poniedziałek, 30 czerwca 2014

Podsumowanie czerwca

Witam serdecznie,

nareszcie wakacje! Też je czujecie? Ja nie mogłam się ich doczekać, teraz mam tyle czasu na czytanie, ile zawsze podczas roku szkolnego chciałabym mieć. Mogę kłaść się po północy, wstawać późno, jestem cały czas wypoczęta i zwolniona z wszelakich obowiązków(no może poza domowymi...). Najgorszą męczarnią było chodzenie do szkoły, a właściwie przedostatni tydzień(przed Bożym Ciałem, wtedy dopiero miałam wystawienie ocen :( ), ale nie ma co rozpaczać, teraz mam dokładnie dwa miesiące dla siebie i ambitne plany czytelnicze. ;)

Czas jednak na podsumowanie wciąż trwającego miesiąca. Czerwiec był dość udany pod względem czytelniczym, miałam sporo czasu i przeczytałam kilka naprawdę niezwykłych pozycji. Do tego byłam w kinie na maratonie filmowym, który niesamowicie mi się spodobał (Dwunastogodzinna wersja reżyserska "Władcy Pierścieni"). Może uda mi się niedługo przekazać Wam moje wrażenia.

Zaraz zabieram się za tabelki. Ale najpierw chciałam Wam serdecznie podziękować za wszystkie odwiedziny i komentarze, było ich naprawdę sporo i cudownie się na nie patrzyło. Oby w wakacje było ich jeszcze więcej. :)

Liczba moich obserwatorów: 247 (wzrosła o 7)
Liczba wyświetleń bloga: 47131 (wzrosła o 4599)
Najczęściej odwiedzany post: Pierwsza miłość (183 odsłony)
Liczba dodanych postów: 12 (łącznie z tym)
Liczba przeczytanych stron: 4034
Liczba stron dziennie: 134,5
Liczba przeczytanych książek: 11
Liczba przeczytanych opowiadań: -
Liczba przeczytanych mang: 3
Najczęściej czytany autor: Kerstin Gier (3 książki)

Podsumowanie wyzwań: (w nawiasach liczba z poprzedniego miesiąca)
5. Dystopia 2014 1 (3)
6. Book lovers 7 (7)
7. Grunt to okładka 4 (1)
8. Paranormal romance 2 (1)
9. Serie na stracie 5 (4)
10. Mitologia 3 (1)

Książki przeczytane w maju:
1. "Dar Julii" (Sekret Julii #3) Tehereh Mafi  2,4cm
2. "Obsydian" (Lux #1) Jennifer Armentrout  3,2cm
3. "Jak upolować faceta Po pierwsze dla pieniędzy" (Stephanie Plum #1) Janet Evanovich 2,8cm
4. "Czerwień rubinu" (Trylogia czasu #1) Kerstin Gier  2,2cm
5. "Błękit szafiru" ("Trylogia czasu #2) Kerstin Gier  2,4cm
6. "Zieleń szmaragdu" (Trylogia czasu #3) Kerstin Gier  3,1cm
7. "Po drugie dla kasy" (Stephanie Plum #2) Janet Evanovich (ebook) 
8. "Drugi grób po lewej"(Charley Davidson #2) Dorynda Jones  3,3cm
9. "Na krawędzi nigdy" J.A.Redmerski  3,3cm
10. "Córka żywiołu" Leigh Fallon  2,4cm
11. "Raz wiedźmie śmierć" (Kroniki Żelaznego Druida #2) Kevin Hearne  2,3cm


Manga:
1. "Ao no exorcist" (tom 4-5)
2. "Morfina"


Najlepsza książka miesiąca: 
"Dar Julii", "Na krawędzi nigdy", 
"Raz wiedźmie śmierć"
Najgorsza książka miesiąca: "Córka żywiołu"
Największe pozytywne zaskoczenie: "Jak upolować faceta..."
Największe rozczarowanie: -
Liczyłam na więcej:  -

Jak widzicie nie jest źle, ale zawsze mogło być lepiej. Jak przedstawiają się Wasze podsumowania? 

Pozdrawiam,
Patrycja

Córka żywiołu

Gdyby nie wyzwanie mitologiczne, pewnie nie sięgnęłabym po tę pozycję. Pewnie minęłabym ją w bibliotece bez jakiegokolwiek zainteresowania. A jednak przeczytanie książek z mitologią w tle zmusza do szukania nowych pozycji, trafiło na "Córkę żywiołu" Leigh Fallon. Czy była to dobra decyzja?

Megan przeprowadziła się do Irlandii wraz z ojcem, który otrzymał propozycje lepszej pracy. Dziewczyna wciąż się przeprowadza, więc nowe miejsce wydaje jej się niczym niezwykłym. Jednak pierwsze dni w szkole zawsze są stresujące. Ten wydał jej się jednak inny. Gdy tylko trafiła na plac w oczy rzucił jej się przystojny chłopak, który dziwnie na nią spoglądał. Ona też nie mogła oderwać od niego wzroku. Od pierwszych chwil wiedziała, że nie jest to zwykłe zauroczenie. Chłopak jednak ją omijał, nowi znajomi mówili, że odsuwa się od wszystkich, a na jego temat krążą dziwne plotki. Które z nich są prawdą?

"Córka żywiołu" na pewno nie zachęca swoją oryginalnością, opis z tył€ zapowiada powieść przewidywalną, kolejny szablonowy romans, w którym chłopak okazuje się istotą nadprzyrodzoną. Od początku byłam wręcz zniesmaczona sztucznością więzi jaką chciała utworzyć między nimi autorka. Ich uczucie zrodziło się z niczego, ale sądzili, że znają się całe życie. Po miesiącu bez żadnych rozmów, bez zamienienia choć kilku zdań, bez poznania się, nagle wyznają sobie miłość i mówią, że nie mogą bez siebie żyć. Myślałam, że od tej słodyczy zwymiotuję. Za dużo przesłodzonych, uroczych słówek, za dużo sztuczności. Ta sfera książki była wprost nie do wytrzymania, zmuszałam się czytać dalej, gdy widziałam jej marzenia na temat jego postaci...

Ale książka to na szczęście nie tylko romans. Książka zawiera w sobie również ciekawe wyobrażenie na temat głównej tajemnicy powieści. Sam pomysł na przepowiednię, na organizacje, na wplecenie w to losów bohaterki, na całą otoczkę magiczną był ciekawy. Świetnie prezentowały się też umiejętności i opisy tego, co potrafią bohaterowie. Trochę gorzej wypadło wykonanie. Autorka chciała chyba trochę za dużo, mogłaby skupić się mocniej na jakiejś części, np. na przepowiedni. Tak wszystko wyszło zbyt ogólnikowo, wciąż pozostałymi wiele pytań, bo autorka zaczęła temat, a potem z lekka go urywała i przechodziła do kolejnego. Mimo wszystkich niedociągnięć ta część książki ciekawiła i zachęcała do dalszej lektury.

