sobota, 9 marca 2013

Gildia magów

Czytałam kiedyś dobrą książkę... Czy to nie banalne zdanie? Tak mogłoby się zaczynać wiele moich wypowiedzi, bo choć jestem młoda przeczytałam już sporo powieści, historii, opowiadań. A dlaczego? Bo to uwielbiam, poznawanie nowych światów, poznawanie problemów bohaterów, stanie się częścią powieści. Wiele razy zdarzało mi się płakać, śmiać przy książkę. Jest jednak jedna, która na długo zapadnie mi w pamięci, taka którą będę chciała przeczytać jeszcze raz i jeszcze. To na pewno przesądza sprawę, że to dobra książka.

A zaczęło się to dawno, był pogodny dzień, ale nie dla wszystkich. Na ulicach Imardinu gromadzą się magowie, jak co roku urządzają czystkę, czyli oczyszczanie miasta z żebraków, złodziei, uliczników. Ale czy na pewno? Czarownicy myślą, że robią coś, co przyda się społeczeństwu.

Jestem Sonea, pochodzę ze slumsów, nienawidzę magów, razem ze swoimi przyjaciółmi postanawiałam obrzucić ich tarczę obronną kamieniami. Wszystkie kamienie zawsze odbijają się od bariery, ale uważam, że warto spróbować. Złapałam idealny kamień i wycelowałam w głowę jednego z nieprzyjaciół. 
Stało się coś dziwnego, myślałam, że to tylko wyobraźnia płata mi figle, ale jednak trafiłam jednego z magów. Strasznie się ucieszyłam, stałam tam jak słup. Byłam w szoku, ale udało mi się dojść do siebie, postanowiłam uciekać. Za sobą usłyszałam dziwny dźwięk, jakiś chłopak został trafiony magią, jestem pewna, ze celem byłam ja, utwierdziłam się w przekonaniu, ze dobrze zrobiłam, biegłam, ile sił. Muszę się ukryć, bo czuję, że moja historia z czarownikami jeszcze się nie skończyła... 
Miałam rację. To nie był koniec, ale początek. 

Tak zaczyna się historia Sonei. Książka jest niezwykła. Czytałam ją w wakacje, miałam wielki problem, bo to fantasy oderwało mnie kompletnie od rzeczywistości, czytałam całe dnie, pamiętam, że zaraz po przeczytaniu pierwszej części, wzięłam się za kolejną. Nie mogłam przestać, ten świat wciąga. Gdy musiałam przerwać czytanie, cały czas myślałam, a co będzie dalej. Uważaj, jak zaczniesz, nie będziesz mógł przestać.

Bohaterowie stali się moimi przyjaciółmi lub wrogami, przeżywałam przygody, rozterki razem z nimi. Najbardziej polubiłam chyba Rothena, nie pamiętam, co dokładnie robił w tej części, może polubiłam go w drugiej, jak już pisałam wszystkie książki czytałam razem, więc dla mnie to jedna historia. Ale pamiętam, ze zawsze był miłym, spokojnym człowiekiem i starał się pomagać wszystkim. Ogólnie bohaterowie są świetnie wykreowani, jak już są źli, to się ich nie lubi, a jak sa dobrzy, to miło się o nich czyta. Chętnie wrócę do tej serii by znowu z nimi po przebywać.

Uważam też, ze świetnie zostały tu ukazane różnice pomiędzy bogatymi magami i biednymi pochodzącymi ze slamsów. Trudi Canavan pokazała nam różnice, które może u nas już nie występują, ale kiedyś był bardzo widoczne. Dla Sonei nawet bardzo skromne warunki uczniów były wielkim luksusem i dziwiła się większości rzeczy, które zobaczyła. Byłą zdumiona swoim położeniem, wszystkimi niezwykłymi miejscami, zajęciami. To mnie w niej urzekło. Była prostą dziewczyną, a szkoła wcale jej nie zmieniła. 

Jak głosi treść okładki książki: "Gildia Magów to pierwszy tom znakomitej trylogii fantasy, skrzącej się od magii, akcji i przygód". Mogłam zostawić to jako zakończenie, bo w każdym calu się z tym zgadzam. Serdecznie polecam te książkę wszystkim fanom fantastyki. 
Miłego czytania.

Ocena 10/10


Autor:Trudi Canavan
Tom: I
Wydawnictwo: 
Ilość stron: 520
Cena: 33,49 zł
Data przeczytania: 2012-07-15
Skąd: własna bibioteczka

(Byłą to moja praca na konkurs szkolny, recenzja miała zaczynać się od słów: "czytałam kiedyś dobrą książkę..." :P ).

Pozdrawiam. 

_______________________________________
Jutro recenzja Hobbita. Właśnie ją napisałam. 


10 komentarzy:

  1. Canavan to jedna z moich ulubionych pisarek. Czytam od niej naprawdę wszystko, bo jej styl naprawdę wciąga. Pamiętam, że naprawdę nie mogłam oderwać się od "Gildii Magów". Ciekawy pomysł, interesujący - wciąga nas w świat Irmadinu. Uwielbiam tę serię ;)
    Pozdrawiam,
    Mai

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś mój kolega podczytywał ową powieść w szkole i wtedy mnie zainteresowała, ale do tej pory jeszcze po nią nie sięgnęłam. I wątpię, aby obecnie mi się spodobała, mój gust od tamtej pory znacznie się zmienił.
    PS. Obserwuję i zapraszam do siebie! ;]
    http://zaslodkakawa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię tego typu prace szkolne. Zawsze można trochę pofantazjować. Niestety w tym roku szkolnym, takich prac u mnie brak. Co do książki to jest wciąż przede mną, ale jeżeli kiedyś natknę się na nią, to szybciutko po nią sięgnę i przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam jak kiedyś każdy się jarał tą książką i przechodziła z rąk do rąk na przerwie w szkole ;P. Ja niestety jeszcze się za nią nie zabrałem, ale wewnętrznie już się zbieram do sięgnięcia po nią :).
    Czekam na "Hobbita" :D.

    Miłego wieczoru!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach ta Trudi. Aż wstyd, że nie zabrałam się jeszcze na nią. Muszę to zmienić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na książki tej autorki mam wielką ochotę, ale nigdzie nie mogę ich znaleźć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna recenzja! Nad książkę jednak się jeszcze zastanowię ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki za miłe słowa, a książka na prawdę świetna ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niedługo się za nią zabieram :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.