sobota, 16 lipca 2016

Cuda i dziwy, czyli Marvel i jego ekranizacje: "Agentka Carter" - serial (sezon II)



Czarna materia, miłość i kapelusik

Długo, długo zeszło mi z obejrzeniem drugiego sezonu Agentki. Nie spodziewałam się, że będę aż tak przeciągać to w czasie. Bodźcem ku temu mogła być informacja, że stacja wycofuje się już z kręcenia serialu, więc niestety, jest ogromne prawdopodobieństwo, że ten sezon Agentki będzie równocześnie ostatnim.

Tym razem twórcy przenieśli miejsce akcji do LA, tam Peggy ma pomóc Danielowi w rozwiązaniu sprawy. W czasie największych upałów w rzece znaleziono zamarznięte ciało kobiety, która pracowała w dużej firmie powiązanej z senatorem odmawiającym wyjaśnień. Niedługo potem ginie lekarz wykonujący sekcję zwłok. Dość szybko agenci dowiadują się, że w sprawę powiązana jest Czarna Materia.

Ten sezon agentki równie szybko co poprzedni mnie wciągnął. Przez kilka tygodni miałam na niego fazę(oglądałam, gdy wychodził), ale potem przerwałam, pewnie wchodząc w manię anime lub dram i dopiero niedawno obejrzałam dwa kończące odcinki. Właściwie dziś, kiedy dodaję ten post, więc część wrażeń jeszcze świeżutka.



I właśnie one są najlepsze w całym sezonie. Nie rozumiem dlaczego zagraniczni widzowie nie potrafili docenić tego serialu, fakt nie ma on fabuły, która mogłaby porwać widza od pierwszego odcinka, wszystko rozgrywa się dość powoli, ale w wyrównanym rytmie, ale jest on doskonale prowadzony, równomierny, nie ma zrywów i momentów przestoju. Ogląda się go przyjemnie, chce się dowiedzieć, co dalej, szczególnie, dzięki idealnie przerywanym zakończeniom, które zmuszają widza do dalszego oglądania.

Zauważyłam, że w tym sezonie bohaterowie się rozwijają. Wielokrotnie zastanawiałam się, po której stronie jest dany bohater, wielu było tak niejednoznacznych. I to było świetne. Nasz Agentka wciąż doskonale oddaję swoją postać, silną i niezależną kobietę, która i tym razem ma przeciw sobie silną przeciwniczkę. Co prawda na brak antagonistów nie można narzekać, nawet wewnątrz SSR nie wszyscy są zgodni. Stąd właśnie niejednoznaczność bohaterów.


Ten sezon obfitował w humorystyczne momenty, choć w ostatnich odcinkach było ich mniej. Howard Stark, Jarvis w większości momentów, w których się pojawiali rozbawiali mnie niesamowicie. Do tego ich dialogi z Carter, majstersztyk. W sezonie pojawiła się również masa genialnych scen: Peggy jako sekretarka, drużyna "agentów" i ich wychodzenie z budynku... Tę ostatnią aż sobie przewinęłam, była tak genialna... 9 odcinek zaś przyniósł przeuroczą scenę tańca i śpiewu, uwierzcie mi jednak to się doskonale zgrywało!

Dodatkowo nie można również narzekać na brak napięcia. Mimo że jak wspominałam akcja przebiega dość równomiernie, to sprawia to, że oczekujemy na nieuchronne stracie do ostatnich momentów. Momentów, gdyż nie był to jeden moment w ostatnim odcinku, nie można więc liczyć na nudę.


Tym bardziej, że sezon jest fantastyczny i musicie do wziąć dosłownie. Poprzedni opierał się bardziej na polityce i problemach powojennych, ten również na polityce, ale mamy tu wspomnianą już w tytule Czarną Materię, która nie pochodzi z tego świata. Wynalazki Starka, a także głównej antagonistki są czymś, co wykracza całkowicie za łamy ich epoki, a jednocześnie w ogóle się z nią nie kłóci i trzyma się niesamowitego klimatu serialu.

Właśnie teraz po zobaczeniu ostatniego odcinka tego serialu mam ogromny problem. Ostatnie dwie minuty, zakończenie, właściwie ostatnie chwile serialu, aż proszą się o ciąg dalszy. No błagam, nie znam komiksów, jednak wielokrotnie czytałam na forach, że Agentka Carter założyła TARCZĘ, czemu by tego nie wykorzystać. Liczę, że petycja o przywrócenie serialu dojdzie do skutku!

Agent Carter to serial, który oglądam z przyjemnością i z przyjemnością polecam innym. Nawet jeśli nie jest się fanem Marvela przygody Agentki można oglądać z ciekawością. Dwa sezony to jednocześnie wiele wrażeń i emocji,z  drugiej jednak strony chcę więcej.
Ocena: bardzo dobra [5/6]


Marvel i jego produkcje:
Capitan America. Pierwsze starcie  ---  Agent Carter season I  ---  Agent Carter season II ---  Iron Man  ---  Iron Man 2  ---  Incredible Hulk  ---  Thor  ---  Konsultant  ---  Avengers  ---  Przedmiot 47 --- Iron Man 3 ---  Agenci TARCZY(do 7 odcinka)  ---  Thor. Mroczny świat  --- Agenci TARCZY(do 16 odicnka)  ---  Captain Americka: Zimowy Żołnierz  ---  Agenci TARCZY(do 19 odcinka drugiego sezonu)  ---  Avengers: Czas Ultrona ---  Ant-man  --- Captain America: Wojna bohaterów  ---  Doctor Strange  ---

Seriale niepowiązane:
Daredevil  ---  Jessica Jones

7 komentarzy:

  1. kurde, już się ucieszyłam, bo myślałam, że w nawiasie jest "sezon III"... ja go obejrzałam w dwa dni i bardzo mi się podobał, o wiele bardziej niż pierwszy sezon. z tego co słyszałam szanse na trzeci są raczej marne - wielka szkoda, bo to jedna z lepszych produkcji Marvela.

    OdpowiedzUsuń
  2. Marvelowskich seriali jeszcze nie oglądałam :) muszę nadrobić na razie wszystkie filmy :) Bo opuściłam pierwszego "Kapitana" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam tylko pierwszy sezon, szkoda, że już prawdopodobnie nie będzie edytowany trzeci. Ten kiedyś nadrobię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie oglądałam tego serialu - ale postać kojarzę z filmu o Kapitanie Ameryka ;) Jestem pewna, że zabiorę się kiedyś za ten serial... Chyba jeszcze nie teraz, jak znów aktywował się tryb na dramy ^^
    P.S.: Też tak mam, że potrafię zostawić serial na dwa odcinki przed finałem...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie widziałam, żadnego z sezonów, może to kiedyś nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Serialu nie znam, ale planuję nadrobić zaległości, bo strasznie mnie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Marvel! Kocham, kocham, kocham! Wszystko co wyprodukował Marvel jest fenomenalne :D
    Pozdrawiam
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.