sobota, 30 maja 2015

Hellheaven

Witam Was serdecznie. Przygotowałam już jakiś czas temu recenzje książki "Hallheaven", którą otrzymałam od zwanej Wam pewnie Raven Stark(jej blog). Nie ukrywam, że było mi dość ciężko napisać w pełni obiektywną recenzje, bo odwiedzam jej bloga i czytam wpisy. Starałam się jednak to zrobić, a tu są tego efekty.


Ukryte pochodzenie


Camille jest całkowicie normalną, trochę zbuntowaną szesnastolatką. Chodzi do szkoły, ma najlepszą przyjaciółkę Stef, która spędza prawie cały wolny czas, szczęśliwy dom... Sielanka jednak szybko się kończy, najpierw zniknięciem jej koleżanki, a potem przeniesieniem do nowej szkoły z dość dziwnymi zasadami... To w Hellheaven dziewczyna odkrywa prawdę(a przynajmniej jej część) na temat swojego pochodzenia. Nic nie jest tam w pełni takie, jakie można by sądzić, Camille wie jedno, że nie może nikomu zaufać.

"Hellheaven" to debiut literacki Raven Stark(dla niewtajemniczonych pseudonim Sylwii Niemiec), autorki bloga My books My life. Recenzentka i blogerka, którą teraz muszę podziwiać. Ukończenie powieści to wyzwanie, a ona mu podołała, już samo to jest niezwykłe(wiem z doświadczenia, bo nigdy nie dawałam rady). Przejdę teraz do recenzji.

Początek książki niezwykle mnie oczarował. Powieść bowiem rozpoczęła się od snu dręczącego główną bohaterkę już od wielu nocy. Jego klimat był niezwykle tajemniczy, lekko rozmyty i niejasny, przecież kompletnie nie znaliśmy treści. Był jednak doskonałym wprowadzeniem, które zachęciło do dalszego poznawania treści. Ubolewam jednak nad tym, że autorka należycie go nie wykorzystała. Sądziłam, że będzie miał znaczący udział w wydarzeniach, skoro Raven Stark umieściła go na pierwszych stronach utworu. Niestety był on mało ważny, jego kwestia prawie wcale nie była poruszana. Spadł na boczny tor. Liczę jednak, że kontynuacja(?) rozwinie ten niezwykle ciekawy temat, który po skończeniu książki wydaje mi się idealnym materiałem na większe starcie.

 ''Dlaczego akurat ta nazwa?
– Bo to miejsce, gdzie spotykają się piekło i niebo''.


Dalsza część powieści może już się Wam nie wydać taka oryginalna, gdyż tajemnicza szkoła jako miejsce zdarzeń pojawiała się w książkach dość często. Tu jednak motyw ten był dość dobrze wykorzystany. Nie wyobrażam sobie umieszczenia akcji, gdzieś indziej. Widać, że to miejsce z tradycją, pełne tajemnic i zagadek, które Camille musi sama odkryć, by dowiedzieć się prawdy o miejscu, jak również o samej sobie. Świetnym zabiegiem było mieszanie w głowie czytelnika, w niektórych momentach już sama nie wiedziałam, komu może ufać główna bohaterka, więc dlatego napisałam, ze musi radzić sobie sama.

Camille opisałabym jaką silną, niezależną, impulsywną bohaterkę. Niekiedy denerwował mnie jej brak jakichkolwiek zahamowań, czy przemyśleń przed zrobieniem czegoś, na co właśnie wpadła. Wiele razy miało to przykre konsekwencje, których z łatwością dałoby się uniknąć. Z radością czytałam jednak jej wypowiedzi, gdyż wyrażała się tak, jak można by oczekiwać po nastolatce, a że była pyskata to często było to dość dosadne.

