Wojna w blasku dnia ks. I

Zbierz w sobie siłę, czas ucieka...

„Dobrze jest uciekać, gdy wiesz, dokąd uciekasz, ale jeśli nie masz celu, lepiej jest stanąć do walki.”

Dzień to światłość. Noc to ciemność. Wszystko, co jasne wydaję nam się łagodne i przejrzyste, zaś to co ciemne, nieprzeniknione, tajemnicze, niebezpieczne. To prawda, gdy nie widzimy, nasza wyobraźnia szaleje. Jednak, gdyby wszystkie najokropniejsze zdarzenia, gdyby wszystkie wyobrażane sobie przez dzieci stwory naprawdę istniały. Tu noc naprawdę jest niebezpieczna. Tu ludzie muszą walczyć o życie. Słabi kryją się w domach. Silni walczą do utraty tchu.  Jeśli się boisz zostań w domu, skryj się przy cieple ognista i czekaj na koniec. Jednak pamiętaj, zbliża się walka. Teraz nawet dzień przestanie być bezpieczny. To będzie wielka walka. To będzie „Wojna w blasku dnia”. Czas ucieka.

33 lata temu
Mała dziewczynka w swoje dziewiąte urodziny zostaje odebrana rodzinie. Tak zadecydowały kości, dziewczyna ma zostać dama’ting, tak głosi wola Everama. Teraz ma zerwać kontakty z rodziną, ma zapomnieć. Młoda dziewczynka wie, że może wiele osiągnąć. Już od pięćdziesięciu lat do grona dama’ting nie dołączył nikt z zewnątrz. Wie, że nie może liczyć na pomoc, musi być silna.
Teraz
Zbliża się wielka wojna, ludzie obawiają się nie tylko nocnych bestii, ale również najeźdźców z pustynnych krain. Krasjanie chcą zdobyć nowe terytoria i zawładnąć ludnością. Kto wygra w tym starciu przybysze z pustynnych krain, czy mieszkańcy zielonych ziem?

„Noc jest bezlitosna.”

Peter V. Brett to teraz jeden z najbardziej cenionych współczesnych twórców fantasy. Jego debiutem została książka „Malowany człowiek” rozpoczynają cykl demoniczny. Niesamowity pomysł, świetnie ukazany świat i kreacja bohaterów zachwyciła mnie ogromnie. Wczoraj skończyłam trzecią już część cyklu Demonicznego pt. „Wojna w blasku dnia”. Jakie były moje wrażenia?

„Strach i ból to jedynie wiatr.”

„Wojna w blasku dnia” to książka w głównej mierze poświęcona Ineverze. Autor zabrał nas w czasy jej dzieciństwa, pokazał jak żyją dama’ting i jaka była jej droga na sam szczyt. Muszę powiedzieć, że niektórymi kwestiami mnie zaskoczył, niekiedy jednak czułam lekkie deja vu.  Inevera od zawsze była postacią, której nie dążyłam wielkim szacunkiem, mimo to jej nie lubiłam. Potrafiła dojść do celu mimo jakichkolwiek konsekwencji. Miała zadanie i potrafiła je wykonać perfekcyjnie. Można jej po prostu nie znosić, ale nie można o niej powiedzieć, że nie jest barwną postacią. Tu jednak autor pokazał nam jej jasną i bardziej ludzką stronę. Gdy patrzyłam na nią w poprzednich częściach oczami Jardina wydawała mi się kobietą bez żadnych skrupułów i perfidną. Jednak życie jej oczami wygląda kompletnie inaczej. Teraz wiem, co ukrywa za maską obojętności. Ciekawie było „wejść do jej głowy” podczas czytania. Czasem jednak, gdy jakiś fragment czytałam drugi, bądź trzeci raz i patrzyłam po prostu spojrzeniem innej postaci okropnie się nudziłam. Wiedziałam, co akurat dana postać powie, jak się zachowa. Mam nadzieję, że w kolejnej części autor za główną postać weźmie kogoś, kogo jeszcze nie znam. Nie chciałabym znów czytać tego samego. Nie mogę jednak nie dodać, że niekiedy właśnie takie powroty były pozytywne, bo mogłam zobaczyć, co tak naprawdę wtedy czuła Inevera, a nie wyciągać wnioski z wrażeń Jardina, czy innych postaci.

