niedziela, 14 lipca 2013

Gwiazd naszych wina


„Czasami wydaje się, że wszechświat chcę zwrócić na siebie uwagę”

Słowa. Niewypowiedziane. Niesłyszane. Schowane w sercu. Skryte. Odlatują wysoko. Daleko. Niesłyszane. Ukryte. Miłość. Nadzieja. Tak. Ty. Pamiętam. Jestem. Niewypowiedziane. Kocham. Zawsze. Razem. Wybaczam. My. Wspólnie. Niewypowiedziane. Odlatują. Mkną wysoko. Utkane z winy. Tylko naszej. Są. Tworzą. Zapomniane. Niewypowiedziane. Z uczuć splecione konstelacje. Lśnią. Wskazują. Podniebne znaki. Zapomniane. Ukryte. Złote. Są na niebie osadzone. To nie ich wina. Zapomniane. Tylko nasza. Zamknięte w sercu. Teraz nie znaczą nic. Znaczą tak wiele. Niewypowiedziane. Tworzą. Są na niebie osadzone. Trwałe. Zawsze odległe. Ukryte. Zagadkowe. Wnoszące pytania. Zapomniane. Odpowiadają. Znają los. Nasz los. Niewypowiedziane. Gwiazdy. Stworzone ze słów. Niewypowiedzianych. Zapomnianych. Ukrytych. Są na niebie. Zawsze. Już. W nich nasza wina. Tylko wina, tylko nasza. Niewypowiedzianych „Gwiazd naszych wina”. 


„Świat nie jest instytucją zajmującą się spełnianiem życzeń.”



„Gwiazd naszych wina” to pierwsza powieść amerykańskiego pisarza John Greena, która została wydana w Polsce przez wydawnictwo Bukowy Las. Historia zmyślona, stworzona tylko po to, by móc zapisać ją na kartach książki. Papierowych, nietrwałych, tak zwyczajnych. Jednak słowa, zdania, opowieść, którą zawiera jest niezwykła. Ona mogłaby się zdarzyć. Ona mogłaby trwać. Jednak jest tylko zapisana na kartach tej książki. Niezwykła, a jednocześnie taka zwyczajna. Wzrusza mimo braku wielkich form, wyrafinowanych epitetów i metafor. Normalna książka. Właśnie to jest tak wielkie.

„Ja: Jeżeli chcesz, żebym była normalną nastolatką, nie posyłaj mnie na grupę wsparcia. Kup mi fałszywy dowód osobisty, żebym mogła chodzić do klubów, pić wódkę i brać haszysz.
Mama: Zacznij od tego, że haszyszu się nie bierze.
Ja: Widzisz, wiedziałabym takie rzeczy, gdybyś załatwiła mi fałszywy dowód.”


Hazel to normalna dziewczyna, która woli samotność i dobrą książkę. Właściwie, to wciąż tą samą książkę, dla niej niezwykłą. Urwaną w najważniejszym momencie. Nieskończoną. Otwartą. Jak życie. Jednak jest jeszcze coś. Hezel ma raka. Jest nieuleczalnie chora. Jednak pogodziła się ze swoim losem. Nie walczy, ale też nie rozpacza. Po prostu żyje z dnia na dzień. Jednak wszystko się zmienia, gdy na cotygodniowym spotkaniu grupy wsparcia poznaje Augustusa wszystko się zmienia. Chłopak też miał raka, rozumie ją. Zaprzyjaźniają się. Razem przeżyją niejedno. 


„Nadejdzie czas, gdy wszyscy będziemy martwi. Nadejdzie czas, że nie pozostanie ani jeden człowiek, który by pamiętał, że kiedykolwiek człowiek żył czy że nasz gatunek czegokolwiek dokonał.(...) Może ta chwila nadejdzie szybko, a może jest odległa o miliony lat, ale nawet jeśli przetrwamy śmierć naszego słońca, nie będziemy istnieć wiecznie.”

Historia taka jak ta jest za równo piękna jak i bolesna. Gdy ją wspominam, zaraz w moich oczach pojawiają się łzy. A uwierzcie mi, że rzadko się wzruszam podczas czytania. Ta historia wydała mi się taka prawdziwa, krótka opowieść, przez którą straciłam dzień. Dlaczego właściwie straciłam? Może źle się wyraziłam on umknął po prostu. Wykonywałam normalne czynności i cały czas rozmyślałam. Dlaczego? Jak to mogło się stać? Prawdą jest, że przez większość czasu czytam fantastykę, wolę światy, które są nierealne, zdarzenie nierzeczywiste, bo wtedy czuję, że ja też mogę stać się takim bohaterem. Ale przy takich książkach jestem tylko widzem. Autor stworzył coś, co może skończyć się szczęśliwie, bądź nie. Tak jak w życiu. Dlatego właśnie tak zżyłam się z bohaterami, byli realni, prawdziwi. Po przeczytaniu sądziłam jakbym ich dokładnie poznała. Stali się mi bliscy. Dlatego te łzy. Ich historia powinna trwać. A tak nie jest. 



„W najcięższych chwilach Bóg stawia na naszej drodze najlepszych ludzi.”

Związek Hazel i Augustusa nie jest zwyczajny. To nie jest kolejny niegrzeczny chłopak, a to nie jest kolejna nieporadna dziewczyna. Mimo swoich ułomności, przeszkód, które stawia im los oni są normalni, zwykli, szarzy, a jednocześnie inni, zabawni i wygadani. Zaprzyjaźniłam się z nimi w pełni. A oni wydawali mi się tak odmienni od siebie, jednocześnie tak siebie dopełniający. Jakby stworzeni dla siebie. Ich losy, ich plany są tak rozległe, że mogłaby o nich powstać kolejna książka. Przeżyć każdy dzień jak najlepiej. Razem. Wspólnie. Augustus zawraca w głowach, inteligentny, zabawny, ironiczny, a do tego przystojny. Jeśli można się zakochać w książkowej postaci to chyba to zrobiłam. Nic tego nie zmieni. 


