poniedziałek, 30 maja 2016

Nie tylko książki: English Metters, Świat na dłoni


Cześć,
dziś po raz pierwszy przychodzę do Was z nowym cyklem. :) Będzie on obejmowałam inne recenzje niż zazwyczaj, będę pisała o magazynach, które poznam lub komiksach, bo na targach kilka z nich nabyłam. :) Od dawna chciałam napisać Wam coś na ten temat, a teraz otrzymałam dwa ku temu motywy. Jednym z nich są najdłuższe wakacje, drugim zaś rozpoczęcie współpracy z wydawnictwem Colorful Media. :)


Rozwój języka

Zacznę od najnowszego, 58, numeru English matters. Z okładki przemawiała do mnie Emma Watson, którą kojarzę w głównej mierze z ukochanej serii o Harry Potterze. Patrzyła na mnie i jak zawsze wyglądała zjawiskowo. Nie dziwcie się więc, że lekturę tej gazetki rozpoczęłam właśnie od artykuły związanego z jej osobą. Z artykuły dowiedziałam się o aktorce trochę więcej i muszę powiedzieć, że Emma jeszcze bardziej zyskała w moich oczach.

Gdy już moja ciekawość została zaspokojona mogłam spokojnie przyjrzeć się innym artykułom. A uwierzcie są one niezwykle różnorodne. Na pierwszej ze stron zatytułowanej "This i that" poznałam masę zabawnych ciekawostek z całego świata, potem poczytałam o trochę o współczesnej młodzieży. Zdaję mi się, że był to temat wiodący w tym numerze, gdyż nawiązywała do tego również postać znanej youtuberki Zoelli, czy tematyka memów.

Poważniejszy temat, bo postaci Sheakespeare'a, został poruszony w wywiadzie z Michaelem Dobsonem, by potem szybko przejść do tematu spotkań i wykorzystania języka w konwersacji. Potem była krótka wycieczka do Syrii, kilka słów o drukarkach 3D i ich możliwościach. Przyjemnie czytało się również artykuł o serialach Murder Always in Fashion, który zachęcił mnie do obejrzenia Broadchurch. Pojawiły się też rady i ciekawostki, co zrobić, gdy zapomni się jakiegoś słowa, który płynnie przeszły do pokazania, co może oznaczać użycie pewnych imion, nazwisk w różnych krajach. Na sam koniec zaś wyrażenia, wyrazy z literką D. Wydawać się to może dziecinne, ale wcale takie łatwe nie jest. ;)

Numer 58 czytało mi się naprawdę przyjemnie, większość słówek, których nie rozumiałam była podkreślona, czasem było ich nawet za wiele, ale po prostu można było przebiec wzrokiem dalej, nawet nie szukając tłumaczenia. Najciekawszymi artykułami dla mnie były te z pierwszej i ostatniej strony, a także polecający seriale, Kings and Queens of Memes, a także oczywiście ten poświęcony Emmie Watson.

Tematy artykułów są różnorodne, nie tylko pomagają rozwijać umiejętności językowe, ale również zaciekawiają. Szczególnie te o sławnych ludziach mają w sobie moc przyciągania. To samo mogę powiedzieć o grafikach, które są dobrane idealnie do artykułów, a często też z humorem.
Ocena: bardzo dobra [5/6]

Za możliwość przeczytania magazynu dziękuję wydawnictwu Colorful Media


Poszerzanie wiedzy

Czytelniczką gazetek popularnonaukowych jestem od dawna, kiedy widzę interesujące mnie artykuły, od razu idę do kasy. Tak też było z nowy numerem Świata na dłoni. Lubię ten magazyn, gdyż jest świetnie wydawany i ma przystępną cenę. Tym razem zachęciły mnie również dinozaury na okładce.

Gdy byłam mała uwielbiałam o nich czytać, miałam nawet jakąś książkę 3D, z której wychodziły z jej kart. Po prostu musiałam tę gazetkę kupić. Poza artykułem o Najstraszniejszych drapieżcach, mogłam również poczytać o teoriach konspiracyjnych, najsłynniejszych kobietach historii, Tajnym Archiwum Watykańskim, nieludzkich czaszkach na pustyni Paracas, o zachwycających pięknem i niebezpiecznych wulkanach, a to wciąż nie koniec.

Przeczytanie tego numeru było przyjemnością, zwykle trafiają się jakieś artykuły, których czytanie odkładam na później, ale tym razem był one na tyle krótkie, że szybko przez nie przebrnęłam. Oczywiście moimi ulubionymi artykułami są te, które wymieniłam. Na czele z tym o dinozaurach, nic nie poradzę na to, że wciąż mam wielki sentyment do ciekawostek o nich.

O Świcie na dłoni nie będę pisać długo. Artykuły tego numeru był wciągające i gazetkę można było pochłonąć za jednym posiedzeniem(u mnie poleżeniem...). Doskonałe zdjęcia dopełniają łatwości odbioru i urozmaicają tekst. W szczególny zachwyt wprowadzają ujęcia wulkanów, niebywałe jakie są piękne. Musicie to zobaczyć.
Ocena: bardzo dobra [5/6]


Czy Wy również lubicie czytać gazetki/magazyny? 
Którąś z nich Was zainteresowałam? :)

11 komentarzy:

  1. English Matters będę właśnie czytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zainteresowałaś mnie obiema, ale z przeczytaniem pierwszej miałabym spory problem :) Dinozaury też bardzo lubię od dzieciństwa, więc możliwe, że kupię drugą gazetkę, gdy zobaczę ją w kiosku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio również przeczytałam najnowszy numer English Matters i najbardziej zaciekawił mnie artykuł o Syrii, chociaż ten Emmą Watson także czytałam z przyjemnością :) Ogólnie uważam, że takie magazyny to świetny sposób na naukę języka, a dodatkowo można wzbogacić swoją wiedzę o świecie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie do końca przemawia do mnie korzystanie z czasopism... wolę książki.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja za to nigdy wcześniej o czasopismach popularnonaukowych nie myślałem, choć muszę Ci przyznać, że pomysł na ich sprawienie jest bardzo dobry. Muszę się za nimi rozejrzeć! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja całkiem lubię gazety historyczne, to dużo ciekawsze niż lekcje historii w szkole ;>

    OdpowiedzUsuń
  7. Już od dawna planuję zapoznać się z English Matters, ale jakoś nigdy nie było okazji. Mam nadzieję to wkrótce nadrobić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też musze w końcu napisać swoją recenzję, bo już jestem po lekturze magazynu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie książki jak "Świat na dłoni" z chęcią czytam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytuje praktycznie żadnych magazynów,jakoś szkoda mi na nie pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jedyne magazyny, jakie od czasu do czasu czytam, to właśnie te popularnonaukowe. Można się z nich dowiedzieć wielu naprawdę ciekawych rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.