poniedziałek, 22 lipca 2013

Karmazynowa korona

Bo nadzieja wciąż trwa...

„Nadzieja jest niebezpieczna, myślała Raisa. Gdy już się rozżarzy, trudno ją zgasić. Mądrych zamienia w głupców.”

Książki dzielą się na wiele kategorii, są książki dla kobiet i te przeznaczone w większej mierze dla tężyzn, są historie prawdziwe i opowieści zmyślone. Wszystkie te podziały jednak mijają, gdy pomyślimy o jednym celu. Twórca dąży do tego, by jego powieść stała się tą, którą czytelnik zapięta, będzie przeżywał razem z bohaterami, a po przeczytaniu będzie myślał wciąż i wciąż, jakby się to dalej potoczyło...

„Każdy w tym królestwie musi być politykiem”

Raisa została królową. To zdarzenie rozwiązało wiele spraw, dało nadzieję państwu, jednak dodało też wiele problemów. Królowa ma wielkie plany, jednak by je wykonać musi pokać wiele przeszkód. Królestwo ze wszystkich stron jest nękane, a państwowe podziały nie chcą łatwo się załagodzić. Raisa próbuję sprostać postawionym jej oczekiwaniom, mimo to nie chcę poślubić politycznie idealnych kandydatów, nadal liczy na szczęśliwy  związek. Czy rada dawnych królowych nadal jest aktualna?
Han nie chcę pogodzić się ze stratą swojej ukochanej, ma wielkie plany i ambicje. Jednak ktoś zawsze rzuca mi pod nogi kłody. Żołnierze znajdują przeciwko niemu coraz więcej dowodów, które dowodzą, że to on zabijał czarowników w Łachmantargu. Czy uda mu się wybronić? Czy choć jedna osoba mu zaufa?

„Przedstawiłam ci reguły gry, gdy zgodziłam się do niej przystąpić.”

„Karmazynowa korona” to ostatnia część czterotomowego cyklu Siedem Królestw. Autorka Cinda Williams Chima po raz kolejny porwała mnie w niezwykły świat, gdzie walka ze złem i magia są codziennością. Jest to jedna z niewielu, dodam tak długich, książek, które podczas czytania ani razu mnie nie nudziły. Przygody bohaterów czytałam jednym tchem, po prostu ta historia jest niezwykła. Nie wiem kompletnie, gdzie podziały się te wszystkie strony. Po skończonym czytaniu zastanawiałam się, to naprawdę koniec? Nie, ja to w to nie wierzę. Niestety jest to już koniec, a ja bardzo mocno tego żałuję.

Aktorzy spektaklu
Najpierw przejdę do bohaterów, pokochałam ich całym sercem, uwielbiam ich przemiany i to, że każdy z nich jest inny. Mają swoje charaktery, które potrafią zgrabnie ukrywać. Niektórych przejrzałam na wylot, niektórzy jednak zgrabnie kryli się przez  moim spojrzeniem i długo nie mogłam ich rozgryźć. W tej książce powiedzenie, że pozory mylą nabiera mocnego znaczenia. Czarni bohaterowie nie zawsze okazywali się tacy do końca, a kilku „dobrych” zdjęło wreszcie maski.  Byłam mile zaskoczona tym, co robiła z postaciami pani Chima.

„To właśnie robią ci, którzy kochają – zauważają.”

Wilcza królowa
 Przejdę teraz do dokładniejszego opisu głównych postaci. Pamiętacie, jak początkowo narzekałam na
Raisę, że jest dziecinna, że zajmuję się tylko chłopcami. Teraz już tak nie jest. Wydoroślała i stała się godna miana królowej. Nie mówię od razu, że jako siedemnastolatka stałą się ideałem, ale zaczęła działać. Polubiłam ją i to nie było wcale wymuszone. Teraz jest dla mnie jedną z silniejszych bohaterek, jakie poznałam, bardzo ją cenię.

„-Czego naprawdę chcę?(...)Chcę poślubić królową.”

Najuczciwszy złodziej
Han, nie wiem nawet, co miałabym o nim pisać. Od samego początku go polubiłam, ceniłam. Ta postać zmieniała się praktycznie w każdej części. Jego charakter wciąż był ten sam, ale potrafił doskonale dopasować się do otoczenia. To czego dokonał, nawet teraz mnie zadziwia. Bez niego ta książka nie była by tak ciekawa. Byłaby to kolejna powieść o walce o tron o dworskich intrygach. Jedna postać, a dodała tak wiele klimatu.

