Utrata

To los ich połączył

Życie. Największy dar. Możliwość poznawania, doznawania, odkrywania. Jednak, co nim kieruje? Czy to my podejmujemy decyzje? Zawsze zdawało mi się, że moje życie jest z góry zaplanowane i to, co ma się zdarzyć na pewno się zdarzy. Zbieg okoliczności, fatum, siła wyższa to ona kieruje moim postępowaniem, ja jestem tylko małym pionkiem na szachownicy kogoś większego, silniejszego.

"Nie poddawaj się. Czasami myślimy, że Bóg napisał koniec, a tak naprawdę to dopiero początek."

Dla mnie zbiegiem wypadków było sięgnięcie po "Utratę". O książce słyszałam różne opinie, początkowo byłam nią zaciekawiona, ale to uczucie powoli odchodziło. Nawet miałam sobie odpuścić ten cykl. Teraz wiem, że ślepy los zadziałał i odwiódł mnie od popełnienia wielkiego błędu. Rachel van Dyken stworzyła książkę, która mnie pochłonęła, czytałam ją z rosnącym zaciekawieniem i bez przerwy. Nie mogłam przerwać, gdyż ona mnie pochłonęła, wciągnęła dogłębnie, zatraciłam się w niej!

Wstęp nie miał jednak wprowadzić jedynie do mojego pomyślnego spotkania z lekturą książki, ale również miał uzmysłowić jak ważne dla bohaterów były zrządzenia losu. Już ich pierwsze spotkanie było ogromnym przypadkiem. Całe ich życie były utkane z różnych losowych zdarzeń, które ich kształtowały. Często były to złe rzeczy, z którymi musieli sobie radzić, z czym nie zawsze sobie radzili. 

"-Życie pełne jest tych trzech.
-Trzech?
-Gdybym, powinienem, mogłem."

Historia ta bowiem to nie jest jedynie opowieść o chorobie i miłości. Ta prosta historia mówi o wspólnym pomaganiu sobie, próbie poradzenia sobie z problemami przeszłości i demonami codzienności. Opowiada o walce, przyjaźni, zrozumieniu, akceptacji. Znalazłam w niej wszystko, czego mogłabym szukać w powieści. Śmiałam się z humoru bohaterów, z sytuacji, w jakich się znajdowali, z ich wypowiedzi, jednak równie często miałam łzy w oczach, bałam się, co będzie dalej. Czytałam z zapartym tchem, kolejne kartki przepływały przez moje ręce niestrudzenie. Przewracałam je do momentu aż doszłam do końcowej kartki i zrozumiałam, że to już koniec. Mogę rozpłakać się, roześmiać, cieszyć i smucić jednocześnie, że ta opowieść już się skończyła. Mimo tak małej ilości stron, czułam kompletność. Nie dorzuciłabym, ani nie usnęłabym ani jednej sceny, żadnego dialogu. Dla mnie to powieść idealna. 

Przez moje słowa przepływa masa emocji, ale nie mogę ich powstrzymać, ta powieść nieźle mną wstrząsnęła. Nie mogę jednak nie pozostawić Was bez wyjaśnienia kwestii, o czym w ogóle jest "Utrata". Czym autorka tak skradła moje serce, czym zaskarbiła sobie możliwość wkroczenia, zaledwie jednym tytułem na listę moich ulubionych twórców. 

"Nie można czegoś robić nastawiając się na porażkę. 
Sam strach wcale nie jest taki zły."

Kiersten załamała się po stracie rodziców, zamknęła się w pokoju, odtrąciła wszystkich, dopiero teraz w wieku 18 lat, idąc na uniwersytet postanowiła iść na radą swojego wujka JoBoba i zacząć żyć. Wtedy właśnie wpadła na Westona. Chłopak ideał, piękny umysł, piękne ciało, typ sportowca, jednak z duszą. Pod swoją powłoką i o ukrywa bolesną przeszłość. Stratę bliskich i coś więcej, coś o czym nie wie nikt na uczelni. Wpadając na pierwszoroczniaczkę nie może jednak o niej zapomnieć i wciąż o niej myśli. Czyżby ta sytuacja nie była przypadkiem, a zrządzeniem losu? Czyżby ktoś miał dla nich większy plan? 

