środa, 2 marca 2016

Chwila dla widza: "7 rzeczy, których nie wiecie o facetach"

czyli historia sześciu facetów w jednym filmie... 

Nie będę ukrywać, że współczesne polskie komedie kojarzą mi się źle. Schematyczność, papierowe postaci, zero naturalności w dialogach i zbyt wielka pompatyczność... Lista jest długa, stąd przed pójściem wraz z koleżankami na TEN film miałam spore obawy. Postanowiłam, że nastawie się bardzo negatywnie, nie będę oczekiwać niczego dobrego, a dzięki temu nie rozczaruję się, a może nawet wyjdę z kina zadowolona. Chyba się sprawdziło.

Nie liczcie jednak, że jest to historia, w której się zakochałam, co to to nie. Film mi się spodobał, szczególnie jak na polskie standardy, jednak bez fajerwerków. Z drugiej strony trudno, żeby film nie trafił do widza, kiedy mamy w nim przedstawioną historię aż 6 facetów, kilku niezwykle przystojnych, do tego wokół wciąż poruszają się piękne kobiety...

Ale o czym jest film? Jak już wielokrotnie wspomniałam opowiada on historię 6 facetach, całkowicie różnych i niekiedy nieco ekscentrycznych. Zakościelny grał Kordiana, muzyka tworzącego podkłady do hitów, które kompletnie go nie kręcą, do tego ze złamanym sercem z powodu dawnej miłości. Ricky to jeden z muzyków, których nie docenia Kordian, facet oderwany od rzeczywistości, wierzący, że jego muzyka wypływa z niego. W postać tę wcielił się Zamachowski. Roznerski zagrał Tomasza faceta z długoletnim stażem w związku, który przed ślubem zastanawia się, na co się porywa. Głowacki wcielił się w rolę fajtłapy, lekkiego niedorajdy poszukującego miłości - Jarosława. Lichota to były żołnierz z Afganistanu - Stefan. Obecnie rozwodzący się z żoną i mający chorego ojca. Ostatnim facetem odgrywającym znaczącą rolę jest Filip, czyli Domagała. Mężczyzna wciąż trafi pracę, nikt nie wierzy w jego sukces, a do tego spodziewa się dziecka.

Siłownia to miejsce spotkań wszystkich bohaterów, nie ważne,
czy z długami, czy bez, ale wszyscy mają karet na siłownię...
Historie wszystkich tych postaci zostały przedstawione w tym jednym filmie, nie mylicie się. Ich losy był wciąż splatane, jednym razem lepiej, innym gorzej. Większość panów spotykała się na siłowni, nie wszyscy jednak się znali. Ci zaś, którzy się nie znali, to opowieść tak się układała, że w jakiś sposób wpadali oni na siebie, jakby Warszawa była tak małym miastem... Wiem, wiem czepiam się, ale troszkę muszę. Brakowało mi głębszego ukazania relacji pomiędzy bohaterami, zdawać, by się mogło, że skądś się znają, ale w ogóle nie było wyjaśnione skąd. A niektóre osobowości były tak skrajne, że aż chciało się tego dowiedzieć. Warto pokreślić, że nie wszystkie historie miały równy poziom, niektóre oglądało się przyjemniej, inne mniej. Taka sama sytuacja odnosi się do bohaterów. 

Początek filmu był dość chaotyczny. Akcja przemieszczała się pomiędzy bohaterów. Później wychodziły dopiero pomiędzy nimi jakieś interakcje, powiązania. Poza panami duży udział w akcji miały też kobiety, choć nie wyróżniały się w filmie aż tak znacząco. Panie z plakatów odgrywały największą rolę, jednak oczywiście pojawiało się ich znacznie więcej, najczęściej były to piękne, młode dziewczyny, które były pokusą dla grających panów.

Rola Curuś podoba mi się chyba najbardziej z kreacji pań,
była lekko przerysowana, a przez to zabawna.
Gra aktorska była różnorodna, momentami wręcz łapałam się za głowę, bo nie mogłam uwierzyć, w to co widzę, czasem jednak śmiałam się wraz z salą i doskonale bawiłam. Humor bowiem odgrywał pierwszą rolę w całym przedsięwzięciu, autorzy dali tak wiele gagów, żartów i scenek sytuacyjnych, że któreś musiały trafić do widza. Wracając jednak do aktorów. Ich gra momentami była zbyt schematyczna, przewidywalność wypadków biła po oczach od pierwszych scen, kiedy dowiadujemy się szczątkowych informacji o bohaterach. Od razu mamy w głowie jak potoczy się historia i autorzy w tym nie zawodzą, właśnie tak kierują losem bohaterów.

Moim zdaniem najbardziej udaną kreacją był Rocky, którego odegrał Zamachowski. Był lekko przerysowany, ekscentryczny, ale jego kreacja powalała na kolana. Śmiałam się na głos, gdy interpretował piosenki, ale równie dobrze mogłabym tu wymienić większość scen z jego udziałem. Interakcja z Kordianem była najmocniejszym elementem filmu, pokazywała konflikt charakterów, nadawała prawdziwego, niewymuszonego humoru. Byłam nią zachwycona.

Ten film uczy wytrwałości, nie ważne, ile osób mówi Ci, że nie dasz rady,
nie przejmuj się! Rozkręć hamakowy biznes!  
Ostatnią kwestią na jaką chciałabym zwrócić uwagę było otoczenie aktorów. Ujęcia miejsc, w jakich się znajdowali był beznadziejne. Jeśli mieliśmy zbliżenie na twarz, ukazane było postaci nie było z tym problemu. Jednak w sytuacjach, kiedy poza tłem, nie było nic, sklejenie filmu było tragiczne. Kamera najeżdżająca na dół kolumny, potem nagle już była na górze... Rozmazujące się mieszkanie... To tylko część podobnych błędów, dzięki którym zastanawiałam się, czy nie muszę zmienić okularów.

