środa, 24 lutego 2016

Cuda i dziwy, czyli Marvel i jego ekranizacje: "Deadpool"


czyli morderczy Mikołaj robiący prezenty swoim wrogom

Sądzicie, że twórcy filmów o superbohaterach pokazali już wszystko? Patrząc na plakat kolejnego filmu od razu wiecie, czego się spodziewać? Sądzicie, że wszystko już było?
Jeśli nie widzieliście jeszcze Deadpoola, muszę to napisać, po prostu się mylicie.

Premiera filmu miała miejsce w piątek 12 lutego, więc spokojnie możecie jeszcze obejrzeć film na dużym ekranie. Ja odwiedziłam kino we wtorek już po premierze z pozytywną energią, którą napełniły mnie recenzje na różnych portalach. Idąc na film miałam już na wstępie spore oczekiwania. Po trailerach, które aż kipiały od krwi, bijatyk i dość specyficznego humoru, chciałam czegoś naprawdę porywającego.Wiedziałam, że ekranizacja ta, będzie całkiem inna od reszty filmów z dorobku studia. Nie myliłam się.


Już pierwsze sceny, a nawet sam wstęp do filmu jest inny. Napisy początkowe były nietuzinkowe i to mnie kupiło. Po pierwsze od razu ukazana została nam scena walki, ta, którą doskonale znamy z trailera, chwilowe zwolnienie w niej tempa, dało możliwość do ukazania twórców w dość specyficzny sposób. Zaraz przy nodze jakiejś postaci pojawiał się zabawny dopisek na temat tego, co sądzi główny bohater o scenarzyście, albo kim jest reżyser...

Już na wstępie mamy więc burzoną barierę czwartej ściany, co jest charakterystyczne dla z deka zbzikowanego głównego bohatera. On, jako jedyny z postaci filmowych, zwraca się do widzów bezpośrednio i opowiada im swoją historię, cel swojej wendety. Wszystkie zdarzenia sprzed tej bitwy są ukazywane w retrospekcjach, możemy dowiedzieć się więc o genezie postaci Deadpoola(nawet wybraniu nazwy), a także o wcześniejszym życiu Wade'a Wilsona.


Jednak pewnie zastanawiacie się, dlaczegóż to facet ten chcę się zemścić? Otóż dziewczyna głównego bohatera została porwana przez gościa, z którym od dawna Wade miał na pieńku. Facet przemienił go w tego, kim jest teraz, całkowicie zeszpecił mu twarz, a potem wbił mu nóż w plecy i zwiał. No prawie dosłownie...

To była główna oś fabularna historii po przemianie. Nie była ona może zbyt mistrzowsko poprowadzona, gdyż główni wrogowie, tak naprawdę grali w kotka i myszkę, raz jeden gonił, raz drugi, tak naprawdę to nie wiadomo było, kto kogo tak naprawdę ściga. Ale to nieważne, gdyż nacisk w filmie był położony na coś innego.

HUMOR. Napisałam to słowo dużymi literami dlatego, że to właśnie on grał pierwsze skrzypce w filmie. Choć słowo skrzypce i łączące się z nim skojarzenia kompletnie nie pasują do podawanego widzom poziomu żartów. Było ono wulgarne, pieprzne, wielokrotnie agresywne i często z podtekstami seksualnymi, ale trafiały. Film wciąż rzucał w widza żartami, a większość naprawdę mnie bawiła. Zdarzały się niekiedy jakieś drobne sucharki, ale Deadpool rzucał kawałami na lewo i prawo, więc nie wszystkie mogły być na najwyższym poziomie.


O głównym bohaterze wiecie już chyba wiele, najlepiej jednak poznacie go na filmie, gdyż trudno opisać tak złożoną osobowość, jaką jest Martwy Basen(przepraszam nie mogłam się powstrzymać, kiedyś gdzieś to przeczytałam i cały film siedziało mi to w głowie...). Przejdę szybko do innych postaci. Vanessa - dziewczyna głównego bohatera nie jest kolejną biedną dziewczynką, to była prostytutka i naprawdę silny charakter. W krótkich i długich włosach wyglądała całkowicie inaczej, czy Wy też nie mogliście jej poznać? Przyjaciel z baru, Weasel, też rzucał sucharami, ale tekst o mango chwycił, przynajmniej u mnie. Nie mogłabym też zapomnieć o niewidomej staruszce, babcia wymiatała... Scena ze składaniem szafki, nie zapomnę jej. Już ta grupa postaci jest dość specyficzna, ale zaczekajcie dalej...

Poza ludźmi w filmie pojawia się również kilka X-menów. Walki pomiędzy nimi są dość dziwne, gdyż tak naprawdę albo w ogóle nie czują bólu, albo nie można ich zabić, albo są ze stali, albo no jak to dziwnie nie zabrzmi, są Nastoletnimi Bombami Atomowymi... A i jest jeszcze Ajax, tzn. Francis... :P Ten zły, nie zagrał źle, ale czegoś mi w nim brakowało, był za sztywny przy szalonym głównym bohaterze.


