Przyrzeczeni

Przyrzeczeni sobie na wieki...


Los niekiedy tworzy bardzo dziwne historie. Wie o tym doskonale Jessika. Jej opiekunowie, gdy była bardzo młoda, za prośbą jej rodziców przywieźli ją do Ameryki. Wcześnie Anastazja, dziś Jessika. Dziewczyna nie zastanawia się nad swoją przeszłością i żyję jak większość amerykańskich nastolatek. Do czasu...
Przeszłość nie daje jednak o sobie zapomnieć. Pewnego dnia do jej szkoły przychodzi nowy uczeń, z wymiany międzynarodowej, Lucjusz Vladescu. Chłopak zachowuję się bardzo dziwnie, nawet przychodzi za nią do domu. Okazuję się jednak, że jej rodzice go znają. Lucjusz twierdzi, że Jessika jest mu przeznaczona, że maja się pobra, jednak nie to jest najdziwniejsze, chłopak wmawia się jej, że jest wampirzą księżniczką.
Co z tego wyniknie? Czy Jessika uwierzy Lucjuszowi? Czy wszystko, co on mówi jest prawdą?

"-Ludzie nie piją krwi - oznajmiłam, podnosząc głos. - A wampiry nie istnieją!

Lucjusz skrzyżował ręce na piersi, wyraźnie urażony.
- Wypraszam sobie... Przecież stoję tutaj."


„Przyrzeczeni” to zabawna, niecodzienna książka Beth Fantaskey.  Przy jej czytaniu naprawdę świetnie się bawiłam. Pierwszy raz czytałam ją rok temu, w tym roku postanowiłam ją sobie odświeżyć. Już za pierwszym razem nie liczyłam na wybitna lekturę, a na książkę, dzięki której będę mogła się zrelaksować i trochę pośmiać. Dostałam dokładnie to na co liczyłam.

Prosty, młodzieżowy język jedynie utwierdzają moje wcześniejsze słowa. Właśnie styl pisania wpływa na to, że książkę czyta się błyskawicznie, nie ma tu zbędnych opisów, wielkich rozważań, a jednak ma w sobie coś, że chcę się do niej wracać. Ciekawym rozwiązaniem jest również narracja, niby nic niezwykłego, bo prowadzi ją główna bohaterka. Jednak dodatkowo autorka wprowadziła jeszcze listy Lucjusza do swego wuja. Można się przy nich sporo pośmiać, a do tego poznajemy spojrzenie drugiej strony na zdarzenia powieści. Ten pomysł ogromnie przypadł mi do gustu.

„Doprawdy? Żadnych adoratorów? Szokujące. 
Wydawać by się mogło, że twoje umiejętności 
we władaniu widłami powinny ogromnie pociągać 
niektórych kawalerów z okolicy.”

Sama fabuła również nie jest jakoś wybitnie rozbudowana. Wampir musi uwieść kolejną zwykła dziewczynę, niewyróżniającą się z tłumu. Ona ulega jego poczynaniom i razem lecą pierwszym lepszym samolotem do Rumunii. Nie, jednak nie. Główna bohaterka stawia wszelkim zalotom niebywały wręcz opór. Wciąż walczy z kiełkującym powoli uczuciem, z czego wychodzą niesamowicie zabawne fragmenty. Uwielbiam ich sprzeczki, przekomarzania i charaktery.

Postać Jessiki sumie można dopasować do wielu stereotypów, które są przepisywane bohaterce romansów paranormalnych, jednak są też aspekty, które ją wyróżniają ponad resztę. Po pierwsze upór, imponowała mi, co by nie robił Lucjusz, ona trzymała się mocno swoich racji. Do tego nie była łamagą, co często w tego typu powieściach się zdarza. Pokazała królewską moc, potrafiła działać, a nie jedynie stać i patrzeć lub wzdychać do ukochanego. Czasem mnie irytowała, jak to często bywa z bohaterkami tego gatunku, jednak nie były to znów tak częste momenty, bym  nie mogła przymknąć na nie oka.

Przejdźmy do Lucjusza. Można powiedzieć, że to taki wampirzy ideał, krwiopijca z zasadami, szarmancki, bystry, elokwentny, zabawny, a do tego na dokładkę przystojny. No cóż niektóre jego zachowania zwalały z nóg. Pamiętam, że po pierwszej lekturze byłam nim urzeczona, teraz poznałam innych niezwykłych facetów i się uodporniłam, choć nie powiem, że nadal miał na mnie niemały wpływ.

Trochę nie podobało mi się jednak zakończenie, zdawało mi się odrobinę oklepane i dodane za szybko. Moim zdaniem trochę niedopracowane, bo mogłoby być w nim więcej dramaturgii, a tak jakoś blado wyszło, a szkoda.

Kilka słów o okładce. Niestety nie podoba mi się, ta dziewczyna wygląda jakoś staro, ten wampir tak jakoś dziwacznie. Niby ładna suknia, ale ona nie naprawi całej oprawy graficznej. Cieszę się jednak, że nie zostały na nią dodane żadne reklamy, typu polecane przez autorkę Zmierzchu, czy inną znaną pisarkę. Po prostu szczęście.

Podsumowując, książkę czytało mi się szybko, przyjemnie. Podczas pierwszej lektury nie widziałam praktycznie żadnych jej minusów, dziś mam ich odrobinę, jednak tym razem, jak i poprzednim historia mnie oczarowała. Nie muszę chyba pisać, że chętnie znalazłabym się na miejscu Anastazji.  Lektura, z którą miło spędziłam wieczór, świetna opowieść.

