Drama Time: Theory of Love

Życie niczym film

Ostatnimi czasy nie miałam ochoty na pisanie na blogu, czytanie, skupiłam się na projektach na uczelnię, jak na razie wciąż jestem z nimi w tyle, ale chciałam coś Wam napisać o serii, którą powtórzyłam sobie w zeszłym miesiącu. "Theory of Love" było jedna z  moich pierwszych dram BL w ogóle, muszę Wam napisać, że wciąż uważam, że jest ona najlepiej napisana i świetnie zagrana. Wtedy też wybrałam swojego ulubionego aktora z Tajlandii. 

Third jest studentem 3 roku filmoznawstwa, od pierwszego dnia na uczelni zakochał się w Khaiu, który stał się jego najlepszym przyjacielem. Ich relacja jest raczej jednostronna, to zawsze Third pomaga Khaiowi, mimo iż nie wyznał mu prawdy. Chłopak cierpi w samotności, bo reszta przyjaciół niczego się nie domyśla. Khai jest playboyem i nie martwią go uczucia dziewczyn, z którymi się spotyka. 

Przyznam się, że jestem zakochana w tym jak ta drama jest napisana, ma ona 3 wątki miłosne, z których każdy jest inny i interesujący, nie wszystkie kończą się szczęśliwie, a seria to komediodramat, mimo że z naciskiem na komedię. Związek głównej pary jest interesujący do oglądania, dostarcza emocji, szczególnie dzięki doskonałej grze Guna. Właśnie on stał się moim ulubionym bohaterem, niedawno zaczęłam kolejną dramę z nim, o której też będę chciała Wam napisać. 

Scenariusz tej opowieści jest naprawdę dobrze napisany. Nie czuć przeskoków czasowych, wszystko dzieje się w odpowiednich momentach, czuć, że seria była zaplanowana od początku do końca, a twórcy nie musieli obcinać żadnych wątków, co niestety dość często ma miejsce, by zmieścić się w metrażu. Muszę dodać, że opowieść jest na tyle autentyczna, że wielokrotnie płakałam, gdyż już tak mocno zżyłam się z bohaterami, że cierpiałam wraz z nimi.   

Aktorsko też wypada naprawdę dobrze. Gun ciągnie opowieść, ale osoby, które mu towarzyszą również pokazują kreacje, które do nich pasują. Podoba mi się, że czwórka przyjaciół, tak różnych, tak się zgrała i potrafiła wspierać, a także walnąć komentarzem, że może czas na zmianę. 

Jedyne, co mi przeszkadzało, to część scen, w których kobiety były przedstawiane jako szaleńczo zakochane, które nie mogą sobie odpuścić. Część bohaterek pokazała się ze świetnej strony, ale kilka dostało role, w których nie miały nic do pokazania, a człowiek od razu na starcie nie mógł ich polubić. 

Bardzo podobało mi się, że przez całą serię wychodził motyw filmu. Nie było to jedynie jako zabieg w pierwszych odcinkach, a potem to pominięto, tutaj nawet w finale była ku temu klamra. Po pierwsze nazwy odcinków nawiązujące do filmów, po drugie nagrywanie recenzji Guna, często wizyty w kinie, studiowanie i kręcenie własnych produkcji, naprawdę było tego wiele i pokazywało jak ważne jest kino dla głównych bohaterów. 

Jestem naprawdę ogromną fanką tej serii, uwielbiam jak odświeżająca jest w swojej formie. Chciałabym więcej takich produkcji, chciałabym więcej serii z Gunem, naprawdę o tym marzę!


Do posłuchania:

Komentarze

  1. Jak będę mieć więcej wolnego to może zerknę na nią :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To fajnie, że jesteś zadowolona z tej produkcji.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.

Popularne posty z tego bloga

Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi

Drama time: Love Alarm (sezon I)

Co to za zespół? NCT (część I)