Recenzja: "Polowanie. Komisarz Oczko" - Tomasz Wandzel
To już tradycja, że przedstawiam Wam moje wrażenia z lektury książek z serii Komisarz Oczko w miesiącu ich premiery. Nie inaczej jest z "Polowaniem". Po raz kolejny zasłuchiwałam się w audiobooku opowiadania Tomasza Wandzela czytanym przez Filipa Kosiora zaraz po premierze. To już 27 tom, a widzę, że zaplanowane są już kolejne.
Hubert Jarosz prowadzi z pozoru wzorowe życie. Ma piękną żonę, dzieci, jest poważanym członkiem społeczności wójtem. Jego hobby to polowania i właśnie ono wpędziło go do grobu. Kto byłby skłonny zabić tak porządnego człowieka? Jak się jednak pewnie domyślacie wójt miał nie jedno za uszami.
Nie jestem wegetarianką ani weganką, ale polowanie zawsze wydawało mi się niepokojącym hobby, może dlatego do ofiary tego tomu miałam jakieś mniejsze współczucie. Oczywiście kibicowałam komisarzowi Oczko, by odnalazł sprawcę, ale nie tak intensywnie jak powinnam.
Wyjątkowo ten tom nie był jakoś tematycznie związany z danym miesiącem, stąd też chyba mniej czułam jego aktualność. Tom który jakoś szczególnie mnie nie zachwycił, po prostu.

Komentarze
Prześlij komentarz
Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.
Pozdrawiam,
Patrycja.