Zieleń szmaragdu
Są w moim życiu takie książki, które mogę czytać wciąż, i wciąż, i wciąż. Choć doskonale znam zakończenie, wiem co zrobią bohaterowie, jej ponowne czytanie sprawia mi taką samą przyjemność, jak za pierwszym razem, może nawet większą, bo wciąż coś ciekawego odkrywam. Czy Ty też tak masz? Wstęp ten miał Wam pokazać, jak wielki sentyment łączy mnie z książką, w właściwie całą serią, które tu opiszę. Za „Trylogię czasu” zabrałam się już trzeci raz. Po drugim przeczytaniu zrecenzowałam już tom I i II, jednak nadal w kolejce czekała „Zieleń szmaragdu”, tym razem opiszę właśnie ją. Gwen to niby typowa nastolatka, lubiąca kino, ucząca się przeciętnie, poza dziwaczną rodziną niczym się nie wyróżniała, jednak do czasu. Gwendolyn odkryła, że może przenosić się w czasie, jest ostatnią z dwunastu podróżników i jak mówi przepowiednia, ma w sobie magię kruka. Razem z Gedeonem, jedenastym z kręgu, przenosi się między epokami i próbuję dołączyć do chronografu krew wszystkich podróżni...