Bohaterowie byli dość mocno schematyczni. Główna bohaterka(Megan) nie wyróżniałaby sie niczym szczególnym, nie miała mocnych cech, zwyczajna dziewczyna. Podobnie rzecz się miała z resztą postaci, nikt szczególnie się nie wyróżniał, byli zwyczajni. Mimo usilnych starań autorki nie mogłam też dostrzec niczego niezwykłego z postaci Adama, ukochanego Megan. Nie było tam kogoś, kogo bym szczególnie polubiła lub znienawidziła, przez co podchodziłam do wydarzeń z dystansem.

W powieść autorka delikatnie wplotła lekkie mitologiczne aspekty, nie było ich wiele, ale oparta na nich była przepowiednia, czyli jedna z głównych części książki. Celtycka bogini dała swoim wyznawcom dar, moc żywiołów, jednak przez swoje nieposłuszeństwo zaczęli oni go nadużywać. Bogini musiała odebrać większości z nich moc, jednak pozostawiła go u nielicznych wybrańców pochodzących z jej rodu. Pomysł przypadł mi do gustu i wydał się naprawdę ciekawy i oryginalny, to podnosi moją ocenę powieści.

Czy okładka "Córki żywiołu" jest jej pozytywem, czy negatywem? Zachęca, czy odrzuca? Mnie w tym momencie nie przyciągałaby tak mocno, jak kilka lat temu, kiedy była wydawana. Teraz na rynku można znaleźć podobne szaty na wielu powieściach. Jednak na pewno nie prezentuje się odpychająco. Wygląda ładnie. Jeśli ktoś szuka powieści PR, sądzę, że może po niej to poznać, więc to raczej plus.

Pani Leihg Falllon stworzyła dobrą książkę, ale ze sporą ilością mankamentów. Pomysł był dobry, ale co do wykonania mam trochę do życzenia. Trochę więcej pracy i powieść mogłaby przedstawiać ciekawy poziom. Ale nie ma co gdybać, powieść nieszczególnie spodobała mi się, ale spodziewałam sie tego. Nie czuję się zachęcona do czytania kolejnej części, nie mam takiego przymusu. Raczej za to podziękuję.

Ocena: średnia-[3-/6]

Autor:  Leigh Fallon
Tom: I
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 320
Cena: 34,90 zł
Data przeczytania: 2014-06-29
Skąd: biblioteka publiczna

Seria Córka żywiołu: 
 Córka żywiołu  ---  Cień żywiołu  ---  Age of the Fifth 


Wyzwania, w których bierze udział ta książka:
8. Mitologia 

piątek, 27 czerwca 2014

Obsydian

Pewnie choć raz zdarzyło Wam się, że zastanawialiście się, czy gdzieś daleko stąd, gdzieś w odległej galaktyce występuje życie. Pewnie zastanawialiście sie wtedy, czy istnieją tam inne formy życia. Istoty inteligentne, takie jak my. A może jeszcze bardziej rozwinięte, które to, co my osiągnęliśmy przez lata naszego życia na Ziemi, oni osiągnęli zdecydowanie wcześniej. No dobrze, skoro myśleliście o tym, to pewnie zastanawialiście się też, jak ci kosmici wyglądają. Czy mają długie ręce i zieloną skórę, czy może, że to gigantyczne robale obdarzone intelektem, a może stwory podobne wyglądem do ryb albo... Można by tak wymieniać w nieskończoność, każdy ma swoją wizję, każdy ma swoje wyobrażenie. A jedno z nich okazuje nam Jennifer Armentrout, autorka cyklu Lux. 

Niektórzy porównują "Obydian" do "Zmierzchu", co sama mogłam zauważyć podczas lektury. Nie ukrywajmy, początek, wydarzenia, a właściwie ich układ można by wręcz dopasować do fabuły wspomnianej ksiażki. Jednak powieść pani Armentrout jest zdecydowanie lepiej przedstawiona, bohaterowie nie są tak sztuczni i nijacy, a główna bohaterka nie jest tak ogromną ciamajdą.

Głównym wątkiem powieści jest relacja pomiędzy dziwnie zachowującym sie sąsiadem głównej bohaterki i samą bohaterką, czyli Katy.  On niezwykle atrakcyjny chłopak, ale z okropnym zachowaniem nie chce, by Katy nawet przyjaźniła się z jego siostrą. Bohaterowie cały czas się kłócą, sprzeczają, wyzywają, ale nie można zauważyć pomiędzy nimi chemii. Przyciąganie między nimi jest naprawdę silne, autorka doskonale ukazała ich relacje, czytając o ich zachowaniu nie mogłam pozbyć się uśmiechu błąkającego się mi na ustach.

Kreacja bohaterów jest dość dobra, szczególnie spodobała mi się ona w postaciach najważniejszych, czyli Kat i Deamonie. Reszta była raczej tłem, nie wyróżniali się szczególnie, odstawali od tej dwójki. Autorka poświęciła im niewiele uwagi. Ale nie przeszkadzało mi to szczególnie, gdyż również i ja skupiałam się właśnie na tych dwóch postaciach podczas odbioru tekstu.

Ciągłym tłem wydarzeń było odkrywanie zagadki sąsiadów przez Kat, nie starała się ona szczególnie, ale przebywając wciąż z Dee i z jej bratem nie mogła żyć w ciągłej niewiedzy. Zachowanie bliźniaków zaczynało ją dziwić, widziała coraz więcej, choć sądzę, że sama nigdy nie odkryłaby rozwiązania.

Podobało mi się przedstawienie wizji kosmitów, którą wykreowała autorka. Nie czytam wiele książek o takich stworzeniach, ale mam lekkie rozeznanie. Stworzeni ze światła, łatwe do rozgryzienia dla znających łacinę (lux - światło), ukazali się zupełnie nowych tworem. Nie byli oni potraktowani po macoszemu przez autorkę, mieli ciekawe atrybuty i moce, ale również została przybliżona nam ich przeszłość, opis ich wrogów i pojawienie się na Ziemi.

To jest moje drugie spotkanie z książką wydawnictwa Filia w ostatnim miesiącu(nie pamiętam, czy w ogóle wcześniej czytałam jakieś ich książki) i do tego drugie udane. Podoba mi sie tu to, że nienachlanie, ale zachęcają do swoich kolejnych książek. Po pierwsze po zakończeniu książki mamy słowa autorki, które zachęcają do przeczytania rozdziałów z punktu widzenia Daemona, a gdy tylko przewracam kartkę mam ich tam trzy, świetne doświadczenie. Następnie mamy dwa rozdziały kolejnej książki, które zachęcają do dalszego czytania serii. Jestem tym zachwycona i czekam na kolejny tom, który ma się ukazać już niedługo.