Czytając powyższy opis zastanawiacie się pewnie, czym jest Rachel Van Dyken zaskarbiła sobie moją tak wielką miłość. Opis wydaję się zwyczajny, dość mocno już eksploatowany, ta historia już była, powiecie. Jednak nikt jeszcze tak zabawnie i z taką swobodą nie podszedł do tematu poważnej choroby jaką jest rak. Nie zdradzam tu tak naprawdę nic, bo czytając rozdziały z perspektywy dwóch bohaterów, znany wszystkie tajemnice, to bohaterowie muszą nawzajem sobie zaufać i się odkryć. Czytając obie strony czułam doskonale emocje bohaterów, ich myśli stały się moimi myślami. Pokochałam bohaterów i życzyłam ich szczęśliwego zakończenia, jednak czy w tym wypadku mogłam na to liczyć... Nadzieja wciąż we mnie buzowała. Chciałam dla bohaterów jak najlepiej. Stali mi się niezwykle bliscy, ich historie mnie poruszyły. Przez ich humor poznawałam ich samych, ich żale smutki i rozterki. Jednak nie piszę tu jedynie o bohaterach pierwszoplanowych, którym przydzielona została narracja. 

"Wszyscy jesteśmy trochę szaleni, dzięki temu jesteśmy ludźmi."

Van Dyken nadała też niezwykle wyrazistą osobowość postaciom pobocznym. Gabe był niemożliwie zabawny, opiekuńczy, choć jednocześnie skryty i arogancki, pod powłoką pewności siebie, skrywał jednak tak wiele uczuć, że cały czas obawiałam się, że przeleją się przez karty niczym zabójcza fala i gdzieś mnie poniosą. Odrobinę mniej poznałam lokatorkę Kierstin - Lisa. Pod powłoką wesołości, ona również skrywała wciąż otwarte rany i żałowałam, że tak mało o nich wiem. Do tego mamy również wujka dziewczyny, ojca chłopaka, mimo tego że pojawiali się dość rzadko autorka doskonale ich wykreowała, nie byli papierowi, a miałam ochotę na ich poznanie. Wciąż nie mogę się nadziwić jak autorce udało się to wszystko osiągnąć na tak małej powierzchni. Nie mogę wyjść z podziwu.

Jeśli mam wybrać coś, co mi się w powieści nie spodobało to była to decyzja o ukrywaniu choroby. Nie mogłabym tak ważnej informacji ukrywać przed osobą, którą kocham. Wcześniej jednak, czy w ogóle w moim stanie wiązałabym się z drugą osobą, narażałabym ją na ból straty, na to cierpienie... Nie jestem pewna, ale chyba wolałabym, jako osoba, zdrowa znać prawdę, jakoś się przygotować. Jednak te część trudno mi wziąć pod uwagę, nie znalazłam się na miejscu bohaterów, nie miałam możliwości podejmować decyzji. Pytanie jednak pozostało: czy to było właściwe? 

"Rzeczy nigdy nie są takie, jakimi się wydają - nigdy."

Oprawa graficzna powieści niestety również mieni mi się jako negatywny aspekt publikacji. Facet na okładce może i jest seksowny, ale nie pasuję kompletnie do wydźwięku powieści, jej głębi i do tego, co ze mną zrobiła. Patrząc na nią nie mogę jej połączyć z powieścią, nie potrafię. 

Nie będę ukrywać, że wielość emocji po skończeniu powieści, nie zaważyła na ocenie. Tak nie było. Uczucia towarzyszące mi po lekturze mówią mi wiele, o tym czy powieść zapamiętam. Z tą na pewno tak będzie. Pozostawiła ona na mnie piętno i już go nie usunę. Nie ukrywam, że już poszukuję drugiego tomu serii i zastanawiam się, co w nim szykuje dla mnie pani Van Dyken.
Ocena: świetna-[6-/6]

"Utratę" otrzymałam, dzięki uprzejmości Caroline Livre z bloga Przygody mola książkowego. Akcja została rozpoczęta przez Michalinę z bloga Książkowy Świat. Dziewczyny nawet nie wiecie jak Wam dziękuję! Ta książka była CUDOWNA

Autor: Rachel Van Dyken
Tom: I
Wydawnictwo: Feeria Young
Ilość stron: 304
Cena: 32,90zł
Data przeczytania: 2015-08-02
Skąd: booktour

