środa, 23 września 2015

Pomiędzy latem a zimą - fragment 9

Niedawno, ale za to wielokrotnie, pisałam na swoim FP, że pierwszego dnia jesieni będę miała szansę brać udział w ciekawej akcji, która promuje powieść Zima koloru turkusu, czyli drugi tom książki Cariny Bartsch. Jak pewnie doskonale pamiętacie Lato koloru wiśni bardzo mi się spodobało, o czy świadczą moje wrażenie w tej recenzji: klik!


My, czyli 10 blogerek, publikujemy krótkie fragmenty pierwszej części(niestety tylko one są dostępne w perspektywie głównego bohatera) oczami Elyasa. Mój fragment ma numer 9, na końcu wpisu podlinkuję Wam kolejną część. Jestem prawie na samym końcu, ale i tak się cieszę, gdyż trafiła mi się niesamowita scena, chcecie dowiedzieć się, jaka zapraszam do dalszej lektury.

Zapomniałabym, pierwszy fragment znajdziecie tutaj, czyli na blogu Gabrysiek recenzuje. ;) Potem podążajcie za wskazówkami. :)



__________________________________________
Ledwie na ekranie pojawiła się czołówka filmu, moja siostra dała kolejny dowód swojego znanego wyczucia czasu i znów zapomniała klucza – rozległ się dzwonek u drzwi. Zwlokłem się z kanapy, poczłapałem do wejścia i zdążyłem jeszcze pomyśleć, że tym razem Alex bardzo szybko uporała się ze swoimi zakupami. W jak wielkim tkwiłem błędzie, przekonałem się w ciągu sekundy, kiedy otworzyłem drzwi i spojrzałem w migdałowe oczy, na których widok nie miałem najmniejszej ochoty. Emely próbowała to ukryć, ale od wspinaczki po schodach miała porządną zadyszkę, a wyraz jej twarzy, kiedy mnie rozpoznała, w ogóle mi się nie podobał.
– Cześć – powiedziała zduszonym głosem.
Czy teraz powinienem ją przeprosić za to, że otworzyłem jej drzwi? Mogła mówić o szczęściu, że w następnej chwili nie zatrzasnąłem ich jej przed nosem. Przed jej zadartym nosem.
– Cześć, masz na imię Emely, prawda? – odparłem.
– Bardzo śmieszne – wymamrotała. – Wpuścisz mnie do środka? Czy masz jeszcze w zanadrzu kilka dowcipów?
Paskudna, mała kotka. A może powinienem przerzucić ją sobie przez ramię i zanieść do weterynarza, żeby przyciął jej pazury? Przy odrobinie szczęścia otrzymałbym od niego jeszcze kilka wskazówek wychowawczych.
Właściwa odpowiedź brzmiała: „Alex nie ma w domu. Wróć za dziesięć lat”. Ale czy naprawdę chciałem jej to ułatwić? Czy nie zyskam więcej radości i zadośćuczynienia, jeśli…
– Dobrze, skoro nalegasz… – Wzruszyłem ramionami i zrobiłem jej przejście.
Z szarmanckim uśmiechem zamknąłem za nią drzwi i skierowałem się z powrotem w stronę sofy. Ona w tym czasie z determinacją zaatakowała korytarz. Odwrócony do niej plecami usiadłem i słuchałem jej kroków, aż umilkły. Dotarła do drzwi pokoju Alex.
– Dokąd idziesz? – zapytałem, nie odwracając się.
Chwilę trwało, zanim Emely odpowiedziała.
– Do Alex?
– Ach… tak – powiedziałem. – Alex nie ma.
Uśmiech, który rozlał się na moich wargach, był zbyt przyjemny, żeby go tłumić.
Nie zareagowała. Kilka sekund później usłyszałem, że naciska klamkę drzwi prowadzących do pokoju Alex. Potem rozległo się pstryknięcie włączanego światła, a następnie zapadła cisza, w trakcie której musiałem się zmobilizować, żeby zdusić w gardle wybuch śmiechu. Ten stan pogłębił się jeszcze, kiedy nagle usłyszałem, jak Emely mruczy za moimi plecami. Na serio, mruknęła! Jak cholerny kot! Nie mogłem w to uwierzyć i musiałem uruchomić całą moją samokontrolę. Udało mi się zwalczyć parsknięcie, ale uśmiech pozostał jak wytatuowany na mojej twarzy. „Stuk, puk, stuk, puk” – rozległo się z tyłu, a potem nagle stanęła przede mną Emely, skrzyżowała ręce na piersiach i spojrzała na mnie w taki sposób, jakby z każdą sekundą ze złej jak osa kotki coraz bardziej stawała się wściekłym, dzikim kocurem, który chce mnie rozedrzeć na strzępy na kanapie.
– Bardzo śmieszne! Mogłeś mi to powiedzieć przy drzwiach! – prychnęła.