„Zawsze uważałem, że najpiękniejsi ludzie, naprawdę piękni w środku i na zewnątrz, to tacy, którzy nie są świadomi swojego wpływu.[..] Ci, którzy rozprzestrzeniają swoje piękno, chwalą się, marnują to, co mają. Ich piękno jest ulotne. to tylko skorupa, ukrywająca ciemność i pustkę."

Nie będę Was oszukiwać, że była to dla mnie wyjątkowo oryginalna książka, bo tak nie było. Autorka używała schematów, które wielokrotnie można czytać w tym gatunku, jednak jej ogromnym plusem jest ukazanie relacji pomiędzy głównymi bohaterami. Ona na pewno nie jest schematyczna. Może dla niej warto sięgnąć, musicie ocenić sami. Ja się nie zawiodłam, a wręcz nie mogłam się oderwać, a to coś znaczy.

Ocena: bardzo dobra[5/6]

Autor:  Jennifer Armentrout
Tom: I
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 448
Cena: 39,90 zł
Data przeczytania: 2014-06-07
Skąd: własna biblioteczka

Seria Lux: 
  Obsydian  ---  Onyx  ---  Opal  ---  Orygin  ---  Opposition


Wyzwania, w których bierze udział ta książka:
____________________________________________________________
PS. Pierwszy rok w liceum minął, nareszcie czas na wakacje :) Dziś w ramach nagrody za trudy nauki wybieram się na nocny maraton filmowy. A Wy jak świętujecie? :)

czwartek, 26 czerwca 2014

Drugi grób po lewej

Pobudka w środku nocy nigdy nie jest przyjemnością, dałoby się znieść jeszcze zaplanowane wczesne wstanie, ale niekontrolowane, fundowane przez przyjaciółkę niewiele po północy, która do tego rzuca w nas naszymi ubraniami i karze je założyć, to już za wiele. Właśnie tak rozpoczęła swój kolejny pracowity dzień jedyna na świecie Kostucha - Charley Davidson. Cookie wyciągnęła ją z łóżka z niewiadomych przyczyn, dopiero w samochodzie powiedziała, że jej przyjaciółka(Mimi) zniknęła. Cookie dostała wiadomość, by się zgłosić do pewnego baru. Jednak w wyznaczonym miejscu nie znalazły żadnych śladów poza imieniem jakiejś dziewczyny. Okazuje się, że zaczynają ginąć przyjaciele z liceum, w którym uczyła się Mimi, czy i ją spotka ten los? Charley musi rozwiązać sprawę zanim stanie się coś okropnego.

"Drugi grób po lewej" to kontynuacja powieści Daryndy Jones, która opowiada o prywatnym detektywie, Kostusze, portalu do nieba Charley Davidson.  Charley byłaby zupełnie normalną kobietą, gdyby nie to, że widzi zmarłych i ma swojego seksownego opiekuna prosto z piekła. Każdy tom zawiera śledztwo nad różnymi sprawi, ale łączy się wątkami z życia rodzinnego Davidson oraz jej utarczek z Reyes, czyli Synem Szatana. Autorka dzięki tym zabiegom skrzętnie łączy powieść detektywistyczną i fantastykę.

Takie połączenia w moich oczach często wypadają dobrze, gdyż zawsze można lekko przymrużyć oko na jakiś mankament w drugiej części. Tutaj jednak nawet nie trzeba tego robić, oba motywy są rozłożone mniej więcej równolegle, choć trzeba zauważyć, że motyw fantastyczny jest tłem do opowieści, tworzy jej klimat. Całe życie bohaterki jest podporządkowane niezwykłym wydarzeniom, w którym bierze udział od dziecka. Dla niej coś takiego jak duch pod prysznicem, czy w bagażniku samochodu to chleb powszedni, denerwujący, ale zawsze.

Czas zająć się bohaterami. Tym razem zdawało mi się, że pojawiało się ich więcej niż w pierwszym tomie, sprawa kryminalna była bardziej rozbudowana, więc trzeba było zapamiętać więcej faktów. Do tego dochodzą postaci z poprzedniej książki. Autorka jednak ułatwia nam zadanie ich zapamiętania, gdyż przypomina nam pokrótce, kim są napotkani znajomi, czy rodzina.  Bohaterowie są naturalni, żywi, niektórzy lekko przerysowani, ale wszyscy wpasowują się w lekko fantastyczną opowieść, w której wiele jest możliwe.


W powieściach urban fantasy cenię sobie, że(najczęściej) autorki starają się  dodać powieści sporą dawkę humoru. W tym wypadku była ona naprawdę spora. Nie wypada ona nienaturalnie, często wynika z sytuacji lub zachowań bohaterów. Dla mnie najbardziej zabawna jest postać głównej bohaterki. Charley podchodzi do wszystkiego z dystansem i potrafi nawet najtrudniejszej sytuacji nadać komiczny wydźwięk, to rozładowuje napięcie w wielu sytuacjach. Nie wynika to jednak z tego, że Davidson jest śmieszna, nie to przez to, że ma ona takie, a nie inne podejście do życia i często jest sarkastyczna. Czasem przesadza, ale czy w normalnym życiu czasem tak nie jest?

"Zgodnie z radą mojego adwokata moja koszulka w obecnej chwili nie udziela komentarzy. (T-shirt)"

Do tego na początku każdego rozdziału autorka pokusiła się o cytat, a właściwie złotą myśl, raz z koszulki, raz z zderzaka samochodowego, wielokrotnie bardzo trafne do treści rozdziału.

Powieść Daryndy Jones zawiera wiele humoru, który jednak nie wszystkim musi się spodobać i ciekawych bohaterów. Przygody Kostuchy są jak nie z tego świata, a zdarzenia jego ją spotykają są piekielnie niebezpiecznie i diabelnie ciekawe. Zakończenie zaprasza do kolejnego tomu, co też się w nim zdarzy, będę musiała się szybko dowiedzieć.

Ocena: bardzo dobra [5/6]

Autor: Darynda Jones
Tom: II
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Ilość stron: 388
Cena: 37,90 zł
Data przeczytania: 2014-06-24
Skąd: własna biblioteczka

Seria o Charley Davidson: 
Pierwszy grób po prawej  ---  Drugi grób po lewej  ---  Third Grave Dead Ahead  ---  Fourth Grave Beneath My Feet  ---  Fifth Grave Past The Light

Wyzwania, w których bierze udział ta książka:

środa, 25 czerwca 2014

Na krawędzi nigdy

Stając na krawędzi miała dwie drogi, popatrzyła za siebie, popatrzyła przed siebie... Zamknęła oczy i skoczyła. Bo nie mogła już dłużej znieść swojego życia, bo nie mogła wciąż trwać w tym postoju, bo nie chciała się cofać, bo zawsze wiedziała, a teraz nie wie już nic...

