czwartek, 21 lipca 2016

Jak powietrze

Czuję się jakby podcięto mi skrzydła,
nie mogę się wznieść, 
nie mogę się wznieść.

Czuję się jakbym usychała z pragnienia,
odebrano mi wodę,
Ty jesteś wodą.

Czuję się jakby skradziono mi powietrze,
jesteś moim tlenem,
potrzebuję Cię.

Wczoraj swoją premierę miała książka okrzyknięta pierwszą polską powieścią New Adult. Od kiedy tylko o tym usłyszałam zaczęłam się zastanawiać, czy to prawda? Opinie pierwszych recenzentów mówiły, że jest to powieść godna tego miana, a przede wszystkich warta poznania. Nie mogłam więc odpuścić. Powieść znalazła się w moich zapowiedziach, a dziś ją skończyłam. 

Agata Czykierda-Grabowska nie była mi wcześniej znana. Nie czytałam jej innych powieści, choć Jak powietrze, czyli powieść, o której dziś chcę Wam więcej napisać, nie jest jej debiutem. Poza pozytywnymi recenzjami, które napotkałam w sieci, nie miałam więc oczekiwań, co do stylu autorki. Czysta kartka, tabula rasa...

Nie mam nic przeciwko polskim powieściom, a przynajmniej tym dobrym polskim powieściom, ale wyobrażenie sobie łamiącej serce powieści New Adult, w której bohaterowie mają polskie imiona było dość ciężkie... Nie wiem, skąd się to u mnie bierze. Początek powieści nie był więc dla mnie łatwy, musiałam się przestawić, co na szczęście udało mi się dość szybko.


"Dominik był jej powietrzem, którym chciała oddychać i w którym chciała się wznosić."

Co od razu rzuca się w oczy to narracja powieści. Spodziewałam się typowej pierwszoosobowej narracji, w której głos miałaby główna bohaterka, jednak otrzymałam narrację trzecioosobową, dodatkowo z dwóch perspektyw. Było to kolejnym powodem, dlaczego w powieść nie mogłam od razu wejść, nie mogłam się wgryźć... Ale to minęło, bo końcówka mnie rozniosła, całkowicie...

Opowiadam bez ładu i składu, ale po skończeniu tej powieści inaczej nie mogę. Najpierw wydawało mi się, że jest trochę za słodko, że bohaterowie są tacy nieżyciowi, wiele czują, aż za wiele przeżywają, ale zakończenie dowiodło mi, że to przeszłość, ciężka przeszłość ich tak ukształtowała i nie wyobrażam sobie, by mogli być wykreowani inaczej, by mogli być mniej odrealnieni. Bo właśnie, dzięki temu historia Oliwii i Dominika jest taka cudowna.

"Jeśli dwoje ludzi szczerze się kocha, to nic nie może im stanąć na drodze."

Właśnie w tym momencie uświadomiłam sobie, że nie wspomniałam jeszcze o fabule. Oliwia chce zdążyć na czerwonym, wtedy na pasy trafia Dominik, który śpieszy się, by odebrać rodzeństwo z przedszkola. Wypadek. Szpital. Ciąg zdarzeń, którzy w żadnym wypadku nie powinien doprowadzić do miłości, uczucia... A jednak. 

Najgorsze w tej powieści jest to, że jest tak lukrowana na początku, a przynajmniej takie długo odnosiłam wrażenie. Wszystko szło gładko, a ja sądziłam, co też oni mogą mieć za problemy. Fakt Dominik miał ciężkie życie, wychowywał własne rodzeństwo, ale doskonale dawał sobie radę i sądziłam wręcz, że dzieciakom można tylko pozazdrościć takiego brata. Ona zaś imprezowała, nie dostrzegała miłości ojca, nagle wpadając w kłopoty, znalazła miłość. Pokochała chłopaka, dzieci...

"- Świdrujesz mnie wzrokiem.- Nie świdruję. Patrzę- Dlaczego na mnie patrzysz?- Bo jesteś piękna."

Ale zza tego wszystkiego nagle zaczęły wychodzić emocje, wielka ilość emocji, które w którymś momencie uderzyły we mnie jak fala, jak tsunami i to nie takie lipne, komputerowe jak z filmów akcji typu B... Naprawdę poważne! Wtedy, właściwie w ostatnich stu stronach, zaczęłam żyć książką i naprawdę chciałabym już teraz do niej wrócić, by spojrzeć na nią inaczej, znając już wszystkie fakty i wiedząc, co przydarzyło się bohaterom... 

Bo Jak powietrze to naprawdę doskonała książka. Wiecie, że rzadko piszę coś ponad recenzję, a ostatnimi czasy naprawdę rzadko, ale tu chciałam pokazać, że książka we mnie uderzyła. Nie będę jednak ukrywać, że było tak od samego początku, stąd nie liczcie na najwyższą notę. Powieść uwielbiam, bohaterów polubiłam, a ich historie mnie oczarowały. Lekki, prawie magiczny element początkowo wydawał mi się kiczowaty, ale zrozumiałam, że każdy inaczej musi poradzić sobie ze stratą... Ale nic już więcej nie piszę. Sprawdźcie sami!
Ocena: bardzo dobra [5/6]

Za możliwość lektury dziękuję wydawnictwu OMGBooks!

Autor: Agata Czykierda-Grabowska
Tom: -
Wydawnictwo: Moondrive/Otwarte/OMGBooks
Ilość stron: 480
Cena: 39,90zł
Data przeczytania: 2016-07-21
Skąd: własna bibliteczka

10 komentarzy:

  1. Zawsze najbardziej cieszą mnie opinie ludzi, których znam/cenię i dlatego właśnie tak mocno czekałam na Twoją recenzję. Wiem, nie jestem autorką tej książki, ale mega, mega cieszę się, że dałaś się zauroczy czemuś, co odgrywa tak wielką wagę w moim literackim życiu :)
    Liczę, że przy kolejnym spotkaniu z twórczością Agaty będzie podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że książka wywołuje lawinę emocji. Uważam to za ogromny plus.

    OdpowiedzUsuń
  3. Paulina chętnie ją przeczyta. Ja na razie jestem do niej dość sceptycznie nastawiona.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na "Jak Powietrze" mam WIELKĄ ochotę. Skusiłaś mnie całkowicie. Biorę! :)
    Pozdrawiam, http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. To może być ciekawe. Na pewno kiedyś po nią sięgnę, a chyba najbardziej oczarowała mnie sama okładka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ksiażke nadal mam przed sobą i z tego co widzę wszyscy ją polecają

    OdpowiedzUsuń
  7. To jedna z piękniejszych polskich powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O ciężkim początku już słyszałam i zaczęłam się obawiać. Książka leży na mojej półce, miałam w planach zaczęcie jej w ten weekend, ale chyba przeciągnę to do przyszłego tygodnia. Boję się jej, boję się zawodu :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Z chęcią sięgnę po tę książkę, jeśli tylko będę miała okazję. Poprzednią historię autorki czytałam i bardzo miło wspominam, dlatego myślę, że ta także przypadnie mi do gustu.
    PS. W trzecim akapicie coś nie gra, "musiałam się przestać" troszkę krucho brzmi. ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.