wtorek, 6 września 2016

Tropem detektywa: Sherlock - "Studium w różu" (sezon I odcinek I)

czyli ślad drugi. 



Ten ślad w moim życiorysie ma duże znaczenie. Pojawiał się w nim wielokrotnie i doprowadzał mnie do kolejnych, równie niepokojących, niezwykłych i niecodziennych zdarzeń. Ten ślad ukazuje mi pierwsze spotkanie Sherlocka i Johna. Śledzenie ich wspólnych poczynań było niebywałą rozrywką. Nawet chwilowe zgubienie tropu nie wzbudzało niechęci, a jedynie chęć do wykonania misji. Lepsze poznanie Sherlocka to chwalebne zadanie!

Ale o czym w ogóle mowa. Pierwsze spotkanie duetu... Ach tak. Po raz pierwszy było to w nocy, późną nocą. Nagle w telewizji pojawiła się zapowiedź. Nie mogłam przepuścić czegoś takiego. Kiedy tylko pojawił się cały odcinek przysiadłam i obserwowałam. Nawet nie wiecie jak podążanie tym śladem jest interesujące. Zrobiłam to potem jeszcze raz i kolejny... Bo nie można pozostawić tej historii na raz. Tym bardziej, że ma dwie wersje. Tak dobrze słyszycie. Jedna jest dłuższa(tę mimo wszystko bardziej preferuje), druga krótsza. Obie opowiadają jednak o tym samym(i równie mocno wciągają).

 
Na chwilę zostawmy sprawę, ale to jest czysta epickość Sherlocka!




Studium w szkarła... phy w różu to pierwsza sprawa Holmesa, która prowadził wraz z Watsonem. Najpierw jednak było ich intrygujące spotkanie. Watsona nie przeraziła niezwykła trafność spostrzeżeń Sherlocka, co do swojej osoby, co ważne, uznał to za fascynujące. Całkowicie popierałam jego myślenie. Poznanie osobowości Sherlocka było niezwykłe, to było jedno z lepszych spotkań, jakich doświadczyłam, nawet jeśli na chwilę...

Przed oczami staje mi też Sherlock, bicz i ciało. O Boże! To było chyba najlepsze wprowadzenie głównego bohatera w serial! Genialne... Gdy to zobaczyłam, od razu pomyślałam, ze Sherlock jest lekkim szaleńcem, a takich ludzi kocham. To jak traktował Molly od razu wiele mówiło mi o jego charakterze, o aspołeczności, co najlepsze w ogóle mnie tym nie zraził. Lubię ekscentryków... 

A sprawa! Cały czas odchodzę od głównego tematu i sama muszę się strofować. Sprawa dotyczy samobójstw, a może jednak nie do końca... Policja ma związane ręce. Kiedy pojawia się czwarta ofiara, elegancka kobieta w różu, i pozostawia wiadomość, Lestrade zgłasza się do Sherlocka, by ten pomógł mu w sprawie. On jak to on, w swojej genialności od razu zauważa brak walizki, a to właśnie ona jest niezbędna do odnalezienia sprawcy.

 I love you Sherlock!
<Fungirl>

I wtedy rozpoczyna się gra! Pełna emocji, zaskakujących zwrotów akcji i niepewności pogoń Sherlocka za mordercą. Do tego wiele humoru, to śledztwo naprawdę było niezwykłe. Doskonała zabawa i pełno emocji dla obserwatora, nawet jeśli z boku. 

Już drugi ślad pokazał mi, że kreacja bohaterów jest niezwykła. Są inni. Sherlock, sam nazywają się socjopatą, ekscentryk, geniusz, momentami szaleniec, potrafiący zirytować. Jednocześnie jednak nie można przejść obok niego obojętnie, ma w sobie niebywały magnetyzm, który przyciągnął do niego byłego żołnierza i lekarza, Watsona. Z nim możemy się utożsamiać, przy Sherlocku właśnie tacy byśmy byli, początkowo lekko onieśmieleni, później jednak wraz z rozwojem relacji dostrzegalibyśmy to, czego inni ludzie nie widzą lub nie chcą dostrzec...

Sherlock traktuje ludzi z góry, nie szuka przyjaźni, a ma wrogów. Tak i to nie jednego! Podczas pierwszego seansu sprawa faceta, który chce zapłacić Watsonowi za informacje na temat Sherlocka, całkowicie mnie wkręciła. Genialność ostatniej sceny mnie wręcz dobiła.

W całym odcinku podobnych zaskoczeń jest więcej, gdyż Sherlock to ekscentryk i na życie patrzy inaczej niż większość ludzi, ale przecież za to go kochamy(nie wszyscy jednak, ale Anderson niech spada!). Uwielbiam te momenty, kiedy wyjaśnia jak dostał tańsze mieszkanie od Pani Hudson, czy jak pomógł właścicielowi restauracji... Ale co ja będę ukrywać, wszystko w Sherlocku mnie kręci!

O rety zapomniałabym! Pamiętajcie, to ważne. "Jestem w szoku. Mam koc!" Tego wytłumaczenie możecie użyć zawsze.

Moja wrażenia ze śledztwa momentami wydać się mogą nieprofesjonalne. Ale pamiętajcie to tylko pozory. Jestem prawdziwym, godnym każdego zlecenia detektywem (zapraszam po zlecenia) i to tylko pozory. Po prostu ukrywając się przed zdradzeniem, udawałam fungirl i tyle... Nie patrzycie tak, to prawda!

Na dziś to tyle moich spostrzegań ze sprawy. Punkt 20 zamykam to śledztwo i biorę się za kolejny trop. Pojawi się on niedługo. Pamiętajcie o tym. Dzięki mnie wszystkie fakty na temat Sherlocka zostaną odkryte! Śledztwo w toku... To chyba jedno z moich najlepszych zleceń!

No to pa Kochani!

------------------------------

Inne wpisy z cyklu:
(kliknij na obrazek)


10 komentarzy:

  1. Nie oglądałam jeszcze tego serialu, ale może kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kto by nie znał?! Kto by nie kochał?! :D
    Sherlock serialowy a Sherlock książkowy są naprawdę różni... ale kocham ich obu z całego serca! O! może nawet serialowego bardziej - jest taki bardziej do ludzi, bardziej współczesny!

    Niebawem kolejny sezon *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Żałuję, że zaczęłam ten serial oglądać w styczniu bodaj, bo teraz umieram z ciekawości i niecierpliwości przed kolejnym. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że TVP2 postanowiło kiedyś pokazać na antenie tej serial. Gdyby nie to, pewnie nie zakochałabym się w ciekawych zagadkach itp. Fanką serialu jestem, ale czytając następnie książki poczułam się niestety w jakiś sposób zawiedziona. Oczekiwałam w sumie pełno akcji, a otrzymałam ciągnącą się i niekoniecznie wciągającą historię. Także mogę się raczej zaliczyć do fanów serialu niż samej książki :)

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/09/szeptem.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam jeszcze serial przed sobą, ale na pewno obejrzę! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Sherlocka! Doskonale rozumiem Twoje emocje ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Bez Sherlocka świat byłby kolorowy, a z nim jest czarno-biały i i tak jest lepszy! Uwielbiam go ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Sherlocka! To zdecydowanie najlepszy serial, jaki do tej pory widziałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ahhh, aż mam ochotę obejrzeć Sherlocka jeszcze raz... i może właśnie tak zrobię? Poza tym pasowałoby w końcu ruszyć z miejsca z czytaniem "Księgi wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa"... ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.