Tak ryzykowną decyzję podjęła główna bohaterka powieści "Na krawędzi nigdy" J.A. Redmerski. Stanęła przed wyborem, co zrobić  i coś powiedziało jej, że to nie jest prawdziwe życie. Camryn przeszła wiele i straciła wiele, nie pozbierała się w pełni po żadnej ze strat. Udając, że wciąż jest taka sama spędza czas ze znajomymi, próbuje zapomnieć. Przyjaciółka zabiera ją do klubu, tam namawia ją do chwili zapomnienia. Właśnie ta noc jest motorem do działania, jej konsekwencje nie pozwalają wciąż trwać w bezruchu, wciąż pozostawać w tym samym miejscu. Cam wybiera pierwsze lepsze miejsce, jakie przyjdzie jej do głowy i ucieka. Wsiada do autobusu jadącego daleko, gdzieś nikt jej nie zna. Chcę być anonimowa, pozostać w okryciu, jednak ktoś jej na to nie pozwala. Nieznajomy jest tajemniczy, próbuje ją poznać, jednak nie nachalnie, prowadzą przyjacielskie rozmowy. Ani ona, ani on nie liczą na więcej. Wiedzą, że są tylko przypadkowo spotkamy w autobusie ludźmi i że każde pójdzie w swoją stronę. Ale kto w to uwierzy?

Muszę zacząć od tego, że trudno mi coś napisać o tej książce, równocześnie nie mogłam też zwlekać z napisaniem jej recenzji, bo emocje i wrażenia aż się ze mnie wylewają. W sumie to pozycja jak ich wiele, dziewczyna z problemami, chłopak z tajemnicą, której nie chcę do końca zdradzać. Zakochują się w sobie, choć próbują to przezwyciężyć. Było? Jasne, że tak. Ale jest w tej książce coś, co nie pozwala mi przestać o niej myśleć. Patrzę na jej okładkę i smutek miesza mi się z szerokim uśmiechem.

Wszystko zaczyna się niewinnie, zwyczajnie. Najpierw droga, długa droga, którą pokonują razem, bez określonego celu, bez planów, po prostu droga. Ale potem wszystko zaczęło zmierzać w innym kierunku, zaczęłam patrzeć na bohaterów jakbym ich znała i nie czułam się jakbym patrzyła na nich z boku. Narracja dawała możliwość silnej identyfikacji się z bohaterem, a właściwie z dwoma, bo była rozdzielona pomiędzy Cam i Andrew. Zamysł doskonały, jednak nie tylko on. Narracje głównej bohaterki była prowadza świetnie, zmienna, pełna dynamiki, doskonale ukazywała uczucia, nawet najdrobniejsze niuanse zmian zachodzących w umyśle bohaterki.  Z drugiej strony mamy inną, męską narracje. Sądzę, że nawet ten punkt widzenia pozwalał na "wejście w głowę" bohatera, poznanie jego uczuć, myśli i zachowań.  I tak podczas tej podróży wiele się o nich dowiedziałam, o nich oddzielnie i o nich razem.

Źródło
Ponieważ ludzie będący tak długi czas w drodze zaczynają poznawać siebie, swoje przyzwyczajania i lęki, przeszłość i pragnienia przyszłości. Badania siebie nawzajem pozwoliło dodać drugie dno do tej historii. Autorka skrzętnie wplotła w nią mitologię, a właściwie jedną z historii, która według mnie jest niebywale romantyczna. Opowieść Orfeuszu i Eurydyce, opowieść o prawdziwej miłości, która pokonuje zapory piekieł. Andrew wierzył, że kiedyś odnajdzie swoją Eurydykę, kobietę, za którą dostałby sie do Hadesu. Jego cechy utożsamiały go z tą postacią, tak samo jak zainteresowania i umiejętności.  A czy Cam pasowała do obrazu Eurydyki?

Jako bohaterowie Camryn i Andrew byli doskonali, wielowymiarowi, żywi i pełni energii, mimo zawirowań na ich drodze. Jak to często była byli jednocześnie swoimi przeciwieństwami, jak również doskonale ze sobą współgrali. Cam przez to, co straciła była wycofana, ale zaczęła się otwierać i wracać do normalności. Była trochę nierozważna, zagubiona w zakrętach losu, niepewna jutra. Jednak była też silna, pod różnymi względami i w różnych sytuacjach. Andrew zaś to typ faceta, o którym marzy każda dziewczyna, zawadiacki, uśmiechnięty, owiany tajemnicą i zabawny. Jednak autorka nie wykreowała go na typ złego chłopca z grzeszną przeszłością, którego ratuje piękna dziewczyna. On był doświadczony, wiedział, co kiedy powiedzieć, jak poprawić Cam nastrój. No cóż, J.A. Redmerski stworzyła ideał.

Cam mimo swojego uporu musiała się poddać jego urokowi. Jednak nie myślcie, że była to zwykła bajeczka i doskonałym uczuciu. Ona i on wciąż byli niezdecydowani, woleli zostawić sprawy tak jak jest w relacji przyjaźni, ale niektóre zdarzenia zmieniły ich plany i nie pozwoliły na trwanie w zawieszonej relacji. W grę wszedł pociąg seksualny, cóż  dużo mówić, oboje byli nieziemsko przystojni. On bronił się przed tym, jak reagowało na niego jego ciało, a ona udawała, że to nic nie znaczy. Ale jak się pewnie domyślacie długo z tym nie pociągnęli. Nie sądźcie jednak, że ich relacje opierała się jedynie na seksie. Autorka wyważenie wprowadzała sceny łóżkowe i nie przesadzała z nimi. Pojawiały się, jednak nie były głównym motorem działań bohaterów, a akcja nie toczyła się jedynie wokół nich.

Historia poruszała się trwałym torem, bohaterowie mieli swoje problemy, wyjawiali je częściowo. Wszystko układało się szczęśliwie i zmierzało się do radosnego zakończenie, jak ich wiele. Nagle jednak pociąg się wykoleił. Akcja zboczyła z kursu, a dla mnie było to kompletnym szokiem. No bo jak? Dlaczego? Co? Patrząc teraz pomiędzy wierszami można było to wyczytać, oczywiście nie w pełnym świetle, ale jednak coś było na rzeczy, od samego początku. Zakończenie to nie było to, czego się spodziewałam. To jak trafić na gorzką czekoladkę, gdy otworzyło się dopiero kupione opakowanie różno smakowych pralinek.

