Will Grayson, Will Grayson

-Kim jesteś? Możesz powtórzyć?

Rozmawianie z osobą, która ma takie samo imię i nazwisko jest dość dziwne. Uwierzcie mi na słowo. Podczas jednego z wakacyjnych wyjazdów miałam okazję poznać dziewczynę o tych samych danych, co ja, była jedynie dwa lata ode mnie starsza i oczywiście wyglądała całkowicie inaczej. Mieszkała zaledwie kilka kilometrów ode mnie, ale gdyby nie wyjazd, nigdy bym jej nie poznała. Los czasem dziwnie splata nasze drogi...

Właśnie tak los zabawił się z dwoma licealistami Willami Graysonami. Jeden jest odosobnionym chłopakiem, który od zawsze przyjaźni się z ekscentrycznym Kruchym, homoseksualistą o dość znacznych gabarytach. Ma niewielu znajomych, sądzi, że nie są mu potrzebni, nie ma dziewczyny, choć mimo ciągłego towarzystwa swojego przyjaciela, nie kręcą go chłopcy. Drugi Will Grayson zaś jest chłopakiem z problemami, przyjmuje leki na depresje, jest nieujawnionym gejem, choć nie przejmuje się swoją orientacją, uważa, że to jego osobista sprawa. Jest dość ponury, to prawdziwy samotnik, nie dogaduje się ze swoją jedyną przyjaciółką, nie potrafi szczerze pogadać z mamą. Nie ma hobby, a cały swój wolny czas poświęca na pisanie z chłopakiem, którego nigdy nie widział.
Bohaterowie nie znają się, są całkowicie różni, ale również wiele ich łączy. Niespodziewanie ich drogi łączą się i to w najdziwniejszym miejscu, o jakim możecie pomyśleć.

Tak oryginalną historię miałam okazje czytać, dzięki pomysłowości Davida Lethana. Autora w Polsce jeszcze nie do końca znanego, ale powoli wkraczające na nasz rynek. W czerwcu na księgarnianych półkach pojawi się jedna z jego samodzielnych powieści: "Każdego dnia", jednak nie na niej się teraz skupię, gdyż powyższy opis postaci mówi o głównych bohaterach jego duetu z niezwykle znanym w naszym kraju Johnem Greenem. Jego licznych powieści chyba nie muszę wymieniać. Ich wspólnym dziełem jest jakże znaczący tytuł "Will Grayson, Will Grayson".

"potrzeba nigdy nie jest dobrą podwaliną związku."

Od kiedy tylko dowiedziałam się o wydaniu tego tytułu wiedziałam, ze będę musiała mieć go na swojej półce. Opis zapowiadał naprawdę oryginalną i nietuzinkową historię. Zaczynając czytać nie wiedziałam jednak, czego do końca mam się spodziewać. Pierwszy rozdział jak rozpoznałam po stylu pisał John Green, łatwo było to poznać, jego bohaterowie i ich zachowania są dość charakterystyczne. Nie zapowiadał on wybitnej historii, choć był intrygujący. Główny bohater uważał się za aseksualnego faceta, jego najlepszy przyjaciel był gejem, do tego takim niestereotypowym chcącym stworzyć musical...

Kończąc ten rozdział, przechodziłam do drugiego, zdecydowanie wyróżniającego się już formą graficzną. Tekst nie miał wielkich liter (dlaczego tego dowiedziałam się po przeczytaniu rozmowy autorów zamieszczonej z tyłu książki), dialogi wyglądały jak rozmowy na komunikatorze internetowym, a nastrój był dość dobijający, co ukazywało humor i postawę życiową tego Willa Graysona.

"chodzi mi o to, że miłość i prawda są ze sobą powiązane. jedno sprawia, że drugie jest możliwe."

