niedziela, 18 października 2015

Chwila dla widza: serial "Arrow" (sezon I)



Powrót do domu

Olivier Queen po pięciu latach powrócił do swojego rodzinnego miasta Starling City. Pięć lat temu wraz z ojcem wypłynął w rejs, jednak jacht się rozbił. Całe miasto było pewne, że nikt nie przeżył tej podróży. Olivier dotarł jednak do jednej z pobliskich wysp, a wszystko dzięki ojcu, który w ostatnich chwilach dał mu dziennik, by ten naprawił to, co on zniszczył. To zadanie trzymało go przy życiu. Pobyt na wyspie odmienił go z młodego, nieodpowiedzialnego małolata w wojownika. By wykonać swój plan w Starling City, Olivier musi ukrywać swoją nową twarz, pozuje na człowieka, którym był kiedyś, a po nocach zmienia się w mściciela.


Pamiętam, że pierwszy raz o Arrow usłyszałam od zachwyconej filmem koleżanki, było to już jakiś czas po premierze pierwszego sezonu, mówiła o nim w samych superlatywach, jednak wtedy nie byłam zaintrygowana fabułą, nie kręciły mnie filmy z bohaterami... Wszystko zmieniło się, dzięki fascynacji Marvelem i jego produkcjami dość niedawno. Kilka osób z podobnym do mnie gustem serialowym(Joaana, Sherry) pisało sporo pozytywów o serialu i całym uniwersum(jest jeszcze drugi serial lekko współgrający z tym zatytułowany The Flash, a kolejny serial w drodze), więc musiałam się skusić.


Olivier Queen to człowiek zagadka, od kiedy powrócił z wyspy wciąż zmienia swoje twarze, raz jest na nic niezważającym bogaczem, raz dobrym przyjacielem, niekiedy starszym bratem, który musi sprawować rolę ojca, a dodatkowo jako Arrow walczącym z przestępczością. Nie spodziewałam się aż takiej różnorodności i tak dużej dozy zaskoczeń z jego strony. Uwielbiam złożone charaktery, ale swoją postać wykreował Stephen Amell jest genialne! Dodatkowo trzeba mu przyznać, że jest też niebywale atrakcyjny, choć patrząc na jego muskulaturę nie spodziewałabym się aż dużej dozy dynamiki i ekspresji.

Nie mogę wspomnieć o wszystkich drugoplanowych bohaterach, gdyż jest ich za dużo. Rodzina Oliviera, jego przyjaciele, sporo kochanek, czy wrogów - wszystko to kształtuje otoczenie i podkręca nie tylko tempo akcji, ale również emocje widza. Niezwykle wykreowana została Moira Queen, czyli matka głównego bohatera, była zmienna i zagadkowa, prawie do samego końca pozostawała dla mnie wielkim znakiem zapytania. Na szczególną uwagę zasługuje też Diggle, które uwielbiam. Początkowo niezwykle sztywny, ale i domyślny bohater, po którym nie wiedziałam, czego się spodziewać, wraz z rozwojem akcji odkryto wiele faktów o nim, jego przeszłości i stał się kimś, bez kogo nie widzę tego serialu. Podobne odczucia mam względem Felicity, która w pierwszym sezonie wnosiła do serialu wiele humoru i oryginalności. Była tak odległa od wszystkich bohaterów, że nie było sposobu, by jej nie polubić. Informatyczka, która nie boi się ryzyka. Nie byłabym sobą, gdybym nie napisała, że od samego początku chcę, by była z Olivierem. Olicity <3


Serial opiera się również na retrospekcjach z wyspy, które ukazują nam, co działo się z bohaterem na wyspie. Nie spodziewałam się kompletnie takiego rozwoju spraw, w  jakim podążały tam sprawy,co sprawiło, że oglądałam je z zaciekawieniem. Minusem była jednak ich forma, obraz był niewyraźny, oglądając czułam, jakby twórcy poświęcali tym fragmentom mniej czasu niż całej reszcie...

Reszta serialu otrzymuję zaś stały, dość szybki przebieg zdarzeń. Fakt, zdarzały się momenty słabsze, kiedy musiałam na chwile przerywać swoje maratony, by odpocząć, ale większość serialu byłabym w stanie obejrzeć za jednym posiedzeniem, o ile byłoby to możliwe. Fabuła wciąga, odcinki kończą się zwykle w takim momentach, że trzeba włączyć kolejny odcinek. Akcji jest co nie miara, wciąż obserwujemy potyczki Arrowa, to jak walczy, czy nawet ćwiczy. Walka z przestępczością nie ma końca, zaś lista Oliviera też jest długa... Dodatkowo poza drobniejszymi sprawami mamy też kilka wątków łączących fabułę, które zachęcają do śledzenia zdarzeń.


Skupiają się one na rodzinie Queen, ich problemach, zatargach. Sporo zdarzeń dotyczy też bohaterów stojących blisko Oliviera, dzięki temu mamy szerszy obraz na życie postaci wokół, nie są dzięki temu postaciami jedynie oddającymi tło dla ważniejszych kwestii. Serial łączy w sobie elementy kina akcji, filmów o superbohaterach, występuję wiele wątków kryminalnych, sporo czasu poświęca się też życiu bohaterów i ich miłostkom. Sądzę, że dla każdego coś się tu znajdzie.

