sobota, 18 stycznia 2014

Baśniobór

Pewnie zastanawialiście się kiedyś, czy w naszym świecie istnieją istoty, o których możemy czytać w książkach fantastycznych. Może w dzieciństwie, może w młodym wieku, a może cały czas o tym myślicie. Ja zagłębiając się coraz to nowe światy, naprawdę myślę, czy gdzieś nie istnieje takie miejsce, gdzie latają wróżki, biegają satyrowie, a trolle przyrządzają przepyszne posiłki. To właśnie dzięki takim powieściom wyobraźnia szaleje.

Rodzeństwo Kendra i Seth wybierają się na wyjazd do dziadków. Te odwiedziny nie zapowiadają się dla nich ciekawie, dziadków nie znają prawie wcale, bo odwiedzają ich jedynie na wielkie okazje i to również pojedynczo, woleliby zostać w domu, jednak nie mają wyboru. W dzień przyjazdu okazuję się, że babci nie ma w domu, wita ich jedynie dziadek wraz z gosposią o niezwykłym egzotycznym wyglądzie. Niestety zaraz po wyjeździe rodziców, dziadek narzuca im surowe zasady, największy zakaz tyczy się nie wchodzenia do lasu. Czy wspomniana przez dziadka epidemia kleszczy to jedynie przykrywka. Co tak naprawdę kryję ogromny las?

„Czy takie właśnie jest życie? Da się spoglądać w przyszłość albo w przeszłość, ale teraźniejszość umyka zbyt szybko, by ją pojąć?”

Co kryje się za zagadkowym opisem, który napisałam powyżej? Oczywiście „Baśniobór”, czyli pierwsza część serii autorstwa Brandona Mulla. Patrząc na nią w bibliotece zastanawiałam się, czy na pewno sięgać. Dawno już czytałam jej opisy, recenzje, które wystawiali czytelnicy, ale wciąż nie byłam w pełni przekonana. Postanowiłam, że dlaczego by nie spróbować, tym sposobem zabrałam się czytanie. Nie będę nikogo oszukiwać, początkowo książka nie spodobała mi się. Głównym problemem było lekko denerwujące rodzeństwo i nudnawa treść. Ale przebrnęłam przez tą część. A kiedy się skończyła, historia zaczęła coraz bardziej intrygować, wciągać i czytałam ją z wielką radością. Miejscem przełomowym dla mnie był moment odkrycia tajemnicy. Właśnie on zdecydowanie zachęcił mnie do dalszej lektury cyklu, ale może opowiem o tej historii trochę więcej.

Jestem wręcza zakochana w niesamowitym pomyśle autora. Uwielbiam baśniowe światy, a ten miał tak innowatorskie podejście do ukazania świata magicznych stworzeń, że czytałam o nim z wielką ciekawością. Naprawdę opowieść była przemyślana, początkowe, nawet zbyt normalne dzieciaki, a potem taka zmiana. Nie tylko w ich postawie, ale również w zachowaniu i świecie, jaki poznali. Kto by pomyślał, że mleko może tyle zdziałać, albo że w lesie może być miejsce, gdzie żyję wiedźma, którą wiążą węzły na sznurze. Wszystkie fantastyczne pomysły naprawdę mnie urzekły. Po przebrnięciu przez kilkadziesiąt pierwszych stron można śmiało czytać dalej, bo zaczyna się robić naprawdę ciekawie.

„Mądrzy ludzie uczą się na własnych błędach. Ale ci naprawdę bystrzy uczą się na cudzych.”

Bohaterowie serii to nie tylko ludzie. Jednak polubiłam ich osoby, kiedy przeszły przeminę, to znaczy nie musiały już skrywać lub znajdować rozwiązania tajemnicy. Główni bohaterowie byli, niestety, denerwujący. Kendra w ogóle nie podejmowała ryzyka, zaś jej brat robił to cały czas. Początkowo myślałam, że ich nigdy nie polubię. Ale później poczułam cieniutką nić sympatii. Sądzę, że nigdy nie zostaną oni moimi ulubionymi bohaterami, ale po skończeniu książki mogę powiedzieć, że ich lubię. Co do postaci bardziej niecodziennych, autor zaskoczył mnie w ich kreacji. W jego oczach większość bohaterów z „Baśnioboru” jest zła, a nawet jeśli nie to nie wolno im ufać, co wprowadziło lekki zamęt w mojej głowie. Przecież jest tyle bajek, w których są również dobre stworzenia, a tu niestety trzeba się wystrzegać wszystkich.

