poniedziałek, 16 listopada 2015

Chwila dla widza: serial "Arrow" (sezon II)




Niespodziewane powroty

W zeszłym miesiącu dodałam tu na bloga recenzje serialu, który ostatnimi czasy dość mocno zaprząta moje myśli. Mowa tu o Arrow, czyli serialu o łuczniku, który chce ocalić swoje miasto i zniszczyć tych, którzy je zawiedli. Nie chcę zdradzać tu zakończenia poprzedniego sezonu, ale uwierzcie mi, gdy już je obejrzycie nie będziecie mogli przestać myśleć o serialu i wciąż będziecie chcieli go oglądać. Wiem to z własnego doświadczenia, gdyż właśnie jestem w połowie trzeciego sezonu i oglądam tylko ten serial, jakby nic innego się nie liczyło...

Wciąga i to bezpowrotnie, choć powroty są to jednym z największych zaskoczeń, jakich możecie doznać. Serial bowiem w pierwszym sezonie uśmiercił naprawdę ogrom postaci, które teraz okazują się wcale nie tak do końca zmarłe... A czasem nawet mają umiejętności, których mógłby im pozazdrościć nie jeden Meta-człowiek(ale o tym trochę później...). 

Charakterystyczny znak to podstawa. :D

TEN FRAGMENT CZYTACIE NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ (okazało się, że będzie to większa część już w trakcie pisania o pierwszej postaci!), gdyż pojawiają się tu bohaterowie, o których oglądający pierwszy sezon na pewno wolelibyście nie wiedzieć.  
Poprzedni sezon przyniósł nam wiele retrospekcji z wyspy, w tym część ta jest kontynuowana i wyjaśniane są kolejne fakty, takie, które całkowicie odmieniają spojrzenie na serial. Pamiętacie może Sarę, dziewczynę, która wypłynęła wraz z Olivierem i zginęła? Właściwie to nie do końca zginęła, za to sporo namieszała w serialu, dzięki niej rozwinęła się akcja, bo nie była tym, kim moglibyśmy się spodziewać. Mnie zaskoczyła całkowicie, gdyż niby siostra Lauren, a taka od niej odmienna, uwielbiam ją(choć nadal jestem za Olicity). Nie pamiętam dokładnie, w którym momencie wyszła na jaw sprawa wyjaśniająca jej powrót, ale byłam nim zachwycona(w sumie w pierwszym sezonie się nie pojawiała za wiele...), jej nowa tożsamość i to, że okazała się pierwszą naprawdę silną, waleczną kobietą mi imponowało. A do tego była jedyną z dotychczasowych partnerek Arrowa, której kibicowałam i lubiłam(oficjalnie związku o Felicity wciąż nie ma, nad czym ubolewam).  Dzięki niej w serialu pojawił się motyw Ligi Zabójców(Assasin Laegue), co namiesza jeszcze później, później... 

To się nazywa prawdziwa reklama serialu :D
Tak bardzo chciałabym opisać każdą z pojawiających się postaci, ale ten post miałby długość kilometra, więc teraz postaram się wszystko przedstawiać w telegraficznym skrócie(oszukujmy się dalej), by wspomnieć o jak największej ilości postaci, bo na pewno któraś z nich przekona Was do obejrzenia. Kolejną nową/starą postacią, która namieszała w sezonie stał się Slade Wilson. Ten to dopiero ciekawy człowiek, trochę prymitywny, ale za to ile namieszał w tym sezonie, dzięki niemu, lub jak kto woli, przez niego, w Starling City rozpoczęła się prawdziwa bitwa. Zemsta to poważny bodziec do działania... Nie byłabym sobą nie pisząc o cudownej, niesamowitej, zabawnej Felicity, gdybym była informatyczką chciałabym być taka jak ona, to chyba największy komplement dla odgrywanej postaci, uwielbiam ją. Wszystkie sytuacje, kiedy są sam na sam z Olivierem są niesamowite. Jej humor powala na kolana, liczę, że czym dalej będzie się rozwijać akcja tym bardziej będzie ona cenna dla drużyny(już jest niezastąpiona, ale wiecie coś kroi się pomiędzy nią, a Olliem:P). Właśnie drużyna, początkowo był to tylko Arrow, potem dołączył Diggle(uwielbiam go!), Felicity, następnie Sara, potem Roy... Ekipa rozrasta się w szybkim tempie, a to tylko cieszy, choć też trochę dziwi. Niby Arrow chce utrzymać swój sekret w tajemnicy, a wie prawie pół miasta... Trochę przesadzam, ale wiecie tajemnic lepiej nie zdradzać...

