Drama Time: We Best Love No. 1 For You (recenzja)

Jak to się wszystko zaczęło? 

Miałam nie pisać osobnej recenzji We Best Love, tylko ostatecznie dodać jedną łączona, jednak... We Best Love to tak świetna seria, że szkoda, by nie podzielić tego na dwa razy, może wtedy zainteresuje więcej osób. Jak wiecie zaczęłam oglądać sporo dram BL, są idealnym umilaczem czasu i dostarczają wiele emocji. 

We Best Love opowiada historię od wrogów do zakochanych. Zhou Shu Yi jest najlepszych uczniem na swoim uniwersytecie, do czasu, kiedy na jego uczelnię przenosi się jego odwieczny rywal - Gao Shi De. Chłopak zawsze był od niego lepszy, we wszystkim i Zhou Shu Yi go nie znosi. Gao Shi De jednak zawsze odbierał ich relację trochę inaczej. 

Tajwańskie serie BL zawsze mają trochę inny klimat niż tajlandzkie, a może to ja takie dobieram. Mają one według mnie głębszą, lepiej poprowadzoną relację. Czuć w niej autentyzm i opowieść budowana jest w taki sposób, że człowiek czuje się podążać za prawdziwymi, realnymi postaciami, a nie aktorami. 

Część ta składała się z 6 odcinków, każdy po około pół godziny, więc tak naprawdę nie było aż tak dużo czasu na zapoznanie nas z bohaterami, ich losami i współczesnością, a jednak sądzę, że tu mamy dość dobry ich obraz i możemy ich polubić. Jestem zakochana w tym, że postać Zhou Shu Yi zmieniono, by YU mógł lepiej oddać swoją postać, dodano mu krew mieszaną, był pół Japończykiem, gdyż w życiu właśnie tej narodowości jest, grał też na pianinie i śpiewał, a w życiu również ma cudowny głos. YU śpiewa OST do dramy. Przepraszam, że tak się nim zachwycam, ale on jest tak piękny (głos), że całkowicie skradł moje serce.

Pierwsza z serii była doskonałym w nią wprowadzeniem. Po skończeniu miałam od razu ochotę dowiedzieć się, co będzie działo się dalej, ale dostaliśmy przerwę kilku tygodni i to tylko podsyciło fanów, których było coraz więcej. To właśnie dlatego nie odczułam aż tak tej przerwy.  

We Best Love sezon pierwszy to na pewno drama, do której będę chciała wrócić za jakiś czas, bo naprawdę mi się spodobała, była lekka, romantyczna, miała zabawne momenty. Fabularnie nie była idealna, jednak ratowała to gra aktorów, który potrafi przekazać doskonale emocje. Dlatego ich tak polubiłam. 

Niedługo wracam z recenzją 2 sezonu, czekajcie na to!


Do posłuchania:

Komentarze

  1. Ja nie oglądam takich dram, ale może w przyszłości się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może uda mi się w wolnej chwili ją obejrzeć, skoro nie jest długa.

    OdpowiedzUsuń
  3. mam pytanie gdzie obejrzeć z polskim napisami ?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.

Popularne posty z tego bloga

Drama time: Alice in Bordenland (recenzja)

Drama time: Penthouse sezon I (recenzja)