piątek, 10 maja 2013

Nadciąga burza

Wyobrażaliście sobie kiedyś, że możecie podróżować w czasie, że przeszłość nie ma dla Was żadnych granic, możecie popatrzeć na walki gladiatorów w rzymskim Koloseum, dowiedzieć się, co omawiano na obiadach czwartkowych, jak żyli ludzie w starożytnej Sparcie, czy Atenach. Takie wycieczki od zawsze były moim marzeniem, niestety w naszym świecie nie jest mi to dane (chyba, że nie znam jakichś tajnych organizacji). Dlatego często wybieram się w wyprawach z bohaterami książek. Podróże w czasie są jednym z moich ulubionych i poszukiwanych tematów czytelniczych. Tym razem sięgnęłam po debiut angielskiego pisarza Damiana Dibbena „Nadciąga burza”. Książka rozpoczyna serię „Strażnicy historii”, co mnie od razu bardzo do niej przyciągało. Ale jakie są moje wrażenie, o tym zaraz.

„Chwała, obowiązek, miłość i strach były teraz pojęciami, które rządziły jego życiem.”

Życie Jake zmienia się diametralnie, jeszcze niedawno mieszkał sobie spokojnie w Londynie, chodził do normalnej szkoły i spędzał czas jak normalny nastolatek, jednak to wszystko zniknęło. Podczas drogi do domu porywają go jacyś dziwni mężczyźni ubrani, jak z innej epoki, tłumaczą, że znają jego rodziców i że niedługo zjawi się jego ciotka Róża. Chłopak kompletnie nie ma pojęcia, co się dzieje, ale udaje się razem z porywaczami do budynku. Okazuje się, ze jego rodzice zaginęli, ale niestety to nie jest najmniejszy problem, oni zaginęli w historii. Jake dowiaduje się także, że ma w sobie niezwykły dar, jak się pewnie domyślacie, może podróżować w czasie. Jak rozwinie się ta historia? Czy Jake odnajdzie rodziców? Co jeszcze wydarzy się podczas podróży przez wieki? 

„Historia jest święta. Przyszłość może być naznaczona horrami, ale pamiętaj, Jake, te horrory mogły być milion razy gorsze.”

Pomysł i bohaterowie

Zacznę od tego, co szczególnie mnie do owej książki przyciągnęło, a jest nim oczywiście motyw wędrówek w czasie. Bardzo ciekawiło mnie, jaką wizję przedstawi autor, jaki on miał pomysł. Czytałam już o niezwykłej gondoli, czy urządzeniu, które dzięki krwi podróżnika daje mu tę możliwość, czekałam na nowości. Na szczęście pisarz mnie nie zawiódł. Muszę zaznaczyć, że pomysł ciekawy. Strażnicy, czyli właśnie ludzie, którzy przenoszą się w historii, robili to tylko, gdy pod powiekami podczas świecenia w oczy pojawiały im się jakieś kształty, kwadraty, prostokąty, romby. Największy talent w tej dziedzinie przejawiają diamenty, owi podróżnicy zdarzają się oczywiście rzadko. Jednak na tym nie kończy się całą filozofia. Strażnicy mogą zmienić rzeczywistość tylko po wypiciu odpowiedniej substancji w odpowiedniej ilości(ona zaważa na zmianie daty) i gdy znajdują się w odpowiednim miejscu. Nie martwcie się, wszystko bardzo szybko można zrozumieć, jedynie jaz moją pokrętną logiką mogłam Wam odrobinę pomieszać. Mam jednak nadzieję, że nie za bardzo.

Strażnicy w książce są bardzo starą organizacją, która dba o ciągłość i niezachwialność historii. Myślicie, że jest to łatwe? Niestety, grubo się mylicie. Agenci wykonują wiele misji i udaremniają zmiany historii, jakie chcą wyrządzić ich wrogowie. W książce w tej kwestii wiele się dzieje. Spodobały mi się wykreowani przez Dibbena źli bohaterowie. Byli może odrobinę przerysowani, ale dla mnie właśnie przez to ciekawi. Źli do szpiku kości, jak to jest często w bajkach. Bohaterowie pozytywni, drużyna dobra, inaczej podróżnicy również byli bardzo wyraziści, autor postawił na mocne charaktery i silnie zarysowane cechy. Podobało mi się, czytając nie miałam wrażenia, że o kimś zapominam, że mi umyka. Wszyscy zdawali się ważni i szybko mogłam ich zapamiętać. 

