Halt w niebepieczeństwie
Długo nie mogłam się zabrać za tą książkę, wypożyczyłam ją dwa tygodnie temu, ale odkładałam przeczytanie, nawet nie wiem, czemu, uwielbiam przecież całą serię, ale chyba czułam lekki przesyt, a do tego tytuł, troszkę mnie niepokoił wolałam poczekać, odłożyć przeczytanie na później. Powyżej pisałam o kolejnej, dziewiątej, części Zwiadowców. Sam tytuł „Halt w niebezpieczeństwie” podpowiadał mi, że starzy się coś okropnego, przecież Halt zawsze był tym najodważniejszym, najlepiej przygotowanym, najdzielniejszym, co niby mogłoby mu się stać, zadawałam sobie pytanie? Przecież choć nie jest już młody, to trzyma się wyśmienicie, jest doskonałym jeźdźcem i strzelcem. Nie wierzyłam, że on będzie potrzebował pomocy, a jednak... Fałszywy prorok, Tennyson, ucieka z Hibernie, Halt razem z Willem i Horacym wyruszają w niebezpieczną wyprawę, muszą zniszczyć wszelkie przejawy kultu Alsejasza, złotego bożka, zanim trafi do Araluenu. Przyjaciele mają przed sobą trudne zadanie, jest ich ...