wtorek, 12 sierpnia 2014

Ao No Exorcist (manga) [tomy 1-4]

Ojcze, przybywam!

Rin wraz z bratem Yukio mieszka u Shiro Fujimoto, księdza, który się nimi opiekuje.  Chłopcy mają po 15 lat i są bliźniakami, jednak różnią się od siebie prawie wszystkim. To Rin zawsze pakuje się w kłopoty, szuka zwady, jest bardziej pewny siebie. Pewnego dnia, gdy Rin wychodzi z domu w poszukiwaniu pracy po drodze napotyka swoich "kolegów". Pomiędzy nimi zawiązuje się bójka, wtedy jednemu z chłopców rosną rogi i zaczyna się zmieniać. Chłopak nie wie, co się dzieje. Na pomoc przychodzi mu jego przyszywany ojciec, który mówi mu kim naprawdę jest. Rin okazuje się synem Szatana, który odziedziczył po ojcu z Piekeł pewne umiejętności. 
Diabeł do kontaktu ze swoimi dziećmi potrzebuje łącznika, w tym wypadku wykorzystał Fujimoto. Podczas połączenia z ciała Shiro powoli zaczęło uciekać życie. Dzięki swojej mocy Rin ucieka od Bram Piekieł i zostaje w świecie żywych. Razem z bratem udają się do Akademii walczącej z wysłannikami szatana. Jedynym celem Rina staje się zemsta nad Szatanem, właśnie dlatego chcę zostać Egzorcystą.

Po opisie, który spotkałam na pierwszych stronach "Ao no exorcist" nie spodziewałam się tego, że ta pozycja tak bardzo mi się spodoba. Cały pomysł na fabułę wydawał się dość oklepany, czytałam już kilka książek o dzieciach Szatana, które nie wiedzą, kto jest ich prawdziwym ojcem.  Więc wiedziałam, czego się spodziewać. A może jednak nie?

W Egzorcyście wszystko zaczęło iść w dobrym kierunku już od pierwszych stron. Dlaczego? Zacznę od sfery fabularnej, gdyż to niej się obawiałam. Pomysł syna Diabła, fakt już się pojawiał, ale motyw z szkołą dla egzorcystów, wychowywaniem przez egzorcystę, postawieniem braci w różnym położeniu względem faktu pochodzenia Rina(sam zainteresowany nie miał o niczym pojęcia, żył w całkowitej niewiedzy, zaś jego brat był już adeptem szkoły i przechodził jej poziomy, miał większą wiedzę i umiejętności). Moje obawy zostały, więc rozwiane. Pomysł z każdym kolejnym rozdziałem wydawał się coraz lepiej przemyślany i rozbudowany.

Na plus mangi Kazue Kato przemawia również kreska.  Jest wyraźna, dość mocna i ułatwia poznawanie treści. Wszystkie obrazki, nawet te zawierające wiele elementów są czytelne i łatwe w odbiorze.

Miałam już okazję zapoznać się z pięcioma tomikami, jednak najpierw chciałam przybliżyć Wam historie zawartą w czterech pierwszych, gdyż one zawierają ten sam motyw fabularny. Chodzi w nich głównie o poznanie przez Rina własnej natury, naukę w szkole, zapoznanie z jej uczniami. Może się to wydawać nudne, ale wcale tak nie jest. Akademia nie stawia jedynie na naukę teoretyczną, ale również praktyczną, co dodaje wiele fanatycznych i zabawnych momentów.

Humor jest dużym plusem całej serii, wciąż występują sytuacje, które bawią czytelnika swoja groteskowością, czy rozładowują napięcie, jakie panuje w niebezpiecznych sytuacjach. Uwielbiam takie zagrania. Do tego większość postaci ma swoją zabawną stronę, szczególnie Rin.

Główna postać jest bohaterem, którego od razu polubiłam. Wygadany, zabawny, nie dobie w kasze dmuchać. Sądziłam, że wiadomość, o tym, że jest dzieckiem Szatana, go załamie, (no bo kogo, by nie załamała) ale tak się nie stało. Stał się bardziej zdeterminowany, bo miał cel, chciał zniszczyć swego ojca. Nie da się go nie lubić, jest niesamowicie sympatyczny, mimo napadów gniewu, a do tego gotuje.  :D

W mandzie pojawia się również wiele postaci drugoplanowych, często takich, których historia napędza jeden z tomików. Warto zauważyć, ze postać, która występuję na danej obwolucie wraz z Rinem przewodzi akcji i w sporym stopniu ją poznajemy. Kogo polubiłam najbardziej, chyba większość kolegów z klasy Rina, są tak różni, ale razem świetnie sie uzupełniają. Do tego Mephisto, jak ja go uwielbiam. Zdecydowanie najbardziej kolorowa i zaskakująca postać całej mangi. Jego brat, ten z brokułem na głowie, też jest niesamowicie zabawny. Nawet Shiemi mi się spodobała, czasem jest lekko irytująca, ale jest taka kochana. Nie ma chyba wiele osób, do których nie pałam sympatią, może Yukio, on jest aż za poważny... Niby brat bliźniak, a tak się różni od Rina.


Bardzo podoba mi sie oprawa graficzna książki, pod obwoluta znajdziemy zabawne komiksy, a na niej doskonale wykonane obrazki różnych postaci i do tego wnętrze ich toreb. W pierwszych tomach na okładce widać Rina, jego brata - Yukio, na trzeciej Shiemi, a na czwartej Maphisto.  Te tomy udało mi się czytać zaraz po sobie, bez dłuższych przerw, dopiero na kolejne tomiki przyszło mi trochę zaczekać.

"Ao no Exorcist" to świetna manga zawierająca dużo przygód i fantastycznych postaci i nie piszę tu jedynie o bohaterach, ale również o demonach, z którymi musza walczyć. Rzadko zdarza się bym do głównego bohatera pałała aż tak wielką sympatią, ale Rina uwielbiam, jest niesamowity. Nie mogę się go nachwalić. Wiem, że ta "recenzja" mało ma do profesjonalnej, ale w większym stopniu starałam się wlać w nią moje pozytywne odczucia niż skupiać się na formalnościach. Ja jestem zachwycona.

Ocena: bardzo dobra+ [5+/6]


Autor: 
Tom: I-IV
Wydawnictwo: Waneko
Ilość stron: ok. 200
Cena: 18,00 zł
Data przeczytania: 2014
Skąd: pożyczone od znajomych 

22 komentarze:

  1. Wow, opis faktycznie przyciąga, z czymś takim chyba się jeszcze nie spotkałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie ciągnie mnie do mang, ale może kiedyś się z jakąś zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie czytałam mangi, ale nie raz mnie kusiło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie czytałam mangi i nigdy mnie do niej nie ciągnęło. Kto wie, może kiedyś się przekonam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak pisałam, a potem spróbowałam i przepadłam. ;)

      Usuń
  5. Bardzo lubię Ao No, ale 5 tom mnie troszkę zawiódł. Nie zmienia to faktu, ze uwielbiam bohaterów, choć w dalszych częściach trochę wyblakli, a na początku serii nie potrafiłam wgryźć się w historię. Ale z lekutry dalszych części rezygnować nie mam zamiaru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ich uwielbiam wszystkich, piaty tom też już za mną, ale trochę go nie pamietam, wiem, że gdzieś wyjechali... I jakaś inna akcja się zaczęła, ale o dziwo pamiętam dużo dokładniej te tomy. :)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Czytałam mangę i oglądałam anime :) Bardzo lubię humor w niej i ciekawą fabułę, no i pierwszy OP z anime :P

    http://dzikie-anioly.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Hm. W fajny sposób to wszystko przedstawiłaś, niestety obawiam się, że mang jakoś... nie wiem. Nie mogę się do nich przekonać. ;)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja z mangami jakoś nigdy nie miałam do czynienia i raczej nie zamierzam tego zmieniać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej, manga to akurat nie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety manga nie jest dla mnie, ale mój Karol może by sobie poczytał :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj, zdecydowanie nie moje klimaty. Mangi, komiksy itp. to całkowicie nie dla mnie :)

    pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Dawno temu manga bardzo mnie wciągnęła. Teraz już jakoś mniej mnie to fascynuje :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oglądałam anime, mangę czytałam dośc dawno, nie wiem nawet, czy wtedy wydana była w Polsce, aczkolwiek doszłam już do momentu w którym akcja zaczęła odbiegać od tego, co się w anime wydarzyło.
    Przez Ciebie mi się przypomniało o tej mandze i teraz pewnie będę nadrabiać i czytać :d

    OdpowiedzUsuń
  14. Chciałabym przeczytać w końcu jakąś mangę, ale to raczej nie będzie ta ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Manga kompletnie mnie nie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę przeczytać parę takich powieści :) Zapraszam do mnie na konkurs! http://cienwlasnychmysli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo lubię tą mangę. Przed jej wydaniem przez Waneko czytałam ją już na internecie, więc jestem sporo do przodu, jednak nie mogłam sobie odmówić przyjemności przeczytania jej po polsku. :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajny pomysł na bloga, pozdrawiam i zapraszam do mnie http://alex2708.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Interesuje się trochę Azją, ale jakoś nigdy mnie do mang ani anime nie ciągnęło. Może najwyższy czas sięgnąć po jakąś i się przekonać jakie są naprawdę. ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.