czwartek, 29 sierpnia 2013

Przebudzony mag

Przyszłość znana z przepowiedni.

„Nie pragnąłem niczego, tylko mieć lodź, ocean i bezkresne słoneczne niebo.
Nie każdy człowiek ma to, czego chce, Asherze. Większość ma tylko to, co otrzyma.”

Magia to niebezpieczna siła, potrafi nie tylko ratować i dawać dobro, lecz również zniszczyć i zamienić człowieka w niebezpieczną broń. Często pojawia się jako dar, a niekiedy jako przekleństwo, które chce jedynie wyniszczyć człowieka od wewnątrz.
Asher jak co dzień wypełnia papierkową robotę, staję się to dla niego okropnie nużące. Tym razem jednak w pracy przeszkadza mu Dorran zastanawiając się, gdzie też podziewa się książę. Powinien dawno wrócić  z rodzinnego pikniku. Asher jest spokojny, jednak wyrusza do parku, by wszystko sprawdzić. Okazuję się, że na miejscu widać ledwo żyjące ciało Wielkiego Maga Durma i księcia Gara. Powóz z całą jego rodziną, królem, królową i siostrą, która miała objąć władze spadł z urwiska. Wszyscy nie żyją. W najbliższym czasie ma się odbyć koronacja. Największy przeciwnik panowania rodu Gara – Conyoyd Jarralt nie zgadza się jednak. Na panowanie młodego czarownika, który niedawno zyskał moc. Panowanie nad pogodą w kraju, nie może zostać pozostawione jedynie w jego rękach, a pomagać mu powinien Wielki Mag, który obecnie znajduję się w śpiączce. Jak z taką sytuacją poradzi sobie Gar? Czy Asher pozna rozpoczętą w poprzednim tomie tajemnicę, która na nim ciąży? Jaka będzie jego rola w rozpoczętym starciu?

„Wiedza to potęga.”

„Przebudzony mag” to druga księga z serii „Królotwórca, Królobójca” autorstwa Karen Miller. Pisarka w swojej powieści porusza tematy władzy, intryg i przejmowania władzy nad człowiekiem. Od pierwszej strony książki widać pomysł i jego coraz dokładniejsze wykonywanie na każdej kolejnej stronie. Tu nic nie działo się przypadkowo. Od pierwszego tomu, wszystko powoli zmierzało ku końcowi. Autorka jedynie dawkowała nam cenne informacje i pozwalała powoli odkrywać prawdę. W tym tomie wszystko się wyjaśnia.  

„Prawda jest jak lustro(..).
To co się zobaczy, w dużej mierze zależy od tego, kto patrzy.”

Jak już napisałam zdarzenia cały czas podążały do określonego celu, który był tu doskonale widoczny. Nie określiłabym tego jako negatywną cechę, choć było to przewidywalne. Przez ciekawy styl autorki książka wydawała się inna od reszty powieści, które czytałam. Nie była to od pierwszej strony pełna akcji opowieść, ale zawierała momenty bardziej dramatyczne, które nie dawały czytelnikowi chwili na nudę. Wydarzenia opisane w książce ciągle, czego nie dało się zauważyć zbliżały się do momentu kulminacyjnego, starcia, które czytałam z wielka ciekawością, mimo że wiedziałam, że niedługo nastąpi.

„Przepowiedni trzeba służyć bezstronnie i sprawiedliwe,
 bo inaczej nie da się jej służyć w ogóle.”

Od poznania Dathne w pierwszym tomie wiedziałam, że autorka skrzętnie obmyśliła przepowiednie, a każda postać z nią połączona będzie miała określone zadanie, które jak oznajmiały postacie było im przeznaczone. Krąg był ciekawą instytucją, może bez tego wątku byłaby to kolejna taka sama powieść, a tu dworskie intrygi, dawny władca i stara przepowiednia nabierały razem ciekawego i innowacyjnego sensu. Można by powiedzieć, że to kilka książek z fantastyki połączonych w jedną, choć nie mogę dokładnie powiedzieć na czym autorka mogła się wzorować, widzę jednak sporo podobieństw do innych książek. Mimo tu na plus oceniam połączenia tych wielu wątków, które w nieumiejętny sposób mogłyby się ze sobą gryźć.

„Skromność najlepiej zachować dla tych,
którzy mają wiele do niej powodów.”

