sobota, 26 października 2013

Lewiatan

Czasem czytamy taki początek serii, że po prostu chcemy o nim zapomnieć i nigdy do niego nie wracać. Jakiś czas temu wypożyczyłam z biblioteki książkę Thomasa E. Sniegoskiego zatytułowaną „Nefilim”. Historia ta rozpoczynała serię Upadli. Po jej przeczytaniu, po pierwsze ogromnie się cieszyłam, że jej nie kupiłam, a po drugie zastanawiałam się, dlaczego wypadłą ona tak słabo. Nie wracajmy jednak do tamtej książki, co chciałam o niej napisać wcześniej to już napisałam, czas na jej kontynuację. Pewnie zastanawiacie się, dlaczego sięgnęłam po „Lewiatana” skoro pierwszy tom nie przypadł mi do gustu. Uważam, że seria ma potencjał, chciałam sprawdzić, czy jedynie pierwsza  powieść jest tak schematyczna i prosta. Zaraz więc dowiedziecie się, czy zmieniłam swoje wcześniejsze zdanie, czy może nadal pozostaje w gronie przeciwników cyklu.

Aaron stracił prawie wszystko i wszystkich, których kochał. Wie już kim jest, wie dlaczego spotykają go tak dziwne zdarzenia. Chłopak ma teraz tylko jeden cel, odnaleźć porwanego przez anioły brata i zakończyć tą nieprzyjemną historię. Czy jego nowopoznane instynkty Nefilima pomogą mu w poszukiwaniach, co napotka na swojej drodze?

Jak widzicie nie rozpisałam się zanadto w opisywaniu owej powieści. Jest to związane z tym, że po pierwsze nie chcę nic zdradzać, a po drugie to początkowo prawie nic się nie działo. Chłopak podróżuje z pomagającym mu Upadłym i gadającym psem, co jest już samo w sobie dziwne, ale o tym za chwilę. Autor początkowo skupił się nawet na tym, co jadł bohater. Ci, którzy widzieli druk w książce i odstępy między wersami widzieli, że tekst jest rozwleczony, przynajmniej ja to odczułam. A do tego pisarz skupia się na tak nieistotnych kwestiach. Dobra muszą jeść, ale po o pisać, co. Najbardziej zniesmaczył mnie jeden fragment, kiedy to autor z niezwykłą starannością zaczął opisywać, jakie konsekwencje ma ból brzucha psa. Jest to życiowa kwestia, ale po co opisywać gazy i wymioty psa albo jego wypróżnianie, to dla mnie niezrozumiałe i dziwne. Tak samo ma się kwestia rozmyślań psa. Nie rozumiem, dlaczego autor tak skupia się, by nadal mu coraz więcej człowieczeństwa. Rozumiem połączenie z właścicielem, ale nie wiem, czy ten wątek do czegokolwiek prowadzi. Ja czułam się dość dziwnie, gdy czytałam narracje psa i jego ciągłą chęć zjedzenia czegoś, jak również wspomnienie wcześniej problemy żołądkowe. Warto też wspomnieć, że te fragmenty były niekiedy bardziej obrazowe niż te, które powinny opisywać istotne kwestie. Brakowało mi lepszych charakterystyk postaci oraz zjawisk, autor mało dawkował klimat. Jeśli już jakiś fragment mnie zaciekawił, autor od razu go wyjaśniał, nie musiałam długo czekać, nie było tej niecierpliwości, która często towarzyszy czytaniu zaskakujących powieści.

Ale koniec narzekania, mimo wszystko jednak skończyłam tą książkę. Druga połowa była zdecydowanie bardziej ciekawsza. Pojawiło się jakieś niebezpieczeństwo, znikły rozważania na błahe tematy, no po prostu zaczęło się coś dziać. Wydarzenia nie pędziły w zastraszającym tempie, ale jako czytelniczka nareszcie nie czułam zdziwienia, że o czym tak naprawdę jest ta książka. Pozytywnie zaskoczyły mnie opisy walki i taki drobny zagadkowy wątek, który moim zdaniem mógłby być bardziej przedłużony i rozwinięty, a nie tak szybko rozwiązany. Do tego zakończenie nie było już takie sztuczne. Jakoś tak potrafiłam się lepiej w nie wczuć.

Patrząc na objętość części pozytywnej i negatywnej czytelnik może wnioskować, że łagodnie mówiąc z lektury nie byłam zadowolona. To prawda, jednak po tym tomie liczyłam na ogromne dno, a autor zaskoczył mnie tym, że było po prostu średnio. Nie jest to książka wysokich lotów, nie ma w sobie tego czegoś, ale jeśli ktoś bardzo się nudzi może sięgnąć, ja ani nie odradzam, ani nie zachęcam.

Ocena: średnia

Autor: Thomas Sniegowski
Tom: II
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 304
Cena: 34,90 zł
Data przeczytania: 2013-10-20
Skąd: publiczna biblioteka

Seria Upadli:
Nefilim --- Lewiatan --- Raj utracony --- Dzień gniewu


Książka przeczytana do wyzwania:

PS. Wybaczcie brak jakichkolwiek cytatów, ale nic jakoś mi nie pasowało...
PPS. Znów przepraszam tym razem za brak odwiedzin, ale mam masę nauki, nie mam kompletnie czasu na wchodzenie na komputer. Jeśli już to dziennie góra pół godziny, więc nie starcza mi na nic czasu. Dziś znów byłam tak zmęczona, że po prostu zasnęłam i post został dodany, po północy, a nie po południu jak miałam w planach. Mam nadzieję, że jutro, a właściwie już dziasiaj, będzie lepiej i ze wszystkim się wyrobię. 

Pozdrawiam serdecznie, 
Patrycja

20 komentarzy:

  1. Kiedyś nawet miałam ochotę na tę serię, ale po Twojej recenzji nie żałuję, że nie siegnęłam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nawet tej części nie skończyłam... I chyba nie skończę. Dziękuje za komplement odnosnie wyglądu, też jestem z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też w tygodniu nie mam za wiele czasu, w weekend nadrabiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ten weekend niestety również nie mam zbyt wiele czasu... :(

      Usuń
  4. Kolejna seria, którą mam w planach przeczytać. Pozdrawiam i zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy warto, ale możesz spróbować. ;)

      Usuń
  5. Strasznie mnie rozśmieszył tytuł, kiedy go zobaczyłam. :D Na książkę na razie nie mam ochoty, raczej nie moje klimaty.
    Też narzekam na brak czasu. :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, chyba coraz częściej nas to spotyka... ;(

      Usuń
  6. A to chyba dobrze, że nigdy nie naszła mnie chęć na tę serię.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wychodzi na to, że jednak sobie daruję tę serię ;)
    A recenzję dodałam do wyzwania "Czytam Fantastykę"
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś byłam strasznie ciekawa tej serii, nawet miałam ją kupić, bo widziałam po przecenie, ale jakoś wtedy przed oczami mi te negatywne recenzje staneły. I nie kupiłam, ale co jak co - okładki mają udane;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie się zgadzam, okładki naprawdę ładne, ale do treści nie pasują. ;)

      Usuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.