 Tak nie miało być, brzęczało mi w głowie. W niej wszystko szło innymi drogami, zmierzało do ściśle określonego punktu. Ja miałam cel podróży i może to mnie zgubiło. Ale może dzięki temu ta książka była taka niezwykła. No bo była. Po prostu.

... A on stał na dole i czekał na nią, wyciągnął ręce. Stał wpatrzony w niebo nas sobą, patrzył na nią. Bo poza nią już nic się nie liczyło.

Ocena: świetna[6/6]

Autor:  J.A. Redmerski
Tom: I
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 480
Cena: 39,90 zł
Data przeczytania: 2014-06-25
Skąd: własna biblioteczka



Na krawędzi nigdy:
Na krawędzi nigdy  ---  Na krawędzi zawsze  ---  Song of the fireflies


Wyzwania, w których bierze udział ta książka:
5Mitologia 

niedziela, 22 czerwca 2014

Dar Julii

Nastąpiła we mnie przemiana. Jestem inna wyjątkowa. To co kiedyś uważałam za przekleństwo, teraz jest dla mnie darem. Powoli uczę się, jak z niego korzystać, jak wygrywać z moimi ograniczeniami, jak je przezwyciężać. Jednak najważniejsze jest chyba to, że na reszcie mam cel, że wiem, co robić, że wiem, że jestem jedyną nadzieją na lepsze jutro.

Moją mocą jest mój dotyk, kiedyś śmiertelny, teraz śmiercionośny. Zaszła we mnie zmiana. Już nie jestem zamkniętą w czterech ścianach, lękająca się własnej osoby postacią, a kimś więcej. Patrząc w lustro nie widzę dawnej siebie. Jestem wyjątkowa i już się tego nie boję. Jestem Julią, a nie jej zamkniętą w sobie odpowiedniczką. To cała ja.

Jednak moja historia ma swój początek dawno, dawno temu, choć w sumie minęło dopiero kilka miesięcy. Moi rodzice uważali, że jestem potworem,  monstrum, dziwolągiem, odmieńcem bali się mnie i zamkneli umieścili w ośrodku, w którym zawsze byłam sama, wsród czterech szarych ścian, tylko ja z moimi koszmarami, lękami, myślami. Liczyłam dni, by potem zapisać swoje odczucia w pamiętniku. Teraz wydaję mi się, że to był jedynie jakiś dziwny sen, że to nie mogłam być  ja, taka przestraszona, wycieńczona, samotna.

Teraz jestem przeciwieństwem siebie z tamtego okresu. Moja droga była długa, kręta i wyboista, ale dotarłam wreszcie do punktu, z którego nie ma odwrotu i to, co teraz zrobię zalezy tylko ode mnie, tylko ode mnie, ode mnie.

Myślicie, że jestem wyjątkowa? Że tylko ja mam jakiś niecodzienny dar? Mylicie się. Po ucieczce z domu Wyrnera(zaraz poznacie i jego historię) wraz z Adamem(postaram się dodać jeszcze trochę, choć to ciężkie w tym momencie), chłopakiem, który może mnie dotknąć trafiłam wraz z nim do Komitetu Odnowy i tam poznałam ludzi takich jak ja, choć z innymi umiejętnościami, był chłopak, który mógł stawać się niewidzialny(Kenji, o nim też będę chciała Wam opowiedzieć), mężczyzna przenoszący przedmioty jedynie siłą woli, czy bliźniaczki, które potrafią wyleczyć dotykiem nawet najcięższe rany. Do byli ludzie, z którymi sie zaprzyjaźniłam, którzy stali mi się bliscy, choć i oni początkowo byli nieufni. Przekonałam ich do siebie, sama nie wiem, w jaki sposób, ale tego dokonałam.

„Słowa, myślę sobie są takie nieprzewidywalne. Żaden pistolet, miecz, armia ani król nie mogą się mierzyć z potęgą jednego zdania. Miecze mogą ranić i zabijać. Słowa zagnieżdżają się w naszych ciałach i pasożytują w nich jak robactwo. Niesiemy je ze sobą w przyszłość, nie mogąc się od nich uwolnić.”

Jednak większości z nich już nie ma. Próbowali zaatakować  budynki wroga, jednak zostali pokonani. polegli, pozostało nas niewiele, zaledwie garstka, ale jestem z nimi ja, jest Wyrner, więc musimy dać radę, musimy wygrać i pokonać Andersona, człowieka, który prawie zakończył moje życie na tej planecie, który chciał mnie zabić.

Wiem, że te historie są już Wam znane, bo rozegrały się zaraz po sobie w dwóch pierwszych książkach autorstwa Tehereh Mafi, kobiety, która opisała Wam moją historię. Kobiety, który potrafiła przelać na papier uczucia, które kłębiły mi się w głowie, uczucia warte zapamiętania i te, które wolałabym porzucić. Metafory, porównania, rozbudowane epitety, przekreślenia, to tworzyło rozgardiasz, bałagan niczym pobrany z mojej głowy, harmonijny nieład, choć kłóci się to samo ze sobą, to tak właśnie jest. Nie wierzycie? Sprawdźcie sami.

Ale wróćmy do trzech chłopaków, o których wspominałam niedawno. Pewnie juz o nich czytaliście, pewnie doskonale ich znacie. Ale powiem Wam, co ja o nich sądzę. Zacznę od kogoś, kogo poznałam dawno temu, gdy jeszcze należałam do całkowicie innego świata. Adam to chłopak z mojej przeszłości, znał mnie od dziecka, wiedział, czym kim byłam, a i tak chciał być ze mną. Kochaliśmy się, a przynajmniej tak mi się wydawało. Ale on kochał inną Julię, Julię, której już nie ma. Teraz nasze drogi kroczą innymi torami, kiedyś byliśmy bliski, dziś jesteśmy sobie obcy. Ale nie winię go, to niczyja wina, tak już jest, po prostu.  Dużo gorsze niż nasze rozstanie jest to, iż Adam jest teraz inną osobą. Ja jestem inna, on jest inni, każdy się zmienia. Jednak nie jestem pewna, czy Adam zmienił się na lepsze, czy na gorsze.



Kolejny chłopak, Kenji, prawdziwy przyjaciel, zawsze blisko, pomoże, poradzi, nawrzeszczy, powie do słuchu, on wie, czego w danej chwili mi potrzeba. Do tego zawsze mnie rozbawi, doskonale się z nim rozmawia i kłóci. Nie wyobrażam sobie świata, mojego świata bez niego. To nie byłby ten sam świat.