„Niektóre nieskończoności są większe niż inne.”

Opowieść, która trwa we mnie wciąż, nie zniknie. Będzie wciąż. Zapamiętam ja na długo. Zwykłe postaci, zwykły świat, zwykłe życie. Jednak tak niezwykłe. Tak cudowne. Wiem, że będzie Okay. Wszystko będzie Okay. „Gwiazd naszych wina” to nie książka, to COŚ więcej. 
Ocena: świetna


Autor: John Green
Tom: -
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ilość stron: 312
Cena:  34,90 zł
Data przeczytania: 2013-06-29
Skąd: własna biblioteczka

31 komentarzy:

  1. Piękna recenzja. Byłam ciekawa Twojej opinii, ale na Johnie Greenie chyba nie da się zawieść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Teraz wiem to na pewno, już przymierzam się do zakupu "Papierowych miast", po prostu muszę je przeczytać. ;)

      Usuń
  2. No, ale przy tej pozycji chyba się nie obrazisz jak nie skorzystam z polecenia :P. Po prostu, jak się zapewne domyślasz, gustuję w książkach wymagających mniej myślenia ;D. A nie chcę, żeby się coś poprzestawiało w mojej głowie przez tę pozycję :).

    Pozdrawiam!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym razem wybaczam, książka raczej nie najbardziej odpowiednia dla Ciebie. ;)

      Usuń
  3. Wszyscy pozytywnie oceniają tę książkę, a ja nie potrafię się do niej przekonać ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety też tak czasem mam, może kiedyś i Cb porwie. ;)

      Usuń
  4. Pokochałam tę książkę i również w moich oczach pojawiły się łzy. To cudowna historia, której nie da się zapomnieć. Z pewnością jeszcze kiedyś do niej wrócę. :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że nie jestem osamotniona ;) Piękna historia. ;)

      Usuń
  5. Czytałam już pozytywne recenzje na temat tej książki i z ciekawości przeczytałam również twoją. :) Jesteś kolejną osobą która jest zachwycona tą pozycją. W taki razie zdecydowanie muszę poszukać, poszperać i zdobyć "Gwiazd naszych wina". A nawiasem mówiąc, dobra recenzja. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam ;) Recenzje naprawdę bardzo mnie przekonywały, więc sięgnęłam, ale kompletnie nie wiedziałam, na co mam liczyć. ;) Dziękuję. ;)

      Usuń
  6. Uwielbiam tą książką pokochałam historię Hazel i Augusta:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Większość osób już zapoznało się z tą pozycją, a ja nadal nie... Kurde no, muszę w końcu gdzieś ją wyczaić. ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zabrałam się dość późno, ważne jednak, że w końcu ;)

      Usuń
  8. ejejejejejejej, nic nie mówiłaś że czytasz! :O

    a do recenzji: no, jak bloger pisze zdaniami pojedynczymi to książka naprawdę musi być konkretna. i dobrze, bo czeka u mnie na półce. przeczytam po powrocie z wakacji, to chyba jest za smutne na plażę. i w pewnym sensie nie godne.
    a poza tym, jestem pod wrażeniem pierwszego akapitu. sama go wymyśliłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo czytałam wcześniej niż pisałyśmy ;)

      Czekam na Twoje wrażenia, już się nie mogę doczekać, aż będziemy o tym pisać. :)
      Dziękuję serdecznie, tak to moja twórczość. Kilka nocy temu nie mogłam spać i sobie coś takiego na telefonie pisałam, bo akurat zaczęłam rozmyślać nad tą książką. ;)

      Usuń
  9. Książka jest świetna, ale... mnie aż tak bardzo nie zafascynowała jak innych. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak zwykle świetnie wszystko opisałaś, a ja książkę mam w planach:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nominuję cię do versatile blogger :)
    http://zaczytanakasia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie, na pytania odpowiem w najbliższym czasie. ;)

      Usuń
  12. Czy jestem jedyną osobą, która nie zachwyca się nad tą książką? Przeczytałam, podobała mi się, ale nie zachwyciła. No cóż... Widocznie coś ze mną nie tak ;)
    Świetna recenzja. Widać, że bardzo podobało Ci się "GNW". Pierwszy akapit jest... intrygujący.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jeszcze ktoś się znajdzie ;)

      Dziękuję Ci serdecznie, nad pierwszym akapitem długo myślałam. ;)

      Usuń
  13. Właśnie kończę tę książkę, zatem możliwe, że jutro będziesz mogła zapoznać się z moją opinią na jej temat. "Gwiazd naszych wina" to piękna i smutna opowieść, ale przyznam szczerze, że oczekiwałam czegoś więcej po tylu zachwytach z jakimi zapoznałam się od czasu wydania tej powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Tobie też się podoba, oczywiście, że czekam na recenzje, chętnie się przekonam, co sądzisz o niej dokładnie. ;)

      Usuń
  14. Kolejna świetna recenzja, ocena i książka. Mam poczucie, że tylko ja jej jeszcze nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie ;) Na pewno się ktoś jeszcze znajdzie:P

      Usuń
  15. Z pewnością książka nie dla mnie ... Recenzja świetna ;)


    http://czytaniemoimhobby.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.