Dwie części były niezwykle różne, ale tak samo i jak główni bohaterowie również się łączyły. Przeplatały się klimatycznie, bohaterowie ukazywali się i tu i tu, nie były to historie całkowicie rozdzielone. Losy postaci się splatały, rozplatały, spotykali się w różnych konfiguracjach, ale tak naprawdę to historie dwóch chłopaków, którzy chyba w żadnej społeczności nie byli by nazywali normalnymi i niewyróżniającymi się z tłumu.

Poza problematycznymi, ale doskonale nakreślonymi głównymi bohaterami możemy jeszcze poznać inne nietuzinkowe charaktery. Jane to dziewczyna zakochana w muzyce, niezwykle inteligenta, uwielbiam jej rozmowy z pierwszym Willem.  Maura to ekscentryczna, zakochana w poezji gotka, mimo że kreowana na negatywną postać, polubiłam ją i po części rozumiałam jej postępowanie. Na koniec chciałam po krótce opisać najbardziej szalonego, zmiennego bohatera, o jakim kiedykolwiek czytałam, czyli o Krychym. Chłopak odnosi się ze swoją orientacją, próbuje swoim musicalem sprawić, by ludzie byli bardziej otwarci i tolerancyjni. A do tego potrafił mnie rozbawić swoimi zbyt wysublimowanymi gestami, słowami, pomysłami. Cały był tak niemożliwie oryginalny, że nie dało się patrzeć na niego inaczej niż  przymrużeniem oka i nie można go było nie polubić. W skrócie autorzy nie skupili się jedynie na dwóch Willach, ale również na ich otoczeniu, przez co wszystko wyszło naturalnie i mogłam z przyjemnością zagłębiać się w kolejne strony książki.

Żeby jednak nie było aż tak słodko powiem iż początkowo ciężko było mi zrozumieć i zagłębić się w klimat powieści. Bohaterowie nie są ludźmi, których można spotkać na co dzień, więc trzeba się do nich przyzwyczaić, co przychodzi z czasem. Potem można już czytać z przyjemnością. Kolejnym mankamentem było przeciążenie mojego umysłu. Nie jestem homofobem, ale odczuwałam nawał związków homoseksualnych, było ich więcej niż tych, które w życiu normalnie spotykamy częściej. Raziło mnie to w oczy podczas lektury.

Okładka książki jest jej niebywałym pozytywem. Pojawiają się na niej główni bohaterowie, a styl niewątpliwie czerpie z wydawanych przez Bukowy Las książek Greena. Razem wyglądają na półce bardzo korzystnie(nie patrzcie tak, nie tylko je uwielbiam równo stojące na półce książki, prawda?).

"Will Grayson, Will Grayson" to książka całkowicie odmienna od innych książek autora, jak również różniąca się od wszystkich książek, ale miałam okazje czytać. Właśnie taka jest oryginalna, wyróżniająca się. A poznawanie dwóch spojrzeń na życie tylko dodawało historii "tego czegoś", czego czytelnicy zawsze poszukują.
Ocena: bardzo dobra+ [5+/6] 

Autor: David Levithan, John Green
Tom: -
Wydawnictwo: Bukowy las
Ilość stron: 368
Cena: 
Data przeczytania: 2015-05-03
Skąd: własna biblioteczka

Komentarze

  1. Od dawna marzy mi się przeczytanie tej książki i mam nadzieję, że w wakacje w końcu mi się to uda. Nareszcie przeczytałam recenzję, która nie byłaby negatywna, bo takich spotkałam najwięcej, dlatego cieszę się, że Tobie się podobała i mam nadzieję, że ze mną będzie tak samo :) Ja też uwielbiam stojące równo książki na półce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również pierwszy raz widzę pozytywną recenzję tej książki, co potwierdza fakt, że gusta są różne i bardzo mi się to podoba. Recenzję przeczytałam z przyjemnością, jednak na lekturę raczej się nie skuszę.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Książka mi się podobała, ale zupełnie w stylu Greena, który zdaje się ciągle tworzyć postacie w ten sam sposób.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie to niestety słaba książka, nie spodobała mi się ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja niestety nie polubiłam Levithana po tej książce. Green fajnie spełnił swoje zadanie, opisał ciekawą postać, a Levithan... Z pewnością po kolejne książki tego autora nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zastanawiam się nas tą książką, ale nie mam do niej zbyt wielkiego przekonania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dotychczas widziałam same negatywne opinie, ale dzięki Twojej recenzji i mojej bezbrzeżnej miłości do Greena, na pewno sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niedawno czytałam mniej entuzjastyczną recenzję. Mimo wszystko, fabuła i tak nie za bardzo mnie ciekawi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie dziś dodałam jej recenzję :) Dla mnie ta książka była ogromnym rozczarowaniem i nie czytałam gorszej w tym roku :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Spotykałam się z różnymi opiniami o tej książce. Chyba w końcu muszę przeczytać, żeby sama wyrobić sobie swoją :) A zapowiada się całkiem nieźle.