Moje wrażenia

Do książki podchodziłam z lekko rezerwą, trylogia czasu, która była moją pierwszą książką o takiej tematyce była strzałem w dziesiątkę i w pełni trafiła w mój gust, dlatego sięgając po kolejna książkę liczyłam na bardzo wiele, może za wiele. Przeliczyłam się. Dlatego właśnie bałam się, czy znów nie przytrafi mi się pomyłka, na szczęście się tak nie stało. „Nadciąga burza” okazało się ciekawym rozpoczęciem serii, ale zacznijmy od początku.
Właśnie początek, muszę powiedzieć, że nie zachwycił mnie, a nawet na początku nie zachęcił do dalszej lektury. Był trochę banalny i oklepany, znów dzieciak nic nie wie, znów trafia do niesamowitej, tajemnej organizacji, znów musi ratować świat. Jednak po niemiłym początku przyszedł czas na lepsze chwile, przynajmniej dla mnie. Akcja zaczęła nabierać tempa, ja powoli zaczynałam poznać sekrety stowarzyszenia, w skrócie wszystko zaczęło się rozkręcać. Autor stawiał przed bohaterami wiele niebezpieczeństw, tajemnic, prowadził wiele wątków. Podobało mi się to, bo lubię w książkach dynamikę, bezruch mnie męczy. Książka bardzo mnie wciągnęła i pochłaniałam ją na szkolnych przerwach, potem gdy wróciłam musiałam skończyć ja w domu. To o czymś dowodzi.

Muszę jeszcze w wspomnieć o humorze. Na pewnym blogu przeczytałam, że autor wprowadzał go na siłę, w pewnym stopniu muszę się zgodzić, jednak nie zawsze. Najgorsze były moim zdaniem końcowe fragmenty, gdy nagle wszyscy bohaterowie w najbardziej niebezpiecznym momencie zaczynali sobie stronić „żarty”, jednak niestety były one, ze tak lekko powiem nie na miejscu i trochę mało zabawne, przynajmniej do mnie nie trafiały. Spytacie, więc dlaczego powiedziałam, że nie zgadzam się w pełni, już wyjaśniam. Bardzo spodobał mi się czarny humor Nathana w ciężkich sytuacjach oraz jego zachowanie. Na początku kompletnie nie spodziewałam się, że autor tak go ucharakteryzuję, ale potem jego wypowiedzi na temat strojów, fryzur zaczynały mnie bawić. Zawsze, gdy zaczynał ten temat miałam uśmiech na ustach.

Budowa

Tu krótko chciałam wspomnieć o kilku aspektach niezwiązanych z treścią. Między innymi o okładce. Uważam, że ma swój klimat, spodobała mi się, to miejsce za chłopakiem wygląda fantastycznie, jednak zastanawiam się, po co mu pyłek na bluzie, nie ważne. Inną sprawą, chyba od niej powinnam zacząć, ja jednak zakończę, jest narracja. Nie ma tu z góry określonej osoby, która prowadzi nas swoimi oczami. Narracja trzecioosobowa „przeskakuje” od Jake, który jednak przewodzi do innych postaci. Osobiście lubię takie zmiany, bo jestem wtedy w stanie więcej się dowiedzieć. To chyba tyle chciałam dodać.

Podsumowanie

Podsumowując. Książka była dla mnie ciekawą odskocznią od normalności, mogłam razem z bohaterami przeżywać niesamowite przygody. Jedynym sporym minusem, na który się natknęłam był początek, jednak akcja szybko nabierała tempa. Jestem pewna, że sięgnę po kolejny tom i liczę, że się na nim nie zawiodę.

Ocena 8+/10


Autor: Damian Dibben
Tom: I
Wydawnictwo: Egmont
Ilość stron: 328
Cena: 34,99 zł
Data przeczytania: 2013-05-06
Skąd: biblioteka publiczna

Seria Strażnicy historii:
Nadciąga burza --- Circus Maximus



Książka przeczytana do wyzwania:

17 komentarzy:

  1. Też znalazłam ją w bibliotece i z chęcią wypożyczę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomimo zachęcającej opinii, nie sięgnę po tą pozycję. Książka zdecydowanie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a ja, w przeciwieństwie do Elleny o dziwo też mógłbym tak odskoczyć od swoich horrorków (jednak wszystko trzeba dawkować ;p) i zabrać się za tych "Strażników" :). Na szczęście "Michael Vey" już dzisiaj do mnie doszedł to przynajmniej zakosztuję w odskoczni ;P.

      Spokojnej nocy!
      Melon

      Usuń
    2. Ciekawi mnie ta książka, więc czekam na recenzje ;)

      Usuń
  3. Mimo iż ta książka zbiera dość wysokie noty, to mnie do niej ciągle nie ciągnie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że do czegoś Cię kiedyś przekonam ;)

      Usuń
  4. Zapowiada się ciekawie. Może przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja książkę czytałam i mi się kompletnie nie spodobała. Język zbyt prosty, który nie przypadł mi do gustu. Denerwował i zarazem śmieszył mnie główny bohater, który momentami zachowywał się jak dziewięcioletni chłopiec, a niekiedy dorosły mężczyzna. Ja nie polecam.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, każdy może mieć inne zdanie.

      Usuń
  6. Książki jeszcze nie czytałam, ale wydaje się być ciekawa. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. recenzja dodana do wyzwania,
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.