Po wydarzeniach w ostatnim sezonie można by sądzić, że Moira będzie się mniej udzielać, nic jednak bardziej mylnego. Ona wciąż działa, zaskakuje, ukrywa nowe sekrety, odkrywa stare karty, miesza. Bez niej sezon byłby niepełny. Thea zaś poznaje coraz więcej rodzinnych niespodzianek, a wiedząc choć odrobinę, że większość z nich nie jest kolorowa, możecie się domyślać jak na nie reaguje. 

Jeżeli są tu jacyś fani Flasha to muszę Wam zakomunikować, że Barry pojawił się w tym sezonie w jednym odcinku i ukazał się z świetnej strony. Wciąż mam przed oczami spojrzenie Arrowa, kiedy Barry łapie doskonały kontakt z Felicity - cudowne uczucie widzieć, że on jest o nią zazdrosny. ;) Przyszły Flash okazał się facetem, który jest zabawny i lekko szalony, od razu zachęcił mnie do obejrzenia serialu, w których odgrywa główną rolę. 

Felicity - zawsze!
Pisząc dalsze akapity przypomniał mi się jeszcze jeden bohater, o którym muszę wspomnieć - Deadshoot (zabójca brata Diggle'a), początkowo sądziłam, że jest to bohater bez jakichkolwiek cech pozytywnych, jedynie nastawiony na to, by zabić, ale od kiedy dołączył do niezwykle interesującej grupy, jaką jest Legion Samobójców(jak ja bym chciała, by jeszcze wykorzystali ten temat...) odkrywałam też drobne zachowania, które czyniły go człowiekiem, ale nawet bez nich byłby jednym z nielicznych, których lubię, bo to geniusz-szaleniec, a takich w Arrow mało... 

KONIEC FRAGMENTU, KTÓRY MÓGŁBY COŚ ZDRADZAĆ. W poprzedniej recenzji może nie za wiele o tym wspomniałam, ale Arrow ma niezwykle mroczny klimat, co widzę teraz oglądając naprzemiennie odcinki z Flasha i Arrowa właśnie. Arrow jest bohaterem z mroczną duszą, naznaczoną cierpieniem, morderstwami i bólem, wyspa go odmieniła, a to wszystko odbija się na całym nastroju filmu. Promykiem nadziei jest Felicity, która zwykle doskonale potrafi rozładować atmosferę. Ów klimat przejawia się nawet w samym przedstawianiu rzeczywistości, większość scen, szczególnie tych, w których ma miejsce walka odbywa się w ciemnych uliczkach Glades, najczęściej w nocy... Przemyślana konstrukcja. 

Jeśli spodziewaliście, że zaskoczę Wam kolejną recenzją i tym razem napiszę negatywnie o serialu DC to niestety się myliliście. Drugi sezon trzyma poziom pierwszego, wciąż mamy wiele akcji, pościgów, potyczek, tajemnic, które wychodzą na jaw, a także tych, które są głęboko skrywane w bohaterach, jest sporo związków, w które włącza się Ollie, a także wiele ludzi, których, tym razem nie zabija, a posyła za kratki... Na plus należy zaliczyć to, że sceny z wyspy zostały podrasowane, teraz nie wyglądają jak nagrywane starą kamerą, ale jak równorzędne aspekty serialu, zdecydowanie lepiej się na nie patrzy. 

Mam nadzieję, że gdy ja tak klaskam, wyglądam równie uroczo. ;)

Nie spodziewałam się, że wyjdzie tak sporo tekstu na temat Arrow, serial uwielbiam, ale jestem już w połowie trzeciego sezonu i tak samo z The Flash, nie spodziewałam się, że tyle faktów wpadnie mi do głowy, bałam się, że wszystko mi się pomiesza. Tak się jednak nie stało, a to, co tu napisałam, to jedynie ułamek tego, co mogłabym napisać o serialu. 23 odcinki to wiele czasu, by poznać, polubić lub znienawidzić serial, zaś dwa razy tyle pozwala na popadniecie w nałóg. Serial znajduję się na mojej liście ulubionych, serdecznie Wam go polecam. ;)

Twórcy: David Barrett
Sezon: II
Produkcja: USA
Czas trwania odcinka:  42 min 
Ilość odcinków: 23
Data obejrzenia: 2015-10

Bohaterowie:

