Cuda i dziwy, czyli Marvel i jego ekranizacje: Avengers. Endgame

Klamra ostateczna

Dziś chciałabym napisać Wam o filmie, który obejrzałam jeszcze w zeszłym miesiącu, zaraz po premierze. Czekałam na niego bardzo mocno, nakręcała mnie jeszcze niedawna premiera Captain Marvel... Ogółem był to film, na który wyczekiwali wszyscy fani Marvela, który miał być końcem jakiejś ery i chyba właśnie tak się stało. Zapraszam na wrażenia z Avengers. Endgame

Po filmie miałam w głowie aż tyle myśli, że nie mogłam zabrać się od razu za napisanie tekstu, teraz znów jest podobnie. Wiele wątków, wielu bohaterów i ja mały widz, który próbuję to jakoś wszystko ogarnąć. Musicie się przygotować na to, że seans to będzie przejście przez wszystkie dotychczasowe filmy, wiele wątków się powtórzy i wyjaśni, a także wiele zmieni... 

Świat się zmienił, połowa istnień, nie tylko na Ziemi, ale w ogóle wyginęła. Część superbohaterów, których znamy również zniknęła, więc pozostali muszą poradzić sobie z konsekwencjami i walczyć. Nie zdradzę, kto pozostał w grze, jednak kluczowi bohaterowie właśnie teraz, po raz kolejny mają szansę się wykazać i pokazać nam swoją historię. 

Muszę powiedzieć, że poprzedni Avengers byli po prostu WOW, brak mi dokładniejszych słów na opisanie widowiska, jakie zostało nam przedstawione. Skala  była ogromna, ten film jednak mimo iż jest kontynuacją ma w sobie trochę mniej wszystkiego, jest bardziej spokojny. Są momenty, w których akcja stoi, nie mam jej i jest czas na rozmowy, zastanowienie się nad wszystkim, nie tylko losami świata, ale również nad sobą samym. 

Przygotujcie się na wiele humoru, który mimo ogólnego smutku, który panuje na ekranie(a przynajmniej na początku) przebija z komentarzy. Jednak najbardziej uderzają inne sceny, te w których giną znani nam bohaterowie. Do tej pory śmierć bohatera nie gościła w tym uniwersum, wszyscy główni bohaterowie jakoś dawali sobie radę, jednak to się skończyło i przygotujcie się na pożegnania. Będzie ich kilka, niektóre ostateczne, inne niosące nadzieję. 

Jako fana uniwersum niezwykle spodobało mi się, że twórcy dali ogrom smaczków w postaci scen, które już pojawiały się w serii. To mrugnięcie okiem do widza. Dzięki temu po wyjściu z kina miałam ogromną ochotę, by zacząć nadrabiać filmy od początku i oglądać w odpowiedniej kolejności całe uniwersum. 

Na koniec chciałam jeszcze napisać trochę o scenie walki. Słyszałam, że wiele osób na nią narzeka. Moim zdaniem jednak była dobra. Na początku przedstawiła wszystkich kluczowych bohaterów, a nie oszukujmy się cała zgraja superbohaterów to już wiele osób, a dochodzą jeszcze ich przyjaciele, miłości i wrogowie, na czele z Thanosem... Tutaj trzeba było czasu. W głowie najbardziej utkwiła mi scena, w której cała grupa najbardziej odważnych kobiet, jakie znałam rusza do walki... Girl power!

Pamiętam, że w poprzedniej recenzji chwaliłam bardzo mocno kreacje Thanosa, jednak w tym filmie moim zdaniem nie wypadł on tak dobrze, właściwie był już niepotrzebny, zapewniał tylko przeszkody, ale nie miałam wow, ten to ma dobry powód, by wygrać, dobrze argumentuje, ma w sobie coś z lidera. Tutaj tych uczuć już nie było... 

Zapomniałabym dodać, że dla fanów uniwersum, którzy oglądają też seriale to musiało być ciekawe doświadczenie zobaczenie znanych bohaterów na dużym ekranie. Nie oglądałam za wiele ich seriali, np pominęłam Agentów T.A.R.C.Z.Y, jednak miałam taką ogromną radość oglądając jedną z najlepszych agentek, że uśmiech nie schodził z twarzy, gdy ją widziałam. 

Sądzę, że nikt z nas nie chcę, by to był koniec, ale by wszystko jeszcze trwało. Ale filmy Marvela będą jeszcze powstawać, w lipcu nowy pajączek... Pewnie kolejne filmy solo doczekają się kontynuacji, jednak czy wrócą Avengers? Nawet jeśli to bardzo odmienieni... 

Tak na koniec dodam, że Avengers rozwalają box office, czy przebiją Avatara? :O Walka wciąż trwa!

Do posłuchania:

Komentarze

  1. Moim zdaniem zasługują na to, żeby pobić Avatara - to, że przez 10 lat przyzwyczajali nas do tych bohaterów, związali z uniwersum, a teraz nadszedł taki koniec ery, to taki ewenement w świecie kina ;)
    Dla mnie poprzednia część była ciutka lepsza, ale trudno nie docenić tego zakończenia. Podobało mi się, że nie bali się pożegnać ze starymi Avengersami, żeby zrobić miejsce dla nowych. Mnie akurat 'girl power' trochę raziła - była taka na siłę zrobiona. Wolę jednak 'girl power' z filmu o Kapitan Marvel.
    I te mrugnięcia okiem wyszły zgrabnie. Cap, który przywołuje młot Thora <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla takiej fanki jak ty ta ekranizacja to pewnie nie lada frajda.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje serduszko nadal nie może się pozbierać! Ale wiem, że tak musiało być! „A part of the journey is the end”, prawda? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie miałam okazji obejrzeć tego filmu ale spotkałam się z wieloma negatywnymi opiniami i trochę szkoda mi że to ostatni avengers :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatni Avengers jeszcze przede mna...

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.

Popularne posty z tego bloga

Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi

Drama time: Love Alarm (sezon I)

Co to za zespół? NCT (część I)