Na koniec pozostawiłam osobę, które wciąż mnie zaskakuje, wciąż się zmienia, staje się różnymi osobowościami, ma wiele twarzy, jednak tam którą ukazuje mi jest najlepsza, najbardziej cudowna. On pokazuje mi prawdziwego siebie, tylko tak mam do niego dostęp. Tylko tak naprawdę go poznaję. Wyrner od kiedy go poznałam przemienia się, zawsze mam nadzieję, że jest w tym choć trochę mojej przyczyny, mam taką nadzieję, liczę na to. Jednak sądzę, że w największej mierze to on sam chcę się otworzyć, chcę sie mi pokazać. Wciąż nie wiem, co do niego czuję. Wyrządził tyle zła, ale jest też osobą, którą  darzę niejasnym nawet dla mnie uczuciem. Aaron jest dla mnie zagadką, nierozwiązaną składającą się z milionów różnorakich elementów, które razem dają całego człowieka. Czy uda mi się je złożyć?

„ZAMORDUJĘ cię... – Nie – mówi, celując we mnie palcem. Znowu się cofa. – Niedobra Julia. Nie lubisz zabijać ludzi, pamiętasz? Jesteś temu przeciwna, pamiętasz? Wolisz rozmawiać o uczuciach, o tęczach...”

Oczywiście nawet o nich nie jestem w stanie powiedzieć wiele, są mi najbliżsi, ale by powiedzieć wszystko, co czuję nie starczyłoby tu miejsca. Tym bardziej, że chciałam Wam pokrótce powiedzieć, o moim celu. Teraz już się nie boję, wiem na, co mnie stać, ćwiczę, rozwijam swoje umiejętności, by w pełni je kontrolować, gdy dojdzie do ostatecznego starcia. Obecnie moim planem jest zabicie Andersona. Wiem, że na razie to żaden plan, ale wraz z ocalałymi Odmieńcami i Wyrnerem coś wymyślimy. Teraz ja przejmę władzę, teraz jest mój czas. Ja już wiem, do czego jestem zdolna, wiem, na co mnie stać i nikt mnie nie zatrzyma.



Chcecie poznać moją historię? Chcecie dowiedzieć się, czy mój cel został osiągniety? A może zastanawiacie się, jak potoczyły sie dalsze losy moich przyjaciół? Aby się tego dowiedzieć musicie przeczytać zakończenie moich losów. Są tacy, którzy już to wiedzą, chcesz do nich dołączyć?
Ocena: świetna[6/6]
Ocena serii: świetna[6/6]


Autor: Tahereh Mafi
Tom: III
Wydawnictwo: mooondrive
Ilość stron: 384
Cena: 34,90 zł
Data przeczytania: 2014-06-02
Skąd: własna biblioteczka



Seria o Julii:
Dotyk Julii --- 1.5 Destroy me --- Sekret Julii --- 2.5 Fracture me  ---  Dar Julii  ---  3.5 Unite me


Wyzwania, w których bierze udział ta książka:

piątek, 20 czerwca 2014

Jak upolować faceta. Po pierwsza dla pieniędzy

Myśleliście może kiedyś o swojej przyszłości? O tym, czym się zajmiecie, co będziecie robić zawodowo? Ja od najmłodszych lat snuje jakieś plany, jednak nie wiem, które z nich są na tyle realne, że uda mi się z nimi dotrwać do końca. Czasem jednak życiowe drogi biegną ciekawymi torami i spychają nas do robienia czegoś, na co nigdy byśmy się nie zdobyli.

Takim własnie torem ruszyło życie głównej bohaterki serii Janet Evanovich, Stephanie Plum. 30-letnia kobieta nie ma stałej pracy, nie ma też męża(tu jednak trzeba dodać, że już.) Za namową matki, która nie tylko chcę ją wysfatać, ale rownież doprowadzić do znalezienia jej pracy,jedzie do wujka Vinniego, który zajmuję się poręczycielstwem. Dziewczyna miała porządkować tam papierki. Jednak sekretarka jej wuja powiedziała jej o możliwości dużego zysku, dzięki poszukiwaniu zbiegów. Stephanie postanawia odnaleźć i dostarczyć na komisariat byłego policjanta, który doskonale ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości, dzięki któremu mogłaby zarobić aż 10000$. Dziewczyna w ciemno bierze zlecenie, dopiero później dowiaduję się, że zbiegiem jest jej eks, który 14 lat temu wykorzystał ją za ladą w cukierni.

"Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy" to zabawna i nieszablonowa powieść, którą kupiłam jedynie dla tego, że była dołączona w promocji do jakieś gazetki, wcześniej jedynie o niej słyszałam, ale nie planowałam kupować, nie miałam jej nawet w planach czytelniczych. Motorem do jej przeczytania było wyzwanie czytelnicze, postanowiłam spróbować i niestety przepadłam.

Pani Evanovich ma bardzo prosty, przyjemny w odbiorze język, powieść zabarwia sporą dawką humoru, dlatego trudno się od niej oderwać. Gdy zaczęłam to musiałam od razu skończyć, nie było innej opcji. Całość jest lekka, to połączenie normalnego życia głównej bohaterki, jej problemów z rodziną i ciągłym brakiem kasy(coś dla fanów Bridget Jones) i łatwego w odbiorze, jednak nie nudnego wątku kryminalnego.
Przyjemnego obrazu całej książki dopełniają również postaci. Bohaterowie, szczególnie główna, nie są sztuczni, nierealni. Gdy o nich czytałam widziałam żywych ludzi, których mogłabym spotkać w normalnej miejscowości. Do tego wszystkie sytuacje, w jakich brały udział mogłyby się zdarzyć i w normalnym życiu. Może trochę ich dużo dla jednej osoby, jaką jest Stephanie, jednak nie odczuwałam zdziwienia, że coś takiego ma miejsce.

Wśród postaci zdecydowanie na pierwszy plan nie tylko w ilości zdarzeń, ale również w mocnym charakterze wybija się Śliweczka. Dlatego narracja, w której to ona przekazuje nam informacje jest doskonała. Jej sposób przekazu informacji bardzo mi odpowiadał i zachęcał do dalszego przewracania stron.

Drugą postacią, która intrygowała swoją postawą był Morreli, czyli nasz zbieg. Nigdy bym się nie spodziewała, że autorka tak rozwiążę jego wątek. Sam jednak jego charakter był niesamowity. Uwielbiam jego sprzeczki z e Stef. Razem tworzą zgrany i wybuchowy duet.
Nie mogę też nie wspomnieć o bohaterce, ktore złapała mnie za serce, która była zabawna, właściwie komiczna i nietuzinkowa, postaci, której nie można zamknąć w żadnych ramach. Czy ktoś, kto czytał domyśla się, o kogo chodzi? Tak? Oczywiście o babkę Mazurową. Kobieta z charakterem, rozbawiała mnie do łez, szczególnie, gdy strzela do kurczaków. Oby w kolejnych tomach było jej więcej.

