wtorek, 2 kwietnia 2013

Oblężenie Macindaw



„Noś w sobie pewność, wiedz, że osiągniesz cel, a osiągniesz go z pewnością. Nie pozwól, by do twojej głowy wkradły się wątpliwości, bo cię zniszczą. Tak brzmi reguła samosprawdzającej się przepowiedni.”

Johna Flanagan to pisarz australijski powieści fantastyczno-przygodowych, autor popularnej i lubianej powieści Zwiadowcy oraz niedawno wydanej trylogii(choć być może ukarzę się więcej części) Drużyna. Zwiadowcy są bardzo długą serią o losach Willa i jego przyjaciół. Ale czy czytanie "niekończącej się opowieści" nie jest nudne?
Odpowiedź brzmi nie! Jak dla mnie każdy z kolejnych tomów ma w sobie magię, każdy opowiada o czymś innym. Autor ma niesamowitą wyobraźnię, każde z nowych przygód jest ciekawa, bardzo różni się od poprzednich tomów. 

Sytuacja w lennie Norgate nie układa się dobrze. Keren nadal okupuję zamek, a do domiar złego więzi w nim Alyss. Czarny rycerz zawarł sojusz ze Scottami. Will musi ocalić przyjaciółkę, odbić zamek i powstrzymać najazd wrogich wojsk (zamek Macidow ma znaczenie strategiczne dla kraju), ale czy mu się uda? Do pomocy ma tylko kilku przyjaciół i własny spryt. 

Każdy kolejny tom zwiadowców to inna historia, kolejna książka "Oblężenie Macidow" ma w sobie magiczne przyciąganie, nawet w dni, kiedy musiałam uczyć się na testy, sprawdziany, kartkówki, choć na chwilę musiałam do niej sięgnąć, gorzej zaczynało się robić, gdy rozdział kończył się bardzo interesująco, a oczy same lepiły się do snu... 

Bohaterowie
Bardzo polubiłam bohaterów serii, są dla mnie jak przyjaciele, nietrudno zauważyć, że autor bardzo ich wyidealizował, ale po prostu nie da się ich nie lubić. Każdy z nich jest inny, każdy ma w sobie to coś. Główni bohaterowie Will i Horace znowu razem, jak ja kocham ich duet, te ich docinki, żarciki, są uroczy, zachowują się, jakby wciąż mieli po 15 lat. Jest wiele fragmentów, które mi się spodobały, jednak dodam cytat, w którym Will wyjaśnia Horace'mu iloma ma dowodzić wojownikami:

"-Właściwie to nieco mniej niż trzech do jednego.- Will usiłował kluczyć wokół kłopotliwej odpowiedzi.
Horace wzruszył ramionami.
-Mniejsza z tym. Jestem pewien, że damy radę. Wykrztuś wreszcie, ilu ich. Dokładnie?
-To znaczy, wliczając ciebie i mnie? - zwlekał Will. Po raz pierwszy dostrzegł błysk podejrzliwości w oczach Horece'a. 
-Tak. Myślę, że lepiej wliczyć ciebie i mnie. Ilu?- Ton głosu Horace'a podpowiedział Willowi, że rycerz nie zamierza tolerować dalszych wykrętów.
Zwiadowca wziął głęboki wdech. 
-Wliczając ciebie i mnie, dwudziesty siedmiu.
-Dwudziestu siedmiu... - powtórzył Horace, tonem całkowicie beznamiętnym, pozbawionym wszelkich emocji. 
-Jednak to Skandianie, bądź co bądź - podsunął z nadzieją Will. Przyjaciel spojrzał na niego i uniósł brew z niedowierzaniem.
-Lepiej, by twa nadzieja była uzasadniona - stwierdził ponuro." 

Pamiętam, że po przeczytaniu całego fragmentu, który jest trochę dłuższy niż to tu ujęłam, śmiałam się do rozruchu, może było to poprzedzone przyjazdem Horace, spotkaniem przyjaciół, ale ta cześć książki bardzo mnie rozbawiła. A takich fragmentów jest zdecydowanie więcej. 
Świetnym i zaskakującym wątkiem było życie Malkalama, czarownika poznajemy już w poprzednim tomie, wyobrażałam go sobie jak czarownika z trzeciej części Shreka w przykrótkim ubraniu, takiego zwariowanego, był bystry, inteligentny, kolejna postać, która skradła moje serce. Sztuczki magiczne, które wykonywał były ciekawe, wyobrażałam je sobie podczas czytania i chętnie bym je zobaczyła na żywo. Na pewno jednak wolałabym z nim nie zadzierać, bo choć mógł wyglądać na starego niegroźnego człowieka, mógł wystraszyć na śmierć...

Czy znalazłam jakieś wady?
Chyba nie, mam już chyba za duży sentyment do tej serii, przygody Willa są dla mnie czymś przyjemnym, dzięki nim odrywam się do rzeczywistości, bardzo lubię jego świat, często podczas czytania się do niego przenoszę. Żałuję tylko, że autor pisząc te serię ominął długi okres życia Willa, nie wierzę, by nic ciekawego nie zdarzało się w okresie, w którym powrócił ze Skandii. Wiem jednak, że powrót do tych czasów jest w następnej części, dodaję to do minusów, ale bardziej przy pracy autora i wydawnictwa... 
Nie zastaję mi nic, jak tylko polecić tą serię, Ci którzy ją zaczęli powinni zabrać się za kontynuację, a Ci którzy jeszcze o niej nie słyszeli powinni się z nią zaznajomić. ;) Serdecznie polecam, czas z książkami z tej serii to zawsze czas mile spędzony. 
Ocena 9/10


Autor: John Flanagan
Tom: VI
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 380
Cena: 32,90zł
Data przeczytania: 2012-12-21
Skąd: biblioteka publiczna
Seria:
Ruiny Gorlandu --- Płonący most --- Ziemia skuta lodem --- Bitwa o Skandię --Czarnoksiężnik z północy --- Oblężenie Macindow --- Okup za Eraka --- Królowie Clonmelu --- Halt w niebezpieczeństwie --- Cesarz Nihan-Ja --- Zaginione opowieści 

7 komentarzy:

  1. Chyba zabijesz mnie tymi pokusami tej serii, ale ja nadal próbuję wytrwać i pozostawić to sobie na późniejszy deserek ;).

    Miłego wieczoru!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawie, czy ten deserek w ogóle nastąpi :P Jeszcze tylko 5 recenzji, więc możliwe, że wytrwasz :)

      Usuń
  2. Uwielbiam tą serie<3
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Na tej na razie skończyłem, ale mam zapas na półce i niedługo zabieram się za siódmy tom ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za jakiś czas dodam jego recenzje, bo za mną juz cała seria ;)

      Usuń
  4. Haha wszystkie części mam za sobą <3
    naprawde świetna seria :D

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.