedy czułyśmy, kiedy nagle w biały dzień straciłyśmy orientację i przez dobrych 10 minut nie mogłyśmy znaleźć drogi ku drodze.  Oczywiście widząc tytuł recenzji i okładkę książki nie macie wątpliwości, dlaczego właśnie las stał się tematem wstępu do dzisiejszej recenzji. "Gałęziste" już samym tytułem nawołuje do lasu i jego mroku. Artura Urbanowicza poznałam dzięki książce "Inkub", jak ja się w niej zakochałam. Mimo objętości pochłonęłam ją w mgnieniu oka. W zeszłym roku zaś zaczęłam "Gałęziste". Okazało się, że skończyłam ją jako pierwszą książkę w tym roku, więc po

Chwila dla widza: Bridgertonowie (recenzja)

Obraz
Herbatka u królowej W mojej głowie nigdy nie rodziły się myśli o mnie w spektakularnych, ogromnych sukniach, w kolosalnych fryzurach, tak pięknej, że adoratorzy walczyliby by wpisać się na moją listę do tańca. Mimo to w jakiś sposób moja dusza chce romantycznych doznań, związku, w którym nic nie jest tak łatwe, gdzie nie można napisać sms's, że spotkamy się o 8 pod moim blokiem, a trzeba sprawiać pozory.  "Bridgertonowie" to serial, który pod koniec grudnia zeszłego roku zawitał na Netflix, a zainteresowałam się nim ze względu na to, że był wysoko w topce w Polsce. Byłam wtedy dzień po rewatchu 5-godzinnej wersji "Dumy i Uprzedzania" z BBC i uznałam, że film kostiumowy to właśnie coś, czego potrzebuje. Nie spodziewałam się jednak, że to będzie produkcja, która wywoła u mnie rumieńce na twarzy i to nie tylko z niecierpliwości, co dalej.  Produkcja opowiada o dwóch sąsiadujących ze sobą rodzinach i ich problemach. W jednym domu mamy rodzinę Bridgerstonów, w której

Szczęśliwego Nowego Roku!

Cześć,  nie było mnie tu pewien czas, ale chciałabym wrócić i spędzić tu trochę czasu pisząc chociaż jeden post w tygodniu. Chciałabym się z Wami podzielić kilkoma poznanymi przeze mnie książkami/produkcjami z zeszłego roku i liczę, że ktoś jeszcze tu zagląda. Jako że to nowy rok to wszystkim Wam życzę, by był szczęśliwy i pełen sukcesów oraz zdrowia! Jaka jest Wasza ulubiona książka z tego roku? A jaki serial lub film? :) Pozdrawiam ciepło,  Patrycja!