Potargowe wrażenia

Witam,
dziś przygotowałam dla Was wpis na temat mojej pierwszej wyprawy na targi książki w Warszawie(niestety będzie mało zdjęć, bo nie wzięłam aparatu:( Wielki, wielki błąd). Trwały one, jak doskonale wiecie, cztery dni, ja jednak mogłam pojechać jedynie na jeden, sobotni. Wrażenia mam pozytywne, choć kilka spraw budziło niezadowolenie, napiszę o nich za jakiś czas.

Już sama podróż była dość stresująca, byłam tam z młodszą o rok siostrą cioteczną, wszystko organizowałyśmy same. Najwięcej problemów zabrało nam znalezienie odpowiedniego przystanku, z którego mogłybyśmy pojechać prosto na stadion... Przez nie zdążyłam na losowanie organizowane dla blogerów.

Kiedy w końcu dotarłyśmy na targi naszym oczom ukazały się liczne stoiska z tanią książką i niekiedy z filmem, gdybym pozostała tam dłużej pewnie wydałabym większość pieniędzy właśnie tam, gdyż ceny było niezwykle korzystne. ;) Skusiłam się na zaledwie dwie książki, ale miałam ochotę na zdecydowanie więcej!

Promocyjny egzemplarz FNiN zapraszający na spotkanie z autorem, na dole FNiN z podpisem, FEED ze stoiska wydawnictwa za 25zł, Kamyk za 12zł, dwie pozostałe za 10. Mangi to zakup sprzed stadionu, umówiłam się z pewną dziewczyną i w ten dzień mi je dostarczyła. Jeszcze dwa tomiki i zbiorę wszystkie!
Tłumy, jednak dzięki dostępnemu powietrzu na zewnątrz nie odczuwało się tego aż tak silnie. Można było tam dostać książki w naprawdę atrakcyjnych cenach. 
Kiedy spojrzałam na kolejki do kas biletowych byłam szczęśliwa, że zamówiłam sobie je wcześniej, tak samo jak Agnieszka. Weszłyśmy bez większych problemów i już na starcie dostałyśmy po torbie z empika, by umieszczać tam swoje zdobycze. Okazało się, że w środku jest zdecydowanie drożej niż na zewnątrz. Ceny książek nie były powalające, ale niektóre wręcz musiałam kupić, nie było innej opcji.

Miłe spotkanie i to uczucie, gdy chciałoby się porozmawiać,
a tak naprawdę nie ma się czasu.
No i trochę też nie wie się, co powiedzieć... 
Najmniej pozytywnie zapamiętam ogromne tłumy i niezobaczenie blogerów. Miałam udać się na spotkanie, ale okazało się, że muszę być wcześniej w domu i niestety, nie udało się. Nie spotkałam nikogo albo nawet o tym nie wiedziałam. Niezwykle tego żałuję, bo kolejna okazja dopiero za rok(wątpię bym pojechała w tym roku do Krakowa...).


Przypinka, malutka, ale śliczna, przypomniała mi o tych,
które zapomniałam kupić z innych stoisk,
szczególnie tych z anime i mangą, jak również przypominające
o plakacie, który zgubiłam już w moim mieście,
choć nosiłam go całą Warszawę ze sobą... 
Co najmocniej utkwiło mi w pamięci? Niebotyczne kolejki do Flanagana, wielki tłum czekający na podpisy, chciałam również stanąć w kolejce, bo uwielbiam jego książki, ale nie zobaczyłabym nic więcej poza ludźmi przede mną. Zamiast tego mam kilka zdjęć z ukrycia Flanagana i przypinkę Zwiadowcy! Stanęłam w zdecydowanie krótszej kolejce do Kosika (mam podpis!). Więcej podpisów nie zbierałam, bo po prostu nie miałam czasu. Jeden dzień, a właściwie kilka godzin to zdecydowanie za mało, by przejść i zobaczyć wszystkie stoiska  i ogarnąć, gdzie dany autor jest. Przynajmniej ja tego nie potrafiłam. Tłumy też były zatrważające, kolejki do kas i autorów ogromne, trzeba było się dość mocno przepychać.

A to książki Agnieszki, może któreś z nich i mi uda się przeczytać,
wyczekujcie na blogu...
Powrót do domu również był dość stresujący, dobrze że wyszłyśmy wcześniej na pociąg, bo okazało się, że odjeżdżał o 8 minut wcześniej niż miałyśmy napisane na bilecie... Dzięki obcemu miastu byłyśmy zdecydowanie bardziej zapobiegliwe.