Komentarze

  1. Jakoś do tej pory nie byłam za bardzo przekonana do tej powieści, ale Twoja recenzja totalnie mnie chwyciła za serducho- biją od niej szczere emocje i to mi się podoba. :) Jak będę miała możliwość ją przeczytać to na pewno to zrobię. :) Faktycznie okładka odstrasza, może nie jest brzydka, ale sugeruje jakiś podrzędny młodzieżowy romans. A tu się okazuje, że powieść ma głębię. Szkoda, że tego typu książki nie zostają wydane w jakiś symbolicznych okładkach- na przykład, taka powieść "Zac& Mia" też została pokrzywdzona niefajną okładką, do tego źle sklejoną. A podobno książka bardzo poruszająca- gorąco polecała ją Marta z Secret Books, więc mam ją w planach. A Ty czytałaś tę powieść może?
    Pozdrawiam serdecznie,
    Nada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się udało, oby jak najwięcej osób sięgnęło, bo ja już miałam porzucać. ;) A może chciałabyś ją zrecenzować i przeczytać. Wysłałabym Ci ją w ramach akcji, masz ochotę? Miałabyś na to 10 dni od dnia przysłania. ;) Niestety, ale tak już z tymi okładkami jest, nie zawsze są trafnie dobrane. :(
      "Zac&Mia" nie czytałam, ale mam w planach. To może być naprawdę dobra pozycja, Marta po podobny gust do mnie, przynajmniej w większości tytułów. ;) Może Ty mnie ostatecznie przekonasz, będziesz czytać w najbliższym czasie? Moimi obecnymi planami zakupowymi są "Fangirl" i "E&P" ;) Czytałaś którąś?

      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Och! Ale mi miło, że o mnie pomyślałaś z tą książką! Naprawdę. :) Dziękuję! Tyle, że ja nie miałabym za bardzo komu jej wysłać- wszyscy zaprzyjaźnieni blogerzy już ją czytali... :( Także może wyślij komuś innemu "Utratę" w ramach tej akcji- na pewno ktoś z Twoich czytelników będzie chętny. :-) A ja jeszcze raz bardzo Ci dziękuję, ze o mnie pomyślałaś. :>
      Miałam kiedyś zakupić "Zac&Mia", ale w końcu coś innego mi wskoczyło do koszyka (i to nie raz :p) i do tej pory nie miałam książki w ręku. Ale kiedyś na pewno ją przeczytam. Ja też mam w planach zakup "Fangirl"- fragment dostępny na stronie Znaku mnie zauroczył. I Cath, główna bohaterka, wydaje się być strasznie podobna do mnie- przynajmniej z tego fragmentu. ;) Niesamowite (pewnie mówi to każda książkoholiczka, która przeczytała tę książkę Rowell ;)). Także zamawiam ją jutro, razem z urodzinową książką dla brata. :)
      Dobrej nocy!

      Usuń
    3. Rozumiem, zawsze mam problem z wyborem osoby, bo na FP najczęściej zgłaszają się osoby, które dość słabo znam. Ale może, dzięki temu mogę je poznać choć odrobinę. :) Nie ma sprawy naprawdę. :D
      Znam to, niby planuję się zakup, ale zawsze znajdzie się coś pilniejszego. Wiesz, że nigdy nie czytam fragmentów? Dostałam nauczkę podczas lektury kilku książek, zawsze potem kupowałam. Przed recenzjami nie umknę, ale chociaż tym się bronię przed utratą ostatnich pieniędzy. ;) Ale po tym, co już się o książce dowiedziałam, czuję, że ja też jestem jak Cath. :D Teraz Ty będziesz też męczyć, czy to stosikiem, czy recenzją, dziś mimo że dopiero teraz weszłam na komputer, by dodać tę recenzję, to spotkałam się już z trzema opiniami, i nie zgadniesz, wszystkie pozytywne! Jak tu żyć i oszczędzać!?
      Dziękuję i nawzajem. ;)

