piątek, 26 kwietnia 2013

Cień węża


„To był ten moment, kiedy zacząłem się zastanawiać; Dlaczego ja? Chciałem przecież tylko zakraść się w najniebezpieczniejszą część Duat, ukraść cień pierwotnego pana chaosu i ocalić świat. Czy to naprawdę tak wiele?”

Trzy dni na ocalenie świata przed pożarciem ogromnego węża...  Ocalenie przed śmiercią przyjaciela... Przywrócenie do normalności boga Słońca... Kto miałby z tym problem? Odpowiedź jest oczywista każdy, nawet najzdolniejszy mag. Dlatego właśnie sprawa  trafia do rodziny Kane’ów. Ostatni, trzeci tom serii Kronik Rodu Kane. „Cień węża” to tom, który zadziwia, bawi,  uprzyjemnia czas i rozwiązuje niewyjaśnione kwestie z poprzednich dwóch. Ale więcej za chwilę.

„Przez ostatni rok wiele się zmieniło. Teraz był to tylko kolejny zły dzień w życiu rodziny Kane’ów.”

Od wydarzeń z poprzedniej części minęło kilka miesięcy. Sadie i Carter udają się do Teksasu, by tam uniemożliwić Apopisowi kradzież ostatnich zapisek szalonego maga, który podobno znalazł sposób na zabicie węża. Niestety wielki gad chaosu okazuję swoją  moc. Rodzeństwo nie ma sił, by z nim walczyć.  Czy jednak znajdą sposób na ocalenie świata, czy przechytrzą odwiecznego wroga Matt?

Tak właśnie przedstawia się główny wątek książki. Sadie i Carter są rodzeństwem, które jakiś czas temu
odkryło swoje magiczne zdolności, są Magami, potomkami królów Starożytnego Egiptu, podążają ścieżką bogów. Ich życie to pasmo niesamowitych i niebezpiecznych wydarzeń. A teraz do ich codziennych zadań dołączyło jeszcze jedno, ratowanie Ziemi. Do tego zmagają się jeszcze z wieloma innymi problemami. Wielu magów zaczęło wszczynać bunty przeciw władzy Amosa, wuja rodzeństwa, którego kiedyś opętał Set. Cały czas przyjaciele próbują również znaleźć sposób na powrót boga Ra do formy. Jeśli myślicie, że to już koniec, grubo się mylicie. Pozostała jeszcze kwesta Walta potomka faraona Tutenhamona, który został dotknięty klątwą swojego przodka. Nie zapominajmy również o problemach miłosnych, które towarzyszą bohaterom. Tak to wszystko i jeszcze więcej znajduję się w ostatnim tomie Kronik Rodu Kane. Ale jak to się wszystko ułoży, musicie doczytać sami.

Narracja w tym, jak i w poprzednich tomach jest podzielona pomiędzy dwójkę rodzeństwa, zmieniają się w
przedstawianiu, co dwa rozdziały. Muszę dodać, że ciekawy jest tu sposób przedstawiania wydarzeń. Sadie i Carter prowadza tu nagranie i przysyłają je autorowi książki. Wszystko, co przeżyli opisują w bardzo zabawny i młodzieżowy sposób. Co jakiś czas też, jak to rodzeństwo, przekomarzają się i dodają pod adresem siedzącego obok jakieś komentarze. Często właśnie przy ich czytaniu się uśmiecham.

„Ojej. Jutro koniec świata? A w piątek mieliśmy grać w bingo.”

Na podstawie książki w USA powstał komiks ;)
Skoro już o to zahaczyłam, to muszę powiedzieć, ze humor jest jednym z głównych plusów książek Ricka Riordana. Zawsze czyta mi się je lekko i przyjemnie. A do tego bohaterowie są tak stworzeniu, że ich żarty nie są wymuszone, oni po prostu tacy są, tak się zachowają. Nic tu nie nienaturalne, sztuczne, wszystko do siebie pasuje. Drugą pozytywną częścią jest oczywiście moja kochana mitologia, choć sercem nadal pozostaje przy mitologii greckiej, egipska powoli otwiera przede mną swoje progi. Powiem szczerze, że przed przeczytaniem tej książki  o bogach egipskich wiedziałam naprawdę niewiele, jednak to się zmieniło. Teraz wiem trochę więcej. Oczywiście nie możecie wymagać, że książka wyuczy Was wszystkich regułek i już od razu będziecie w tej kwestii ekspertami. Przecież w tym nawet nie o to się rozchodzi. Jednak dzięki niej mam choć lekkie pojęcie, jakie są pomiędzy bogami powiązania, znam ich lekką charakterystykę, w skrócie, wiem o co biega.

„Och, super. Flirtowałam z małpą.”

Jak pewnie się domyślacie życie uczuciowe bohaterów jak cały ich świat jest skomplikowane. Zacznę od Cartera. Chłopak już od pierwszej części serii jest zakochany w Ziai. Dziewczyna jednak nie darzy go tym samym uczuciem, gdyż okazało się, że gdy spędzali ze sobą czas, ona była uszebti(glinianą figurką), ktoś ją podmienił. Tak wiem, to skomplikowane, ale nie umiem tego obrać w słowa tak to niewyobrażalne. Carter po prostu mógł chodzić z wazą, bo choć podróbka wyglądała jak Ziya to tak naprawdę nie była ona. Chyba trochę bardziej obrazowo to przedstawiłam. Nie mniej związek dziwny, dziewczyna go nie pamięta, a on do niej wzdycha...

