niedziela, 25 października 2015

Mag niezależny. Flossia Naren

Bycie wiedźma zobowiązuje!

Flossia Naren nie jest taka jak inne damy w królestwie. Trudno w ogóle nazwać ją damą. Cyniczna, pewna siebie, niedbająca o opinię innych, złośliwa, kąśliwa, a to wciąż tylko jej pozytywne strony. Niczym się nie przejmuję, potrafi wykłócać się z królem, nie interesują ją romanse, wszystkie swoje zlecenia doprowadza do końca, stąd jej praca jest tak ceniona i pożądana przez mieszkańców. Jeśli masz wystarczające środki, możesz ją wynająć, przy okazji jednak musisz liczyć się ze sporymi konsekwencjami, w postaci niewygodnych pytań, czy ciętych komentarzy...

Po skończeniu serii o W. Rednej Olgi Gromyko("Zawód wiedźma") nie spodziewałam się, że jakiś autor, czy autorka będzie potrafiła podejść do tematu wiedźm z równie dużym humorem i polotem. Myliłam się jednak, co muszę przyznać po przeczytaniu książek "Mag niezależny. Flossia Naren" Kiry Izmajłowej. Książek ponieważ jej powieść została podzielona w naszym kraju na dwie księgi.


Każdy z tomów ma dość pokaźne gabaryty, więc rozdzieleni ich zdecydowanie ułatwiło czytanie. Po połączeniu książka miałaby 1000 stron, więc to trochę za wiele, bym mogła czytać tak jak lubię, czyli na leżąco. Jednak jeśli zabieracie się za czytanie tej powieści, to lepiej zaopatrzcie się od razu w dwie książki. Nawet rozdziały w księdze drugiej są kontynuowane. Historia toczy się tam dalej, nie ma żadnego przerywnika, czy nowej opowieści.

Flossia Naren jest jednocześnie główną bohaterką powieści, jak również jej narratorką. Jej charakter jest dość trudny, opis z tyłu książki nie kłamie zbyt mocno. Panna Naren żyje na tym świecie dłużej niż wskazywałby na to jej wygląd, ma spore doświadczenie. Przez to czytanie staje się niezwykłe płynne, wydarzenia nie toczą się niespodziewanymi torami, na które mogłaby wpaść osoba "nowa" w tym fachu, jednocześnie nie są one łatwe do przewidzenia.

Powieść rozpoczyna się oryginalnie. Mogłaby się przypuszczać po kilku początkowych rozdziałach, że jest tu zbiór wielu spraw, które musi rozwiązać główna bohaterka, takich codziennych jej czynności, dla niej norma. Jednak przerzucając coraz więcej stron domyślamy się, że wiele spraw zaczyna się ze sobą splatać i mieć podobny czynnik je wywołujący. Próbowałam w coraz większej części zdarzeń wyłapywać wspólnych elementów. Druga księga powoli doprowadza nas do celu i głównego tematu powieści, którego jednak nie będę Wam tutaj zdradzać.

Kira Izmajłowa dzięki temu, że co rusz podrzucała nam drobne sprawy nie zanudzała, 1000 stron(łącznie) przeleciało mi naprawdę szybko. Wcale nie odczuwałam znudzenia, a coraz bardziej ciekawiły mnie losy bohaterów. Książka bowiem nie składa się jedynie z postaci Flossi(choć to nie byłoby takie złe, bo jest niesamowitą główną bohaterką). Wszyscy pozostali również są doskonale wykreowani, do tego niezwykle barwni i nietuzinkowi. Dziadek dziewczyny, również mag, jest podobny do niej, więc często dochodziło między nimi do sprzeczek, dzięki nim zaś na moich ustach pojawiał się co najmniej uśmiech. ;) Władcy, magowie, klienci byli niezwykle różnorodni. Najciekawszą postacią, jaką spotkałam w całej powieści, był niezwykle inteligenty, długowieczny smok, którymi pojawiał się kilkukrotnie, chętnie poczytałabym o nim jeszcze więcej.

"Wie pan co, poruczniku, czasami wydaje mi się, że to niebiosa mi pana zesłały... - Na widok jego zdziwionych oczu pośpiesznie dodałam: - I bardzo chciałabym wiedzieć, za jakie grzechy ta kara!"

Uwierzcie, bohaterki są podobne ;)
Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie napisała o jeszcze jednym bohaterze, mianowicie o poruczniku. Laurienne- młody chłopak, który za swoją niezdarnością i lekką dziecinnością skrywa zdecydowanie więcej. Związek pomiędzy nim a Flossią był kwestią czasu, przeczuwałam go od początku. Zdziwił mnie jednak obrót spraw z nimi związanymi. Nie uważacie, ze autorka kompletnie odmienia role bohaterów. Tutaj to kobieta wciąż musiała się opiekować swoim facetem, ratować go z kłopotów, a do tego była od niego bardziej doświadczona i pewna siebie. Trzeba brać z niej przykład!