      Usuń
  2. No nie, jak nie recenzja "Utraty", to opinia "Toxic". Kurka, prześladuje mnie ta seria! Taki mój czytelniczy stalker ;P Marzę, aby ją przeczytać i nie spocznę, póki tak się nie stanie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toxic lepsze, muszę, muszę przeczytać, ale to o Gabie, więc musi być niesamowite, już wyszukuję tomu drugiego! ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Bardzo się cieszę, że Ci się podobała! :) Jestem przekonana, że druga część spodoba Ci się równie bardzo- mnie zachwyciła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, już jej poszukuję! ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Bardzo się cieszę, że książka tak bardzo przypadła Ci do gustu! Rzeczywiście - jest cudowna, a ja wprost nie mogę się doczekać kolejnego tomu, który ponoć jest dużo lepszy od tego :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci jeszcze raz za jej wysłanie, do tego tak szybkie. Ta książka to CUDO. Poszukuję już drugiego tomu! :D Tylko teraz ja mam problem ze znalezieniem chętnej osoby...

      Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Cieszę się, że książka tak bardzo przypadła ci do gustu, od razu widać, że chwyciła cię za serce :) Niestety ja raczej po nią nie sięgnę, bo nie znoszę powieści o śmiertelnych chorobach. To chyba jakaś fobia już, ale jak pojawia się taki wątek to wiem, że po książkę nie sięgnę. Może kiedyś zmienię zdanie, ale póki co, wstrzymuję się z lekturą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, te książki są specyficzne i niekiedy naprawdę dobijające, na obronę tej pozycji powiem, że ma ona w sobie coś świeżego, a do tego ma masę dobrego humoru i barwne postaci. ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Tylko czemu ja jeszcze nie przeczytałam tej książki, chociaż mam ją na półce? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia. Sięgaj jak najszybciej! ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. "Utrata" i mi się bardzo podobała :) A we wrześniu już trzeci tom ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musze szybko dostać w swoje ręce tom II. ;) Nie mogę się też trzeciego doczekać! A co :P

      Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Sama nie wiem, nie jestem przekonana, czy bym mówiła bliskim, że jestem chora, więc w jakiś sposób jestem w stanie zrozumieć taki punkt widzenia autorki. Wcześniej jakoś nie zwracałam uwagi na tę książkę, ale może kiedyś skuszę się na jej lekturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była ta najtrudniejsza część książki, nie mogłam jej w pełni osądzić. Mam nadzieję, że uda Ci się po nią sięgnąć. ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Ta książka wciąż jest przede mną, ale jestem bardzo jej ciekawa, bo słyszałam same dobre opinie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotykałam się z różnorodnymi opiniami, miałam nie sięgać, ale cieszę się, że to zrobiłam. Teraz książkę polecam Tobie. ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  10. Opis i okładka mnie zniechęcały, ale teraz to naprawdę chcę to przeczytać :) Dzięki za wspaniałą recenzję !
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobała. ;) Okładka i opis mogą być mylące, moim zdaniem warto sięgnąć i spróbować! ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  11. Właśnie ją sobie zamówiłam ^^. Już nie mogę się jej doczekać ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na Twoje wrażenia, już się ich nie mogę doczekać. ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  12. Oficjalnie: sprawiłaś, że koniecznie muszę przeczytać tą książkę, choć wahałam się czy faktycznie będzie dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mi się to udało. Nie będę ukrywać, że taki był mój cel i liczyłam, że sporo osób się na to złapie i przeczyta książkę. ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Przeczytałam wczoraj całą - naprawdę świetne! Przez pierwszą połowę się śmiałam, w drugiej byłam bliska łez. Teraz zostało mi osiemdziesiąt stron do końca drugiej części, która skupia się na Gabie, a on jednak intrygował mnie bardziej niż Wes :D

      Usuń
    3. Kocham Gabe'a on był niesamowity, nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po część drugą. ;) To będzie niesamowita przygoda! ;) Co do emocji, czułam to samo, zakończenie zaś mnie rozczuliło. :D Druga część jest lepsza?

      Pozdrawiam.

      Pozdrawiam.

      Usuń
    4. Druga wydaje mi się bardziej zaskakująca, a przez to wciągająca :) Mi się bardziej podobała, ale to tylko moje zdanie.

