wtorek, 29 grudnia 2015

Cuda i dziwy, czyli Marvel i jego ekranizacje: "X-men"



czyli wielość superbohaterów zanim to stało się modne

Marvel to nie tylko filmy z poprzedniego zestawienia(klik!). Równoległe ze światem znanym z Avengers możemy oglądać jeszcze wiele innych filmów. Kolejnym uniwersum Marvela jest świat X-menów. W jego skład wchodzi kilka filmów, które już powstały i sporo zaplanowanych.  Wszystko zaczęło się jednak od filmu "X-men" powstałego w 2000 roku.

Pewnie będziecie zdziwieni, ale nigdy nie oglądałam pierwszej części, kiedyś mignęła mi któraś z kolei, ale to był jedynie epizod. Od tego roku jednak jestem tak wielką fanką Marvela, że musiałam spróbować innych filmów z superbohaterami. "X-men" okazał się zaskakująco dobrym widowiskiem, pomysł, zamysł, supermoce wszystko doskonale współgrało. Nie spodziewałam się takiego show.

Ekranizacja opowiada o świecie, w którym ludzie w szybkim czasie dostosowali się do zmian środowiska i przeszli mutacje. Jednak zmiany dosięgnęły tylko część populacji. Zwykli ludzie są zaniepokojeni, boją się niezwykłych umiejętności mutantów. Rząd postanawia przegłosować ustawę o spisie wszystkich X-menów. Wszyscy mutanci nie zgadzają się z tym krokiem, jednak grupa na czele z Magneto postanawia siłą przeciwstawić się zagrożeniu. Na przeciw niego staje grupa kierowana przez Profesora X.

Pierwszy film w największej mierze skupia się na zapoznaniu się z X-menami. Mamy tu przedstawioną ich przeszłość, właściwie jest to wprowadzenie w temat. Jednak nie ma się tu do czego przyczepić. Akcja rozkręca się naprawdę szybko. Głównym tematem jest ten, który opisałam w powyższym akapicie. Jak zwykle w świecie bohaterów: walka dobra za złem.

Pomysł z mutantami przypominał mi trochę ten znany z książek Granta, które nota bene uwielbiam. Film powstał jednak dużo wcześniej. Pewnie po recenzjach nowszych filmów Marvela wiecie, że uwielbiam wielość superbohaterów, "Avengers", które łączyło wielu herosów uważałam za strzał w dziesiątkę, a pomyślcie, że tutaj większość bohaterów ma jakieś niezwykły moce.

Profesor X kierujący grupą ma wiele mocy umysłowych, telekineza, wysyłanie myśli... To tylko część jego talentów. Cyklops ma lasery w oczach, Marvel Girl ma talenty mistrza o mniejszym natężeniu, Storm potrafi kierować burzą, Wolverine ma pazury wychodzące z ciała i sam się leczy... Wymieniać mogłabym długo, gdyż obdarzonych jakąś umiejętnością jest masa. Najobrzydliwszy wydawał mi się pan-żaba. Ten długi język... Ble! Do tego mamy tu masę nowych twarzy, mutanci bowiem uczą się w szkole Profesora X, na razie mają małą rolę, ale czuję, że to się zmieni.

W filmach tego typu zawsze ważne są efekty specjalne, tu nie jest inaczej. O dziwo jednak, mimo że film powstał 15 lat temu, wciąż ogląda się je naprawdę dobrze. Pomysły twórców w wielu aspektach były naprawdę genialne. Uwielbiam te samoskładające się panele... Niekiedy jedynie używanie mocy wypada dość blado, szczególnie laser. Blado wypada też stylizacja człowiek-wilka. Reszta nieźle, nawet można by poczuć jakby to nie był tak dawny film.

Gra aktorska jest niezła, wiadomo, że w takich filmach zawsze coś kuleje i to nie było inaczej. Niektóre rozmowy były lekko naciągane, wątki poboczne można by lekko przedłużyć, ale świat ten ma jeszcze wiele części, więc sądzę, że twórcy dobrze wykorzystają rozpoczęte historie.  Kreacja Wolverine'a bardzo mi się spodobała. Magnato też był fenomenalny. Starsze pokolenie wypadało naprawdę korzystnie, może odrobinę mniej to trochę młodsze, dzieciaki zaś miały za mało czasu, by się wykazać w pełni, więc na razie porzucę ich postaci podczas opisywania.

"X-men" to film, który już po pierwszym seansie uwielbiam. Z jednej strony żałuję, że widziałam go dopiero teraz, z drugiej jestem szczęśliwa, bo przecież czeka tyle innych, na które w innym wypadku musiałabym czekać. Z chęcią poznam dalsze losy bohaterów i ich zmagania z przeciwnościami.
Ocena: bardzo dobra[5/6]


Świat X-Menów:
X-Men  ---  X-Men 2  ---  X-Men: Ostatni bastion  ---  X-Men: Wolverine  ---  X-Men: Pierwsza klasa  ---  Wolverine  ---  X-Men: Przeszłość, która nadejdzie  ---  Deadpool  ---  X-Men: Apocalypse  ---  Gambit  ---  Wolverine 3  ---  X-Force  ---  

10 komentarzy:

  1. Nie oglądałam jeszcze X-Mana, ale muszę to nadrobić :)
    Moja miłość do filmów Marvela rozpoczęła się od obejrzenia Thora, a raczej kompletnego szaleństwa na punkcie Lokiego <3
    Od tej pory systematycznie oglądam każdy kolejny film i podobnie jak Ty jestem zachwycona tymi niesamowitymi kreacjami bohaterów :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Pochwalę się, że kojarzę serię filmową X-Men, ale nic poza tym. Na razie mam jeszcze trochę filmów w kolejce, ale potem skuszę się na pierwszą część.

    OdpowiedzUsuń
  3. ciężko mi zarazić się to marvelomanią, może pewnego dnia... :)
    pozdrawiam
    http://ifeelonlyapathy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze z Tatą oglądałam X-men i dzięki niemu tak polubiłam :)
    Ciekawe postacie i naprawdę cudowna ekranizacja.
    modnaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja jakoś nie mogę się przekonać - zupełnie nie moja bajka :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Marvela za jego niebanalne spojrzenie na świat :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak najbardziej się z Tobą zgadzam! :D
    Nie dość, że ogólnie uwielbiam produkcje Marvela, to tutaj jeszcze wszystkich bohaterów jest tak wielu... A moim ulubionym X-Menem wciąż pozostaje Wolverine, dlatego cieszę, że to akurat on nie tylko odgrywa sporą rolę w całej serii o X-Menach, ale też dostaje własne filmy. :3
    A jakbyś była zainteresowana, to proponuję zerknąć na animowany serial X-Men: Ewolucja. Co prawda oglądałam go już dawno, ale całkiem miło wspominam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety, ale to kompletnie nie mój gatunek ;)
    Thievingbooks

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie oglądałam i raczej nie zobaczę, bo to zupełnie nie mój gatunek :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Och, moją ulubioną częścią jest Pierwsza klasa. Uwielbiam ją! Przeszłość, która nadejdzie też mogłaby być niezła, gdyby nie fakt, że nie podoba mi się rozwój wątków i to jak historia się skończyła. Niemniej czekam na Apocalypse bo McAwoy jest jednym z moich ulubieńców i zawsze jest go miło oglądać <3
    A ogólnie w całej serii X-Men nie znoszę Jean. I tego pseudo wątku romantycznego pomiędzy nią a Wolverinem. Jego samego też nie za bardzo lubię, ale wiesz - jestem specyficzną osobą. :D
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.