To my, już lekko zmęczone i niewyraźne, wracające wieczorem
do domu, z pociągu do kolejnego autobusu się przesiadające.
Cały wyjazd uważam za niezwykle udany. Tłumy na targach, przepychanki przy stoiskach lekko zniechęcały, ale wszechobecne książki nie pozwalały na negatywne myśli, no może poza tym, jak to bolą nogi, czy jak ciężkie mam torby... Na lekki smutek pozwoliłam sobie już w pociągu, kiedy to wciąż trwające spotkanie blogerów przypomniało o sobie... Postanowiłam już, że o ile matury pozwolą wybieram się za rok, oby na dłużej, by Was spotkać.


To już na zakończenie. Wszystkie moje zdobycze z targów.
Dwie torby, kubek, książki, mangi, masa różnych innych rzeczy,
a co najważniejsze plakietka, szkoda, że z oznaczeniem media, ale pamiątka świetna.


Pozdrawiam,
Patrycja. 

Komentarze

  1. Ja niestety mam troche daleko do Warszawy i nie mogłam pojechać na targi. Strasznie żałuje i zazdroszcze, że tobie sie udało choćby na jeden dzień :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie byłam na targach, bo mam bardzo daleko ;/

    halcyon-days-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę tym, co się mogli wybrać ;). Pociesza mnie tylko fakt, że się może na następne krakowskie targi książki załapię, chociaż do tego, to jeszcze szmat czasu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ Ci zazdroszczę tych Targów i oczywiście tych zdobyczy :). Cudowne są! A kubeczek I LOVE BOOKS mam :) świetny jest!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja raczej nie bywam na takich imprezach, ale lubię czytać relacje z nich ;) Zazdroszczę, że dorwałaś Feeda, ja miałam sobie kupić na Pyrkonie, ale jakoś nie wyszło. No i Death Note <3 Chyba się skuszę na zakup tych mang...
    Widze zmiany na blogu, podoba mi się zmodyfikowany wygląd:)

    OdpowiedzUsuń
  6. O rany. :( Warszawa jest tak w cholerę daleko ode mnie, że nie było mowy, żebym tam się wybrała. Chociaż bardzo chciałam i przez jakiś czas nawet planowałam zostać w stolicy na noc, ale... plany nie doszły do skutku. Szkoda. Anyway, na pewno będę w Krakowie, więc jakbyś się jednak zdecydowała - zdecydowanie daj znać! Dwa lata z rzędu NIKOGO nie spotkałam na Targach, więc w tym roku muszę KONIECZNIE. :D
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowne nabytki! Zazdroszczę udziału w targach ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tez bym chciała tam być :(
    Ale gratuluję takich zdobyczy!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ładny nagłówek :)
    Za daleko mi do Warszawy, by sobie pojechać na Targi, chociaż jakiś czas temu myślałam nad tym. Wolę jednak odłożyć i pojechać na jakiś konwent, takie imprezy zdecydowanie bardziej mnie interesują.
    Zdobycze piękne i cieszyłabym się z dopisku "media". Świadczy o tym, że blogerów jednak traktuje się w miarę poważnie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Żałuję, że mnie nie było...
    A Tobie zazdroszczę zdobyczy!
    Będą Ci na pewno dobrze przypominały ten miły dzień!

    OdpowiedzUsuń
  11. Strasznie zazdroszczę! Mi pozostaje jednie czekać do października na Targi w Krakowie...

    OdpowiedzUsuń
  12. Targi to naprawdę swietna sprawa. Kiedyś na pewno na jeden z nich się wybiorę :>

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo żałuję, że nie mogłam tam być. Może za rok :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zazdroszczę, chętnie bym się wybrała, niestety za późno pomyślałam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Feed - Feed jest świetny :) ! Zazdroszczę wizyty na Targach, sama ma w planach odwiedzić następną "edycję".

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak pojedziesz w przyszłym roku, to jestem pewna, że już lepiej się odnajdziesz na Targach:) No i dobrze wcześniej przejrzeć rozkład stanowisk i godziny spotkań z autorami, bo można sobie wszystko rozplanować:) A zdobycze masz świetne:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Feed! <3
    Niestety nie mogłam w tym roku się wybrać do Warszawy (I Komunia Św brata), ale mocno nie jest mi przykro, bo od jakiegoś czasu staram się oszczędzać, a na Targach moje plany by poszły w łeb :P
    Spotkamy się w Krakowie? ;)
    Miłego czytania!