Tym co wyróżnia powieść jest, jak już wspomniałam, ciągła akcja, ale również humor. Nie jest on wymuszony, ale nad całą powieścią wyczuwa się jakby mgiełkę śmiechu. Taki uśmiech autorki w naszą stronę, dzięki niemu i my chcemy się uśmiechnąć. Najzabawniejsze są komentarze Flossii, to jak się zachowuje. Jest nietuzinkowa, jej metody są niezwykle innowacyjne, co bawi, gdyż czasy,w  jakim mają miejsce wydarzenia określiłabym jako średniowiecze. A tu taka osobowość.

Panna Naren wyróżnia się jednak nie tylko wśród zwykłych ludzi, ale również wśród magów. Po pierwsze odziedziczyła swoje umiejętności po przodkach(stąd dziadek uczący ją w domu), ma zdecydowanie większą moc, nie specjalizuje się w jedynie jednej dziedzinie, a posiada pewien zakres wiedzy z wielorakich magicznych umiejętności. Jest niezależnym magiem justycjariuszem. Potrafi rozwiązać sprawy, których inni magowie nie mogą. Jej postać jest więc niezwykle wszechstronna i  wciąż odkrywa nowe umiejętności przed czytelnikami.

"Dokładnie jak w każdym innym zawodzie - najpierw trzeba zapracować na reputację, 
a potem ona zapracuje na ciebie."

Zbliżając się do końca chciałabym wspomnieć jeszcze o oprawie graficznej. Wydawnictwo Fabryka słów po raz kolejny popisało się niebywałą starannością. Po pierwsze okładki, zachwycające, ujmujące klimat powieści i po części osobowość głównej bohaterki. Po drugie niezwykłe wykończenia na początku rozdziału, są czarujące i zachęcają do czytania kolejnych stron. Uwielbiam takie powieści.

"Mag niezależny. Flossia Naren" to doskonała, pełna humoru opowieść. Jeśli miałabym ją rekomendować to na pewno fanom Wolhy Rednej szukającym podobnych czytelniczych doznań. Mimo swoim gabarytów powieść się nie dłuży, czyta się ją z niezwykłą lekkością. Wszystko dzięki niezwykłym bohaterom, szczególnie jednej barwnej i nadzwyczaj oryginalnej postaci pierwszoplanowej.
Ocena: bardzo dobra [5/6]


Autor: Kira Izmaiłowa
Tom: -
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 400+600
Cena: obecnie niedostępna
Data przeczytania: maj, lipiec 2015
Skąd: biblioteka

15 komentarzy:

  1. Obecnie ''siedzę'' w kryminałach, ale jak zamarzy mi się fantastyka to pomyślę o powyższym tytule.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak już pisałam wcześniej, z chęcią bym się z nią zapoznała. Czegoś podobnego jeszcze nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznaję - nigdy nie słyszałam o tej książce. Ale teraz mam ją na oku i chętnie sama przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem MEGA zachęcona! Wydaje mi się, że to literatura idealna dla mnie. Nie wiem tylko czy najpierw powinnam sięgnąć po książki o W. Rednej czy po te opisaną dzisiaj. Tak czy inaczej chcę przeczytać obie te serie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zainteresowałaś mnie książką. Mam nadzieję, że będę miała okazję ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam tę książkę - przeczytałam tylko pierwszą, bo zupełnie nie mogłam się wciągnąć w ten świat i fabułę. Poza tym Flossia mnie denerwowała. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że przypadła by mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie ją przeczytam. Lubię książki o czarownicach i wiedźmach - zdecydowanie moje klimaty :)
    pozdrawiam
    Latające książki

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi interesująco! Poza tym okładka bardzo przyciąga moją uwagę :)

    www.apteka-literacka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Hm, nie słyszałam wcześniej o tej autorce, o książce zresztą też nie. A muszę przyznać, że klimat magii i wiedźm wydaje mi się idealny na obecną porę roku. Bardzo przekonuje mnie kreacja głównej bohaterki, gabaryty zresztą też, bo ja po prostu uwielbiam grube tomiszcza. Skoro akcja jest tak dynamiczna i barwna jak opisujesz, to na pewno się skuszę - mam nadzieję, że będę zachwycona tak jak okładkami, podobnie jak Ty uważam je za bardzo udane :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawe odwrócenie ról. Lubię takie odwracanie typowych konwencji, zwłaszcza tych płciowych, więc mocno mnie zachęciłaś do tej powieści.

    OdpowiedzUsuń
  12. 1000 stron, sporo... :D Ale humor w fantastyce do mnie przemawia i to bardzo, więc jak się wykopię ze stosów (o ile w ogóle zdołam), to pobuszuję za tymi książkami. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O kurczę! Już dawno nie czytałam czegoś w tym stylu i nie powiem - chyba zaczynam odczuwać tego skutki. O tym cudzie nie słyszałam i choć fakt - objętość mnie nieco przeraża, to też jestem strasznie zafascynowana, plus oczarowana charakterem głównej bohaterki. Z twojego opisu wynika, że jest czymś co ja uważam za ideał narratorki. :D Na pewno poszukam!
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.