Mistrz piorunów

Powrót do Kilmore Cove

Moje czytelnicze plany niestety dość często kończą się fiaskiem. Tak było z powtórzeniem i doczytaniem serii Pierdomenico Bacalario Ulysses Moore. W zeszłe wakacje ponownie przeczytałam siedem tomów, które już miałam okazję czytać, a potem przerwałam czytanie i pozostawiłam serie w tym samym punkcie, co dotychczas. Teraz jednak postanowiłam nadrobić swój błąd i podczas kolejnej wyprawy do biblioteki wypożyczyłam ósmą już część serii zatytułowaną "Mistrz piorunów".

Książka jest kontynuacją przygód, które wraz z trójką dobrze nam znanych bohaterów(Jason, Julia i Rick) oraz dwójkę nowych(Tomasso i Anita), których mogliśmy poznać dopiero w poprzednim tomie. Bohaterowie przebywają w zupełnie różnych częściach swiata. Julia, przez chorobę musiała pozostać w Willi Argo, Jason, Anita i Rick wyruszyli poszukiwać Kraju, który umiera, a Tomasso zaś wciąż przebywa w Wenecji.


Takie rozplanowanie miejsc akcji pozwoliło na szeroki obraz działań wrogów głównych bohaterów, czyli Klubu Podpalaczy, który niszczy wszelkie przejawy wyobraźni i nierealności. Możemy jednocześnie przebywać w fantastycznej scenerii Wenecji, znów zwiedzać miasteczko Ricka, czy przedzierać się przez gąszcz niebezpieczeństw wraz z trójką poszukującą nowego miejsca.

Akcji jak zwykle w książka Baccalario nie brakuje. Mają one dużą czcionkę, co w moim przypadku jest dużym minusem książki, strony przez nią przepadają bezpowrotnie w zawrotnym tempie... Aż żal je przewracać, jednak natłok wydarzeń i chęć poznania dalszych zdarzeń nie pozwala na oderwanie się od książek. Wielość bohaterów, wielość miejsc również nie utrudnia odbioru powieści, co dziwne sprawia, że czyta się ją z jeszcze większą łatwością i przyjemnością.

W tomie tym warto zauważyć, że autor poruszył kwestię Budowniczych. Na reszcie mamy szansę szukać ich śladów i dowiedzieć się, co było motorem do wybudowania drzwi... To naprawdę frapowało mnie podczas czytania poprzednich części, więc cieszyłam się jak dziecko, gdy ten temat wypłynął.

Poza wspomnianym wyżej tematem jest postać nowego, złego bohatera. Mowa tu o doktorze Wojniczu, który nie jest, ani zdesperowany, ani szalony, a właśnie niezwykle skrupulatny i dokładny. Jego trzeba się zdecydowania bać i wciąż nie wiem, co też może wpaść mu do tej jego racjonalnej główki...  Jego kreacja jest naprawdę doskonała, tak różna od reszty postaci powieści.

Nie czytając tak długo serii prawie zapomniałam, jak wielkie wrażenie robiła ona mnie w sferze wizualnej. Mimo braku obwoluty(została zdjęta w bibliotece) to i druga część przedstawia się niesamowicie. Powieści wciąż są kreowane na stare dzienniki, a wnętrze zawiera liczne ilustracje(w tym tomie są to wnętrza miejsc, w jakich znajdą się bohaterowie). Początku rozdziałów również zaopatrzone są w małe obrazki, które później widnieją, jako miniaturki, w górnej części stron. Wszystko tu jest mistrzowsko dopracowane, na pewno zachęci nie jednego młodego czytelnika.

"Mistrz piorunów" zawierał wiele akcji i przygód, które wraz z bohaterami przeżywałam z radością. Nie mam pojęcia jak mogłam na tak długo porzucić serię, już naprawiam swój błąd i będzie do biblioteki po kolejne tomy.
Ocena: bardzo dobra [5/6]

Autor: P. Baccalario
Tom: VIII
Wydawnictwo: Olesiejuk
Ilość stron: ok. 300
Cena: ok. 20zł
Data przeczytania:
Skąd: biblioteka publiczna

Komentarze

  1. Nie czytałam tej serii. Ja na szczęście nie muszę chyba doczytywać nic w ulubionych cyklach, co jest od dawna na rynku. Tą serią mnie zainteresowałaś, ale na razie nie chcę zaczynać nowych długich cykli.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie czytałam, ale Ciebie podziwiam, że masz chęć do czytanie wielotomowych książek :)) ja się szybko zniechęcam jak niespodoba mi się choćby jedna rzecz w którymś tomie

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o tym cyklu, ale nie mam zamiaru go przeczytać. To nie ta tematyka, którą z chęcią bym przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam kiedyś o tym zadziwiającym cyklu. Możę się wreszcie skusze.
    http://kruczegniazdo94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba jeszcze o tej serii nie słyszałam, ale wydaje się być bardzo interesująca. Kto wie, może jednak się skuszę na całość! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O serii oczywiście słyszałam, ale nigdy jej nie czytałam i prawdę powiedziawszy, nie ciągnęło mnie zbytnio, nie mam pojęcia dlaczego. Wiem, że kiedyś przez ręce przewinął mi się bodajże pierwszy tom cyklu w kieszonkowej wersji, tylko gdzie go podziałam... Nie mam pojęcia. Nie jestem do końca przekonana, czy to książka dla mnie, mimo to nie odrzucam jej całkowicie - może kiedyś się przekonam, czy to moja bajka :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Trochę długi ten cykl, ale twoja recenzja mnie kusi, także - może przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś przeczytałam gdzieś urywek pierwszej części, zapowiadało się ciekawie, ale nie wiem czemu w tamtym czasie nie przepadałam aż tak za książkami i w końcu odpuściłam sobie ;)

    Pozdrawiam, Martyna
    http://myfantasticbooksworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba trochę bałabym się zaczynać tak rozbudowany cykl książek. I tak już sobie pluję w brodę, że tak wiele sag zaczęłam, ale porzuciłam po jednej/dwóch częściach. Nie wiem czy uda mi się do nich wrócić, czy tak jak Ty, będę musiała zacząć przygodę od początku.
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Nominowałam Ciebie do LBA. Więcej informacji tutaj :)
    http://pozeram-ksiazki-jak-ciasteczka.blogspot.com/2015/11/monolog-z-ksiazka-w-doni-lba1.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli chodzi o tego autora, miałam do czynienia z nim tylko przy okazji lektury "Króla kodów", którego jednak dość miło wspominam. Może bez szału, ale wystarczająco, bym była zaciekawiona kolejnymi książkami autora. ;) A skoro tak pozytywnie wypowiadasz się o tej serii - na pewno wezmę ją pod uwagę. Przeraża mnie tylko ilość tomów. O_O
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.

Popularne posty z tego bloga

Cuda i dziwy, czyli Marvel i jego ekranizacje: "Logan"

Jak Cię zabić, kochanie? - Alek Rogoziński