Matt Hidalf i Błyskawica Widmo

Urodzenie się w ten sam dzień, co władca państwa może dość mocno zaważyć na ludzkiej psychice. Tym bardziej, jeśli się jest młodym chłopcem żadnym uwagi z każdej strony. Matt Hidalf znalazł na to sposób. W związku z każdymi królewskimi urodzinami urządzał jakiś wielki numer. Ostatnio, na przykład, ożenił króla z czarownicą, do dziś nikt nie może unieważnić małżeństwa. Wszystkie gazety w królestwie zastanawiają się, co też Matt szykuje na ten rok.

Wymieniony wyżej chłopak jest głównym bohaterem powieści Christophe Mauri. Sam tytuł oraz opis powieści lekko zastanawiałam. Czytając wyczuwałam trochę za wiele nawiązań do serii Rowling. Nic bardziej mylnego, już od pierwszych stron dowiadujemy się, że Matt Hidalf żyję w zupełnie innym świecie niż Harry Potter, jak również w ogromnej mierze różni się od niego charakterem. Nie zniechęcajcie się na stracie. "Błyskawica widmo" ma w sobie spory powiew świeżości.


Wspomniane w pierwszym akapicie zdarzenia miały w sporej mierze nakreślić Wam, jaki jest nasz bohater, a w szczególnej mierze, jaki jest jego charakter. Matt bowiem od najmłodszych lat wychowany jest w świecie, w którym młodych chłopców przygotowuje się do wstąpienia do Akademii Elity, szkoły dla wojowników, a nie jak możemy czytać w opisie, szkoły magii.

By się tam dostać trzeba wykazać się niemałym sprytem i inteligencją. Wszyscy uczniowie dostają w ramach tego książki, które muszą przeczytać. Matt jak to on jednak ma całkowicie inny plan, nie uczy się, chcę przechytrzyć system. Szkoła wojowników może nie uczy magii, jednak cała jej konstrukcja, od rosnących na strojach złotych drzew, po przenoszące się łóżka, niezwykłe przedmioty, czy zwierzęta, jak również ochronę pałacu aż skrzy się od magii.

Cała powieść ma w sobie sporą nutę oryginalności. Czytając ją nie sposób nie znaleźć odniesień od innych książek, ale ma w sobie to coś, że czyta się ją z ciekawością i niezwykłą lekkością. Do tego sporo w niej humoru, który wyczuwalny jest na różnych płaszczyznach.

W dużej mierze na klimacie mogą zaważyć bohaterowie. Są dość nierzeczywiści, tacy nienaturalni w dość baśniowym sensie, a jednak ich cechy nie są typowo bajkowe, gdyż mają, i te pozytywne, i te negatywne. Z ich szeregu wybija się Matt, który jest urwisem, małym nicponiem, lekko aroganckim, dość mocno rozpieszczonym, a jednak błyskotliwym i sprytnym, nie da się go nie lubić.

Oprawa graficzna powieści jest świetna. Patrząc na okładkę od razu można wczuć się w jej klimat. W książce, jak i na tylnej okładce, mamy wstawki z "Proroka królewskiego". Są one doskonale zaznaczone i czytelne. I ten cudowny fiolet, uwielbiam...

Matt Hidalf i Błyskawica widmo to powieść nietuzinkowa. Niby opowiada o szkole, a jednak nie ma tu żadnych lekcji. Liczy się w niej spryt i dojście do celu. Matt to bohater wyróżniający się z tłumu, od razu go polubiłam. Powieść mnie zaskoczyła, szybko wypożyczyłam kolejną i już nie mogę doczekać się jej lektury.
Ocena: bardzo dobra [5/6]


Autor:  Christophe Mauri
Tom: I
Wydawnictwo:  Znak
Ilość stron: 338
Cena: 34,90zł
Data przeczytania: 2015-07-10
Skąd: własna biblioteczka

PS. Witam ponownie, trzymajcie kciuki, bym dodawała teraz posty regularnie! :)
Dziękuję, że o mnie pamiętaliście! 
Dziś lub jutro odwiedzę wszystkie blogi, które pozostawiły po sobie ślad w komentarzu pod poprzednimi postami. :)

Komentarze

  1. Nie spodziewałam się tak dobrej opinii! Dotychczas omijałam wzrokiem tę książkę, ale zainteresowałaś mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze jak jest promocja na Znaku to się czaję na tę serię, ale szkoda mi wydać 60 zł za 4 tomy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się obiecująco :)
    Pozdrawiam
    http://czytaniapasja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Seria jakoś mnie nie przekonuje, ale cieszę się, że Tobie się podobała :)
    Thievingbooks

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi nawet nieźle, ale jakoś nie jestem przekonana. Co prawda piszesz, że nie jest to żadna podróbka Pottera, jednak i tak wciąż mam wrażenie, że te podobieństwa za bardzo rzucają się w oczy. Przynajmniej z początku. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mnie ta pozycja zaciekawiła, więc będę się za nią rozglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czemu nie :D Zawsze można spróbować:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Okładka by mnie nie zainteresowała, opis zresztą też (jakieś to takie naiwne się wydawało), ale Twoja recenzja sprawiła, że zapragnęłam dać tej książce szansę. Lubię taką atmosferę magii, frywolności, psikusów, dzięki temu cofam się w czasie i robię się młodsza o kilka lat - zabrzmiało, jakbym była staruszką, ale taka prawda :D Ponieważ wcześniej o tym tytule nie słyszałam, od tej pory będę się za nim rozglądała i pamiętała, żeby nie dać się zwieść średnio zachęcającemu pierwszemu wrażeniu.
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja spasuje, ale polecę tę książkę mojemu nastoletniemu bratankowi. Może on się skusi.

    OdpowiedzUsuń
  10. To źle, że czuję się za stara na tą książkę? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Brzmi uroczo, naprawdę. Ten charakterek Matta mnie strasznie do niego przyciąga, nie powiem, że nie, ale niedawno odkryłam, że na powieści dla młodszej młodzieży muszę mieć odpowiedni nastrój, bo w innym wypadku, będę ów pozycję zbyt surowo i nieadekwatnie do gatunku. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.

Popularne posty z tego bloga

Konkurs na Mikołajki!

Cuda i dziwy, czyli Marvel i jego ekranizacje: "Logan"

Jak Cię zabić, kochanie? - Alek Rogoziński