Podsumowując, "Arrow" to serial godny polecania, inny niż reszta znajdujących się na rynku produkcji. Wątki i bohaterowie przyciągają do śledzenia zdarzeń i nieprzerywania oglądania. Przyznam się, że już oglądam drugi sezon. Nie mogłam za wiele czekać na rozwój wydarzeń...
Ocena: bardzo dobra[5/6]

Twórcy: David Barrett
Sezon: I
Produkcja: USA
Czas trwania odcinka:  45 min 
Emisja: 2012
Data obejrzenia: 2015-09

Bohaterowie:


Stephen Amell  Oliver Queen / Green Arrow
David Ramsey  John Diggle
Emily Bett Rickards  Felicity Smoak
Katie Cassidy  Laurel Lance / Czarny Kanarek
Willa Holland  Thea Queen
Colton Haynes  Roy Harper / Arsenal
Paul Blackthorne  Detektyw Quentin Lance
Susanna Thompson  Moira Queen


Trailer:

17 komentarzy:

  1. Ja też od niedawna oglądam Arrowa, głównie dzięki mojemu chłopakowi, ale również dzięki blogerkom, które zachwycały się serialem. Jestem dopiero w połowie pierwszego sezonu, ale już uwielbiam Arrowa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie tak podzielać pasje. :D Oglądaj dalej, robi się tylko ciekawiej. ;) Więcej akcji, więcej niespodzianek, do tego więcej związków i Felicity jest więcej!

      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Oglądam, oglądam, tylko czasu mi brakuje.. A chciałabym nadrobić zaległości, żeby być już na bieżąco z nowym sezonem ale raczej mi się to nie uda :(

      Usuń
    3. Ja też miałam ten plan, ale jeszcze The Flash, który trzeba pomiędzy odcinkami 3 sezony oglądać, więc niestety wątpię, by mi się udało. ;) Ale Tb życzę szczęścia. ;)

      Usuń
    4. A jak oglądać Flasha, żeby się zgrywał z Arrowem? :)

      Usuń
    5. Najpierw oglądasz całe dwa sezony Arrowa, a potem 1 Flasha, następnie pierwszy odcinek trzeciego sezonu Arrowa i tak na zmianę. ;) Potem chyba po 12 jest jakaś zmiana. ;)

      Usuń
  2. Nie mam pojęcia, kiedy bym miała to obejrzeć, ale bardzo mnie zaciekawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To jeden z tych seriali, które mam w planach, chociaż nie jest to raczej "must watch". Po prostu przekonuje mnie tak duża liczba pozytywnych opinii na jego temat, twarz Stephena Amella (no nie ma co, chłopak jest przystojny jak diabli :D) i sama koncepcja fabularna, bo do samych produkcji z bohaterami mnie nie ciągnie. Ale myślę, że "Arrow" kiedyś obejrzę.
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Tytuł tego serialu od dawna gdzieś się przewijał i pojawiał, ale nigdy bardziej się nim nie zainteresowałam. Brzmi ciekawie. Mam nadzieję, że znajdę chwilę czasu żeby się z nim zaznajomić :)

    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. To ciekawe, jak fascynacja Marvelem doprowadziła cię do jego wroga - DC i ich Arrowa. :) Wchodzisz na dobrą, DC-ową drogę, dziewczyno! :D Jestem z ciebie dumna! :D
    I strasznie się cieszę, że serial ci się podoba, nie ma dla mnie większej przyjemności niż bycia świadkiem rozkwitania kolejnej fanki jednej z moich ukochanych produkcji. Poczekaj aż dojdziesz do trzeciego sezonu - ja jestem opętana miłością do niego. :) Crossover z Flashem, jak Boga kocham, to jedna z najlepszych rzeczy jakie w życiu widziałam. :D
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  6. Taka familijna produkcja, można się przy niej odprężyć. :) Drugi sezon chyba najbardziej mi się podobał (ze względu na pewną bohaterkę, którą w późniejszym sezonie twórcy niestety usunęli - od tego czasu nie mogę się znów wciągnąć w fabułę).

    OdpowiedzUsuń
  7. Widziałam pierwsze odcinki, lecz to chyba nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tego serialu jeszcze nie znam, ale nie wykluczone, że się z nim zapoznam w najbliższym czasie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam ten serial, kocham Olivera (i jednocześnie go nienawidzę za Felicity - chociaż nie oglądałam nowego sezonu, więc może coś ruszyło w ich relacjach?) i nie lubię tego, że polubiłam Sarę... oh, idę oglądać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tyle ciekawych seriali, na które warto byłoby zwrócić uwagę... Jak ja znajdę na to wszystko czas? Muszę się w końcu jakoś zorganizować, zwłaszcza że "Arrow" brzmi naprawdę ciekawie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. NIE, nie, nie nie, dla mnie jedynym słusznym i prawdziwym Zielną Strzałą pozostanie na wieki Justin Hartley, który wcielił się w tę postać w "Smallville". Cudny facet!

    OdpowiedzUsuń
  12. Całe wieki nie oglądałam dobrego serialu. Zobaczę pierwszą część "Arrow" - może faktycznie się wciągnę. :-)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.