„Wojna w blasku dnia została przepowiedziana.”

Jestem bardzo szczęśliwa, że na reszcie mogłam dogłębniej poznać struktury życia dama’ting. Niektóre zdarzenia zaskoczyły mnie i to mocno. Autor obnarzył kobiety z ich największych sekretów. Dotąd myślałam, że jedynie Inevera ma taki silny i dominujący charakter, okazało się to jednak moim błedem. Wszystkie dama’ting są dobrze szkolone, potrafią zgrabnie ukrywać uczucia. Kilka lat, które spędziłam w tym miejscu z młodą Ineverą ukazały mi jak z miłej, spokojnej dziewczynki staje się silną i niezależną kobietą. Jednak właśnie w szkole został nam ukazany podobny schemat, co w „Pustynnej włóczni”. Inevera tak samo jak Jardir była niezwykła, niecodzienna. Inne dzieciaki, a właściwie już młodzież ją omijały, zaś ona nie brała sobie tego do serca. Walczyła i dążyła dalej do upragnionego celu. Miała do tego wroga, który co rusz pokazywał jej, gdzie jest jej miejsce. Ta schematyczność dla mnie była wyczuwalna. Autor opisał też kilka lekcji dama’ting szkoda tylko, że tak mało. Chciałabym lepiej poznać technikę ich walki. Same kości hora dla mnie cały czas są ciekawe. Technika ich wyrobu dla mnie była do tej pory zagadką, która została interesująco przedstawiona.

„Niektóre zmiany są trudniejsze do zaakceptowanie od innych.”

Rozdziały z Ineverą jako główną postacią nie występowały jedynie w przeszłości. Mieliśmy też kilka okazji poznać jej dzisiejsze myśli. Zaskoczyło mnie to, że nadal skrywa tyle uczuć, że nadal wiele rzeczy ją boli. Myślałam do tej pory, że te zmiany z obozie dama’ting zmieniły ja kompletnie. Jednak się myliłam. Bawała mnie jej zazdrości o Leeshę. Zwłaszcza, gdy odkryła przed pewną postacią swoje uczucia. Interesujące, ciekawi mnie, co dalej z tego wypłynie.

„Istnieją kobiety, które są urodzonymi wojowniczkami. Pozwól im walczyć.”

W czasie, gdy dorosła Inevera dalej tworzyła swój plan Arlen i jego narzeczona Renna udali się w stronę Zakątka Wybawiciela. Rozdziały z ich udziałem były przedstawiane w trzecioosobowej narracji Renny. Dziewczyna kompletnie się zmieniła od poprzedniej części. Naprawdę zaczęła mnie denerwować. Niekiedy robiła tak głupie rzeczy, często zastanawiałam się, co się z nią dzieję. Żałuję, że narratorem nie był Arlen, on nadal pozostaje moja ulubioną postacią, ale z drugiej strony nie zauważyłabym zmian, które zachodziły w Rennie i poznała jej sekretów. Nadal troche trudno mi uwierzyć, że to własnie ona będzie razem z Arlenem, Naznaczonym, przez niektórych zwanym Wybawicielem. Trochę mnie pod koniec poprzedniej części zaskoczyło, ale i tak lepiej pasują do siebie niż Leesha.

