Pozytywna niedziela: Wrażenia po targach
Cześć,
obiecałam Wam, że dodam dla Was wrażenia z targów, dziś jestem wykończona, ale tworzę, a co z tego wyjdzie zaraz się dowiemy. ;) Na wstępie zaznaczę, że na targach byłam trzy dni, na niedzielę nie mogłam już zostać, gdyż miałam rodzinną 18, więc rano wracałam pociągiem. Jestem padnięta!
Ale wracajmy ku początkom. Do Warszawy przyjechałam pociągiem i była to moja pierwsza tak daleka, samotna podróż. Byłam zestresowana, a do tego nie miałam dojechać na stadion, a do cioci, czyli musiałam się jeszcze przesiąść, gdyż mieszka ona pod Wa-wą. Na szczęście dojechałam bezpiecznie i bez większych komplikacji.
![]() |
Zdobycze z pierwszego i drugiego dnia |
Drugi dzień, a właściwie pierwszy dzień targów upłynął mi na kupowaniu. Jako że byłam sama liczyłam, że spotkam jakieś blogerki, ale niestety. Przeszłam kilka razy stadion i niestety nikogo nie spotkałam. Po kupieniu 6 książek i 2 mang wróciłam do domu.
![]() |
Bo nie samymi książkami bloger żyję... |
Następny dzień był bardziej zabawny. Przyjechała do mnie wtedy moja koleżanka i jej kolega i razem trochę pochodziliśmy, namówiłam ich na kilka książek, sama zostając namówiona na komiksy, a potem pojechaliśmy do kina 6D(byłam tam po raz pierwszy, cieszę się, że spróbowałam), a potem na pizzę.
![]() |
Kolejka do wymiany i książki, które dzięki wymianie zabrałam. |
Ostatni dzień moich targowych wojaży upłynął mi na bieganiu. Najpierw bowiem uczestniczyłam w wymianie Lubimy czytać i wymieniłam swoje 5 nielubianych książek na 5, które albo chciałam przeczytać albo mieć na półce. Już od rana byłam zadowolona.
![]() |
Koszulka w stadionowych kolorach... |
![]() |
Inne łupy |
Tego samego dnia wzięłam również udział w losowaniu blogerkim. Mam naprawdę świetne książki, które od dawna chciałam przeczytać, więc ich zrecenzowanie(co było wymogiem) nie będzie problemem. Po nim wraz z ciocią i siostrą cioteczną wróciłyśmy do domu. ;)
Losowanie dla blogerów |
Ogólnie moje wrażenia z targów przedstawiają się pozytywnie, ale żałuję, że nie porozmawiałam z żadną z blogerek dłużej niż chwilę. Po pierwsze kompletnie nie wiedziałam jak wyglądały(w większości), więc wyłapanie w tłumie było ciężkie, a po drugie zwyciężyła moja nieśmiałość. :( Może za rok ktoś będzie bardziej odważniejszy ode mnie i podejdzie do mnie. ;)
Ostatnie zdjęcie nie jest mojego autorstwa, ale za to w tle ja, mimo to bardzo mi się podoba ;) I z nim Was zostawiam. Jak Wasze wrażenia potargowe? ;)
Pozdrawiam,
Patrycja.
PS. Wróciłam do domu i kolejne paczki przyszły. ;) Kiedy ja to przeczytam...?
Ja byłam na targach w zeszłym roku w sobotę po południu i w sumie ten tłum mnie przytłoczył. W przyszłym roku może się wybiorę w piątek rano, ale nie wiem. Zazdroszczę spotkania z panem Mrozem. Brakuje mi kilku autografów ;)
OdpowiedzUsuńJak ja żałuję, że nie mogłam w tym roku pojechać na targi. Może w przyszłym mi się uda ;)
OdpowiedzUsuńNie ma co się bać podchodzić do ludzi! Nikt Ci krzywdy nie zrobi, a liczenie na to, że ktoś inny podejdzie, też jest bezsensu ;P Dobrze jest się przełamywać. W sumie u mnie największy "przełom" nieśmiałości nastąpił chyba, gdy mnie zmusili do reklamowania imprezy w krótkiej spódniczce i makijażu klauna XD Pierwsza chwila - szok, a potem... okazało się, że to całkiem śmieszne. Z koleżanką liczyłyśmy kolesi, którzy gapiąc się na mnie prawie na chodnik wjechali.
