Pozytywna niedziela: Pierwsze dwa tygodnie października



Zawsze, gdy wracam do Warszawy, w październiku mam masę wydarzeń kulturalnych, w których biorę udział. W tym wyjątkowo jednak było ich naprawdę wiele. A wszystko rozpoczęło się już 1 października... Coś działo się prawie codziennie, ciężko byłoby wszystko opisać w osobnych postach, dlatego czeka Was zbiorczy.



Już pierwszego października trochę pojeździłam po Warszawie, dowiedziałam się bowiem w dzień finału, że siatkarze będą lądować na lotnisku Chopina i że chcą, by kibice gorąco ich wtedy przywitali. Najpierw informacja była, że przylecą na godzinę 12, jednak mały problem z samolotem spowodował, że wylądowali dopiero około 18... Przez to prawie spóźniłam się na ich przylot i niestety nie stałam w pierwszym rzędzie. Mimo to mam zdjęcie z Szalpukiem i wiele filmików z innymi siatkarzami, kiedy już wychodzili i dawali autografy. Niezapomniane wrażenia, kiedy tylu ludzi przychodzi przywitać Mistrzów Świata!


3 października natomiast poszłam na mój pierwszy w życiu koncert kpopowy. Kiedy dowiedziałam się, że Zico wystąpi w Warszawie od razu zapisałam datę, kiedy można kupować bilety i to zrobiłam. Teraz, gdy wiem jaka niesamowita atmosfera panuje na takich wydarzeniach jeszcze bardziej żałuję, że nie będę miała szansy wybrać się na koncert BTS. Wracając jednak do Zico, śpiewał, tańczył, rapował i cudownie zwracał się do fanów, to wydarzenie zapamiętam również na naprawdę długo! Tym bardziej, że mam koszulkę, kiedy na nią popatrzę od razu pomyślę o koncercie... 



Czas na trochę dłuższą wypowiedź. 6 października wybrałam się na targi fantastyki organizowane już po raz trzeci. Byłam na nich do tej pory raz i wspominałam wydarzenie naprawdę dobrze. Wiele stoisk z gadżetami oraz możliwość spotkania ulubionych autorów fantasy. Właśnie nazwisko jednej z autorek Katarzyny Bereniki Miszczuk zachęciło mnie do ponownego przyjścia na targi. Ogółem jak zawsze było w czym wybierać, jeśli chodzi o książki i gadżety, jednak ja tym razem postawiłam sobie limit 50zł, który chyba udało mi się nie przekroczyć tej kwoty. Ogółem po przejściu wszystkich stoisk(których niestety było mniej niż ostatnio) zaczęłam kupować. Na stoisku WAB kupiłam dwie książki za 20zł, na stoisku z jedzeniem azjatyckim 2 małe mochi oraz 2 opakowania pocky'ów, zaś na jeszcze innym wzięłam 2 ciasteczka z wróżbą. Kiedy już miałam siatkę zapakowaną tymi dobrami ruszyłam do części, w której były spotkania z autorami. 


Właśnie wtedy miało miejsce spotkanie z autorem "Achai", czyli Ziemiańskim, nie miałam okazji czytać jego książek, jednak kilka minut posłuchałam spotkania, bo naprawdę polubiłam autora. Teraz mam w planach lekturę jego książek i postanowiłam, że na edycję wiosenną muszę chociaż zacząć serię. Byłam tak bardzo głodna, że poszłam na chwilę na miasto coś zjeść, a później wróciłam na spotkanie z Katarzyną Bereniką Miszczuk. Fanów przyszło niewielu, dlatego właśnie miałam okazję zadać aż dwa pytania. Autorka jak zawsze była miła i uśmiechnięta i słuchało się jej z przyjemnością. 

Podczas targów udało mi się również poznać Natalię z bloga Recenzje Natalii, nie tylko książkowe oraz Grzegorza z bloga Maveric wśród książek i cieszę się, że to się stało. Powoli poznaję coraz więcej blogerów warszawskich, czyli będę mogła poznać więcej twarzy na spotkaniach autorskich. Co szybko się sprawdziło... 


9 października poszłam na lekcję pokazową z języka japońskiego. Jak pewnie część z Was wie, uczyłam się tego języka i w tym semestrze prawdopodobnie będę to kontynuować.


11 października pojechałam zaraz po zajęciach na Targówek, na spotkanie autorskie z Alkiem Rogozińskim. Musiałam przejechać pół Warszawy, ale było warto. Spotkanie trwało prawie 2 godziny, na  których autor wiele zdradził na temat książek, ale również doskonale nas zabawiał historiami, które mu się przydarzały. Pan Alek jak zawsze miał wiele do powiedzenia i potrafił rozbawić. Podczas tego spotkania ponownie widziałam Natalię z bloga Recenzje Natalii, nie tylko książkowe  oraz poznałam Kasię, również blogerkę.  



12 października wyruszyłam na mój pierwszy ligowy mecz w tym sezonie wraz z siostrą cioteczną, obiecałyśmy sobie, że to na pewno nie ostatni mecz, na który się wybierzemy, tym bardziej, że obie studiujemy również w Warszawie. 


Wydaję mi się, że wspomniałam o wszystkim, odkąd mam kalendarz wszystko wydaję się łatwiejsze do opisania, bo doskonale mogę się nim posiłkować w takich sytuacjach... A Wy używacie kalendarzy?

Komentarze

  1. Kalendarze to moja trzecia ręka, także zapisuję w nich dosłownie wszystko :p Widzę, że ciekawie spędziłaś czas podczas ostatnich dni :) Zazdroszczę, u mnie nuda i ciągły stres szkołą, a do tego teraz coś mnie złapało w weekend i siedzę chora :(

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
  2. Używam kalendarzy :) Ja w najbliższym czasie wybiorę się na spotkanie z Magdą Witkiewicz i może Wojciechem Chmielarzem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście dość intensywny październik. Brawo za trzymanie się limitu targowych wydatków! Mam nadzieję, że też nie zbankrutuję na krakowskich targach. ;)
    Ja nie umiem w kalendarze, do tej pory zawsze zapominałam o nich średnio po dwóch tygodniach... Zaczęłam za to używać aplikacji daylio, która świetnie nadaje się na przykład do śledzenia przyzwyczajeń czy zapisywania co się kiedy działo. ^^

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.

Popularne posty z tego bloga

Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi

Drama time: Love Alarm (sezon I)

Co to za zespół? NCT (część I)