Przejdźmy do drugiego nie mniej szalonego związku. Sadie jest zauroczona dwoma chłopcami. Jednym jest jej kolega z domu Brooklyńskiego Walt, który ma na siebie założoną klątwę, przez co powoli umiera. Chłopak nie chcę się z nikim łączyć, choć on czuję to samo. Kolejną postacią adorowaną przez bohaterkę jest bóg Anubis. Ich spotkania zwykle odbywają się w niezwykłych miejscach(czytaj: dziwnych), np. cmentarzach, miejscach po wielkich walkach, często wokół latają duchy, klimatyczne miejsce na randki. Ale wracając do tematu, innym bogom nie podoba się taki związek z człowiekiem, więc postanowili zakazać im spotkań. W ten oto sposób sytuacja się lekko skomplikowała, ale jak się rozwiążę...
Choć ta historia podlatuję pod jakiś romans, jej zakończenie jest bardzo, ale to bardzo dziwne. Żałuję, że gdzieś nie wiem, czy w recenzji, czy w jakiejś opinii dowiedziałam się, jak to się skończy. Jestem okropnie zła, choć nie wiem w kogo mam mierzyć złość... Nie ważne, nie mnie jeśli nie znasz zakończenie historii możesz być ogromnie zaskoczony, drogi czytelniku. Dla nawet po przeczytaniu tego spoilera <zamknąć takich ludzi>, był to szok i w to nie wierzyłam. Historia niczym z Bollywood. Nie mniej ciekawe rozwiązanie, które mnie szczególnie nie przypadło do gustu. Byłam nim tak samo skołowana jak Sadie.

Muszę też dodać, że moim zdaniem okładka jest przepiękna, taka klimatyczna. Widzę na niej niebezpieczeństwo, walkę i zaciętość. Podoba mi się. I te kolory, bardzo, bardzo ładnie. Minusem jest długość książki co kolejna w serii to krótsza, jak tak można. Nie rozumiem.

Jest mi bardzo smutno, ponieważ seria mi się spodobała. Chciałabym poznać jeszcze nowe losy rodziny Kane’ów, wiem, że autor ma głowę pełną pomysłów. Ale z drugiej strony, nie wiem, czy chciałabym wracać do tego świata ponownie. Historia moim zdaniem miała dobre zakończenie, czytelnik może sobie coś dopowiedzieć. Ocena tej książki będzie się przekładała również na ocenę całej serii. Niestety nie mogę dać maxa, taka ocena jest zarezerwowana dla innego cyklu autora. Książka była ciekawa, ale nie porwała mnie tak jak Percy Jackson. Niedługo zabiorę się za kolejną serię autora, czekajcie na recenzje. Dziękuję panu Rickowi za miło spędzony czas.
Ocena 9/10

Autor: Rick Riordan
Tom: III
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 418
Cena: 36,90zł
Data przeczytania: 2013-04-19
Skąd: własna biblioteczka

Seria:
Czerwona Piramida --- Ognisty tron --- Cień Węża 

Książka przeczytana do wyzwania:

_________________________________________________________

Niedługo możecie liczyć na post ze stosikiem oraz odpowiedzi do zabawy 55, dziękuje za nominację Melonowi. W tym miesiącu muszę dodać jeszcze jedną recenzję książki, która jest w trakcie pisania. Taki mam plan. Oczywiście nie zapominam o podsumowaniu miesiąca. ;)
Życzę miłego weekendu.
Patrycja

9 komentarzy:

  1. Książki Rick'a Riordan'a już od dawna u mnie "leżą i się kiszą" (zapisane w zeszyciku) wśród innych utworów, które muszę przeczytać. Jednak teraz jestem przepełniony książkami... A jeszcze czekam na parę dostaw... i do tego jakby było mało planuję kolejne zakupy... Trudne życie "czytacza" :D.

    Spokojnej nocy!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj trudne, trudne. Ja czekam aż mama odbierze mi z księgarni nowe książki, już sie nie mogę doczekać :)

      Usuń
  2. Czekam więc na stosik i odpowiedzi do zabawy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. chyba nie słyszałam nigdy o tej serii :O fabuła tej jest dla osoby, hmm.. postronnej, zupełnie wyrwana z kontekstu, to może przeczytam sobie opis pierwszej :)
    też nie wiem jak to możliwe, że co tom kolejny, to krótszy - zazwyczaj są one coraz grubsze : D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wątek jest kontynuacją, wszystko rozpoczęło sie już w pierwszym tomie ;) Żałowałam bardzo, że są krótsze. ;)

      Usuń
  4. Ja egipską mitologię kocham równie mocno, co grecką, a jeszcze większą miłością darzę wszystkie książki Ricka. :D Też byłam skołowana zakończeniem wątku Walt-Anubis-Sadie. Sama nie wiedziałam, którego z nich wolę. ;D
    Fajna recenzja, choć na mój gust troszeczkę za dużo piszesz o fabule. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak po recenzji widać, ja bardziej grecką. Ten pomysł to dla mnie wielkie zaskoczenie. ;)
      Dzięki, na tą recenzję ogólnie nie miałam pomysłu, więc wyszło jak wyszło, początek nawet sądzę, że trochę przekombinowany ;)

      Usuń
  5. Dziękuję za podesłanie linka do recenzji,
    została ona dodana do wyzwania.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.