Okładka serii niezwykle pozytywnie na mnie wpłynęła. Początkowo nie mogłam odgadnąć, kogo może ona przedstawiać, jednak w trakcie czytania wszystko się wyjaśnia. Sądzę, że to dobry wybór na postać okładkową, bo owa osoba wiele namieszała i miała nie mały udział w wydarzeniach. Na drugim planie widać również wróżki, które tak jak w moich wyobrażeniach zachwycają urodą. Ta okładka naprawdę ma w sobie magię.

Podsumowując, „Baśniobór” to czarodziejska opowieść, która wprowadza w niesamowity świat, który jeśli tylko to sobie wyobrazić można znaleźć w każdym lesie. Mimo że historia mnie oczarowała, nie zabrakło jej minusów. Największym z nich był początek książki, jednak magia historii przeważa nad tym niuansem w zupełności. Chętnie dowiem się, jak potoczyły się losy nietuzinkowego rodzeństwa, choć może w większym stopniu historii o Baśnioborze.

Ocena: dobra +

Autor: Brandon Mull
Tom: I
Wydawnictwo: W.A.B.
Ilość stron: 344
Cena: 29,90zł
Data przeczytania: 2014-01-02
Skąd: biblioteka publiczna

Cykl Baśniobór:
Baśniobór  ---  Gwiazda wieczorna wschodzi  --- Plaga cieni  ---  Tajemnice smoczego azylu  --- Klucze do więzienia demonów



Wyzwania, w których bierze udział ta książka:

22 komentarze:

  1. Na razie nie mam ochoty na rozpoczynanie nowej serii, ale polecę ją mojej siostrzenicy, która lubuje się w fantastycznych klimatach i ma sporo wolnego czasu na czytanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta seria mnie do siebie baaaaardzo ciągnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam właśnie tylko pierwszy tom. Nie to, że mi się nie podobał. Ale boję się, że zawiodę się na następnych więc je sobie odpuściłam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tę książkę w bibliotece ale nie sądziłem, że może być aż tak ciekawa. Chyba nawet po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też nie jestem przekonana, bo przez Pozaświatowców nie przebrnęłam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam w planach ucieczkę w ten baśniowy świat. Podejrzewam, że jeszcze będę musiała na to poczekać, ale wiem, że w końcu się uda:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Coś tam kiedyś słyszałam o tej serii, ale nigdy mnie nie ciągnęło do niej. Nawet mnie zainteresowałaś, także jak natrafi się okazja to z chęcią przeczytam c:

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ochotę na tę serię, ale jeszcze nie teraz :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi się ta seria bardzo podobała, świetna:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Okładka i mnie oczarowała- ma w sobie magię i co najważniejsze jest zgodna z treścią książki. ;) "Baśniobór" czytałam jakiś czas temu- sympatyczna lekturka, która zapewne spodobałaby mi się bardziej, gdybym była kilka lat młodsza. :) Nie wiem, czy sięgnę po jej kolejne tomy, ale na oku mam inną serię Mulla- "Pozaświatowców". ;) Czytałaś już może? Z tego co pamiętam, w jakimś z stosiku się ta książka pojawiła u Ciebie. :)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  11. Mimo, że lat mam już 19 to chętnie przeczytam tą książkę, lubię czasem znaleźć się w świecie baśni :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba nie dla mnie. Historia rzeczywiście zapowiada się ciekawie, mimo wszystko jakoś nie ciągnie mnie do niej. Nie wiem, może jeszcze nadejdzie dzień w którym po nią sięgnę... :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. jeszcze ie spotkałam tak oddanego dla książek bloga jak twój życzę powodzenia
    zaobserwujesz bo to dla mnie ważne dopiero zaczynam
    http://yoenmimente.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. To coś zdecydowanie dla mnie :) Kocham baśniowe światy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Chcę przeczytać, może gdy przyjdą do mnie ferie (17.02 T.T) to skoczę po pierwszy tom do biblioteki? :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Interesuje mnie ta książka, okładka też bardzo mi się podoba, choć dużo lepiej prezentuje się wydanie w twardej oprawie. Chyba wkrótce sam zobaczę, czy mi się ta historia spodoba. Mam nadzieję, że ten nudnawy początek mnie nie zniechęci.

    OdpowiedzUsuń
  17. Może po sesji, teraz to ja nie mam czasu na nowe pozycje :)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja jestem na części trzeciej:) Zgadzam się, że okładla jest piękna!

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziękuję za ponowne odwiedziny :) Z przyjemnością dodaję Cię do linków :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja jeszcze do fantastyki nie dorosłam...i najgorsze, z nie wiem, czy kiedykolwiek dorosnę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak do tej pory nie miałam styczności z tą serią, ale mam nadzieję, że zmieni się to

    OdpowiedzUsuń
  22. Też coś niecoś o niej słyszałam, ale nie wiem, czy ją kiedykolwiek przeczytam. Oczywiście, że bym chciała, ale zobaczymy, jak to będzie. ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.