„Miłość czyni nas bezbronnymi.”

Naprzeciw przeciwnościom
Przypomnieliście już sobie główne postaci, więc teraz czas, by opisać relacje, jaka jest między nimi. Związek Hana i Raisy przechodził wiele prób. Niekiedy zastanawiałam się, ile może przetrwać, ile wytrzyma i co najważniejsze, do kiedy wytrzyma. Silna więź, która raniła obie strony. Podczas czytania Raisa wciąż miała wielu adoratorów, którzy w największej mierze liczyli na polepszenie swojej sytuacji i objęcie władzy, jedna żaden z nich się nie liczył. Ja wciąż  kibicowała tej parze całym sercem i myślałam, czy im się uda. Może powiecie, że to dziwne, ale ja do samego końca, nie wiedziałam, jak to się potoczy, tyle razy załamywałam ręce nad ich sytuacją, to dla mnie jako czytelnika była naprawdę trudne. Kolejna seria, w której tak mocno zżyłam się z bohaterami, czułam ich cierpienie, a teraz po skończeniu wciąż myślę, co dalej...

„-Czasem nie wiem, czy jesteś cyniczny, czy romantyczny.
-I jedno, i drugie. Tylko tak można połączyć miłość i politykę.”

Zmienię teraz temat. Czas porachunki między doliniarzami i klanami, aspekty polityczne książki czyli coś, dzięki czemu akcja cały czas nabierała rumieńców. Sporo się działo w tej części książki. Naprawdę po przeczytaniu świetnej części trzeciej liczyłam na sporo, ale to co otrzymałam powaliło mnie na kolana. Lord Bayar cały czas mnie zaskakiwał. To co zrobił. Gdy  tylko o tym pomyślę cały czas czuję ból Hana. Nie spodziewałam się, że to nie on stoi jednak za wszystkim. Był winny sporej liczbie okropnym rzeczy. Pewna osoba, ta tajemnicza postać, która przez tyle czasu wodziła mnie za nos dokonała równie niewyobrażalnych czynów. Do końca nie wiedziałam, kto to jest, a gdy otrzymałam to na tacy byłam bardzo zdziwiona. Tego się nie spodziewałam. Naprawdę cudownie czytać coś, myśleć, że zna się zakończenie, bo do końca zostało niewiele stron, i być tak cudownie zaskoczonym.

„ostrza są szybsze niż zaklęcia.”

Wiele działo się również w tej sferze poza granicami królestwa. Po części spodziewał się takiego obrotu spraw, ale nie wiedziałam, że ten ktoś(musi być bez zdradzania) połączy siły z tym kimś(i znów nie zdradzam). Żałuję tylko, że bitwa nie została opisana, były tylko lekkie jej wspomnienia, a wolałabym poczuć jej moc. Czułam się, jakby nic wielkiego się nie stało, jakby problem zniknął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

„historię piszą zwycięzcy”

Sekret skrywany przez lata
Myślę, że powinnam też wspomnieć o jednej ważnej sprawie, a mianowicie o tajemnicy związku Algera Waterlowa, okrzykniętego Królem Demonem i Hanalei, później królowej. Myślicie, że dowiedzieliście się wszystkiego z opowieści Kruka, rady klanowej, czy po prostu z legendy w poprzednich częściach. Muszę Was rozczarować albo jak kto woli uszczęśliwić. Znów na światło dzienne wyszły nowe fakty. Moja koncepcja, że wiedziałam wszystko legła w gruzach. Znów muszę napisać, że kompletnie się tego nie spodziewałam. Tyle rozwiązań w jednym tomie i człowiek może się pogubić.

Zapomniany bohater
To już moja ostatnia recenzja tych książek, więc jeszcze trochę o niej popiszę. Część o bohaterach była już w recenzji kilka akapitów temu, jednak postanowiłam napisać trochę więcej o Kruku. Przez wszystkie tomy zmieniał się on bardzo często, początkowo przeczuwałam, kim się okaże, ale i tak, gdy wyszło to na jaw byłam zdziwiona. Jego postać wiele wnosiła do akcji,w  tym tomie nie było inaczej. Bez jego ogromnej wiedzy i pomocy, myślę, że Han nie poradziłby sobie w wielu sytuacjach. Ta postać zasłużyła na kilka słów uwagi.