Plejada bohaterów znajdujących się gdzieś w tle była nieźle skonstruowana, choć niekiedy dość schematycznie. Za przykład mógłby mi posłużyć szkolny podrywacz Max. Gdy rozpoczynałam przygodę z gatunkiem byłabym zachwycona jego charakterem, teraz jednak wydawał mi się lekko przesłodzony, bo jego przemiana była tak nagła... Zapamiętałam go tak dobrze, nie tylko, bo był chłopakiem głównej bohaterki, jak również dlatego, że wyróżniał się na tle reszty.

Przykro mi to jednak napisać, ale obecnie poza dwójką głównych nikt więcej nie zapadł mi w pamięć, nie wyróżnił się na tyle, bym go polubiła. Przyjaciele z nowej szkoły byli różnorodni, ale to wynika z ich pochodzenia. Autorka postanowiła, że uczniami szkoły będzie młodzież z różnych krajów. Dokładnie po dwie osoby z każdego narodu, chłopak i dziewczyna.

Jednak nie to jest takie niezwykłe, a sekret jaki skrywają. Nie będę Wam nic zdradzać, ale pochodzą oni z różnych nacji(nie wiem, czy to dobre określenie) i wciąż do końca nie wiem, kim są. Niby  w książce pojawiło się ich pochodzenie, wyjaśnienie kim są, ale ja nie czuję, ale ja nie mogę ich do końca sobie wyobrazić. Pomysł jak najbardziej oryginalny, jednak czegoś mi zabrakło, bym lepiej mogła sobie uzmysłowić, jaki jest ich cel, co chcą osiągnąć, dlaczego tacy są.

Zbliżając się już ku końcowy chciałam poruszyć jeszcze jeden temat. Ważną kwestią, którą odebrałam jednak negatywnie, było zakończenie. Ostatnie strony, które miały być zapowiedzią dość dużego starcia okazały się przegadane, więcej czasu Raven Stark poświęciła przygotowaniom, a mniej samej walce. Liczyłam na epickie starcie, ale jak na razie chyba będę musiała jeszcze zaczekać. Ostatnie słowa pewnej bohaterki jednak dały nadzieję, wzbudziły wiele pytań. Znów nie byłam pewna, komu zaufać, kto jest tym dobrym, a byłam prawie pewna, że mam rację. Niezwykle mnie to zaintrygowały, a jednocześnie podniosło poziom zakończenia i obraz całej powieści w moich oczach.

"Hellheaven" mi się spodobało. Odkrywanie tajemnic pewnej zadziornej nastolatki było doskonałą przygodą. Debiut, jak to debiut, miał pewne minusy, ale czytałam powieść z lekkością i podczas lektury, aż tak nie rzucały się one w oczy. Mam nadzieję, że Sylwia Niemiec nie poprzestanie na tej pozycji i będzie tworzyć dalej.
Ocena: dobry- [4-/6]


Dziękuję autorce za możliwość recenzji jej książki!


Autor: Raven Stark
Tom: I
Wydawnictwo: Novae res
Ilość stron: 292
Cena: 32zł
Data przeczytania: 2015-05-17
Skąd: własna biblioteczka

25 komentarzy:

  1. Dobrze, że książka okazała się mieć też plusy, bo ostatnio jak czytam recenzje debiutów literackich to z reguły same negatywne :( Mnie też się marzy wydanie własnej książki, ale jest strach, że okaże się ona kompletnym dnem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W każdej próbuje znaleźć plusy, a ta nie była zła, a wręcz mi się spodobała. ;) Próbuj, pisz, ja gdybym kiedyś ukończyła jakąś, którą zaczęłam pewnie bym próbowała. ;) Powodzenia.