Kilka rozdziałów powieści było też poświęconych właśnie Leeshy, dziewczyna jak dla mnie jest władcza i złośliwa. I to nawet nie w takich miłym sensie, że powie coś uszczypliwego, ale cały czas poucza. Nie podobało mi się to, że wytyka innym wady, a swoje czyny uważa za słuszne. Końcowe momenty z jej udziałem jednak były naprawdę ciekawe, szczena mi opadła, a to co powiedział jej Gared, naprawdę było rażące. Może to ją czegoś nauczy. Jednak nie tylko to było ciekawe, nie wiem, co się będzie z nią działo, kogo wybierze. Już nie mogę się doczekać kolejnej księgi, by się dowiedzieć.

Narratorami byli również Rojer i Abban. Było im poświęcone zdecydowanie mniej miejsca, ale rozdziały z ich udziałem były naprawdę intrygujące. Rojer zaskoczył mnie w pełni. Jego muzyka, jego wybór, takiej odwagi się po nim nie spodziewałam. Współczułam mu wyboru jaki podjął, będzie miał ciężko. Spodobała mi się również scena z jego udziałem, w której poskramiał demony, świetnie opisana i warta uwagi. Plan Abbana bardzo mnie ciekawi, z niego jest niezły kombinator, ale lubię takich ludzi. W sumie zwykła polityka, by zyskać jak najwięcej, ale on zyskuję nie tylko fundusze, ma coraz większe wpływy. Naprawdę jako kupiec i strateg sprawdza się wyśmienicie.

„Jedność jest warta każdej ceny we krwi.”

Wciąż zaskakuje mnie, nawet po przeczytaniu sporej ilości książek Bretta, że tak zgrabnie łączy losy wszystkich postaci. Przeszłość, przyszłość i teraźniejszość są doskonale wykreowane, tu każde nawet błahe z pozoru wydarzenie ma ogromne znaczenie. Głównym wątkiem jest walka z demonami, ale liczne intrygi, potyczki i zmagania są również ciekawe. Wiele się dzieje, a czytelnik nie ma prawa do nudy. Cały czas wyczekiwałam tej wielkiej wojny, jednak w tej księdze się jej nie doczekałam. Może zmieni się to szybko. Przecież cały czas mówi się o walce z wielkim demonem podczas Nowiu, przy każdym rozdziale, które dzieją się w teraźniejszości jest to pokreślone ilością tych dni.

Wspomnę też o oprawie graficznej. Okładki tego cyklu są utrzymane w podobnych schemacie, który mi osobiście przypadł do gustu. Przedstawione są na nich główne postaci danej książki. W pierwszej części był to Arlen, w drugiej Jardir, a w trzeciej Inevera. Każda część przez nasze wydawnictwo została podzielona jeszcze na dwie księgi, dlatego by nie były takie sam na pierwszych dwóch schematycznie zmieniano kolor tła i stroju bohatera. Strój i tło były w tym samym kolorze, ale w innych odcieniach. Tym razem jednak, jest inaczej. „Wojna w blasku dnia” ma szare tło, strój modelki zaś jej błękitny. Szkoda, że schemat nie został zachowany, bo bardzo mi się spodobał.

We wcześniejszych recenzjach wspominałam o świetnych czarno-białych rysunkach w środku książki. Jeśli w poprzednich były one świetne, to teraz muszę powiedzieć, że są cudowne. Widać dopracowanie w każdym calu, bardzo mnie urzekły. Tak o obrazkach na pewno wspominałam, ale nie jestem pewna, czy pisałam o odznaczeniach rozdziałów. Każda postać ma przypisane swoje atrybuty, które ukazują, która postać właśnie będzie w nim narratorem. W tej części są to postacie wspomniane wyżej. Ich odznaczenia pasują do nich idealnie, a gdy znam postać od razu wiem, o kogo chodzi.

„Zasadź wszystkie ziarna, które posiadasz, a możesz doczekać się niespodziewanych owoców.”