OdpowiedzUsuńMnie zamiast do Warszawy wywiało na Węgry i Słowacje, gdzie robiłam jako rodzinny tłumacz... nudnawo trochę było, ale cóż.
drewniany-most.blogspot.com
Można pozazdrościć :)
OdpowiedzUsuńJa byłam w czwartek i w piątek... Szkoda, ze się nie poznałyśmy :(
OdpowiedzUsuńNo weź, a ja i Dominika? Przecież podeszłyśmy!
OdpowiedzUsuńJa byłam na Targach w czwartek, sobotę i niedzielę. To było niezapomniane wydarzenie i przyznaję, że mi udało się spotkać wielu blogerów. Nie brałam natomiast udziału w wymianie książkowej, odpuściłam, gdyż i tak miałam ze sobą około 10 książek... :)
OdpowiedzUsuńJa niestety nie mogłam uczestniczyć w targach, ale super, że Tobie się podobały. Zazdroszczę łupów i mam nadzieję, że na następnych będę i wyjadę z takimi skarbami. ;)
OdpowiedzUsuńBuziaki. :**
Ale Ci dobrze! Tyle przeżyć, tyle książek- zwyczajnie zazdroszczę :)
OdpowiedzUsuńW Warszawie na Targach nie byłam, ale do Krakowa się wybieram :D Trochę żałuję, bo te w Wawie są dużo bardziej przyjemne dla blogerów :D
OdpowiedzUsuńAleż zazdroszczę!
OdpowiedzUsuńZa rok i ja muszę tam być! :)
No mnie na Warszawskich targach nie było, ale w Krakowie będę z pewnością, wiec mam nadzieję, że tam uda mi się Ciebie spotkać :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Justyna.
Świetne książkowe zdobycze, zazdroszczę :D I super, że udało Ci się miło spędzić czas <3
OdpowiedzUsuńLoteria była bardzo fajna, cieszę się, że zdążyłam, choć nie obyło się bez spóźnienia. Też nie zawsze wiem jak dana osoba wygląda, dlatego cenię sobie zdjęcia na blogach:) Pewnie widziałyśmy się na tej loterii, ale niestety nie pogadałyśmy:(
OdpowiedzUsuńEeh, szkoda, że mnie nie było. :c
OdpowiedzUsuńJak na razie na targach byłam tylko raz w Krakowie, może w tym roku też się tam wybiorę. Gratulacje tylu zdobyczy i oczywiście miłej lektury. :D
Jeszcze nigdy nie miałam okazji być na Targach. Co roku chcę to zmienić, ale jakoś mi się nie udaje ;/
OdpowiedzUsuńksiazkowy-swiat-niki.blogspot.com
Świetne książki udało Ci się zdobyć, zazdroszczę! Ja niestety nie mogłam pojawić się na Targach, ale mam nadzieję, że następnym razem się uda ;)
OdpowiedzUsuńMiło,że podzieliłaś się z nami wrażeniami, za co Ci dziękuję.
OdpowiedzUsuńCo prawda nie byłam na targach. Chociaż widziałam wiele wspaniałych zdjęć i informacji (żałuję,że nie pojechała). Postanowiłam,że za rok pojadę, gdyż za dużo tracę. W moim mieście nie ma aż tylu atrakcji, kiedy są targi, jednak też jest ciekawie. Zdobyłaś dużo ciekawych książek, też miałabym dylemat co wybrać więc życzę powodzenia.
Pozdrawiam!
pasjanaszymzyciem.blogspot.com
Do Warszawy niestety mam za daleko, więc pozostaje mi czytanie/oglądanie relacji i czekanie na targi w Krakowie :) Ale widząc takie relacje aż serce ściska mi z zazdrości ;)
OdpowiedzUsuńŻałuję, że mnie tam nie było, ale może za rok uda się przyjechać :)
OdpowiedzUsuńKurczę, tak obserwuję twoje zdjęcia, czytam twoją relację i dochodzę do wniosku, że mimo że kocham Krakowskie Targi Książki, to chciałabym kiedyś spróbować też tych Warszawskich. Niestety pewnie nie w najbliższej (mam na myśli nie-dopóki-jestem-na-studiach-i-na-nic-nie-mam-czasu-a-już-zwłaszcza-nie-na-długą-podróż-na-niemal-drugi-koniec-Polski) przyszłości. :( Wierzę jednak, że kiedyś uda mi się dotrzeć do stolicy, akurat w maju. :) Poza tym, wow - zazdroszczę Poldarka! Miałam nie oglądać serialu dopóki nie poznam książek, ale niestety nie wytrzymałam. I tak - zakochałam się w serialu, teraz szukam okazji by poznać powieści. :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Sherry