      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Moim zdaniem, jak na tak młody wiek, autorka sobie poradziła i wierzę, że następnym razem będzie jeszcze lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Może kiedyś ją dorwę. Nie zaciekawiła mnie za bardzo, ale by się przekonać czy warta jest swojej przysłowiowej świeczki, musiałabym ją sama przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba nie dla mnie, ale zawsze dobrze wiedzieć :D.
    Przy okazji zachęcam do obejrzenia filmiku, który pojawił się na moim kanale. Pokazuję w nim "Chłopów" Reymonta od zupełnie innej strony :).
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam już trochę niezbyt pochlebnych recenzji na temat tej książki. Nie do końca czuję się do niej przekonana, ale ostatecznie nie mówię jej nie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo chciałabym przeczytać książkę. Może nie ma jakiejś wysokiej oceny, jednak podziwiam autorkę.
    Pozdrawiam.

    http://in-my-different-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Łał, podziwiam autorkę. Taki młody wiek i już ma jedną książkę na koncie :D Przeczytałabym jej książkę z czystej ciekawości. Chciałabym się samodzielnie przekonać, czy sobie poradziła :)

    Galeria Książek

    OdpowiedzUsuń
  8. Kusi od jakiegoś czasu. Fajna okładka, a motyw szkół z internatem mnie osobiście nigdy chyba nie znudzi, taki defekt mam po HP:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Od razu przyznam, że to pierwszy raz, gdy czytam o tej książce. Do tej pory jakoś ją pomijałam i nawet nie wiedziałam, że jej autorką jest blogerka. Fabuła brzmi nawet nieźle, więc może jednak dałabym tej książce szansę w wolnej chwili. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. to nie do końca moje klimaty, więc się raczej nie skuszę na tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Książki debiutantów są ciekawe. Muszę koniecznie przeczytać.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdecydowanie sobie odpuszczę - choć motyw nieba i piekła zawsze mnie ciekawi, to raczej nie tym razem. Tym bardziej, że wyrastam z młodziezówek i nie znoszę mało wyrazistych bohaterów. Okładka jest całkiem klimatyczna, ale to mi nie wystarczy, żeby zdecydować się na książkę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak najbardziej jestem zaciekawiona, lubię czytać książki od debiutantów, bo sama wiem, że to nie jest proste napisać do końca swoją własną książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam już inne recenzje tej książki. Chętnie ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  15. A słyszałaś o "Skazanych" Alice Hill? To też powieść blogerki. Tylko recenzje ma dużo lepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Debiuty bywają dość dobre. Cieszę się, że ta książka nie jest najgorsza. Może keidyś się z nią zapoznam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, że nie było epickiego starcia na końcu. Ale i tak z chęcią przeczytam ten debiut :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja jednak spasuję i to nie dlatego, że debiut czy że zauważyłaś jakieś minusy :). Po prostu nie są to moje klimaty, a mam takie zaległości czytelnicze, że muszę się najpierw skoncentrować na tym, co leży w moim stosiku do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Muszę przeczytać tą książkę. Czytałam o niej tyle sprzecznych opinii, że postanowiłam sama roztrzygnąć ten spór :D BTW. bardzo ciekawie piszesz

    Zapraszam również do mnie. Dopiero zaczynam i każda opinia jest dla mnie na wagę złota :)
    http://przeczytaj-zakochaj-sie.blogspot.com/?m=0

    OdpowiedzUsuń
  20. Sama bardzo chciałabym przeczytać tą książkę :))
    Zazdroszczę :D
    addictedtobooks.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie jestem przekonana. Blogerzy piszą o tej książce i piszą, a ja po prostu nie czuję się na siłach, by brać się za tą pozycję, choć gdybym się na nią kiedyś natknęła w bibliotece, być może bym się skusiła. Chwilowo mam przerost paranormal-romance, a widzę, że tu jest bardziej PR niż fantasy, poza tym, wielką wagę przywiązuję do bohaterów - pierwszo i drugoplanowych, także skoro tu są dość schematyczni i nie wyróżniający się... To chyba na pewno nie dla mnie.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  22. Muszę to przeczytać! Opis naprawdę mnie zaciekawił. Właśnie takiej książki szukałam.

    Pozdrawiam,
    Alpaka

    OdpowiedzUsuń
  23. Książka w moim guście, więc z chęcią bym ją poznała :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.