Ocena: bardzo dobra 

Autor: Beth Fanstaskey
Tom: I
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 408
Cena: 34,90 zł
Data przeczytania: 2013-07-20
Skąd: własna biblioteczka

Seria Przyrzeczeni:
Przyrzeczeni ---  Jessika Rules the Dark Side 


Książka przeczytana do wyzwania:

_________________________________________________________

Była to już ostatnia z zaległych recenzji z zeszłego miesiąca. Jednak nie o tym chciałabym napisać. Wczoraj dodałam recenzje książki mojego kolegi Macieja Jemioła. Przekazałam Mu Wasze pozdrowienia, on też Was pozdrawia. :D Do tego chętnych zaprasza na swój kanał na YouTube [Kliknij tu]. Oglądałam jeden filmik(ten o Reksiu) można się pośmiać. ;) Zapraszam :)

Komentarze

  1. Czytałam dość dawno. Raczej mnie nie urzekła i szybko o niej zapomniałam. Jednak niektórym może się podobać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myślałam, że większości się spodobała ;)

      Usuń
  2. Czytałam tą książkę i nawet spodobała mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  3. a mi się właśnie okładka podoba. szkoda, że książka o wampirach ;p ale muszę przyznać, że mimo tego zainteresowałaś mnie. ale wiem też że gdybym teraz sięgnęła po "Przyrzeczonych", na pewno nie spodobałaby mi się ona NALEŻYCIE więc poczekam, myślę że za jakiś czas (choć nie wiem, za jaki) będę ją wreszcie mogła docenić ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma inny gust. Ja niby mówię, że o wampach już nie czytam, ale cały czas na coś ciekawego jeszcze trafiam... ;)

      Usuń
  4. Kiedyś miałam w planach przeczytać tę książkę, ale jakoś wyleciała mi z głowy. Sądziłam, że to jedna z tych oklepanych powieści, ale Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła do jej przeczytania. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam większość pozytywnych rekomendacji, moim zdaniem różni się od zwykłych romansów tego typu. ;)

      Usuń
  5. Dla mnie ta książka to strzał w 10 :D uśmiałam się jak nie wiem kiedy ją czytałam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale muszę Ci jeszcze powiedzieć, że słyszałam, że "Zabójstwo Rogera Ackroyda" jest jeszcze lepsze od "10 murzynków" zresztą sam opis na LB jest bardzo zachęcający ^^

      Usuń
    2. Tak też na mnie podziała ;)
      Dziękuję za polecenie, dodam do listy ;)

      Usuń
  6. Wampirzyki i romans w tle!? Jakby tu grzecznie...
    Po prostu powiem, że niestety to nie są moje klimaty :P.

    Pozdrawiam ciepło :)!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam tę książkę na półce i szczerze mówiąc za bardzo mnie do niej nie ciągnęło, ale po Twojej recenzji z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zachęciłaś mnie :) Uwielbiam humor w książkach, więc to chyba coś dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie sięgnęłabym po tę książkę gdyby nie dziewczyny z książkimłodzieżowe.fora.pl - tak się Lucjuszem zachwycały, że sama postanowiłam go poznać. :D I nie żałuję spotkania z bohaterami wykreowanymi przez Fantaskey - świetnie bawiłam się przy jej książce. :) Chętnie przeczytałabym jej kontynuację, ale niestety wyd. Nasza Księgarnia nie wyda części drugiej. :(
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tam jesteś? A pod jakim nickiem?
      Też żałuję, również miałam przeczytać, ale okropnie nie lubię e-booków, więc jednak tego nie zrobiłam.

      Usuń
  10. Też chcę ją znów przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi też ta okładka nie pasuje. Książki nie czytałam ze względu na bardzo słabe opinie. Ale Twoja recenzja mnie zachęciła, na pewno sięgnę po nią kiedy będę miała ochotę na coś lekkiego i na jeden wieczór. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to czytałam wiele pozytywnych ;) Tak idealna na wieczór. ;)

      Usuń
  12. Kolejna książka o miłości 'zwyczajnej i zagubionej' dziewczyny do 'idealnego wampira'? Trochę to już nudne :c

    OdpowiedzUsuń
  13. Opisz mnie bardzoo zainteresował. Jeszcze wzmianka o Twojej dobrej zabawie.. i w wyniku chciałabym przeczytać tę książkę. :) Jak ją gdzieś spotkam to z pewnością sięgnę, sama chciałabym zobaczyć jak na mnie zadziała :))

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, mam nadzieję, że Tobie też się spodoba ;)

      Usuń
  14. Po Twojej recenzji mam wrażenie jakby książka ta była bardzo podobna do "Ja, diablica". Sczególnie ten uroczy amant pasuje mi do Beleth'a :P Mam jednak nadzieję, że czytająć nie będę tych podobieństw dostrzegać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o tej książkę i chciałabym przeczytać, ale niestety nie mogę sie wypowiedzieć, czy podobne ;)

      Usuń
  15. W tej książce nic dla siebie nie znajdę. Takimi wampirami już się nasyciłem ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, rozumiem, większości się już przejadły ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.

Popularne posty z tego bloga

Konkurs na Mikołajki!

Cuda i dziwy, czyli Marvel i jego ekranizacje: "Logan"

Jak Cię zabić, kochanie? - Alek Rogoziński