      Usuń
    5. Nie pozostaje mi nic tylko sięgać. ;) Jesteś już drugą osobą, która mi tu piszę, że część numer 2 jest lepsza. ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  13. Ta okładka ciągle mi się gdzieś przewijała, jednak do tej pory totalnie mnie nie zainteresowała. Dopiero po przeczytaniu Twojej recenzji czuję się zachęcona ;)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo zdziałałam, książka sprawia pozory najprostszej historii, bez polotu nawet, taki romans z przystojnym chłopakiem, ale to fikcja. Polecam serdecznie lekturę. ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  14. Książka mi też się bardzo spodobała. Teraz muszę sięgnąć po drugą część :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też na nią poluję, może jakiś drugi Book Tour się trafi. ;) Liczę, że prędzej niż później uda mi się ją przeczytać. ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  15. Już dawno nie zatraciłam się w książce... może dlatego dopadł mnie kac czytelniczy. Wstępny opis skojarzył mi się z Gwiazd naszych wina (temat choroby i miłości) - nie mam pojęcia, czy słusznie. Po przeczytaniu recenzji popatrzyłam na okładkę - idealna... ale na powieść erotyczną, do Utraty rzeczywiście nie pasuje. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj czegoś na rozluźnienie, lekkiego, przyjemnego, może wtedy kac minie, ja zwykle wracam do Trylogii Czasu, którą uwielbiam. :) Mam nadzieję, że jak wrócisz do czytelniczej formy, spróbujesz z tą pozycją. ;) Okładka fakt, podpada pod powieść erotyczną... Niestety.

      Pozdrawiam.

      Usuń
  16. Książka bardzo mi się podobała i niedługo zabieram się za drugi tom "Toxic". Mam nadzieję, że książka będzie równie dobra, a może nawet lepsza :D
    addictedtobooks.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że masz takie samo zdanie jak ja. ;) Za Toxic też planuję się zabrać, na pewno już niedługo. ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  17. Słyszałam już o tej książce i nie za bardzo mnie do niej ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powinnaś jej odrzucać na starcie, spróbuj, sądzę, że mogłaby Cię oczarować. ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  18. Jakoś nigdy się tą książką nie interesowałam, może to kwestia tej okładki, bo mi ona nieco przypomina okładki jakichś niezbyt dobrych i dosyć tanich romansów, a nie poruszajacej powieści. Będę miała tę pozycję na uwadze, bo nie dość, że bardzo zachęcasz, to i oceny na lubimy czytać są wysokie 😊 Zwłaszcza, że jeszcze żadnego New Adult nie czytałam... Tylko najpierw muszę się uporać z ogromnym stosem na parapecie 😉
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety okładka nie jest zachęcająca, tu muszę się zgodzić, szkoda, że wydawnictwo nie pokusiło się o jakiś własny pomysł. Spróbuj, może się okazać, że posmakujesz w gatunku. ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  19. Podpisuję się pod każdym słowem w Twojej recenzji. Też uwielbiam ''Utratę', aczkolwiek moim zdaniem ''Toxic'' jest o niebo lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to totalnie zachęciłaś mnie do kontynuacji, chcę poznac losy Gabe'a. ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  20. Mimo wszystko, to raczej książka nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, nie będę zmuszać, ale może jednak warto spróbować... ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  21. Ślepy traf potrafi czasem podsunąć książkę, której normalnie nie wybralibyśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak było z tą, niemożliwie się cieszę, że tak się właśnie stało!

      Pozdrawiam.

      Usuń
  22. Niestety, ja tak pozytywnych odczuć w związku z tą książką nie mam. :( To co tobie się podobało - czyli postacie, wątek choroby, wątek romantyczny, to że widziałaś coś w bohaterach... dla mnie to wszystko było szalenie sztuczne i nijakie. Nie wiem, ja w ogóle mam problem z książkami Feerii. Są fajne, fajnie się je czyta, ale nie zostają mi długo w pamięci, czasami nie wiem czy bardziej mam ochotę skrytykować fakt, że na innych dana pozycja zrobiła lepsze wrażenie, czy to, że ze mną coś jest nie tak.
    Szkoda.
    Niemniej, bardzo się cieszę, że ty jesteś w grupie tych, którym "Utrata" namąciła w głowie, tak jak być powinno. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.

Popularne posty z tego bloga

Cuda i dziwy, czyli Marvel i jego ekranizacje: "Logan"

Jak Cię zabić, kochanie? - Alek Rogoziński