Love yourself "Her" - BTS (recenzja albumu)

Nareszcie to nastąpiło!

Przychodzę do Was z recenzją mojej pierwszej zakupionej płyty mojego ukochanego zespołu. Nie spodziewajcie się obiektywnej recenzji, takiej nigdy nie ma, w tym jednak przypadku, musicie być gotowi na wielki ogrom fangiryzmu, którego w żaden sposób nie mogę powstrzymać (i nie chcę). Jeśli Was to nie odstraszyło zapraszam do recenzji!

Warto wspomnieć, że to zaledwie minialbum, który rozpoczyna serię Love yourself. 18 maja ma zostać wydany full album Tear z całkowicie nowymi piosenkami, zaś pewnie za kilka miesięcy rapackage, który zakończy serię. Dodatkowo cykl dopełniają krótkie filmiki, seria Highlight Reel, wydana jeszcze przed tym albumem, a także wydany już po Wonder, w którym anielskim głosem piosenkę Euphoria śpiewa mój bias - Jungkook.

Album Her wydany został w 4 wersjach L, O, V,  E, z których każda zawiera inny photobook i okładkę, mimo iż muzyka na płycie jest taka sama. Niestety ze względu na fundusze zakupiłam tylko wersję L, kiedyś pewnie dokupię resztę, bo cała kolekcja cudownie wygląda na półce, a ja z chęcią zobaczyłabym wszystkie sesje zdjęciowe do albumu. 

Sam album rozpoczyna się solo piosenkę wykonywaną przez Jimina - "Serendipity". Została ona wydana jako comeback trailer około 2 tygodnie przed wydanie albumu i od tego czasu stale gości na mojej playliście. W teledysku Jimin wygląda jak Mały Książę i śpiewa bajecznie. Piosenka jest naprawdę niesamowita! Solo występy w jego wykonaniu to zawsze coś pięknego. 

Następna na liście jest piosenka DNA, która  promuję album, dzięki niej BTS zyskali dużą popularność na zachodzie, masę nowych fanów, pobili wszystkie możliwe rekordy na YT dla kpopowych grup, a także trafili na najwyższe dotychczas miejsce na liście Billboard i utrzymywali się na niej naprawdę długo. Utwór ma niesamowite MV, a do tego brzmienie, które zawsze poprawia mi humor, to złoto!


Następna piosenka na płycie to Best of me, przy której BTS współpracowało z Chainsmokers. Zdecydowanie jedna z moich ulubionych na albumie. Ma amerykańskie brzmienie, jednak wciąż wyczuwa się w nim kpop, a głosy chłopaków rządzą i całkowicie zachwycają! Gdy pierwszy raz zobaczyłam również choreografię do występu wręcz przepadłam... Muszę ją zobaczyć na koncercie!

Jedną piosenkę ominę na chwilę i przejdę do 5 na liście, czyli Pied piper to piosenka nawiązująca do Flecisty z Hameln. BTS zwraca się tu do ARMY, czyli wszystkich fanów, by nie szli głucho za nimi, by nie pozostawiali innych spraw, by tylko zobaczyć nowy filmik, czy na tworzenie teorii. Czytając tłumaczenie tekstu czułam jakby oni doskonale wiedzieli, co z nami robią i chcieli choć odrobinę temu zapobiec... Ale chyba się już nie da. 

Jako skit, przerwę między piosenkami dodano mowę RM z nagrodzenia na Billboard Music Awards BTS jako Social Artist. To wielkie wydarzenie, które sprawiło, że świat jeszcze bardziej zainteresował się chłopcami i otworzył im drogę do podbicia muzycznego świata. Później był już występ na AMA, a teraz 20 maja BTS pojawi się BMA ponownie, już nie tylko odbierając nagrodę, ale występując ze swoją nową piosenką. 


Sądzicie, że to już koniec? Nie, to dopiero początek. BTS w swoim albumie zwykle mają jeden kawałek wykonywany przez raperów, a skierowany do ich hejterów. Tym razem jednak Mic drop jest wykonywane przez cały zespół. Piosenka na albumie to koreańska wersja, jednak piosenkę można znaleźć jeszcze w 4 innych wersjach. Teledysk, który zmiksował i wystąpił w nim Stave Aoki, wersja na spotify z Aokim i Desiignerem, japoński teledysk, remix, który stworzono na występ na MAMA, a także inny oficjalny remix, który stworzyła Slushii... Można się pogubić... 

Następna na albumie jest prześmiewcza piosenka Go Go, w której ukazane jest modne YOLO. Nawet taniec jest komiczny, musicie zobaczyć ich występ, naprawdę polecam! A i występ serduszkowy, jest kochany <3 

Następne byłaby ostatnia, zamykająca piosenka, jednak wrócę do porzuconego wcześniej tytuły. Chciałam połączyć te dwa posty, ponieważ mamy tutaj występ rap line i vocal line. Dimple to piosenka stworzona przez RM, która jak tytuł mówi jest o dołeczkach w policzkach. Naprawdę kocham ten utwór, w tego typu utworach BTS pokazuje, że ich vocal line wcale nie jest tak słaby jak wmawiają krytycy. Całą płytę zamyka outro: Her, gdzie głos ma już tylko rap line. W piosence ukazany zostały wszystkie tytuły comebacków, a właściwie ich trailerów: TEAR, ANSWER, HER, WONDER... To piosenka o zakładaniu maski, pokazywaniu tylko najlepszej strony. Naprawdę warto posłuchać. 



Poza wspomnianymi piosenkami są jeszcze ukryte, które nie pojawiły się na sporofy, a jedynie na płycie. Mowa tu o stworzonej przez RM piosence Sea, na której wylazłam morze łez, a także kolejnym skit.  Sea to jedna z najcudowniejszych i najsmutniejszych piosenek BTS. 

Sam album wygląda cudownie, wszystkie 4 łączą się ze sobą, dlatego tak bardzo żałuję, że mam tylko 1. Poza samą płytą, mamy photobook, moja wersja najbardziej spodobała mi się na zdjęciach zapowiedziowych i właśnie dlatego ja wybrałam. Kookie wygląda w nim cudownie, naprawdę niesamowicie, zawsze gdy wracam do domu, chociaż raz patrzę na ten album i się zachwycam. Miałam również dodatkowo dodane naklejki, kartę(trafiła mi się z Jinem), a także notki, niestety po koreańsku, ale w internecie łatwo można znaleźc tłumaczenie. Notki są częścią historii, którą pojawia się w teledyskach i wszystkich powiązanych filmikach. Ciekawi mnie najbardziej, czy kiedykolwiek pojawi się rozwiązanie, czy trzeba po prostu samego układach historie i się zdecydować na własną wersję. 

Love yoruself. Her to moja pierwsza płyta BTS, a już byłam nią zachwycona. Amerykańskie wydania nigdy nie są tak zadbane, więc doznałam lekkiego szoku odpakowując zawartość. Mimo iż płytę dostałam na święta, dopiero teraz dodałam swoje wrażenia, cieszę się, że chociaż przed kolejnym comebackiem i dojściem kolejnej płyty... Tylko dotrwać do 18 maja.  Czas na przejście z jasnego na ciemny koncept!

Do posłuchania:

Komentarze

  1. Rzadko słucham muzyki, więc na razie się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.

Popularne posty z tego bloga

Lek na śmierć

Jesteś moim światłem - Abbi Glines

Do posłuchania #6