Na nowo rozpocząłem walkę z wybuchem śmiechu.
– Przecież koniecznie chciałaś wejść – powiedziałem z miną niewiniątka.
Ponownie warknęła.
– Naprawdę uważasz, że to śmieszne, prawda?
Prawdopodobnie był to pierwszy raz, kiedy Emely i ja byliśmy tego samego zdania. Uważałem, że jestem cholernie zabawny, i najfajniejsza była pewność, że mam rację. Przyglądałem się jej przez dłuższą chwilę. Stała przede mną wściekła, z ramionami splecionymi ciaśniej niż trzeba i zaciśniętymi nogami, jak gdyby była pomnikiem. Jej ciemne oczy były pełne pogardy, ale dostrzegłem w nich też lekkie przebłyski niepewności. Im dłużej na nią patrzyłem, tym bardziej topniało moje rozbawienie. Zamiast tego poczułem łaskotanie w palcach. Jej widok i zachowanie nęciły mnie do tego stopnia, że zepchnęły na dalszy plan wszystkie rozmyślania, które męczyły mnie wcześniej. Czasem podejmowaliśmy decyzję, a czasem była nam ona po prostu odbierana. Emely przypieczętowała swój los, kiedy położyła palec na dzwonku do drzwi. Chrzanić plan, chrzanić taktyczne zagrania – chciałem ją mieć tu i teraz.
– No już dobrze – powiedziałem spokojnym tonem. – Po pierwsze, to naprawdę było zabawne. Po drugie, Alex na pewno zaraz wróci do domu, a po trzecie, przecież możesz usiąść na sofie, skoro masz tu sterczeć przez najbliższą godzinę.
Spojrzałem na nią z wyczekiwaniem, ale ona trochę się wzbraniała.
– Przecież cię nie ugryzę – zapewniłem ją.
Potrwało to chwilę, ale potem posłuchała mojej zachęty i usiadła obok. Zachowała niewielki dystans.
– No widzisz, wcale nie jest tak strasznie. A to naprawdę było zabawne.
Kolejne zdanie z wyraźnym trudem przeszło jej przez usta, a ja tym bardziej się nim delektowałem.
– Może odrobinę – powiedziała.
Dwa słowa, które umiały sprawić taką przyjemność… Uśmiechnąłem się, zmieniłem pozycję i zwróciłem się w jej stronę. Oczy Emely rozszerzyły się na ułamek sekundy, jak gdybym razem z tym ruchem wyciągnął nóż, a potem szybko ponownie spojrzała w kierunku telewizora.
– O co chodzi w tym filmie? – spytała pospiesznie.
Czy to możliwe, że na tym etapie bliskości była już tak nerwowa? Nie znajdowałem odpowiedzi, ale miałem pewność, że mi się to podoba.
– Nie mam pojęcia – odpowiedziałem. – Kiedy chciałem zacząć go oglądać, ktoś zadzwonił do drzwi.
– Tak, można powiedzieć, że głupio wyszło. – Jej głos był jednocześnie zawzięty i drżący.
Wzrok Emely pozostał uparcie wbity w telewizor. Nie powiedziałem nic więcej, po prostu przyglądałem się jej z boku. Jej profil, jej zadarty nos, sposób, w jaki wciąż niepostrzeżenie zerkała w moją stronę, a jej policzki nabierały lekko różowej barwy. Im bardziej była zdenerwowana, tym ja stawałem się coraz pewniejszy siebie. Powoli, prawie jak przez przypadek, wyprostowałem ramię i położyłem je na oparciu sofy za jej głową. Wystarczyło tylko unieść dłoń, by pogłaskać ją po ciemnych włosach. Jak mogły pachnieć? Wyobraziłem sobie, jak zlana potem Emely leży pode mną dzisiejszej nocy, a ja zanurzam nos w jej włosach, i nie mogłem się doczekać tej chwili.
A wtedy Emely zrobiła nagle coś, z czym w tym momencie zupełnie się nie liczyłem. Odchyliła się, oparła o moje ramię i o wiele bardziej ułatwiła mi sprawę, niż wydawało mi się to możliwe. Tak doświadczony mężczyzna jak ja doskonale wiedział, co to oznacza. Niezwłocznie zmniejszyłem dystans między nami i przysunąłem się do niej.
– Wiesz, że jesteś bardzo piękna, Emely? – wyszeptałem.
– Tak uważasz? – zapytała i odwróciła głowę w moją stronę. Spojrzała na mnie nieśmiało spod opuszczonych rzęs. Wyglądało na to, że możemy mieć problem, by w ogóle dotrzeć do sypialni.
– Tak – wyszeptałem, położyłem dłoń na jej udzie, a następnie delikatnie przeciągnąłem nią w górę i w dół.
_________________________________________

