Drama time: To my star (recenzja)

Przeciwieństwa

Zacznę od narzekania. Miałam blokadę i nie wiedziałam jak zacząć pisanie tej recenzji. Więc idę z prądem i może jakoś się uda. Dlaczego tak ciężko coś o tym serialu napisać? Otóż jest taki zwyczajny. Historia jest nie jest oryginalna, a nawet bym powiedziała, że jest dość szablonowa. Aktorstwo się nie wyróżnia, ale również nie razi. Niezwykle krótka historia, ponownie koreańska webdrama BL, jednak wspominam ją dość przyjemnie. 

Chyba właśnie dlatego pisanie szło mi ciężko. Bo nie mam za bardzo na co narzekać, czy co karcić. Krótka historia dwójki ludzi, którzy przez zbieg okoliczności zostają współlokatorami, przechodzą z etapu, w których nie darzą się sympatią, przez akceptację, po przyjaźń i rozwój relacji. Moim zdaniem dzięki temu, że niewiele się tu działo poza zgrywaniem się ze sobą bohaterów, to właśnie to wpłynęło, ze dramę mogę ocenić pozytywnie. Niby poruszane były wątki poboczne, nad którymi również mogłabym się skupić, ale nie były tak znaczące, by wprowadzały zamęt odrywający nas od głównego wątku uczuciowego. 

Główni bohaterowie to aktor oraz kucharz. Spotykają się w restauracji, jednak nie była to zdecydowanie miłość od pierwszego wejrzenia. Seo Joon nienawidzi marnować jedzenia, ale Jiwoo odmawia zjedzenia jego posiłku. Później trafiają na siebie w domu, gdyż Jiwoo musi ukrywać się przez skandal, jego szef każe mu zamieszkać w mieszkaniu, które wynajmuje Seo Joonowi. I tak traf sprawia, że znów są razem. 

Podoba mi się jak w tempie rozwija się ich historia. Przeciwne charaktery sprawiają, że ich historia jest dla widza przyjemna, a sprawy wokół wydają się blednąć. Należy zaznaczyć, że nie mają takiego mocnego wpływu, bo też widać, że stawiano na mnie mniejszy nacisk i są mniej interesujące. Wracając jednak do naszej dwójki. Rozwój ich charakterów, to jak otwierają się na siebie sprawia, że człowiek chce obserwować dalej historię w jakiej będzie toczyła się ich historia.

Nie opisywałam wiele mini BL koreańskich, ale będę to powoli zmieniać. To my star było jedną z tych przyjemnych, ale nie wyróżniających się. Nie żałuję, że ją obejrzałam, relacja wydaje się najlepiej poprowadzona z dotychczasowych webdram BL, które widziałam, mimo krótkiej formy, jednak wszystko wokół nie sprawiało, że śledziłam jakieś inne wątki z ciekawością. Wiem, że historia ma również film, jednak nie miałam okazji go jeszcze zobaczyć, może kiedyś się uda. 


Do posłuchania:

Komentarze

  1. Fajna recenzja jednak sądzę że drama nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro drama nie jest doskonała nie będę jej oglądać w pierwszej kolejności.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.

Popularne posty z tego bloga

Drama time: Color Rush (recenzja)

Chwila dla widza: Bridgertonowie (recenzja)

2020 z kpopem: lipiec