Widzicie teraz dokładnie, że twórcy zaszaleli z barwnymi postaciami, całkowicie oderwanymi od rzeczywistości, dzięki temu ekranizacja nabierała jeszcze bardziej zabawnego i odrealnionego wydźwięku.

Co mogę na koniec powiedzieć. Film mi się spodobał, jednak z każdym dniem od wyjścia z kina, moja euforia i podekscytowanie nim malało. Po tygodniu widzę, że produkcji brakowało mocniejszej fabuły, jednocześnie wciąż dobrze wspominam części humorystyczne(obecnie przed oczami mam scenę z małą rączką), choć niekiedy były one dla mnie trochę zbyt wulgarne. Film na pewno nie jest odpowiedzi do oglądania całą rodziną. Czy jeśli pojawi się kolejna część, obejrzę? Na pewno. Druga część ma potecjał, oby tylko pomysł na fabułę był lepszy.
Ocena: dobra[4/6]

Świat X-Menów:
X-Men  ---  X-Men 2  ---  X-Men: Ostatni bastion  ---  X-Men: Wolverine  ---  X-Men: Pierwsza klasa  ---  Wolverine  ---  X-Men: Przeszłość, która nadejdzie  ---  Deadpool  ---  X-Men: Apocalypse  ---  Gambit  ---  Wolverine 3  ---  X-Force  

17 komentarzy:

  1. wybraliśmy się z narzeczonym na Deadpool'a w Walentynki, to był genialny wybór, dawno nie wyszliśmy tak uchachani z kina:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepsza recenzja Deadpoola? Ta od Dema Dębskiego <3 A film pewnie obejrze, ale nie śpieszy mi się. Kolejny film o superbohaterach, jeszcze "prześmieszny" mnie nie przekonuje ;d
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie za bardzo ciekawi mnie ten film, więc na razie nie wybiorę się na niego do kina.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety to kompletnie nie jest mój świat :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po tym filmie Deadpool trafił na moją listę ulubionych bohaterów Marvela. Może jeszcze nie na szczyt, ale i tak go uwielbiam. Dawno się tak nie uśmiałam przy filmie. Fabuła może rzeczywiście nie była nadzwyczajna, ale tak chyba miało być - wydaje mi się, że Deadpool miał po prostu bawić humorem i pod tym kątem wypadł doskonale.

    OdpowiedzUsuń
  6. Film zupełnie nie w moim guście :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja niestety do tego świata przekonać się nie mogę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie "Deadpool" jest rewelacyjny, jeden z lepszych filmów jakie dane mi było w ostatnim czasie oglądnąć. Uwielbiam zarówno grę aktorską, jak i fabułę, która przyprawiła mnie o nie jeden moment śmiechu i radości. Pozdrawiam :)
    ksiazkowy-termit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie przepadałam za superbohaterami, więc to raczej nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja w ten weekend ruszam do kina na ten film i mam nadzieję, że mi też się spodoba. ;)
    Buziaki. ;**

    OdpowiedzUsuń
  11. Dużo słyszałam o tym filmie :D koleżanki bardzo mnie namawiały, a po twojej recenzji widzę że naprawde warto iść obejrzeć ten film. Mam nadzieje że znajdę chwilkę :D żeby się wybrać.
    Pozdrawiam cieplutko
    http://wiktoriaczytarazemzwami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Pozostaje mi już tylko potwierdzić to, co już napisałaś. Po ochłonięciu z pierwszych zachwytów okazuje się, że sama fabuła do najlepszych nie należy, ale myślę, że i tak każdemu najbardziej chodziło o samego Deadpoola. Jestem ciekawa, jak będzie wyglądać kolejna część. :D
    A jedną z moich ulubionych scen jest ta, w której Deadpool pyta, do którego Profesora X chcą go zaprowadzić i wymienia obu grających go aktorów. xD

    OdpowiedzUsuń
  13. Deadpool może też oznaczać Pulę Śmierci. :P Mam podobne wrażenia, ocena to 7/10. Byłem ciekaw filmu, wiedziałem, że go obejrzę, ale nie szalałem na jego punkcie. Z pewnością będę chciał do niego wrócić, ale przez wzgląd na ciągnące się w nieskończoność retrospekcje w połowie filmu, wstrzymam się z tym do premiery na DVD. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oglądałam :D film jest rewelacyjny po prostu :) mnie rozwaliła ostatnia scena, kiedy przyszył sobie zszywkami twarz Jackmana do twarzy :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Czyli to ogólnie film do pośmiania się. I dobrze, zazwyczaj filmy o superbohaterach są trochę za bardzo nadęte :P Fajnie to przełamano w "Strażnikach Galaktyki" i wydaje mi się, że tutaj będzie podobnie. Chętnie zobaczę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie przepadam za tego tupu filmami.

    OdpowiedzUsuń
  17. No cóż, tego trzeba było spodziewać się po kategorii R. I szczerze mówiąc, trochę się cieszę, że Marvel wylazł ze skorupy filmów familijnych. To był jeden z powodów czemu czekałam na Deadpoola. I wciąż jestem pełna ciekawości i nadziei, że twórcy nie spieprzyli najważniejszych efektów i dlatego film oglądnę i postaram się nie być zbyt krytyczna. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.