Zrobiło się gorąco... Pamiętna scena z książki, jeśli nie pamiętacie, jak to się wszystko skończyło, to zapraszam po więcej do Czytelni Dominiki. Miłego czytania. ;) Ja też już tam pędzę!

***
Pamiętajcie, że nie jest to fragment nowej książki, te rozdziały pochodzą z bloga autorki.
***

Powieść Zima koloru turkusu będzie miała swoją premierę już w październiku!
Ktoś równie mocno jak ja nie może się doczekać?

12 komentarzy:

  1. Pamiętam tą scenę :D Oj nie ciesz się tak Elyas.. Lecę czytać dalej <3
    Pozdrawiam serdecznie :*
    my-life-in-bookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam jeszcze pierwszej części. Bardzo fajna akcja z tymi fragmentami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha, Emely mistrz ;p
    Pozdrawiam serdecznie ;*
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Szeroki uśmiech pojawił się na mojej twarzy :) Elyas, Elyas... A został już tylko jeden fragment :( Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam jeszcze nawet lata koloru wiśni. Muszę to szybko nadrobić :D
    http://recenzjelaury.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Pomysł z tymi fragmentami jest naprawdę super i wielkie brawa dla Was dziewczyny ;) Ja zanim jednak usiądę do fragmentów, musiałabym się zapoznać z "Latem koloru wiśni" ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Haha ta scena rozwlaiła mnie w książce, jest po prostu świetna <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajne to! :D
    Niestety muszę odpuścić czytanie fragmentów na jakiś czas... Dopiero się przymierzam do 'Lata...' i mam nadzieję, że za kilka dni uda mi się wreszcie zacząć czytać. :) A później poodwiedzam Was z radością i chętnie poczytam. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajna akcja z tymi fragmentami, ciekawy pomysł :) Muszę koniecznie sięgnąć po te książki.
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Też brałam udział w tej akcji i podobnie jak Ty, nie mogę się doczekać następnego tomu :)
    addictedtobooks.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie było być jednym z wybrańców w tej akcji. To takie... piękne i jednoczące, że dziewięć innych osób, także zachwyconych Latem, mogło się zjednoczyć ze mną i że wszystkie mogłyśmy być częścią takiej fajnej akcji. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.