Powoli zbliżam się ku końcowi tej opinii, więc należałoby wspomnieć o zakończeniu. Czytało mi się je bardzo dobrze, czułam satysfakcje, że autorka poruszyła kilka tematów, wyjaśniła wiele kwestii, które mnie nurtowały od samego początku. Sam epilog był ciekawym rozwiązaniem, to co się w nim działo było swoistym zawiązaniem wątków, które działy się w całej serii. Efekt naprawdę mi się spodobał.

Dziś chciałabym jeszcze napisać odrobinę o oprawie graficznej, okładki książek były bardzo klimatyczne i każda z nich łączyła się doskonale z poprzednią i następną. Wszystkie miały podobny układ i berło, które jest w samym centrum. Szkoda jedynie, że kolejna okładka ma białe tło, bo poprzednie okładki miały różne kolory, a biała była już pierwsza. Berła i obrazek z nich za każdym razem bardzo mi się podobał.

„Czasami wystarczy śnić.”

Podsumowując, wszystkie książki z serii Siedem Królestw oderwałam bardzo pozytywnie,  tomy pokochałam i przeżyłam z bohaterami cudowne chwile. Historia przepłynęła mi niesamowicie szybko i żałuję, że to już koniec. „Karmazynowa korona” była niesamowitym dopełnieniem, nie mogłam liczyć na lepsze rozwiązanie tej opowieści. 

Ocena: świetna
Ocena serii: świetna


Autor: Cinda Williams Chima
Tom: IV
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 674
Cena: 39,90zł
Data przeczytania: 2013-07-20
Skąd: biblioteka publiczna

Seria Siedem Królestw:
Król demon --- Wygnana Królowa --- Tron szarych wilków --- Karmazynowa Korona



Książka przeczytana do wyzwania:

22 komentarze:

  1. Nie miałam styczności z poprzednimi tomami, więc tym razem książka nie dla mnie, ale muszę przyznać że cała seria mnie ciekawi, i z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, bo seria naprawdę warta uwagi ;)

      Usuń
  2. Muszę przyznać, że w tym miesiącu szalejesz, jeśli chodzi o książki fantastyczne :) Podesłałaś mi już 12 recenzji do wyzwania, bravo :)
    pozdrawiam!
    Miłośniczka Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, wspaniale;)
      Kolejna ciekawa pozycja:)

      Usuń
    2. Sylwia, będą kolejne, dzięki ;)

      Kiti, dziękuję. :)

      Usuń
  3. Będę miała na uwadze i tę autorkę i jej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. brzmi fajnie :) może sięgnę w wolnym czasie po pierwszą część serii :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam jeszcze żadnej części, ale planuję to nadrobić.

    in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że tak mało ludzi ją czytało, przykra niespodzianka... Czas się zabrać :)

      Usuń
  6. Na razie niespecjalnie mnie do tej serii ciągnie, ale skoro tak dobrze ją oceniasz, to jeszcze się nad nią kiedyś zastanowię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zdecydowanie do listy można dopisać. ;)

      Usuń
  7. Nie poznałam jeszcze tego cyklu i chyba żałuję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie już pierwsza jej recenzja porwała. ;)

      Usuń
  8. Mam w planach pierwszą część od bardzo dawna, mam nadzieję że główni bohaterowie nie będą mnie denerwować (jak Raisa zajmująca się chłopcami).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety Raisa początkowo wydawała mi się taka pustą księżniczką, jednak wszystkie późniejsze wydarzenia wpływają na jej zmianę ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Nie czytałam tych książek, ale poszukam w mojej bibliotece . Powinna się znaleźć :) Livresland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś chciałam przeczytać tę serię, ale sądzę, że już do wszystkich części nie uda mi się dotrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O ja Cię, to aż takie świetne było to zakończenie :D? No to muszę się nad tą serią porządnie zastanowić. Zresztą już wiele razy spoglądałem na te książki tęsknym wzrokiem w Empiki, lecz niestety fundusze mówiły mi "nie" :P.

    Spokojnej nocy!
    Melon

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.