Przedpremierowo: Przeklęta


Premiera 5 lipca


Wiedziała, że jest inna.

Przeklęta, tytuł nowej powieści młodej polskiej pisarki Igi Wiśniewskiej, współtworzącej również bloga Książkowir, przynosi mi sporo skojarzeń. Najpierw z klątwą, którą zła czarownica rzuca na niczego nieświadome, biedne dzieciątko, najczęściej królewską córkę. Potem pomyślałam o jakiejś postaci z horroru... Przed przeczytaniem wciąż wymyślałam ciekawe interpretacje, a Wy o czym najpierw pomyśleliście?

Samolot. Kilkanaście osób i jedno ciało. Kto zginął?
Cofamy się wydarzeniami do momentu, który doprowadza do podróży samolotem, poznajemy bohaterów, dowiadujemy się, dlaczego wyruszyli w podróż, jaki był plan, co się nie udało. Zaczynamy od końca, by potem przejść do wydarzeń istotnych, doprowadzających nas do tego istotnego zdarzenia.

Najlepszym przykładem podobnego zabiegu jest czytana przeze mnie w szkole lektura "Granica", więc jeśli też ją znacie, to doskonale wiecie, o czym tutaj piszę. Tematycznie powieści są całkowicie różne, jednak ich kompozycja wydaje się podobna. W Przeklętej mamy wielu narratorów, tak samo we wspomnianej Granicy, każdy bohater ma głos, dodaje coś do ogólnego zarysu powieści. Tutaj jednak skończę z porównaniami ze szkolną lekturą (która nota bene polubiłam).

"- Bez urazy - odezwał się David, gdy zostaliśmy we trójkę - ale nie nadajesz się do walki. Mogę zrozumieć obecność Iwana, ale ty? Będziesz tylko ciężarem. Nie chcę mieć jeszcze na głowie pilnowania, żeby nic ci się nie stało. [...]- Czym masz zamiar walczyć?- Wyznaję zasadę, że słowa ranią bardziej niż miecze, są jednak takie sytuacje, kiedy słowa nie wystarczają, wtedy najbardziej preferuję walkę kontaktową - powiedziała Miriam w taki sposób, że gdybym jej nie znał, pomyślałbym, że to aluzja erotyczna. David najwyraźniej odniósł podobne wrażenie. Zaskoczenie przemknęło przez jego twarz, zmieniając się w lekki uśmiech. - Masz na myśli jakiś konkretny styl walki?- Wypracowałam sobie własny.- Mam ochotę go przetestować.- Więc masz ochotę? - powiedziała powoli, przeciągając samogłoski. - Jak mogłabym odmówić? [...]- Coś nas ominęło? - zapytał Ben nieco nerwowo- David właśnie poprosił mnie, żebym poleciała z nim do Hiszpanii. Na kolanach. "

Powieść Igi Wiśniewskiej wyróżnia się na tle powieści fantasy i to nie tylko polskich. Wiecie doskonale, że uwielbiam urban fantasy, ale tutaj byłam zaskakiwana na każdym kroku. Wspomniana już wcześniej narracja została podzielona między bohaterów drugoplanowych, czasem nawet epizodycznych. Dopiero na ostatnich stronach książki narracja została oddana głównej bohaterce i to zaledwie na dwa rozdziały. Dlaczego więc piszę, że była to główna postać skoro nawet nie przekazywała nam swojego punktu widzenia? Wydarzenia kręciły się wokół niej, zawsze była obecna, miała wpływ na bohaterów, ich działania.

Miriam była zagadką. Jej relacja z siostrzeńcem, z innymi ludźmi, jej zachowanie - to sprawiało, że chce się ją lepiej poznać. Jej przeznaczenie poznałam jednak dopiero w rozdziałach, kiedy przejęła narracje. Dotąd była pełną tajemnic, skrytą postacią z niezliczonymi talentami. Niesamowicie mnie ciekawiła i sądzę, że każdy czytelnik czytając rozdziały z jej udziałem chciałby, by w końcu ona pokazała kim jest, co ukrywa.

"- Pewien człowiek powiedział kiedyś, że kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą.[Miriam]- Kim był ten człowiek? - zapytałam, unosząc herbatę do ust.- Niemieckim ministrem propagandy. - Błysnęła zębami w uśmiechu, a ja oparzyłam się herbatą."

Nie zapominajmy, że jest to powieść fantasy. Mamy tutaj miasto, w którym zbiegają się ścieżki mocy, które przyciągają istoty nadnaturalne. Żyją one w ukryciu kierowane przez zmiennokształtnych. Dotąd porządek był zachowywany, ale ktoś zaczyna polować na najsilniejsze istoty przy użyciu czarnej magii. Miriam jako jedyna jest odpowiednia, by wytropić zabójcę, pomaga przywódcy zmiennokształtnych w jego złapaniu.

Może Wam się wydać dziwne, że dopiero teraz napisałam, co jest głównym tematem książki, ale zaraz po skończeniu powieści byłam tak zachwycona, że ciężko było mi przelać własne myśli na ekran monitora. Wciąż żyję emocjami, które wywołał epilog. Był naprawdę świetny! Nie mogę Wam napisać, o co chodziło, zapewniam jednak, że to jest coś szokującego.