"7 rzeczy, których nie wiecie o facetach" to film, przed którym się wzbraniałam. Zawsze, gdy znajomi chcą iść na polską komedię odmawiam, ale tym razem postanowiłam się przełamać i spróbować. Wiecie, że nie żałuję. Film nie był może genialny, ale bawiłam się z na nim genialnie. Co prawda niekiedy mój śmiech wynikał z zażenowania, a niektóre sceny nie miały nic wspólnego z logiką, ale najważniejsze jest ogólne, pozytywne wrażenie.
Ocena: dobra-[4-/6]


PS. Sceny niby najbardziej dramatyczne mnie niezwykle bawiły, kto widział, ten wie. Scena z niedźwiedziem... Niczym Zbyszko z Bogdańca(tak sucho, że aż bawi) ;)

Reżyseria: Kinga Lewińska
Scenariusz: Piotr Wereśniak, Kacper Szymański
Część: -

Produkcja: Polska
Czas trwania: ok 2h
Data premiery: 23 lutego 2015 (świat), 26 lutego 2016 (Polska) 
Data obejrzenia: 2016-03-01

Trailer:

29 komentarzy:

  1. Nawet miałyśmy iść na ten film, ale jak sobie pomyślę, że mamy wydać 40 zł na coś przeciętnego to mi się odechciewa. Odnośnie Domagały mam wrażenie, że w ostatnim czasie występuje wszędzie :) Z polskich komedii mogę polecić Ci Wkręconych, mi się bardzo podobali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję mi się, że twórcom tego filmu jest też twórca Wkręconych, może więc się jeszcze zastanowicie. ;) W środy z orange jest dużo taniej za bilet. ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Ja mam w planach ten film z przyjaciółkami, zobaczymy czy mi się spodoba. ;)
    Buziaki. :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby spodobało się bardziej niż mi, a to już coś. ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Do polskich filmów jestem strasznie uprzedzona, stale mnie rozczarowują i nie naprawdę ciężko mi znaleźć coś dobrego. Jednak może warto obejrzeć ten, by odrobinę odczarować sobie polskie kino ;-)
    Pozdrawiam!
    W krainie absurdu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak napisałam we wstępie poszłam z bardzo negatywnymi uczuciami, mogło być tylko lepiej. ;) Od tego na pewno są lepsze, ale nie jest też najgorszy. ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Nieee, niezbyt lubię polskie komedie. Jakoś do mnie nie potrafią trafić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że od razu je skreślasz. :(

      Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Nie przepadam za Alicją Bachledą-Curuś, ale film wydaje się być w porządku. Jednak wątpię w to, żebym udała się na seans do kina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej nie pamiętam, bym widziała jakiś film z nią, ale w tym zagrała przyzwoicie. ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Dobrze, że wspomniałaś o tym, że panowie są hmm... średnio przystojni. Po obejrzeniu plakatu, można wręcz rzec, że są brzydcy. To celowy zabieg? :-) A odnośnie polskich filmów... byłam dziś na "Planecie singli". Też, podobnie jak Ty, nastawiałam się na beznadziejny gniot, i bardzo miło się rozczarowałam. Świetna polska komedia romantyczna i genialna rola Weroniki Książkiewicz. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z panów spodobał mi się jedynie Zakościelny, na reszcie nie było, co oka zawiesić. :P Czy celowo, nie wiem ;) Planetę sigli też mi koleżanki polecały, ale może poczekam na DVD :)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Niestety, ale ja do Polskich komedii się raczej nie zbliżam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też długo robiłam to samo, a tu nawet nieźle się bawiłam :P

      Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Mam w planach w najbliższych dniach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może już widziałaś? Napisz, jak Ci się spodobał. :)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Też się zraziłam do polskich komedii, ale ta mnie zaciekawiła. Może się przekonam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli może odbierzesz ją podobnie do mnie, życzę Ci tego. ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  10. Do kina się na ten film nie wybiorę, ale kiedyś go obejrzę w telewizji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie za jakiś czas się pojawi. ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  11. "Planeta singli" dużo lepsza. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie teraz pocieszyłeś. ;) Może kiedyś zobaczę, ale raczej nie w najbliższym czasie. :)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  12. Moi rodzice dziś byli na tym filmie! :D Ja chyba się nie wybiorę, chociaż lubię polskie filmy - ten do mnie nie przemawia.
    Iza xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale rozumiem, ja też się wzbraniałam. Ale może kiedyś jeszcze zobaczysz. ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  13. Ja nie przepadam za polskimi filmami, ale na ten nabrałam ochoty jak po raz pierwszy zobaczyłam zwiastun :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kupił Zamachowski i wszystkie z nim sceny, a Ciebie? :)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  14. Chciałam na to iść do kina, ale nikt nie chce iść ze mną :P Zostaje mi czekać, aż film pojawi się na dvd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często tak mam, znajomi nie wiedzą, co dobre. :P Spróbuj jeszcze raz, może kogoś przekonasz. :)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  15. Hm, wiesz cieszę się, że koniec końców, oglądanie tego filmu to nie była dla ciebie katorga. Ale chyba nie jestem taką masochistą, by przy takim wachlarzu propozycji światowego kina, dawać szansę polskim komediom. :( Nie przemawia do mnie charakter, nie przemawia do mnie humor i po prostu... no, raczej muszę podziękować.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.