Drama time: Color Rush (recenzja)

Świat pozbawiony barw

Yeon Woo żyje w świecie pozbawionym barw, jedyne kolory jakie widzi to odcienie szarości. Matka chłopaka miała taką samą przypadłość, ale została porwana lub zaginęła. Chłopakiem zajmuje się ciotka, ze względu na pracę reporterki i przypadłość chłopaka, często się przeprowadzają. Ślepota kolorów bowiem budzi w ludziach niepokój, wielu z tą przypadłością dopuszcza się przestępstw. 

W nowej szkole chłopakiem zaczyna interesować się Yoo Han, okazuje się, że dzięki niemu chłopak może widzieć kolory, a to zdecydowanie niebezpieczne. Osoba, która pozwala widzieć kolory, staje się dla osoby pozbawionej tej umiejętności jak narkotyk. Yoo Han jednak nie odpuszcza, wciąż stara się zbliżyć do Yeon Woo, mimo jego prób pozostania niezauważonym. 

Dramę zaczęłam oglądać po części przez jednego z aktorów, byłego członka The Boyz, byłam ciekawa jak sobie poradzi w dramie BL. A potem dość szybko wciągnęłam się w historię, tym bardziej, że była niezwykle krótka.

Moja główna myśl po skończeniu była taka, że to dobry materiał na pełnometrażową dramę, taką na godzinne odcinki, których mogłoby być co najmniej 10. Wątków było sporo, które nadałyby się na rozwinięcie, jednak były pominięte. Niektóre sceny zaś były jakby pocięte, za szybko poprowadzone. Relacja bohaterów też mogłaby być lepiej rozwinięta, gdyby seria trwała dłużej. 

Podoba mi się to, że Korea powoli otwiera się na dramy BL, tworzą je naprawdę ciekawe, nie pod jeden schemat, każda czymś się wyróżnia i w jakiś sposób zachęca do dalszego oglądania. Podobało mi się, że wprowadzono tu pewien element mroku, a także nadnaturalności. Efekty mogłoby być lepsze, jednak to niskobudżetowa produkcja i moim zdaniem i tak wypada nieźle.

Chciałabym, tak jak wcześniej wspominałam, lepszego rozwinięcia wątków. W sumie ciekawe byłoby podążanie za ciotką reporterką i poznawanie jej spraw, lepsze rozwinięcie świata i problemów dotykających niewidzących kolorów, oskarżeń względem nich. Jest tu duże pole do rozwoju. 


Do posłuchania:

Komentarze

  1. Mnie zastanawia co z matką. Zagadka nie została rozwiązana...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.

Popularne posty z tego bloga

Chwila dla widza: Bridgertonowie (recenzja)

2020 z kpopem: lipiec