Czas odejść od bohaterów, a udać się w stronę samej sprawy kryminalnej. Główna bohaterka chwyciła się całkowicie dla niej nowego zajęcia, jej praca dotyczyła trochę spraw policji, trochę spraw detektywistycznych, jej sukcesy wynikały bardziej z ładu szczęścia niż z umiejętności, co dodawało autentyczności całej historii. Stephanie po prostu była zielona, nie wiedziała, na co się porywa, ale to jak wpadała na ślady i poszlaki całej sprawy pokazywało mi, że gdy się ma trochę oleju w głowie, dobrych przyjaciół i zna się ludzi z okolicy można znaleźć każdego, no albo on znajdzie Ciebie.

Sprawa, w której brała udział pani Plum nie byłaby aż tak niezwykła, gdyby nie dziwność z jaką była prowadzona. Morelli, który niby miał być zbiegiem, cały czas wodził bohaterkę za nos, często to on śledził ją, a nie ona jego, to on ją chronił, a nie ona go łapała. Dysonans tych zdarzeń sprawiał, że cały czas się uśmiechałam i czekałam na kolejne ich spotkanie. Razem są niesamowicie zabawni i wprost nie do zatrzymania. Mam nadzieję, że będą razem w dalszych częściach serii, choć takie przekomarzanie może nawet jest lepsze od stałego związku.

Okładka książki nie jest niezwykła, ale wygląda zachęcająco, zapowiada powieść taką, jaka jest w środku, zabawną, lekką z przymrużeniem oka i oto chodzi. Podoba mi się to ciekawe broszurowe wydanie, gdy ktoś dba o książkę, to ma ona takie ładne uwypuklenie na grzbiecie. Razem części muszą się świetnie prezentować.

Niech nie zwiedzie Was tytuł "Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy" to nie żaden chory poradnik, a naprawdę zabawna i lekka historia o początkującej Łowczyni Nagród. Moim zdaniem to doskonała pozycja odprężająca i relaksująca, jednak uwaga: wciąga, trudno się od niej oderwać, a po skończeniu chcę się poznawać dalsze przygody Stephanie Plum. Nie boisz się ryzyka, czytaj bez przeszkód.

Ocena: bardzo dobra[5/6]

Autor: JanetEvanovich
Tom: I
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 354
Cena: 34,90zł
Data przeczytania: 2014-06-15
Skąd: własna biblioteczka

Łowczyni Nagród Stephanie Plum:
Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy  ---  Po drugie dla kasy  --- Po trzecie dla zasady  ---  Zaliczyć czwórkę  --- Przybić piątkę  ---  Po szóste nie odpuszczaj  --- Szczęśliwa siódemka  ---  Ósemka wygrywa ---  Wystrzałowa dziewiątka  --- Dziesięć kawałków  ---  Najlepsza jedenastka  ---  Parszywa dwunastka  ---  Złośliwa trzynastka  ---  Fearless Fourteen  ---  Finger Luckin' Fifteen  ---  Sizzling Sixteen  ---  Smokin' Seventeen  ---  Explosive Eighteen  ---  Notarious Nighteen  ---  Takedown Twenty  ---  The Top Secret Twenty-One

Wyzwania, w których bierze udział ta książka:
4. Serie na stracie 
5.Grunt to okładka 

________________________________
Muszę Wasserdecznie przeprosić za moją nieobecność, nie mam dla siebie usprawiedliwienia, gdyż wszystko było spowodowane lenistwem. Nie miałam weny do pisania recenzji i tak się złożyło, że nie miałam, co dodawać. Dziś trochę temu zaradziłam i już piszę dla Was kolejną recenzję na moim dzisiaj odebranym nowym laptopie. Tak więc mam nadzieję, że uda mi się teraz dotrzymywać terminów i bywać częściej, w końcu mamy wakacje. :) No dobra, może prawie, ale ja już nimi żyj., :)

niedziela, 15 czerwca 2014

"Taniec ze smokami" (część I)

  „Pieśń lodu i ognia” to cykl G.R.R. Martina wydawany przez wydawnictwo Zysk i S-ka, w Polsce jak i za granicą ukazało się do tej pory pięć tomów serii, która składać ma się z siedmiu książek. Powoli zbliżam się już ku końcowi, gdyż dziś chciałabym Wam zaprezentować moją opinię na temat „Tańca ze smokami cz.I”.

„Bogowie są ślepi, a ludzie widzą tylko to, co chcą zobaczyć.”

  Poprzednia część odrobinę zwolniła tempo, nie działo się tyle, ile w poprzednich tomach. A w głównej mierze było to spowodowane tym, iż autor podzielił książkę, na dwie inne. „Uczta dla wron” i „Taniec ze smokami” to części, które chronologicznie dzieją się prawie w tym samym czasie, różnią się w nich miejsca, w jakich dzieje się akcja i bohaterowie.

  W poprzednim tomie wypadło na postaci, których nie darzyłam sympatią, a nawet dodam, że mnie irytowały, bądź nudziły, tym razem zaś przygotowałam się na więcej akcji i na poznanie dalszych losów postaci, na które czekałam z niecierpliwością po skończeniu „Nawałnicy mieczy”, książki z niesamowicie emocjonującym zakończeniem. Na reszcie jest nam dane poznać dalszą historię Tyriona, Dany, Jona, postaci, które mają szczególnie duży udział w dalszej akcji. Nie zabraknie też Brana, Davosa, Fetora, czy postaci nowych, które mogą mocno zmienić wydarzenia w Siedmiu Królestwach. W skrócie mogę powiedzieć, że szybkiej akcji, intryg i niespodzianek nie zabraknie.

  Pamiętacie jeszcze co wydarzyło się w trzeciej części, jakie wydarzenia miały miejsce? Nawet jeśli nie spróbuję Wam je przybliżyć.

„-Myślisz, że to żart?
-Myślę, że całe życie to żart. Twoje, moje i wszystkich.”

  Tyrion Lannister został oskarżony o otrucie swojego siostrzeńca i skazany na śmierć. Jednak dzięki swemu bratu ucieka z więzienia, a podczas ucieczki zabija własnego ojca i byłą kochankę. Na tym ślad po ni się urywa. W kolejnym tomie wspomniane było jedynie to, iż jego siostra zajadle szuka jego głowy, nawet bez reszty ciała.
  Dopiero teraz możemy dowiedzieć się, gdzie też podziewa się Tyrion i jakie ma plany. Jego początkowe zachowanie odbiegało od tego, jaki był dotychczas, jednak nie można się temu dziwić, w końcu zabił ojca i nienawidzi go cała rodzina. Wyrusza on w drogę, by pomóc dostać się na tron Deanerys. Nie wie jednak, czy dziewczyna będzie chciała jego pomocy.
  Charakter Tyriona ulegał ciągłej zmianie, raz pełen zgryźliwości względem innych, raz pełen pychy i dumy, raz potrafiący śmiać się z samego siebie. Widać, że nie jest już to ta sama postać, która radzi sobie ze wszystkim, co zsyła na nią los, jednak wciąż pozostaje najciekawszą i najbardziej zaskakującą postacią. Po Tyrionie można się spodziewać wiele, ale i tak znajdzie się coś, czym jeszcze zaskoczy.