Stephen Amell  Oliver Queen / Green Arrow

David Ramsey  John Diggle
Emily Bett Rickards  Felicity Smoak
Katie Cassidy  Laurel Lance / Czarny Kanarek
Willa Holland  Thea Queen
Colton Haynes  Roy Harper / Arsenal
Paul Blackthorne  Detektyw Quentin Lance
Susanna Thompson  Moira Queen


Trailer:

12 komentarzy:

  1. Nie za bardzo mnie owy serial interesuje, o chyba nie moja bajka..
    kruczegniazdo94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Już nie pamiętam, czy chciałam oglądać ten serial, czy nie, tylko nie wiem, kiedy bym miała to robić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam rano na uczelni ten post i od razu chciałam skomentować, ale wi-fi odmówiło mi posłuszeństwa. Więc tylko wróciłam do domu od razu wparowałam na Twój blog, żeby skomentować. Jestem teraz w drugim odcinku 3 sezonu i generalnie, serial to miazga. Uwielbiam Arrowa i jego team, Dig jest perfekcyjny, ale i tak najbardziej ze wszystkich uwielbiam Roya. Za Felicity na początku nie przepadałam, ale teraz jest moją ulubioną żeńską postacią. Ale nie jestem za Olicity (wg mnie Felicity i Barry to połączenie idealne <3). Sara mnie denerwuje i nie lubię jej postaci, bardzo lubię za to detektywa Lance. Slade był strasznie intrygującą postacią i lubiłam jego wątek, no a w drugim sezonie po prostu szczęka mi opadła. Deadshot <3 No wiadomo, na początku pałałam do niego nienawiścią, ale w drugim sezonie strasznie go polubiłam i szkoda, że tak mało z nim było scen.
    Oglądam też Flasha, dopiero 2 odcinki, ale już się zakochałam <3 Barry i Cisco to moi zdecydowani ulubieńcy.
    Najchętniej to oglądałabym te seriale całymi dniami, ale niestety uczelnia skutecznie mi to uniemożliwia. I tak kradnę każdą chwile na seriale.
    Uf, ale się rozpisałam :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeden z najlepszych serialów, a ja nadal nie mogę się za niego zabrać, chociaż widziałam kilka odcinków i zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Byle do kwietnia i będę miała mnóstwo czasu :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Próbowałam oglądać ten serial, ale niestety mnie nie wciągnął. Poddałam się jakoś koło 8-9 odcinka pierwszego sezonu i nie sądzę, żebym próbowała jeszcze do Arrowa wrócić. Mam za dużą listę seriali, które chciałabym zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczerze mówiąc ciekawi mnie ten serial - strasznie dużo już o nim słyszałam pochlebnych rzeczy. Jednak w tej chwili oglądam ogromną ilość seriali i chyba nie mam ochoty dorzucać następnego. Może kiedyś jak ta ilość się zmniejszy.
    Pozdrawiam :)

    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety nie mam czasu na oglądanie seriali a ogromnie żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak już pisałam pod postem, w którym oceniałaś pierwszy sezon, mam ten serial na liście i od tamtego czasu niewiele się zmieniło - myślę, że "Arrow" jest u mnie raczej poniżej "must watch", wszystko dlatego, że jest tak wiele produkcji, które kuszą mnie o wiele bardziej, a wiadomo, czasu nie da się rozciągnąć :) Tak czy siak bardzo podoba mi się chociażby obsada, ponadto Twoje pozytywne recenzje są jednymi z wielu, jakie widziałam. Niewykluczone zatem, że kiedyś obejrzę.
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniały serial pełen emocji i naprawdę świetnej akcji :) w każdym sezonie strzała na początku filmu zmienia się :) fajnym pomysłem jest połączenie Arrowa i Flasha :) często wątki przeplatają się co jest ciekawe bo odsłania nam tak naprawdę to co nadejdzie w drugim serialu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Po Czasie Honoru szukam serialu, który mogłabym zacząć oglądać - i chyba znalazłam :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Arrowa oglądam... hmmm... jakoś przez palce. Oglądnęłam pięć pierwszych odcinków pierwszego sezonu, później mój kochany braciszek naopowiadał mi tyle spoilerów, że cała ciekawość wyparowała. Teraz tylko okazjonalnie oglądnę jakoś odcinek w telewizji. Ale Felicity uwielbiam! Najlepsza postać ever :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Chciałabym się jakoś rozpisać, ale... Kurczę. Wydaje mi się, że wszystko co chciałabym napisać, napisałaś w swojej recenzji, także teraz mogę dodać od siebie tylko - zgadzam się z tym co piszesz. :) Arrow jest w moim serduszku i zostanie na zawsze, jakkolwiek miałby się skończyć po pięciu sezonach...
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.