"W którymś momencie zdałem sobie sprawę, że Miriam nie truchta już obok mnie. Odwróciłem się gwałtownie i ujrzałem ją na końcu ulicy, otoczoną wianuszkiem mężczyzn, których trudno byłoby posądzić o czyste intencje. Jeden z nich spuścił spodnie. (...) Przed ciosem powstrzymał mnie głos Miriam. Przechyliła głowę, patrząc na członek mężczyzny i powiedziała tonem, którym równie dobrze mógł należeć do znudzonego labradora:-Kiedy ostatni raz widziałam coś tak małego, wypełzło z dziury w jabłku."

Szukając teraz w głowie jakichś ciemnych stron powieści do głowy przychodzi mi jedna. Cała sprawa mogłaby być rozwiązana, gdyby Miriam po prostu zdradziła, co wie. A ona to skrywała. Wyszukiwanie rozwiązania w książkach na chybił trafił wydawało się trochę naciągane bez względu na to ile trwało. Tutaj właśnie znalazłabym ten punkt, w którym książka kuleje.

Jeśli zaś chodzi o resztę wydarzeń, zdarzenia losowe, czy pozostałe wątki były prowadzone bardzo dobrze. Akcja była szybka, sprawiała, że nie można było odejść od lektury, aż chciało się w nią zagłębić na dłużej. Walki, szczególnie pomiędzy zmiennokształtnymi, były doskonale ukazane. Starcia były niezwykle realistyczne, łatwo je było sobie wyobrazić.


"- W porządku poradzę sobie.- Jesteś pewna?- Jak podatków."


Powieść wyróżnia się na tle powieści urban fantasy tym, że nie było tu żadnych scen seksu. Autorka zgrabnie ukazywała relacje międzyludzkie, a poprzez niedopowiedzenia budowała gorący klimat między bohaterami. Nie był to jednak temat tabu, po prostu nie był nadmiernie afiszowany. Bardzo mi się to podobało, gdyż napięcie między bohaterami było wyczuwalne, jednak jego rozładowanie było jakby za kotarą.

Coraz bardziej zaczynam się rozpisywać, ale muszę jeszcze wspomnieć o humorze, którym ta powieść mnie urzekła! Całkowicie zakochałam się w Miriam, była bohaterką, która mimo swojej tajemniczości potrafiła też zażartować, rozładować lub naładować atmosferę swoim ciętym językiem i sarkazmem. Kolejny powód, by ją uwielbiać.

Patrząc na powieść po jej skończeniu widać, że to nie jest pomysł nieprzemyślany, bynajmniej odbieram ją jako historię dopracowaną, intrygującą i z klimatem. Nie wspomniałam o nim wcześniej, ale poza tajemniczością jest dość mrocznie, nadnaturalnie. Właśnie na takie polskie książki czekam!
Ocena: bardzo dobra+ [5+/6]


Za możliwość przedpremierowej lektury dziękuję wydawnictwu Lucky!

Autor: Iga Wiśniewska
Tom: I
Wydawnictwo: Lucky
Stron: 
Cena: 36,90 zł
Data przeczytania:  2016-06-24
Skąd: własna biblioteczka

Komentarze

  1. Zapowiada się całkiem dobrze. W wolnej chwili może się z nią zapoznam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie takie książki, które wyróżniają się na tle innych ze swojego gatunku, bardzo lubię. Już dopisuję ten tytuł do mojej listy i będę z niecierpliwością wyczekiwać premiery ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomimo tego, że powieść jest dopracowana i w ogólnym rozrachunku jest bardzo dobra jakoś do mnie nie przemawia.
    Pozdrawiam,
    Subiektywne recenzje

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli polecasz to chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka wydaje się bardzo oryginalna, no i do tego jest to mój ulubiony gatunek. Z chęcią się z nią zapoznam. :)
    Pozdrawiam,
    Geek of books&tvseries&films

    OdpowiedzUsuń
  6. Może nie przepadam za fantastyką, ale Miriam i jej poczucie humoru chciałbym poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja recenzja już na dniach, ale ogólnie napiszę, że bardzo mi się podobało.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie przeczytam, zdaje się, że to pozycja dla mnie. Okładka obłędna, bardzo tajemnicza!
    Pozdrawiam:)
    http://natalie-and-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja również się zakochałam w tej książce - Iga pisze cholernie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam autorki, o książce nawet nie słyszałam, ale po Twojej recenzji jestem nią zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Łaaaał, tyle osób zachwyconych książką, muszę sprawdzić o co tyle szumu :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Może się skuszę, z ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Książką wydaje się ciekawa, w wolnej chwili sięgnę po nią.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.

Popularne posty z tego bloga

Konkurs na Mikołajki!

Cuda i dziwy, czyli Marvel i jego ekranizacje: "Logan"

Jak Cię zabić, kochanie? - Alek Rogoziński