    OdpowiedzUsuń
  18. Żałuję, że tam w końcu nie dotarłam... :( a przypinkę Zwiadowców chciałabym mieć bardzo, bo się ostatnio wkręciła w ich świat :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Koniecznie muszę pojechać na WTK za rok :) I nie ma innej opcji! :D

    Galeria Książek - zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zazdroszczę możliwości uczestnictwa w Targach,,,

    OdpowiedzUsuń
  21. Zazdroszczę :) Mam nadzieję, że uda Ci się pojechać do Krakowa, ponieważ mam zamiar tam być. Koniec. Miłego czytania!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja na Targi niestety nie dotarłam, bardzo żałuję, ale niestety termin zbytnio mi nie odpowiadał. Świetne zdobycze - fajne torby i kubek ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Łzy w deszczu też mamy, ale już leżą kilka lat i nie ma kto przeczytać. Odnośnie spotkania blogerów nie masz czego żałować. Było może z 15 osób, a i nic nadzwyczajnego nie było mówione.

    OdpowiedzUsuń
  24. Obiecywałam sobie, że w tym roku już na 100% będę. Wszystko już właściwie było zaplanowane, jednak jak zwykle coś musiało mi wypaść. W przyszłym roku już nic mnie nie powstrzyma :P

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale Ci zazdroszczę! Marzą mi się targi, nigdy jeszcze nie byłam. I jakie ładne zmiany na blogu! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Super, że pojechałaś! :) Coś wyczuwałam, że na jeden dzień nie ma sensu jechać 5h w jedną stronę by na Targach być zaledwie 3h. Czekam jeszcze na kolejne wpisy dotyczące atmosfery na targach i organizacji tego wszystkiego :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Najważniejsze, że wyjazd udany. ;)
    Ja swoje pierwsze Targi Książki mam za sobą (Kraków w tamtym roku, też tylko w sobotę). Co prawda nie wszystko poszło po mojej myśli, ale jednak miło było się tam wybrać. Zebrałaś zdecydowanie więcej zdobyczy ode mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Zazdroszczę "Feed"! Ja nigdzie znaleźć nie mogę a bardzo chcę przeczytać :c
    Z czystym sumieniem mogę polecić książkę o Marilyn Monroe. Tylko przygotuj sobie chusteczki bo momentami można się wzruszyć albo popłakać z wściekłości

    Zapraszam do siebie

    http://to-read-or-not-to-read.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  29. Większe zdjęcia! Zazdroszczę całego wyjazdu i oczywiście :Feed: :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Ależ zazdroszczę targów! ;) I jakie nabytki! :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Super sprawa, bardzo zazdroszczę, pomimo utrudnień ;)
    Bardzo chciałabym przeczytać Przegląd końca świata, dlatego z niecierpliwością będę oczekiwać Twojej recenzji :))

    OdpowiedzUsuń
  32. Gratuluję zdobyczy z targów :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja mam do stolicy bardzo daleko, więc nie po drodze mi niestety. W grudniu byłam na wrocławskich Targach, był także ogromny tłum i wiele autorów :))

    OdpowiedzUsuń
  34. Chciałabym kiedyś pojechać, ale strasznie mnie zniechęca ten tłok. Źle się czuję, gdy wszyscy się przepychają itp.

    OdpowiedzUsuń
  35. Też byłam na targach i było naprawdę super! Zdobyłam autograf Ceceli Ahern oraz Katarzyny Bondy :D
    Też dostałam taką torbę z empika :))
    addictedtobooks.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  36. TK. <3 Super sprawa. :D I ile pyszności zakupiłaś. :) Ja sobie obiecałam, że za rok na TK zabieram ze sobą plecak, najlepiej taki wielki - turystyczny.

    OdpowiedzUsuń
  37. Targi były bardzo fajne, tym bardziej, że ja miałam super przewodnika;) Inaczej bym się tam pogubiła:(

    OdpowiedzUsuń
  38. Zazdroszczę tych targów książkowych.
    U mnie w pobliżu nie ma ,a szkoda , na pewno byłabym stałym gościem :/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.

Popularne posty z tego bloga

Konkurs na Mikołajki!

Cuda i dziwy, czyli Marvel i jego ekranizacje: "Logan"

Jak Cię zabić, kochanie? - Alek Rogoziński