Bohaterowie byli doskonale wykreowani, bardzo cieszyło mnie to, że postacie należące do, jak to ujmę
„drużyny dobra”, wcale nie były idealne. Byli to prości, czasem denerwujący ludzie, którzy niekiedy potrafili mnie rozbawić, a niekiedy zasmucić. Głównym bohaterem od pierwszego do ostatniego momentu był Asher, którego polubiłam. Miał określony charakter, który mimo wydarzeń, które go spotykały nie uległ znaczącej zmianie. Drugą ważna postacią był Gar, książę, który nie był obdarzony mocą magiczną, spotkał go naprawdę okropny los, jednak nie poddawał się, a nawet jeśli to potrafił się podnieść, wydawał mi się postacią przyjemną, prawie idealną, jednak nie przedobrzoną. Po prostu zbyt wiele problemów trzymał na swoich barkach, nikt by temu nie podołał. Reszta bohaterów, czyli Ci drugoplanowi również mieli określone cechy, które ich wyróżniały, nie było ich zbyt wielu, wszystkich łatwo dało się odróżnić, byli całkowicie odmienni, jeśli nie po ich pozytywnych cechach to po tych negatywnych, których też nie brakowało.

„Śmierć leży u kresu drogi każdego człowieka.
Liczy się to, jak przebędziemy tę drogę. ”

Najbardziej wstrząsnęły mną wydarzenia, które działy się na samym końcu książki, jak wcześniej wspominał, wszystko powoli zdążało do tego momentu, jednak mimo wszystko autorka zaskoczyła mnie jedną istotną i zdecydowanie bolesną, dla mnie jako czytelnika kwestią. Nie mogłam tego zrozumieć i naprawdę było mi z tego powodu smutno, ale nie mogłam nic z tym zrobić. Zakończenie zdecydowanie emocjonujące i podnoszące moją ocenę wobec powieści.

Oprawa graficzna książki bardzo mi się podoba, przedstawieni na obu okładkach magowie – podróżnicy ciekawili mnie, dla mnie prezentują się naprawdę ładnie. A do tego ciekawy układ i wybór czcionki tytułowej również poprawia jej jakoś wizualną. Sądzę, że graficy się postarali.

Walka o władzę niekiedy ma niebezpieczne konsekwencje, jeden człowiek może wiele zawinić, może doprowadzić do upadku, choć z pozoru sam nic złego nie robił. Potrafił jednak doskonale manipulować ludźmi, by jego cele zostały wykonane. Zawsze wydaje mi się, że prawdy przelane poprzez karty fantastyki są bardzo prawdziwe, tacy ludzie są wszędzie i często potrafią wiele osiągnąć. Tak też było w tej książce, wszystko układało się od jednego ukrywającego się człowieka, który działał jak pierwsza Kosta domina przy ułożeniu ich w rządek. Jedno poruszenie rozbijało całą konstrukcję. Niekiedy jednak zbytnia pewność siebie może uczynić ogromne szkody, co właśnie tu się stało.

„wszystko musi się kiedyś wydarzyć pierwszy raz.”

Podsumowując, książka przypadła mi do gustu bardziej niż pierwsza część. Czytałam ja z przyjemnością. Poprzednią część, mimo podobnego języka i prędkości akcji czytałam wolniej, jednak ta przeleciała mi zdecydowanie szybciej. Zakończenie bardzo mnie zaskoczyło, ale również usatysfakcjonowało. Myślę, że jeśli czytałeś, drogi czytelniku, tom pierwszy serii bez żadnych obaw możesz się zabierać i za ten.
Ocena książki: bardzo dobra

Ocena serii: dobra +

Autor: Karen Miller
Tom: II
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 648
Cena: 39,90 zł
Data przeczytania: 2013-08-19
Skąd: publiczna biblioteka

Seria:
Nieświadomy mag --- Przebudzony mag 


Książka przeczytana do wyzwania:

17 komentarzy:

  1. Zaciekawiłaś mnie. Nie miałam w planach tej serii i może to był błąd

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie ciągnie mnie do tej serii, ale może kiedyś przeczytam, bo widzę, że jednak warto :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie przeczytam pierwszy tom jak natrafię:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe, nie powiem. Na pewno sięgnę.
    Pozdrawiam Michał

    OdpowiedzUsuń
  5. Skoro jest dobra, to może kiedyś się jej przyjrzę dokładniej. dobrze wykreowani bohaterowie, dobrze połączone wątki, dramatyzm - brzmi ciekawie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Może kiedyś sięgnę po tę serię ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Raczej na razie sobie odpuszczę, może kiedyś znajdę na nią czas:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może, jeśli tak mam nadzieję, ze Ci się spodoba ;)

      Usuń
  8. Nie słyszałam nigdy wcześnie o tej serii ale brzmi bardzo ciekawie, więc będę miała ją na uwadze w wolniej chwili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie pozostaje mi nic, jak tylko powiedzieć miłej lektury, jeśli uda Ci się przeczytać ;)

      Usuń
  9. Dodałam recenzję do wyzwania "Czytam Fantastykę" :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.