    OdpowiedzUsuń
  10. Opinie są bardzo podzielone,a ja sama mam co do tej książki duże nadzieję i trochę boję się zawodu...Mimo to chyba najlepiej będzie gdy po prostu sama ją przeczytam i wyrobie sobie własne zdanie na jej temat

    http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Za Greena na razie się nie biorę, chcoaiżmoja siostra ma GNW i może od niej kiedyś pożyczę. Kto wie ;) W WIllach jakoś nie specjalnie mnie coolwiek przyciąga, pomimo Twoich zachęt. Ale mnie ogólnie zaciekawić książką z gatunku new/young adult jest cięęęężko.

    OdpowiedzUsuń
  12. A myślałam, że takie spotkania tylko w książkach i filmach :) A tu proszę. Ja również lubię, kiedy książki są równo. A powieść z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie przepadam za tym autorem, ale może kiedyś się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Widzę, że koniecznie muszę nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kurcze, no widzisz...Ja zmieniłam podejście do tej książki, po kilku niezbyt pochlebnych recenzjach, a tu widzę, że oceniasz ją kompletnie inaczej. I co robić?:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedyś byłoby to dla mnie prawie nie do pomyślenia, ale jakoś nie chciało mi się sięgać po tę książkę. Może trochę obawiam się schematyczności, może przeszło mi zainteresowanie Greenem, sama nie wiem. Ale... chyba ostatecznie i tak dam jej szansę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Niestety nie jestem wielbicielką książek Johan Greena. Podobało mi się jedynie "Gwiazd naszych wina" :))
    addictedtobooks.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. Levithana znam, bo czytałam "Dash & Lily's Book of Dares", którą napisał z Rachel Cohn i ogromnie spodobało mi się jego pióro. Takie lekkie, ale jednocześnie sensowne. :) I like it. Także jego własną książkę przeczytam na pewno, a tę z Greenem... szczerze mówiąc mam mieszane uczucia, czytałam zarówno pozytywne jak i negatywne recenzje, a teraz jeszcze twoja i... myślę, że kiedyś się skuszę, ale zanim do tego dojdzie, minie trochę czasu, tym bardziej, że na Greena jestem obrażona i staram się go unikać. :D
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetna recenzja, ale chyba zacznę od innych, samodzielnych książek Greena.

    OdpowiedzUsuń
  20. naprawdę długo poluję już na tą pozycję.
    bardzo chciałabym ją przeczytać - uwielbiam taką szaloną akcję, bohaterów itp.
    jestem ciekawa jak tym razem odbiorę twórczość Greena :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Z jakiegoś powodu walczy we mnie chęć poznania twórczości Greena, jakiejkolwiek z jego książek, z drugiej jednak jest moja intuicja, która ostrzega, że mogę się zawieść. I co tu zrobić? Ale bardzo fajna recenzja :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Słyszałam dosyć słabe opinie na temat tej książki, więc raczej się nie skuszę.
    gabxreadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.

Popularne posty z tego bloga

Cuda i dziwy, czyli Marvel i jego ekranizacje: "Logan"

Jak Cię zabić, kochanie? - Alek Rogoziński