  Czas opuścić Siedem Królestw i udać się do zatoki niewolniczej. Tam znajdziemy Dany, która wyzwalała podczas swojego przemarszu miasta z pod panowania możnych i dawała władzę dotychczasowym niewolnikom. Jednak jej działa nie obyły się bez echa. W tym tomie ukazane zostają nam relacje pomiędzy nią, a społeczeństwem, nastroje panujące w pustynnej krainie i to, że nie wszystkim podobają się nowe porządki. Deanarys ma również kłopoty ze swoimi smokami.
  Jednak mimo tak licznych problemów Dany ma również problemy miłosne. Nie dość, że mężczyzna, z którym chce być jest poza jej zasięgiem to mieszkańcy doradzają jej poślubienie kogoś z ludu, by uspokoić nastroje.
  Dwie skrajności, z jednej strony młoda królowa, która musi rządzić państwem, która podejmuje własne decyzje mimo zastrzeżeń innych, z drugiej zaś dziewczyna, która mimo ważniejszych problemów rozmyśla o uczuciach, czasem nawet za bardzo. Mimo wszystko jakoś się to łączy, dzięki temu autor pokazać, że jeszcze nie jest ona dojrzała, że może czas poczekać na dążenie do władzy.

„Wiedza jest bronią, Jon. Uzbrój się dobrze, zanim wyruszysz do boju.”

  Z upalnego i przepełnionego słońcem terenu czas udać się na Mur, a tam czeka na nas nowy Lord Dowódca wraz z wojskami i z samym królem/lordem Stannisem. To jest jedyna postać, o której losach już trochę wiedzieliśmy, dzięki Samowi. Kilka scen, gdy byli razem zostało ukazanych z dwóch perspektyw. Jednak i tak rozdziały z Jonem były ciekawe, zaraz po wyjeździe sama, co miało miejsce blisko początku książki, wydarzenia były całkowitą świeżością. Najbardziej intrygujące w tym wszystkim było to iż Snow miał w swoim rewirze Stannisa, z którym wszystko musiał ustalać, wykłócać się o każdą pomoc lub nieudzielanie jej ze swojej strony. Ciekawie było spoglądać na wydarzenia z tej perspektywy. Wspomniany Davos nie znajdował się w tym samym miejscu, wraz z królem była tu lady Melissandre. Ona również miała duży udział w wydarzeniach, tak samo jak jej bóg.
  Jon Snow również się zmienił, zostanie dowódcą, wysłanie przyjaciela w daleką podróż, strata ukochanej, to wszystko go skruszyło, a jednak on musi udawać silnego. Książkowa postać(nie ta serialowa) jest doskonale wykreowana, nie jest płaska i jednolita. Jon ma na sobie nie tylko czarny płaszcz, ale również podwójną skórę, którą przywdział dla ochrony przed wszystkim, co wokół.

„Czytelnik może żyć życiem tysiąca ludzi, zanim umrze – rzekł Jojen.
 – Człowiek, który nie czyta, ma tylko jedno życie.”

  Jeszcze dalej w zimne rejony, gdzieś daleko za Murem młody lord wraz z dwójką przyjaciół i swym ogromnym sługą próbują odnaleźć Jednookiego Kruka. Podążają w przerażających warunkach, marznąć, nie mając prawie nic do jedzenia, uciekając przed dzikimi zwierzętami. Pomocą jest im dziwny wędrowiec, który już kiedyś się pojawił pomógł komuś innemu, ale kim on tak naprawdę jest? Gdy poznają prawdę może być ona zbyt przerażająca, by w nią uwierzyć. Jednak cel jest bliski i trzeba szukać każdej możliwej pomocy.
  Opisana wyprawa Brana była niezwykle bajkowa i niezwykła. Trochę z pogranicza baśni i opowieści Starej Niani, wszystko było trochę nierealne, rozmyte, ale czekałam, kiedy to dojdzie do skutku. Młody lord zyskuje nowe umiejętności, dostarcza nam informacji na temat odległych terenów oraz żyjących daleko w głębi śniegowej zawieruchy mieszkańców.  

  Najgorsze zostawiłam na koniec, czas przenieść się zimnej, wilgotnej celi, w której znajdziemy Fetora. Niegdyś wysoki lord, przystojny i mimo swego charakteru szanowany, dziś jest nikim. Jednak i on odegra swoją rolę.
  W serialu byłam przyzwyczajana do tego widowiska, gdyż tam wątek ten rozpoczął się dużo wcześniej, ale w sadze wydawało mi się to jeszcze okropniejsze. Jego przemiana była aż nadto zauważalna, stał się bez znaczenia, lękliwy, strachliwy. Wcześniej można mu było wiele zarzucić, ale nie to. Mocny i drastyczny motyw, który trudno było czytać, gdy patrzyło się na tak intensywną przemianę fizyczną.

„Sny to wszystko, co mamy.”

  „Taniec ze smokami” to już lub dopiero piata książka G.R.R. Martina. Wciąż przede na jedna jej część, jednak wiem, że z jej czytaniem nie będę długo zwlekać, gdyż muszę dowiedzieć się, co będzie dalej. Autor ma swój styl, stworzył coś oryginalnego, co pochłonęło miliony. Jedyne, co można mu zarzucić to to, że nie piszę szybciej. Współczuję czytelnikom, którzy musieli czekać na tomy wcześniejsze, ja pięć części mogłam, a właściwie jeszcze mogę, bo druga część „Tańca” czeka, bo to prawdziwa męczarnia. Już wiem, że będę wyszukiwać wszelkim informacji na ten temat i czekać na premierę. Tak więc apel do autora: Proszę brać się za pisanie!

Ocena: świetna [6/6]

Autor: G.R.R. Martin
Tom: V część I
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ilość stron: 638
Cena: 45zł
Data przeczytania: 2014-05-15
Skąd: biblioteka publiczna

Cykl Pieśń Lodu i Ognia: 
Gra o tron  ---  Starcie królów  ---  Nawałnica mieczy: Stal i śnieg  ---  Nawałnica mieczy: Krew i złoto  ---  Uczta dla wron: Cienie śmierci  ---  Uczta dla wron: Sieć spisków  ---  Taniec ze smokami cz.1  ---  Taniec ze smokami cz. 2  ---  The Winds of Winter  --- A dream of Spring  + Rycerze siedmiu królestw
 

Wyzwania, w których bierze udział ta książka: