piątek, 18 kwietnia 2014

Kłamczucha - "Piątek z Jeżycjadą"

Są ludzie, którzy kłamią, bo chcą coś ukryć. Są też tacy, których się do tego zmusza. Czasem poznajemy takich, którzy kłamią, by się przypodobać. Jeszcze inni kłamią, bo tak się pogubili, że już nie mogą zmienić swojej drogi. Ale są i tacy, którzy kłamią, bo lubią, bo sprawia im to przyjemność, bo nie chcą mówić prawdy.

Do takich ludzi należy Kłamczucha, czyli tytułowa bohaterka drugiej części Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz.  Kłamczucha to tak naprawdę Anielka, który nie widzi innej drogi niż kłamać. Potrafi fantazjować, upiększać się w oczach innych. Zawsze działa tak, by wszystko uszło jej na sucho, by to ona wyszła na biedną, niekochaną małą dziewczynkę. Myślicie, że takiej osoby nie da się polubić, mylicie się jednak.

Anielka jest w tym wszystkim tak autentyczna, taka naturalna i prostolinijna, że nie da się jej polubić. Czasem wydawała mi się szalona, często impulsywna, ale niesamowicie podobało mi się to, że miała sto pomysłów na minutę i podczas lektury w ogóle nie miałam czasu na nudę. Ta dziewczyna wciąż mnie zaskakiwała. Nie będę jednak koloryzować, że cały czas pozytywnie. Nie można w pełni polubić osoby, która wciąż kłamie. Czasem jej kłamstwa działają nam na nerwy, nie pozwalają pogadać szczerze, bo nie wiemy, czy ta osoba  danej chwili mówi prawdę, czy kłamie. Wiadomo, że kłamstwo nie popłaca, takie wyniosłam przesłanie. Jak pewnie się domyślacie Anielka również to poczuła, dość dotkliwie. Cała jej niesamowita intryga zaczęła się rozsypywać jak domek z kart...

Zaczęłam już pisać o treści, a przecież nawet nie wspomniałam, o tym co dzieje się w książce. Cała akcja zaczyna się w nadmorskiej miejscowości, z której pochodzi piętnastoletnia Anielka, dziewczyna pewnego dnia poznaje cudownego chłopaka, w którym zakochuje się bez pamięci. Anielka spędza z nim jedynie jeden dzień, jednak wie, że to ten jedyny. Postanawia wybrać się za nim do Poznania, czyli miejscowości, gdzie mieszka Pawełek i zacząć w tym mieście swoją licealną przygodę.

Jak pewnie się domyślacie, z tego wszystkiego powstała historia pomyłek, kłamstw i niespodzianek, pełna zabawnych sytuacji i humoru. Czas powrócić do opisu moich wrażeń. Zacznę od związku, który jak się pewnie domyślacie powstał miedzy Anielką, a Pawełkiem. Jak dla mnie od początku było to niezwykle naciągane, mimo że polubiłam Anielkę, do jej Pawełka nie mogłam się przekonać. Laluś, a do tego szablonowy ideał. Nudy! Tak naprawdę był on jedynie tłem, bardzo słabo go pamiętam, no może oprócz pamiętnej sceny z pączkami. Nie był to bohater, którego zapamiętam na długo, na pewno nie. Za to bardzo polubiłam rodzinkę Anielki, jej kuzyni mnie urzekli, szczególnie swoją wyliczanką i tym jak potraktowali rodziców, którzy nie dostali prezentu. Śmiałam się niesamowicie.

Właściwie cała książka jest pełna humoru. Czytałam ją z wielkim uśmiechem na ustach, szczególnie ubawiły mnie kreacje Anielki, cała jej postać była niesamowita, niecodzienna i humorystyczna.  Dziewczyna sama pakowała się w kłopoty, a winne były kłamstwa. Jej własne kłamstwa. To właśnie one są motywem łączącym wszystkie wątki powieści, a jednocześnie najważniejszą z treści. Kłamczucha uczy się, że kłamstwo nie zawsze popłaca.

W książce spodobało mi się również to, że poznawaliśmy bohaterów, którzy przewijali się w poprzednich częściach. Przez to ta historia, mimo że opowiadała o innych wydarzeniach, miała innego głównego bohatera, to łączyła i dopełniała się z tamtą. Pomiędzy książkami nie ma wielkiej różnicy czasowej, wydarzenia ciekawie łączą się ze sobą i aż chcę się czytać dalsze tomy, by poznać choć wzmianki o życiu poznanych już bohaterów. Można zawsze mieć nadzieję, że gdzieś tam się oni pojawią.

Okładka „Kłamczuchy” niezwykle mi się podoba, może to dlatego, że jako jedyna z serii stoi na mojej półce, nie wiem, ale bardzo ją lubię. Doskonale odzwierciedla postać głównej bohaterki, nie tyko jej wygląd, ale i charakter. Do tego z tyłu mamy taki brudnopis, w którym jest zdjęcie i podpisy do niego. Teraz naszła mnie myśl, że są to może kuzyni Anielki...

Podsumowując, jestem zadowolona z mojej czytelniczej przygody. Kłamczucha skradła moje serce swoją oryginalnością i mocnym charakterem, nie da się jej nie lubić, mimo że często można potępiać jej wybory. Liczę, że będzie się ona jako bohater poboczny przewijać w kolejnych tomach.

Ocena: świetna [6/6]

Autor: Małgorzata Musierewicz
Tom: II
Wydawnictwo: AkapitPress
Ilość stron: 220
Cena: ok. 20 zł
Data przeczytania: wcześniej kilkakrotnie, 2014-02-27
Skąd: własna biblioteczka

Jeżycjada:

Wyzwania, w których bierze udział ta książka:

20 komentarzy:

  1. Uwielbiam ,,Jeżycjadę" <3 Przeczytałam wszystkie książki z serii : >

    OdpowiedzUsuń
  2. czytałam Kłamczuchę z 5 razy, chociaż nie jest to mój ulubiony tom Jeżycjady. jej problemem jest to, że nie ma tam Borejków, którzy są najpiękniejszą ozdobą całej tej serii :D
    i spokojnie, Anielka przewija się jeszcze przez tę serię w co najmniej czterech tomach ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam tylko Idę sierpniową i mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ubóstwiam wszystkie części!

    OdpowiedzUsuń
  5. Już tyle czasu zabieram się do Jeżycjady, zobaczymy co pokaże czas. Dzięki, że mi o niej przypomniałaś. Pozdrawiam, Marcelina ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach, uwielbiam, wręcz ubóstwiam całą Jeżycjadę i każdą część darzę ogromnym sentymentem ^^ "Kłamczucha" była moim pierwszym zetknięciem z książkami Małgorzaty Musierowicz i kocham Anielkę, tak samo jak Mamerciątka. Jeżycjada to seria, do której co chwilę się wraca ^^
    Nominowałam Cię do LBA, jeśli masz ochotę wziąć udział w zabawie, to zapraszam - http://biblioteczka-zienki.blogspot.com/2014/04/i-znowu-troche-o-mnie.html
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Małgorzaty Musierowicz przeczytałam "Opium w rosole" i "Szósta klepka",a le tylko dlatego, że omawialiśmy w szkole. Nie wiem, czy skusiłabym się na resztę "Jeżycjady" ;)

    Pozdrawiam, Anath

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś, mimo bardzo pozytywnej recenzji, nie mam ochoty na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przez Basię Pelc i teraz Ciebie muszę poszukać tych książek w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze :))

      Tej nie czytałam i chętnie to zmienię, bo w planach mam oczywiście całą Jeżycjadę.

      Wesołych świąt Patrycjo xx.

      Usuń
    2. Cieszę się, że i ja jakoś wpływam ;)

      Dziękuję Basiu :D

      Usuń
  10. Przeczytałam jedną książkę z "Jeżycjady" i na razie inne tomy sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja ukochana powieść z młodości :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem chyba jedną z niewielu osób, które tych książek nie przeczytały ;) Kiedyś nie było okazji, a teraz czasu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham Jeżycjadę. "Kłamczuch" to jedna z moich ulubionych części z tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja nie czytałam, ani jednej z książek autorki.
    Zresztą jakoś do książek, mimo zachęcającej recenzji,mnie nie ciągnie.
    Ale mam mieć jedną z nich jako lekturę, więc zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam dwa, albo trzy razy i za kążdym mniej mi się podobała.
    Więc podziękuję za kolejne spotkanie z ta książką.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak jeszcze byłam w gimnazjum musiałam przeczytać "Kłamczuchę" na konkurs i ku mojemu zdziwieniu - książka bardzo mi się podobała!

    OdpowiedzUsuń
  17. To jedna z moich ulubionych części Jeżycjady, bardzo zabawna :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie bój się Patrycjo, nie bój- Anielka pojawi się w "Jeżycjadzie" jeszcze nie raz. W "Brulione Bebe B." odgrywa na przykład dość sporą rolę i oczywiście wprowadza niezły zamęt swoimi kłamstewkami. ;)
    A co do "Kłamczuchy"- czytałam ją jakieś 5-6 razy i na pewno wrócę do niej jeszcze wielokrotnie, gdyż zawsze poprawia mi humor (przy wierszykach Romci i Tomcia zawsze chichram się jak głupia ("Jedna babcia drugiej babci napluła do kapci"- bezcenne xD)). W ogóle cały cykl książek pani Musierowicz jest wspaniały- uwielbiam każdy jego tom. :)
    P.S. A co do odwrotu "Kłamczuchy"- zdjęcie, które na nim się znajduje przedstawia...samą autorkę w młodości z dwójką jej dzieci. :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.