Nie spodziewałam się, że aż tak się rozpiszę, bo początkowo po zakończeniu normalnego jak w każdej mojej recenzji wstępu nie wiedziałam, co mam napisać. Szybko jednak przypomniałam sobie, co działo się w książce i wtedy już nie mogłam skończyć. Podsumowując jednak, książka bardzo mi się spodobała, nie odbiega w dużej mierze od poziomu poprzednich części, jednak niekiedy nudziłam się podczas fragmentów, które już znałam. Niemniej książkę czytało mi się naprawdę szybko, dosłownie ją pochłaniałam. Nie mogę się już doczekać kontynuacji tego tomu. Jestem pewna, że jeszcze wiele przede mną.

Ocena: świetna - 

Autor: Peter V. Brett
Tom: III Księga I
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 677
Cena: 44,90 zł
Data przeczytania: 2013-07-27
Skąd:  biblioteka publiczna


Cykl demoniczny:
Malowany Człowiek ks. 1 i 2 --- Pustynna Włócznia ks. 1 i 2 --- Wojna w blasku dnia ks. 1 i 2 ---  The Skull Throne ks. 1 i 2 ---  The Core ks. 1 i 2 + Wielki Bazar i Złoto Brayana
(Podlinkowane numery ksiąg)



Książka przeczytana do wyzwania:

Komentarze

  1. Bardzo bym chciała rozpocząć w końcu ten cykl...

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie muszę zapoznać się z tym cyklem :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm, nie wątpię że genialna recenzja ale nie mogę sobie spoilerować, dlatego wybacz że nie przeczytam, jednak gdy tylko się zapoznam z książką z chęcią zagłębie się w Twoją pracę :D

    Serdecznie pozdrawiam
    Ola :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsza część wciąż przede mną ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam w takim razie na wrażenia, gdy już się zabierzesz :)

      Usuń
  5. Strasznie ciągnie mnie do tej książki, bo zapowiada się naprawdę intrygująco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, gdybym się jeszcze nie zapoznała recenzje innych, by mnie przekonały ;)

      Usuń
  6. Jakoś nie ciągnie mnie do tej książki zbytnio. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale dużo tych części, az nie wiem, jak by się do tego zabrać, bo brzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo, ale to tylko dzięki naszemu wydawnictwu... ;)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Mówi się trudno, może przekonam Cię do czegoś innego ;)

      Usuń
  9. brzmi bardzo fajnie :) może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Już nie mogę się doczekać aż się za to zabiorę, jednak teraz zastanawiam się nad taką promocją w empiku... Można wygryźć 3 części GONE w cenie dwóch i nie wiem czy się skusić :P. Błagam doradź mi czy warto :D. Bo na allegro te książki chodzą za grosze i nie wiem czy może nie zachować tej kasy na coś lepszego... na przykład na czytnika e-booków :D.

    Pozdrawiam!
    Melon :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym sie skusiła na Gone, mnie seria bardzo się spodobała. Moim zdaniem warto, choć czytnik też kusi... Ja jednak, gdybym miała wybierać zdecydowałabym się na książki, jakoś wolę czuć, to co czytam ;) Poczytaj recenzje, może one Cię lepiej przekonają. ;)

      Usuń
    2. Oho, ja jak zwykle w porę tu zajrzałem :P. promocja była do dzisiaj... tzn. wczoraj, ale jednak uzmysłowiłem sobie, że mam za dużo książek w postaci elektronicznej, a laptopie nie widzi mi się czytanie, więc kto wie, może w najbliższej przyszłości będę bogatszy o czytnik... albo biedniejszy o GONE, ale nie zapeszajmy od razu :P.

      Usuń
  11. recenzja dodana do wyzwania "Czytam Fantastykę"
    pozdrawiam serdecznie :)
    Miłośniczka Książek

    OdpowiedzUsuń
  12. naprawdę super blog
    zapraszam d o mnie :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.

Popularne posty z tego bloga

Konkurs na Mikołajki!

Cuda i dziwy, czyli Marvel i jego ekranizacje: "Logan"

Jak Cię zabić, kochanie? - Alek Rogoziński