piątek, 22 marca 2013

Miasto widmo


Kolejna księga Wampirów z Morganville,  zawiera tylko jedną część serii "Miasto widmo". Tym razem autorka  Rachel Caine napisała nieco dłuższą od poprzednich tomów część, którą polskie wydawnictwo postanowi wydać pojedynczo. 

 To miał być miły dzień, Claire miała jechać do kina samochodowego z Shanem, miało być romantycznie i pięknie, jednak sielankę przerwał telefon... Dzwoniła Eve, która poszła z koleżanką na imprezę. Okazało się, że na zabawie pojawiły się wampiry, jest pełno krwi, robi się niebezpiecznie. Claire z Shanem jadą zabrać przyjaciółkę z tego miejsca. Wampiry nadchodzą z wszystkich stron, Claire ugodziła jednego kołkiem, a teraz musi za to odpowiedzieć. Prawa Morganville są surowe, czy uda jej się wyjaśnić całe zajście? Czy ocali siebie i miasto, które wpada w zapomnienie?

 Zacznę tym razem od tego, że bardzo nie podoba mi się okładka, ale jest tak chyba ze wszystkimi częściami tej serii... A szkoda, bo może jeszcze więcej osób skusiło by się na zakup, jak wiadomo grafika przyciąga wzrok. Te dziewczyny, moim zdaniem, jakoś mało nawiązują do serii. Ale jak wiadomo liczy się treść.

Pani Caine miała niebanalny pomysł na tą część. Akcja toczyła się bardzo szybko. W każdej z książek tej serii autorka łączy wątek główny, który w każdej nowej książce jest inny z rozpoczętymi w poprzednich tomach zdarzeniami bardziej pobocznymi.

  Myrnin, mój ulubiony wampir był w tej części bardzo niebezpieczny, ale u niego to normalne. Jest chyba najciekawszą postacią, bo ciągle się zmienia, raz miły, grzeczny, pomocny i przyjacielski dla Claire, raz chce ją zabić. Taki rozdwojenie jaźni, niczym doktor Jekyll i mr Hyde. 
 Olivier też w tej części bardziej zabłysnął niż w innych, pokusił się o władzę, choć trochę się przez to pogmatwało. Na reszcie pokazał jakieś ludzkie uczucia, czego się po nim nie spodziewałam. Ogólnie w ciekawych bohaterach w każdym tomie to wampiry rządzą, one nadają książkę pazura i koloryzują ją.
  
Wielkim plusem serii jest humor. Najciekawsze są sprzeczki słowne Shane i Eve. Zachowują się trochę jak rodzeństwo, które się kocha, ale nie może nie znaleźć okazji, by podokuczać sobie nawzajem.
Zakończenie było powalające, tego to bym się w życiu nie spodziewała, ale fajne rozwiązanie, bo choć nie do końca tę osobę lubiłam, to kiedy było trzeba potrafił się poświęcić dla dobra ogółu.

 Książka przyjemna, czyta się ją szybko. Uważam, że nie do każdego powieść trafi, jeśli masz awersję do wampirów, nie tykaj nawet kijem. Ja czasem nadal lubię poczytać o tych krwiopijcach. Pozytywne jest to, że tu wampiry nie są tak ugłaskane i grzeczniutkie, potrafią nieźle dać człowiekowi w kość. Jeśli jeszcze, drogi czytelniku, nie znudziłeś się tymi stworzeniami to książka godna polecania dla Ciebie. 
Ocena 8/10

Autor: Rachel Caine
Tom: IX księga V
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 400
Cena: 35,80zł
Data przeczytania: 2012-09-16
Skąd: biblioteka publiczna

Recenzja stara, trochę pozmieniałam, ale jest jaka jest :P

3 komentarze:

  1. O wampirach zawsze chętnie przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Patrzę... Miasto widmo... Ooo taak (me gusta)... patrzę dalej - wampiry (świetnie)... czytam dalej - wątek miłosny... Zastosuję się do instrukcji i nie tknę tego nawet kijem :D.

    Spokojnej nocy!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
  3. Obecnie próbuję odizolować się od wampirów, więc na razie ją sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.